Wywiad z PiggyPEG

11 lutego 2016
Komentarze: 19

Dzisiejszy wpis jest inny niż wszystkie, ponieważ oddaję głos gościom. I to wyjątkowym! Dziewczyny z PiggyPEG przeprowadzają analizy składu kosmetyków, edukując przy tym na co warto zwracać w nich uwagę.  Zapraszam na rozmowę z Moniką i Anią.

W ostatnim czasie na blogu pojawiły się dwa wpisy związane z produktami naturalnymi – dobre i polskie oraz świadome zakupy. Ten temat jest mi bardzo bliski i staram się robić wszystko, aby wyeliminować chemię z mojego życia w jak największym stopniu. Jestem na nią wyczulona w jedzeniu, mam coraz mniej kosmetyków z pozostawiającym wiele do życzenia składem, ubrań ostatnio nie kupuję ale jeśli już to też przechodzą obowiązkowy przegląd metki. Takie zakupy może i zajmują więcej czasu, ale warto go poświęcić i być świadomym konsumentem. Namawiają do tego również Monika i Ania z PiggyPEG. Więcej o nich, ich działalności i misji którą realizują, przeczytacie w poniższym wywiadzie.

  • Dziewczyny, na wstępie dziękuję, że zgodziłyście się odpowiedzieć na kilka pytań! Na początek opowiedzcie pokrótce czym się zajmujecie, jaki jest cel działalności PiggyPEG?

To my dziękujemy za zainteresowanie! Jest nam bardzo miło 🙂

PiggyPEG to fanpage, który ma uświadamiać czytelnikom, co tak naprawdę kupują i jakie skutki może mieć niewiedza. Analizując składy, pokazujemy rozbieżność pomiędzy tym, co jest napisane na opakowaniu a rzeczywistością. Oprócz tego bardzo chętnie wspieramy polskie marki, których kosmetyki mają składy godne pochwały. Wspieramy nasze rodzime produkty!

  • Od jak dawna robicie profesjonalną analizę składów i jak to się zaczęło?

Fanpage na Facebooku założyłyśmy pół roku temu, chociaż o założeniu takiej strony myślałyśmy już od dłuższego czasu. Blog powstał niecałe dwa miesiące temu, dzięki inicjatywie naszych czytelników 🙂

Cała historia zaczęła się dość przypadkowo, bo od wizyty u fryzjera!

Monika: Miałam bardzo suche włosy, więc poszłam na zabieg odżywczy. Zapytałam fryzjerki jaka może być tego przyczyna. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam, że można mieć silikon na włosach! Wróciłam do domu i zaczęłam sprawdzać, czy w moich kosmetykach rzeczywiście są owe sylikony. Niestety były… i to nie tylko one. Nastąpiło przeczesywanie internetu. Pod lupę poszły wszystkie kosmetyki, które miałam w domu i WSZYSTKIE… znalazły się w koszu. Pytanie, które od razu nasunęło mi się na myśl JAK MOGŁAM TEGO UŻYWAĆ?! Zszokowana swoim odkryciem szybko napisałam do Ani!

Ania: Ja sama bardzo wkręciłam się w temat i jak pewnie się domyślasz moja półka z kosmetykami zrobiła się pusta. Chociaż nie… została woda termalna 😉

Od tamtej pory naprawdę bacznie zgłębiamy temat i „nawracamy” kogo się da!

  • Ciekawa jestem genezy Waszej nazwy 🙂

PiggyPEG – piggy – świnka, prosiaczek – kojarzy się z czymś brudnym, umorusanym. PEG* to oznaczenie emulgatorów**, które są bardzo kontrowersyjne ze względu na ich sposób produkcji i wpływ na nasz organizm. W skrócie „świńskie PEG-i” 🙂

*PEG – nazwa glikoli polietylenowych

** Emulgator – zapewnia powstanie emulsji, gwarantują jej trwałość

  • Czy to czym zajmujecie się na co dzień wiąże się jakkolwiek z Waszą działalnością blogową?

O dziwo tak 🙂 Studiujemy zupełnie różne kierunki, a jednak znalazłyśmy punkt wspólny.

Monika: Studiuję Komunikację Wizerunkową, więc mam styczność z grafiką, Social Mediami,  brandingiem i wieloma rzeczami, które usprawniają prowadzenie naszego fanpage’a. Zależało nam na stworzeniu prostej identyfikacji, która trafiałaby od razu do odbiorcy. Mamy nadzieję, że się udało 🙂

piggypeg_logo

Ania: Ja z kolei studiuję Informatykę, czyli coś kompletnie nie związanego ze światem kosmetyków. Zawsze jednak interesowała mnie tematyka zdrowia, a moje umiejętności „zawodowe” przydają się przy prowadzeniu bloga.

Monika i Ania

Monika i Ania

  • Skąd czerpiecie wiedzę? Waszym źródłem jest Internet, a może jakieś publikacje?

Cały czas powtarzamy, że przecież nie każdy kucharz jest po Szkole Gastronomicznej 😉 Tak samo my nie jesteśmy po kosmetologii, ale uważamy, że więcej potrafimy się nauczyć dzięki pasji, bo nikt nas nie zmusza do zdobywania wiedzy. Bazujemy na naukowych publikacjach, zagranicznych stronach internetowych (na przykład ewg.org), konsultacjach z toksykologami, książkach. Staramy się, aby nasze analizy były zawsze rzetelne i zgodne z najnowszymi normami.

  • Czy dostajecie dużo próśb o analizę składu konkretnego kosmetyku?

Nie chcemy tutaj absolutnie źle zabrzmieć, ale TAK i to bardzo dużo. Cały czas usprawniamy system, żeby działał jak najlepiej (praktycznie śpimy z telefonami). Na początku otrzymywałyśmy średnio dwie wiadomości w tygodniu, a teraz ta liczba wynosi nawet sto razy tyle! Nikogo nie pomijamy i każdy dostaje odpowiedź na zadane nam pytanie.

  • Czy kierujecie się jakimś kluczem doboru kosmetyków do analizy, czy po prostu wybieracie to co akurat wpadnie Wam w oko?

Staramy się dobierać popularne kosmetyki oraz takie, które są mniej znane, ale ich skład zasługuje na większy rozgłos. Największą nagrodą dla nas są słowa uznania od osób, którym pomogłyśmy ulepszyć codzienną pielęgnację. To daje nam ogromną motywację do dalszego działania!

  • Im krótszy skład tym lepszy – prawda czy zbyt duże uproszczenie?

Ciężko powiedzieć. Najlepszym wyjściem z sytuacji jest znajomość substancji i ich rozszyfrowywanie. Są składy, które mogą zawierać trzy składniki, na przykład: olej słonecznikowy, olej ze słodkich migdałów i olejek eteryczny. Są też takie, które na sześć pozycji zawierają cztery szkodliwe. Czytać, czytać i jeszcze raz czytać! To nasza rada 🙂

  • Apteczny znaczy bezpieczny?

W aptece znajdziemy głownie tak zwane ‚dermokosmetyki’. Niestety jest to czysty marketing. Nie ma reguł dotyczących stosowania słowa ‚dermo’ w przemyśle kosmetycznym. Równie dobrze producent może je umieścić na opakowaniu makaronu. Każda skóra jest inna, a alergenów mamy przecież tysiące.

  • Czy przy analizie składów coś jeszcze jest w stanie Was zaskoczyć? Ciekawa jestem, czy producenci są przewidywalni 😉

Tak i to nawet bardzo. Dotyczy to w większości kosmetyków ze składami pozostawiającymi wiele do życzenia. Jeśli jeden produkt danej marki zawiera wątpliwe substancje to z reguły reszta także. Najgorsze są serie „pseudo-naturalne”, które obiecują świeżą łąkę, a zawierają coś na podobieństwo wysypiska śmieci. Oczywiście markom, które produkują kosmetyki naturalne też może powinąć się noga. Dlatego zawsze dokładnie sprawdzamy KAŻDY kosmetyk, niezależnie od reputacji firmy.

  • Zdarza się Wam brać pod lupę produkty przeznaczone dla dzieci? Mam wrażenie że nie zawsze mają tak dobry skład jak teoretycznie powinny.

Tak, dosyć często. Nie raz gotowałyśmy się ze złości na widok składów kosmetyków dla dzieci i kobiet w ciąży. Słowa „hipoalergiczne, łagodne, naturalne” to zazwyczaj czysty marketing. Trzeba bardzo uważać na to, co wkładamy do koszyka. Naprawdę nie rozumiemy jak można użyć silnych detergentów czy drażniących konserwantów do produkcji kosmetyków, które miałyby pielęgnować delikatną skórę dzieci i jeszcze mówić, że taki produkt jest „bezpieczny i delikatny”.

  • Czy sprawdzacie lub planujecie sprawdzać również składy produktów do makijażu?

Już kilka razy się tego podejmowałyśmy. Zamierzamy w najbliższym czasie dodać więcej analiz z „kolorówki” 🙂

  • Zdradzicie Czytelniczkom jakie są obecnie Wasze ulubione marki kosmetyczne?

Obie mamy cerę naczynkową, tak że używamy podobnych produktów. Nie możemy się rozstać z olejkiem do demakijażu Resibo, oleum Zdrowe Naczynka od Purite. Hydrolatu z Róży Damasceńskiej używamy jako tonik (lub szukamy go w składzie toniku).

Monika: co do kremów mamy troszkę inne preferencje, ja obecnie testuję figowy od Mokosh, a na noc stosuje olej arganowy. Jestem w trakcie poszukiwań kremu idealnego. Do makijażu oczywiście minerały – Lily Lolo to mój aktualny faworyt!

Ania: ciężko jest mi znaleźć coś lepszego na dzień niż krem odżywczy Resibo. Moje remedium na suche skórki i podrażnienia to oliwka Hipp, najprostsza i najlepsza! Do ust zużywam właśnie trzecie opakowanie pomadki cukrowej od Sylveco.

Pytania od Czytelniczek

Agnieszka pyta: Skąd radzicie czerpać informacje na temat składów gdy znajdujemy się już w sklepie. Czy istnieją jakieś fajne aplikacje na telefon?

Możemy polecić apkę Think Dirty. Niestety jest opracowana na rynek brytyjski, tak że nie znajdziesz w niej wszystkich produktów. Najpewniejszą stroną, która Ci pomoże w rozszyfrować składniki jest ewg.org 🙂

Marta ma podobne pytanie, ale idzie krok dalej: Czy planujecie zrobić polską aplikację na telefon, skoro jest takie zainteresowanie tym co robicie?

Nie ukrywamy, że jest to na naszej liście TO DO 🙂

Ola zastanawia się: Jak to jest z parabenami w składzie – czy są szkodliwe i jeśli tak, to dlaczego?

My unikamy parabenów. Są to bardzo kontrowersyjne substancje. Z jednej strony są najlepiej przebadanymi konserwantami, a z drugiej wiele źródeł potwierdza ich szkodliwy wpływ na gospodarkę hormonalną człowieka. Dlatego wolimy dmuchać na zimne. Radzimy też unikać parabenów kobietom ciąży.

Mam nadzieję, że nasza rozmowa zmotywowała Was do baczniejszego przyglądania się składom kosmetyków których używacie, bądź które planujecie kupić. Zdradzę Wam, że to nie ostatnia wizyta dziewczyn na blogu. Za jakiś czas pojawi się post przygotowany we współpracy z Moniką i Anią, na który sama nie mogę się doczekać! Jeśli po lekturze wywiadu nasunęły Wam się jakieś pytania do dziewczyn, zadawajcie je w komentarzach, na pewno odpowiedzą 🙂

  • Naturalne Blogowanie

    Mi ostatnio proponowała pewna pani zakupy w jej sklepie, gdzie wszystkie kosmetyki są w 100% naturalne. Na stronie nie było krzty informacji o składzie jakiegokolwiek produktu, a gdy poprosiłam to wysłała mi zdjęcie składu z jakiegoś produktu , w którym były PEGi chyba ze trzy, propylene glycol i coś tam jeszcze. Natury to ja tam nie zauważyłam,ale pani twardo przekonywała mnie ,że są naturalne,bo nigdzie nie udoeidbiono,że parabeny,SLSy czy inne PEGi są szkodliwe…szok.

    • No właśnie… takich przypadków jest na pewno mnóstwo, dlatego warto mieć widzę na temat składów. Wtedy nie damy się nawet najbardziej przekonującej pani 😉

  • Sandra

    Fanpage PiggyPEG znam i śledzę od jakiegoś czasu, dzięki dziewczynom zaczęłam baczniej przyglądać się kosmetykom – kilka produktów poszło do kosza, odkryłam też kilka perełek :). To super, że promujesz ich działalność i bycie świadomym konsumentem! Sama, od kiedy stosuje kosmetyki z lepszym składem, widzę, że moja skóra przestała być takim sucharkiem jak kiedyś i jej poprawne nawilżenie nie sprawia już takiego problemu. Z niecierpliwością czekam na aplikację pomagającą w zakupach i na kolejne polecenia fajnych produktów z dobrym składem 😉

    • Super! Na pewno będą szczęśliwe jak przeczytają Twój komentarz 🙂 I ja też się cieszę, że wywiad się podobał! Kolejne polecenia się na pewno pojawią, i to prawdziwych pereł! 😉

    • Piggy PEG

      Dziękujemy Ci Sandro za miłe słowa! ❤️ Bardzo nas cieszy, że stan Twojej skóry się poprawił 🙂

  • Świetny wywiad i dziękuję za odpowiedź na moje pytanie 🙂

  • świetny wywiad 🙂 ostatnio odkryłam PiggyPEG gdzieś zupełnie przypadkiem i muszę przyznać, że dziewczyny odwalają kawał dobrej roboty 🙂

    • To prawda, chwała im za to! 🙂

  • Super wywiad. Widac, ze dziewczyny strasznie sie wkrecily w temat i lubia to co robia.
    Z niecierpliwoscia czekam na te apke! Bardzo kibicuje takim inicjatywom, wiec do boju dziewczyny 🙂

    • Taka apka to by było coś! 🙂

  • Świetny wywiad! W zasadzie dzięki niemu dowiedziałam się o istnieniu dziewczyn 😉 więc jeszcze bardziej jestem wdzięczna 😉

  • Temat bardzo mi bliski, bo sama interesuje się składami kosmetyków od dłuższego czasu, a wciąż mam wrażenie, że moja wiedza jest niewystarczająca. Podglądam dziewczyny na instagramie i na facebooku i uważam, że robią świetną robotę. Chwała im za to! Ja się zaczęłam edukować temacie składów kosmetycznych, chyba w momencie jak polecono mi w pierwszej ciąży krem Mustela na rozstępy. Takie miało być cudo! A jak przyjrzałam się składowi, to przeżyłam szok. Od tej pory jestem ostrożna i staram się prześwietlać każdy kosmetyk.

    • Składy to temat rzeka, ale Ty i tak już masz ogromną wiedzę 🙂 też uważam że działalność dziewczyn trzeba promować, bo im więcej osób świadomych tym lepiej!

      Z kremem Mustela to niestety ten przypadek, kiedy napisy na przodzie opakowania są sprzeczne ze składem wymienionym z tyłu… :/

  • Uwielbiam projekty, które powstały z pasji 😉 A taki z pewnością jest zarówno fanpage jak i blog Piggipeg.

    • Zdecydowanie! Dziewczyny wkładają w swój projekt serce, od razu to widać 🙂

  • Pingback: Migawki lutego |()

  • Pingback: [NOWY CYKL – zapowiedź] Masz wybór – wybierz lepszy skład! |()

  • Pingback: Początek przygody z kosmetykami naturalnymi |()

Close