Ulubieńcy miesiąca: październik i listopad

6 grudnia 2015
Komentarze: 16

Po miesięcznej przerwie, ponownie zapraszam Was na ulubieńców. W październiku nie pojawiło się ich na tyle dużo, aby stworzyć z tego wpis. Ale już dwa miesiące przyniosły kilka nowinek, które szybko podbiły moje serce. Jeśli chcecie wiedzieć co to było, zachęcam do czytania dalej!

Nie będę oryginalna mówiąc, że czas pędzi jak szalony. Ani się obejrzymy będą Święta, a kolejni ulubieńcy pojawią się już po Nowym Roku! Powoli nadchodzi czas podsumowań mijającego roku i planowania przyszłego. U mnie rok 2015 obfitował w wiele przełomowych wydarzeń, ale planuję post na ten temat bliżej końcówki roku. Tymczasem chciałabym podzielić się z Wami kilkoma ulubieńcami października i listopada.

Chyba najważniejsze było dla mnie otrzymanie od pani fotograf pen drive ze zdjęciami ślubnymi. Od tego momentu minęło już około półtora miesiąca, a ja dopiero zabieram się za tworzenie albumu. Jakoś ciągle coś i nie ma czasu, wiecie jak to jest. Jednak musi on powstać przed Świętami, będziemy chcieli pokazać zdjęcia Rodzinie, a przyjemniej ogląda się takie pamiątki wydrukowane, niż na monitorze komputera.

20151203_110416

Ulubiony moment przydarzył się w listopadzie. Były to warsztaty makijażowe zorganizowane dla koleżanki z ex-pracy. Było mi niezwykle miło jej doradzić i podpowiedzieć jak się malować, okazało się że posiada ukryty talent i z makijażem radzi sobie świetnie. Mam nadzieję że będzie rozwijać swoje umiejętności, wiem że poczyniła już niezbędne zakupy. A w przyszłym tygodniu czeka mnie kolejne takie spotkanie. Ogromnie się cieszę!

IMG_20151128_101639

Najlepiej relaksowałam się w minionych miesiącach przy Artimento. Oferują oni obrazy, które maluje się po numerach widocznych na zaznaczonych polach. To taka opcja dla nieco mniej uzdolnionych plastycznie, a więc idealna dla mnie. Na zdjęciu uwieczniłam początkowy etap, teraz prace są już dużo bardziej zaawansowane. Jeśli będę zadowolona z efektu końcowego, na pewno się pochwalę jak wyszło!

20151120_204323

Jeśli chodzi o smakołyki, zawładnęły mym podniebieniem dwa ciasta oraz herbaty Pukka. Przepisy na ciasta pochodzą z Kwestii Smaku, która sprawdza się u mnie bez wyjątku. Nie znalazłam tam jeszcze złego przepisu. Pukka to herbaty organiczne, zawierają najwyższej jakości składniki ekologiczne. Na razie próbowałam trzech smaków – widocznej na zdjęciu Love oraz Refresh (która jest moim ulubieńcem ze względu na zawartość mięty), oraz Blackcurrant, której dostałam próbkę przy okazji zamówienia. Ja zaopatruję się w Pukkę na Mintishop, znajdziecie je też w wielu sklepach eko. Nie widziałam ich stacjonarnie. Jest tylko jedno ‚ale’. Mogą nie zasmakować osobom wyczulonym na lukrecję (anyżek). W obu smakach które posiadam jest ona dość mocno wyczuwalnym składnikiem. Ale już w czarnej porzeczce nie, także jeśli nie lubicie herbat o takim specyficznym posmaku, polecam wczytać się w skład, żeby nie było rozczarowania przy pierwszej próbie. Szkoda by było zrazić się do tak świetnego produktu!

na górze ciasto "Wiewiórka", na dole ciasto z batatów - oba przepisy pochodzą ze strony kwestiasmaku.com

na górze ciasto „Wiewiórka”, na dole ciasto z batatów – oba przepisy pochodzą ze strony kwestiasmaku.com

Przechodząc do ulubieńców kosmetycznych. Niekwestionowanym hitem tych miesięcy jest delikatny peeling regenerujący Natura Siberica . Moja cera jest niemalże uczulona na peelingi, na większość z nich reaguje podrażnieniem, zaczerwienieniem – generalnie jednym wielkim nieszczęściem. Po tym nic takiego nie ma miejsca. Drobinki są wyczuwalne, jednak ścierają na tyle delikatnie, że pozostaje uczucie dokładnie oczyszczonej skóry, bez żadnych skutków ubocznych. Gorąco polecam tym z Was, które mają skórę bardzo wrażliwą.

20151101_115244

20151101_115523

Na drugimi miejscu plasuje się nowość którą testuję dopiero od kilku dni. Nie byłam pewna, czy jest to coś niezbędnego w mojej kosmetyczce, ale teraz wszystko inne poszło w odstawkę i używam tylko jego! Mowa o aplikatorze do podkładu Beauty Blender. Wspominałam o nim już w pomysłach na kobiece prezenty Świąteczne. Nie będę się tu o nim rozpisywać, ponieważ jego obszerniejsza recenzja pojawi się już wkrótce w oddzielnym wpisie na temat aplikacji podkładu.

20151129_110614

Poniżej mój ulubiony ostatnio duet do brwi – żel Catrice i kredka Makeup Academy, która kosztowała mnie 7 zł, a okazała się jednym z lepszych produktów do podkreślania brwi jaki posiadam. Wydawało mi się, że odcień fair będzie za jasny, a okazał się idealny. Z żelem utrwalającym w duecie zapewnia naturalny ale trwały efekt. Chwilowo te produkty zdeklasowały również świetne cienie do brwi z Catrice.

20151203_122406

Zestawienie zamykają produkty do paznokci. Muszę przyznać, że bardzo polubiłam się z lakierami H&M. Odcienie które widzicie na zdjęciu to: Clean Slate (odcień niebiesko-szary) oraz Rose Umber (brudny róż). Wszystkie lakiery trzymają się na mojej płytce podobny czas, czyli około czterech dni, także w tym zakresie cudów nie oczekiwałam. To co podoba mi się w tych lakierach, to kolory oraz pędzelek który jest rewelacyjny. Maluje się nim niezwykle precyzyjnie i szybko. A skoro o szybkości mowa. Jeśli zależy Wam na krótkim czasie wysychania lakieru, koniecznie zaopatrzcie się w top coat Seche Vite. To pierwszy utwardzacz po którym malując paznokcie wieczorem, rano nie mam na nich odbitej pościeli.

20151205_111829

I to już wszyscy ulubieńcy minionych dwóch miesięcy. Na grudzień również szykuje się kilka perełek, także kolejny wpis z serii na pewno pojawi się w styczniu. Ciekawa jestem co w ostatnim czasie towarzyszy Wam i jest bliskie sercu? Podzielcie się w komentarzach 🙂 Do następnego!

  • Kurcze, już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie zakup tego Beauty Blendera, ale ciągle się rozmyślam, stwierdzając, że i tak podkład nakładam palcami :p Może w końcu się kiedyś skuszę… 🙂

    • Po mojej obszerniejszej recenzji się skusisz sesese 😉

  • Już od dawna przymierzam się do herbat Pukka, bo słyszałam o nich wiele dobrych rzeczy, ale niestety, nigdzie nie widziałam ich w zwykłych sklepach. Mam obok siebie taki sklepik ze zdrową żywnością, może tam się znajdzie :). Co do ciast, to wiewiórka wygląda bosko! Uwielbiam takie ciasta – zbite, z bakaliami :). A Beauty Blender jest na mojej liście do kupienia, jednak najpierw staram się opanować nakładanie podkładu pędzlem :).

    • Sprawdź koniecznie, bo warto 🙂 Wiewiórka jest boska, takie ciasta to też moi ulubieńcy! Na Święta będę robić keks też z Kwestii Smaku, który jest wypakowany bakaliami po brzegi 😉

      Powiem Ci, że Beauty Blenderem łatwiej się pracuje i można osiągnąć lepszy efekt. Ale jeśli jesteś na etapie pędzli i chcesz dojść do wprawy, to oczywiście po kolei 🙂 Niebawem pojawi się post o aplikacji podkładu, a w nim trochę więcej o poszczególnych narzędziach, jakie są ich zalety itd. Mam nadzieję że będzie przydatny 🙂

  • Żel do brwi z Catrice bardzo, bardzo lubię. Chyba w końcu też zdecyduję się na zakup Beauty blendera, bo używam jego podróbki za 10 zł z Hebe i ją uwielbiam, ale po kilku miesiącach codziennego wykorzystywania przestaje zachowywać swój kształt 😉

    • Ja ten żel zamówiłam dla przyjaciółki, ale jak użyłam go na niej to tak mi się spodobał że trafił i do mojej kosmetyczki 🙂 Właśnie tak to jest z podróbkami, że szybciej się zużywają 🙂 warto zainwestować rochę większą sumę raz a dobrze 🙂

      • To prawda, jednak jeszcze kilka miesięcy temu kupowałam gąbeczkę „na próbę”, bo wcześniej zawsze używałam pędzla albo palców 😉 Jednak teraz już nie wyobrażam sobie innego sposobu aplikacji podkładu, korektora pod oczy i na twarz!

        • Jasne, rozumiem że czasem chce się czegoś wypróbować zanim poczyni się konkretną inwestycję 🙂 Ale wcale się nie dziwię że już sobie nie wyobrażasz inaczej, mam tak samo jak Ty 😉

  • Herbatki Pukka takkk, mogłabym pisać o nich w każdych ulubieńcach co miesiąc 🙂 Miałam już ich nie kupować, ale znów trafiłam na promocję i mam kolejne 3 smaki. Z tym anyżkiem to tylko w kilku sztukach, także jest taki wybór, można wybierać i wybierać.

    Lakiery H&M też lubię, nawet nieźle się trzymają, chociaż kolorystycznie jestem wierna klasyce.

    Ten Beauty Blender mnie kusi, czekam w takim razie na recezję. Widzę go zawsze w H&M i się zastanawiam, czy warto używać go, mając pędzel do podkładu.

    • Oj, ale to takie zdrowe uzależnienie 😉 Właśnie tak się domyślam że w większości nie ma tego posmaku anyżku, ale chciałam uprzedzić, bo z tego co wiem mało osób go lubi. Ja tak uwielbiam chyba ze względu na holenderskie geny, oni tam się zajadają lukrecją 😉

      Ja za to uwielbiam różne oryginalne kolory lakierów 🙂 choć klasykę też, od czasu do czasu!

      A w H&M jest ten oryginalny, czy marki H&M? Warto skusić się na oryginalny, wiem że jest dość drogi, ale jest naprawdę tego wart bo ma swoje unikalne właściwości.

      • Oryginalny 🙂 W Szwecji H&M są bardzo bogato wyposażone w kosmetyki, nie tylko swojej marki.

  • W.

    U mnie Pukka właśnie przez anyżek odpadła, ale jako herbaciara mam całe mnóstwo alternatyw w zapasie i niestety całą litanię ulubieńców mogłabym tutaj wypisać 😉 Moim ulubieńcem ostatniego czsu jest peeling ryżowy do twarzy Babci Agafii. Nie wiem jak mogłam bez niego żyć, okazał się wręcz idealny!

    • tak jak pisałam Veganama w komentarzu poniżej anyżek nie jest wyczuwalny w wielu smakach (a ona przetestowała ich sporo, więc na pewno wie co mówi!:). A litanię ulubieńców wypisz, proszę! Uwielbiam próbować nowe herbaty 🙂

      A z peelingiem dobrze że mówisz, bo umieściłam go na liście pomysłów na prezenty, a przyznaję że nie testowałam. Ale dobrze mi wyglądał! Super że się u Ciebie sprawdził 🙂 a jaki jest, delikatny czy taki bardziej normalny?

      • W.

        Kupiłam go właśnie po Twojej rekomendacji – jest delikatny, ale dobrze oczyszcza twarz. Ma taką kremową konsystencję, rozprowadzony na całej twarzy trzyma się wręcz jak maseczka, a cera po nim jest bardzo przyjemna w dotyku. Czegoś takiego szukałam, ale zwykle trafiałam na takie bardziej normalne, ostrzejsze, które bardzo podrażniały mi policzki, a przez skłonności do wyprysków zależy mi na ich dokładnym oczyszczaniu. Co dla mnie ważne – jest do codziennego użytku!

        Co do herbat – zacznę od tych, którymi aktualnie się zachwycam – z five o’clock – Chill Out (rozgrzewająca, pomarańcza, śliwka, imbir to zdecydowanie wprowadzająca w świateczne klimaty mieszanka), Hiszpańska mandarynka (płatki róży!), Choinkowa słodycz (ale w małych ilościach); z Krakowskiego Kredensu czarna z bergamotką oraz czarna z czarną porzeczką oraz w ulubionej knajpie każda zielona z Nature (niestety niedostępna w sprzedaży detalicznej).

        • Ojej, to cieszę się podwójnie że się sprawdził! Jak tak go zachwalasz, to sama spróbuję po tym jak skończę mojego aktualnego ulubieńca z Natura Siberica 🙂

          Te herbaty brzmią obłędnie, zwłaszcza Hiszpańska mandarynka, bo uwielbiam różane akcenty smakowe 🙂 Ale wszystkie na pewno smakują świetnie, dzięki za podzielenie się!

Close