Migawki stycznia

7 lutego 2016
Komentarze: 15

Powiedzcie, kiedy ten miesiąc minął? Naprawdę nie wiem.  Nie mam również pojęcia jak to się stało że za nami pierwszy tydzień lutego. Chociaż… mam pewne podejrzenia, dlaczego czas przyspieszył jeszcze bardziej. Między innymi o tym przeczytacie w dalszej części wpisu, na którą serdecznie zapraszam!

Słowem wstępu wspomnę jedynie, że ten cykl wcześniej nazywał się „Ulubieńcy miesiąca”, z czasem doszłam jednak do wniosku że to czym chcę się z Wami dzielić, to bardziej takie podsumowanie miesiąca. Ale migawki brzmi fajniej 😉 Przechodząc do migawek ze stycznia:

Spotkania, wydarzenia, miejsca

Pierwszy miesiąc tego roku minął w zawrotnym tempie, ale wydarzyło się naprawdę dużo rzeczy które będę długo wspominać. Przede wszystkim końcówka roku i jego początek obfitowały w niezwykle zaskakujące i miłe spotkania. Nie spodziewałam się że w tak krótkim odstępie czasu będę miała możliwość poznać dwie świetne dziewczyny mieszkające na stałe w Anglii. Mowa o Angelice i Evelinie. Na obu tych spotkaniach była obecna również Marta. Niestety nie dałyśmy rady spotkać się wszystkie, ale nie powiedziałyśmy w tej kwestii ostatniego słowa! Jakiś czas później poznały się Angelika i Evelina, tak że teraz kiedy już każda zna każdą, następne spotkanie jest kwestią czasu, bo naprawdę świetnie czułyśmy się w swoim towarzystwie! Dla takich znajomości warto prowadzić bloga i polecam to każdemu kto się waha nad jego założeniem. Wynikają z tego same pozytywy 🙂

Niestety na spotkaniu z Eveliną które odbyło się jako pierwsze, byłyśmy sobą tak zaabsorbowane że zupełnie zapomniałyśmy o pamiątkowym zdjęciu! Na szczęście na kolejnym już nie byłyśmy takie gapy 😉

Angelika, ja i Marta

Angelika, ja i Marta

Marta pojawi się w tych migawkach jeszcze raz, ponieważ muszę tu wspomnieć o wspaniałej, kobiecej sesji jaką mi wykonała. Planowała, obmyślała i stworzyła taki klimat który pasował mi idealnie. Pozowanie było czystą przyjemnością a efekty sesji przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Ale tak to jest, kiedy za obiektywem stoi ktoś z pasją! Wspaniale się bawiłam, poznałam też przemiłych ludzi którzy użyczyli nam do zdjęć wnętrz swojego przepięknego domu. Bardzo ciepło wspominam ten dzień i raz jeszcze dziękuję Marcie za taką rewelacyjną pamiątkę.

zdjęcia: Marta (Veganama.pl)

zdjęcia: Marta (Veganama.pl)

Modelką Marty była również moja przyjaciółka Tosia z Projektu chatynka, którą miałam przyjemność umalować do sesji. Efekty możecie obejrzeć tutaj.

Dla siebie

Nowością w tym roku i w ogóle w moim życiu są treningi crossfit. Planowałam wprowadzić jakąś stałą aktywność, brakowało mi regularnego ruchu, ale nie bardzo wiedziałam co mogę wybrać. Nic nie wydawało mi się takie w stu procentach dla mnie, dodatkowo mam ograniczenia czasowe ze względu na pracującego dużo męża i małe dziecko którym ktoś musi się zaopiekować. Jednak jak to często w moim życiu bywa, los zesłał mi coś z nieba i tym razem. Bardzo niedaleko miejsca w którym mieszkam powstało centrum treningowe (jeśli jesteście z Warszawy, serdecznie polecam). Poszłam na dzień otwarty i zostałam. To jest to czego szukałam! W styczniu udało mi się zaliczyć jedenaście treningów, opuściłam tylko dwa planowane. Niestety czasami to siła wyższa i nie ubolewam jakoś strasznie z tego powodu. Uważam że i tak udaje mi się zachować dużą regularność w ćwiczeniu, a to najważniejsze. To właśnie za sprawą tych treningów życie przyspieszyło jeszcze bardziej. Kiedy wracam do domu po treningu nie mam siły absolutnie na nic, po prostu idę spać razem z moim dzieckiem o 20. Dlatego uciekają mi dwa wieczory w tygodniu, a to dla mnie dużo. Jednak korzyści płynące z tego wycisku są niewspółmierne! Już po miesiącu ćwiczeń widzę zarówno zmiany jakie zachodzą w wyglądzie, jak i ogromną różnicę w mojej kondycji, wydolności i sile. Nigdy nie sądziłam, że będę robić przysiady z ciężarem 36kg (to trzy moje córeczki! 😉 ). Jednak robię i mam się świetnie 🙂

Przy okazji – planner zaprojektowany przez Alinę z Design Your Life to również mój ulubieniec!

20160202_120758

plan "tortur" rozpisany przez wspaniałego trenera Szymona Szymańskiego / po niedzielnym treningu

plan „tortur” rozpisany przez wspaniałego trenera Szymona Szymańskiego / po niedzielnym treningu

Kulinaria, czyli zdrowo i smacznie

Miniony miesiąc obfitował w wiele udanych eksperymentów kulinarnych. Odważyłam się zrobić ciasto z cukinią, które umilało mi wieczory. Przepis pochodzi z wydania specjalnego Mojego gotowania – „Zimowy warzywnik”. Wypiek wyszedł przepyszny, wilgotny, wytrawny ale była w nim nuta słodyczy.

IMG_20160129_221621

W końcu wypróbowałam również genialny patent Agnieszki na zamiennik znanego kokosowego batonika 😉 Powiem Wam, że jest dużo lepszy od tego sklepowego, a robi się go dosłownie w 5 minut, ze składników które zazwyczaj są w domu (no dobra, przynajmniej w moim 🙂 ). Jeśli lubicie kokosowe słodkości, ale takie w zdrowszej wersji, to ten przepis jest pozycją obowiązkową do przetestowania.

IMG_20160119_094056

Równie zdrowy i naprawdę dziecinnie prosty wypiek pochodzi od Natalii z bardzo lubianego przeze mnie bloga Simplife. Słusznie pisała, że z tymi ciasteczkami owsianymi poradziłby sobie nawet szympans 😉 Bez wahania użyłam ilości składników do podwójnej porcji, dodając dużo bakalii, wiórków kokosowych i troooszkę gorzkiej czekolady. Zniknęły prawie tak szybko, jak zostały zrobione, co jest dla nich najlepszą reklamą.

IMG_20160123_151532

W styczniu dzięki Kindze odkryłam karmelizowane banany! Tej egzotycznej owsianki co prawda (jeszcze) nie robiłam, ale mocno mnie zainspirowała i pozwalam sobie na małą rozpustę i dodanie takich słodkich, chrupiących bananów raz na jakiś czas do śniadania. Generalnie serdecznie polecam Wam bloga i książkę kucharską Kingi „Nie…zwykła kuchnia” (właśnie ukazało się jej zaktualizowane wydanie). Przepisy są zdrowe, niebanalne i zawsze się udają.

IMG_20160123_082346

Na zakończenie części kulinarnej przepis z niezastąpionej Kwestii Smaku, który zawładnął moim podniebieniem. Dlaczego dopiero teraz odkryłam jak pyszne są pieczone buraki?! A jeszcze w połączeniu z avocado to prawdziwa uczta dla kubków smakowych. Jeśli lubcie pieczone warzywa, koniecznie wypróbujcie!

IMG_20160128_130406

Kosmetyki

W styczniu odkryłam jedną perełkę kosmetyczną. Staram się jak najbardziej zwracać uwagę na skład produktów które kupuje. Swego czasu interesowało mnie przede wszystkim co zawierają kosmetyki przeznaczone do twarzy, ale pomyślałam: moment, z jakiej racji do ciała mam używać czegoś gorszego? Nie dawałam sobie większej nadziei na znalezienie naturalnego żelu pod prysznic w Rossmannie, ale trafiłam na produkt z Alterry. Pachnie tak, że mam ochotę go zjeść. Jak waniliowo-pomarańczowe lody. Ale nie takie zrobione ze sztucznych barwników, tylko z naturalnych składników. Nie pieni się oczywiście mocno, jednak mi to zupełnie nie przeszkadza. Urzekł mnie swoim składem i zapachem.

20160202_120334

Jak widzicie styczeń był u mnie bardzo intensywny, ale to dobrze. Zima szybciej minie, bo już naprawdę z utęsknieniem czekam na wiosnę! Tylko taką prawdziwą, buchającą zielenią. Początek lutego jest nieco spokojniejszy, ale pewnie zaraz się rozkręci i też minie w mgnieniu oka. A od marca to już tylko moment i będzie pięknie!

Jak Wam minął pierwszy miesiąc tego roku? Mam nadzieję że był pełen wrażeń i udanych momentów! Będzie mi miło, jeśli podzielcie się nimi w komentarzach 🙂

  • Ale dużo pyszności i fajnych rzeczy <3 To był dobry miesiąc! 😀

    • Zdecydowanie był! Tak, spełniałam się kulinarnie bez reszty, ale co tu dużo mówić – uwielbiam to <3

  • Ale się działo!
    Ja też się cieszę, że nasze drogi się skrzyżowały i jestem przekonana, że już niebawem się znów zobaczymy 😀
    Jak wiesz ja też ostatnio chętnie eksperymentuję w kuchni. Uwielbiam pieczone buraki! W ogóle ostatnio Arek przygotowywał chipsy z buraków, które spalił, ale te które ocalały były pyszne 😀

    No i brawo kochana za te treningi! Well done you :*
    Bardzo lubię ten cykl i mimo, że ulubieńcy też byli fajni to tutaj mogę sobie popodglądać co tam u Ciebie słychać 🙂

    • Trochę się działo! 😀 Ja również czuję że niedługo znów nasze drogi się przetną 😉

      Ooo chipsy z buraków, właśnie!! Muszę zrobić!

      Dziękuję, nie zamierzam odpuszczać! 🙂

      A ten cykl to tacy ulubieńcy z dodatkami! 😉

  • O, mam ten krem pod prysznic 🙂 jednak nie polubiłam się z nim jakoś szczególnie… Kwestia psychiki, mam wrażenie że skoro nie pieni się zbyt dobrze, to ze nie spełnia swojej roli.
    Z tym chodzeniem spać o 20tej to mnie zaskoczyłaś! Ale to super, organizm najlepiej się wtedy regeneruje i czerpiesz jeszcze więcej korzyści z treningów 🙂

    • Ale przyznaj, że pachnie pięknie! Kwestia przyzwyczajenia na pewno, ale jednak to głównie te złe składniki odpowiadają za taką piękną i puszystą pianę 😉 Ja tam nie czuję się „nieumyta” po jego użyciu 😉

      Zdarza mi się czasem tak zasnąć, wiesz, ja i tak niewiele śpię a po takim treningu jestem dosłownie nieprzytomna. Że to wieczory kiedy małżonek pracuje, to próbowałam niejednokrotnie coś pisać na bloga, po czym następnego dnia w ogóle nie wiedziałam o co mi chodziło 😀 więc doszłam do wniosku że to bez sensu, lepiej pospać trochę dłużej 😉

  • No teraz to już koniecznie wszystkie musimy się spotkać. Może coś na wiosnę? Jakiś wypad weekendowy? To by było dopiero spotkanie 🙂
    Magda wielkie brawa za treningi. Zawsze chciałam spróbować crossfit, ale nie miałam odwagi. Koło mnie organizowane są zajęcia takie 6 tygodniowy boot camp, ale nigdy nie mogę się wstrzelić w czas. Zawsze zagapię się kiedy zaczyna się nabór.
    Podobają mi się migawki miesiąca. Mam podobnie jak ty, że ulubieńcy to za mało :/

    • Ja na wiosnę jeszcze nie będę gotowa na samodzielne wypady.. ale to prawda, byłoby i jestem pewna że do niego dojdzie!

      Dziękuję, ja na razie mam taką lajtową wersję, ale to dla mnie i tak niezły wycisk 😉 boot camp brzmi profesjonalnie 😀 może w końcu się uda!

      No dokładnie, nie wszystko czym chcesz się podzielić można nazwać ulubieńcem 😉

  • Ola Moskalewicz

    Muszę zrobić tę sałatkę z buraka i awokado! Brzmi super. W ogóle jestem zdania, że buraki to takie kopciuszki kulinarne, mało kto je docenia, a mogą stanowić wyśmienitą bazę do różnych pysznych sałatek – niekoniecznie w postaci mało apetycznej brei, z którą najczęściej się kojarzą. A carpaccio z buraka – bajka!

    • Robiłam wczoraj! 🙂 było zdjęcie na insta, no ale tego nie mogłaś widzieć 😉 i zgadzam się, są niedoceniane!

  • Pora roku nie sprzyja, ale mam nadzieję że niedługo powrócą!

    Kochana, nie mogło Ciebie i naszej sesji zabraknąć w tym podsumowaniu stycznia! To był dla mnie bardzo ważny moment 🙂 dziękuję za miłe słowa! Marzy mi się sesja w przepięknych Szwedzkich okolicznościach przyrody, mam nadzieję że prędzej czy później ją zorganizujemy ❤

    Co do aktywności fizycznej – jesteś dla mnie inspiracją, a entuzjazm na pewno zostanie 🙂

  • wiesz, to tylko tak brzmi. Na początku zaczynałam od 12 kg i doszłam do tych 36 stopniowo. Oczywiście z takim dużym obciążeniem robię tylko kilka powtórzeń ale to i tak dla mnie wyzwanie. A niedługo mają być przysiady ze sztangą, nie pytałam na razie ile waży haha 😉

  • Większość kobiet nie zrobi przysiadu z czteropakiem browarów zawieszonym na szyi, więc propsy 😉

    • hahaha dziękuję! za słowa uznania (choć ja myślę że kobiety mają duże możliwości, tylko niektóre tego po prostu nie sprawdzają) i za pierwszy komentarz ze strony mężczyzny na tym blogu! 😀

      • Spoko, można powiedzieć, że Twój blog miał ze mną swój pierwszy raz 🙂 Mam nadzieję, że nie feministka tylko 😉

Close