[WPIS GOŚCINNY] Wszystko o brafittingu

19 kwietnia 2016
Komentarze: 12

Dziś chciałabym zaprosić Was na post gościnny Olgi, która przybliży Wam ideę brafittingu. Nie jest to nic nowego, jednak sama dość późno zainteresowałam się tym tematem. Mam nadzieję że po lekturze tego posta zapragniecie mieć biustonosz pasujący idealnie do Waszych potrzeb. Zapewniam że odczujecie kolosalną różnicę. Olga bardzo barwnie opisuje swoje początki przygody z brafittingiem i rzeczowo przedstawia o co dokładnie w tym chodzi i jakie są zalety profesjonalnego doboru biustonosza. Poleca również miejsca gdzie wybrać się po fachową poradę w tym zakresie oraz po jakie marki warto sięgnąć. Zapraszam do czytania dalej!

Jak to się zaczęło

Kiedy kilka lat temu po raz pierwszy usłyszałam o brafittingu, pomyślałam że to jakaś kompletna bzdura, wymysł z Zachodu, totalna hipsteriada*. Nie widziałam powodu, dla którego miałabym zmienić mój stanik, który jest na mnie dobry – nigdzie nie pije, nie gniecie, nie spada – na zupełnie inny rozmiar. Ciaśniejszy obwód? Bez sensu, będzie mi się brzydko wrzynał, a z góry i z dołu będą wystawały nieestetyczne fałdki. Większa miseczka? A co miałabym tam sobie, za przeproszeniem, wsadzić? Pamiętam, że kiedyś nawet wdałam się w kłótnię na ten temat na jakimś forum internetowym, pytając zwolenniczki brafittingu, czy buty też kupują sobie trzy numery za małe, za to z luźną cholewką. Nie mogę sobie w tej chwili przypomnieć, co sprawiło, że w końcu zdecydowałam się wybrać do sklepu, oferującego profesjonalny dobór bielizny. Niewykluczone, że było to efektem rozmów z moją koleżanką liceum, Aleksandrą (która, notabene, prowadzi ciekawego bloga parentingowego, Koralowa Mama). Tak czy owak, spięta i nieufna, przekroczyłam progi sklepu Felina w CH Land przy stacji metra Służew (do dziś należy on do moich ulubionych sklepów z bielizną). Pani spytała mnie o rozmiar, z dumą odpowiedziałam, że 75C, na co pani uśmiechnęła się pobłażliwie, wymierzyła wzdłuż i wszerz i zawyrokowała: 70F. Roześmiałam się szczerze, bo miseczka F kojarzyła mi się z biustem godnym Lollobrigidy (dla młodszych czytelników – Joanny Liszowskiej), ale podany stanik przymierzyłam – i oniemiałam. Żyłam na tym świecie dwadzieścia parę lat, a nie zdawałam sobie sprawy, jak imponujący mam biust! Biustonosz oczywiście od razu kupiłam, nosiłam niemal codziennie, a jak tylko mijałam jakieś lustro, to musiałam, po prostu musiałam, na chwilkę się zatrzymać i popodziwiać swój profil. Od tego czasu zamieniłam się w gorącą orędowniczkę profesjonalnego doboru bielizny i każdą przyjaciółkę, koleżankę czy znajomą próbuję nawrócić na brafitting.

*Hmmm, chyba wtedy jeszcze nie istniał fenomen społeczny, zwany hipsterem… Nevermind, wiecie, o co chodzi.

Zalety brafittingu

Co nam daje dobrze dobrany biustonosz?

Po pierwsze, estetyka. Biust wygląda zdecydowanie lepiej i kształtniej, co niesamowicie wpływa na dobre samopoczucie i pewność siebie. Ponadto taki biustonosz pomaga utrzymać wyprostowaną postawę – a wszak wiadomo nie od dziś, że kobieta skulona, przygarbiona od razu wydaje się nieśmiała i mniej atrakcyjna. Co więcej, stanik dobrze uwydatniający biust (wcale niekoniecznie push-up!), optycznie wyszczupla sylwetkę, zbliżając ją do jakże pożądanego kształtu klepsydry.

Po drugie, zdrowie. Jeśli biustonosz mocno i stabilnie trzyma piersi, to w ten sposób odciąża kręgosłup (co jest szczególnie ważne dla pań o większym biuście). Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że noszenie biustonosza o za luźnym obwodzie i za małej miseczce może prowadzić do deformacji piersi . Ponadto, jak sama się niedawno dowiedziałam, właściwie podtrzymanie biustu wspomaga regenerację więzadeł Coopera, czyli włókien tkanki łącznej, odpowiedzialnych za sprężystość piersi.

Biustonosz_WANDA_[7322]_1200

Polecane miejsca

Swoją przygodę z brafittingiem najlepiej zacząć od wizyty w salonie z bielizną, gdzie wszystkich niezbędnych pomiarów dokona osoba, która się na tym zna. Taka wizyta wymaga pokonania pewnych wewnętrznych oporów, bowiem trzeba się liczyć z tym, że brafitterka nie tylko będzie nam zaglądała do przymierzalni, regulowała ramiączka czy dopinała haftki, ale także istnieje duże ryzyko, że włoży rękę w miseczkę i pomoże prawidłowo ułożyć w niej biust. Dlatego moim zdaniem bardzo ważne jest, żeby brafitterka nie tylko potrafiła dobrze doradzić, ale też była osobą taktowną i szanującą intymność klientek.

Siłą rzeczy, mogę polecić albo odradzić tylko warszawskie sklepy, oferujące usługę brafittingu. Na pierwszym miejscu w moim prywatnym rankingu znajduje się wspomniany już wcześniej sklep Felina w Landzie (mają w swoim asortymencie nie tylko Felinę, ale też dużo polskich, znacznie tańszych, marek). Panie są niesamowicie cierpliwe, pomocne, kulturalne, no i przede wszystkim mają ogromne doświadczenie. Niedawno odkryłam też bardzo fajny salon pod nazwą Bra-Dreams przy ul. Grójeckiej – tutejszej obsłudze też absolutnie nie można nic zarzucić, a i oferowany asortyment jest bardzo szeroki. Lubię czasem zajrzeć do sklepu z bielizną w przejściu podziemnym pod rondem Dmowskiego – niepozorny sklepik ma całkiem bogatą ofertę i często zdarzają się dobre przeceny. Minusem jest tylko jedna i w dodatku bardzo mała przymierzalnia. Natomiast bardzo rozczarowały mnie popularne salony Li Parie – mam wrażenie, że tamtejsze brafitterki mocno wypaczyły ogólną zasadę brafittingu, czyli mniejszy obwód-większa miseczka. Zakupiony tam i gorąco doradzony przez panią stanik w rozmiarze 65H (w którym rzeczywiście wyglądałam obłędnie) założyłam raz, wytrzymałam kilka godzin, a następnie wrzuciłam do szafy i już nigdy nie ujrzał światła dziennego. Nie wiem, być może coś się zmieniło, bo zniechęcona tym przykrym doświadczeniem już więcej do Li Parie nie zaglądałam, ale moją opinię potwierdziło kilka osób, z którymi o tym rozmawiałam. Stanik, w którym może wygląda się pięknie, ale nie sposób zaczerpnąć powietrza, zdecydowanie nie jest dobrym rozwiązaniem i początkującą adeptkę brafittingu może do całej idei na wstępie zniechęcić.

Oczywiście, kiedy już dobrze zna się swój rozmiar, to można też kupować bieliznę przez Internet – ceny są wyraźnie niższe od sklepowych. Polecam na przykład Kontri albo nbielizna.

Jak samodzielnie dobrać biustonosz

Szczerze? Najlepiej wcale. Tak jak pisałam wcześniej, zdecydowanie lepiej, żeby to zrobiła profesjonalistka. Jeśli jednak ktoś bardzo chciałby spróbować zrobić to samemu (albo po prostu, jest ciekaw, jak to robią brafitterki), to poniżej podaję kilka podstawowych zasad.

Co warto wiedzieć, to fakt, że większość ciężaru piersi powinna opierać się na obwodzie stanika – nie zaś na ramiączkach – dlatego tak ważne jest, żeby był dobrany prawidłowo. Obwód mierzymy dość ściśle, tuż pod biustem, uprzednio wypuściwszy powietrze z płuc, a otrzymany wynik zaokrąglamy w dół, do pełnej piątki. Czyli jeśli, przykładowo, wyszło nam 78 cm, to powinnyśmy wybrać stanik w rozmiarze 75. Obwód w biuście mierzymy już luźno, w najszerszym miejscu, a wyniku nie zaokrąglamy. W Internecie jest mnóstwo tabel pomagających odczytać prawidłowy rozmiar, ja podaję tu za Brabella.

tabela-rozmiarow-UK

Czyli jeśli pod biustem mamy te swoje 78 cm, a w biuście wyszło nam 96 cm, to powinnyśmy spróbować przymierzyć rozmiar 75E. Oczywiście, rozmiarówki trochę się różnią, w zależności od firmy, dlatego zawsze warto wypróbować kilka sąsiednich rozmiarów. Stanik zapinamy zawsze na najluźniejszą haftkę (z czasem na pewno trochę się rozciągnie); niektórzy radzą, żeby zrobić to w pozycji lekko pochylonej. Następnie poprawiamy ułożenie piersi w miseczkach, „wygarniając” je delikatnie spod pach. Cała pierś powinna zmieścić się w miseczce, a fiszbina powinna ją dokładnie okalać. Ramiączka regulujemy tak, aby nie zsuwały się z ramion i jednocześnie trochę podnosiły biust do góry, ale oczywiście nie powinny przy tym wrzynać się w skórę. Teraz warto wykonać kilka podskoków, pomachać rękami, kucnąć, wstać – po to, żeby sprawdzić, czy stanik cały czas jest na swoim miejscu. Jeśli tak, to super, jeśli zaś nie, no to trzeba mierzyć dalej!

Moje ulubione marki

Jestem wielką fanką polskich firm – czy to ubraniowych, czy to kosmetycznych, czy obuwniczych. Nie inaczej jest w przypadku bielizny. Przy czym rzeczywiście, akurat w tej branży rodzime marki naprawdę nie mają się czego wstydzić. Jakość wykonania, wzornictwo, materiały – wszystko jest na bardzo dobrym poziomie. Kiedyś moim ulubionym producentem była białostocka Kinga – uważam, że jeszcze kilka lat temu nie miała sobie równych. Niemniej, rynek bielizny w Polsce bardzo się w ostatnim czasie rozwinął i biustonosze na bardzo zbliżonym – a nieraz nawet i lepszym – poziomie ma w swojej ofercie Ava, Konrad czy Nipplex. Niedawno też odkryłam mało znaną markę z Grodziska Mazowieckiego, Slovianka Lingerie. Kupiłam tam sportowy stanik Jump up – i jestem absolutnie zachwycona. Sport uprawiam często i bardzo intensywnie (zumba, fitness, piłka nożna, trekking…), więc moje wymagania były bardzo wysokie, a Jump up spełnił je wszystkie.

sportowy.php

Oczywiście, w polskich sklepach jest również szeroki wybór renomowanych zagranicznych marek, takich jak Freya czy Panache, ale po pierwsze, są one znacznie droższe, po drugie, moim zdaniem nie są wcale o wiele lepsze, po trzecie zaś, po co wspierać obcy kapitał, kiedy można pomóc rodzimym producentom..?

Podobno jeszcze nie tak dawno 90% Polek uważało, że noszą stanik 75B. Dziś kobiet świadomych swojego prawdziwego rozmiaru jest znacznie więcej. Ciekawa jestem bardzo, jak te proporcje wyglądają wśród czytelniczek Feminine. Korzystacie z usług brafitterek? Kupujecie biustonosze w specjalistycznych salonach? Jeśli tak, to jakie są Wasze ulubione marki czy sklepy? Jeśli nie, to czy ten post choć trochę Was przekonał, że warto spróbować?

  • Haha. Zaliczam się do tych 90%. Całe życie nosiłam 75B. Też koleżanka mnie namówiła na brafitting, do którego nie byłam początkowo przekonana. Okazało się, że mam 70D, ewentualnie 65E. Prawie umarłam jak to usłyszałam. A moje piersi mnie pokochały. Czują się i wyglądają lepiej! 😀

    • Można więc powiedzieć, że zaliczałaś się do tych 90%! 😉 Super że skorzystałaś z takiej porady 🙂 No fakt, że można paść z wrażenia jak się pozna swój nowy rozmiar 😉

  • Ja również korzystałam z porad brafitterki, ale nie byłam zadowolona. To było właśnie w Li Parie i jeszcze 1 miejscu, ale nie pamiętam nazwy niestety. Byłam strasznie ściśnięta, nie czułam się komfortowo, a dobrana bielizna była przeraźliwe droga 🙁

    • Ola Moskalewicz

      No i właśnie dlatego nie znoszę takich miejsc jak Li Parie! Brafitterki mają koszmarną tendencję do proponowania za ciasnych staników – a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. No i te ceny…

      • No właśnie! Dodam, że ja jestem bardzo na tak na brafitting. Pani natomiast przekonywała mnie, że tak ściśnięta powinnam być, bo biust wygląda lepiej! Ja jednak nie lubię mieć biustu wypchniętego pod szyję, więc podziękowałam :/

        • Szkoda że takie niefortunne pierwsze doświadczenia, to potrafi zrazić człowieka. Obyś jeszcze trafiła w lepsze miejsce! A ciekawa jestem czy w Szwecji jest to popularne?

  • Ja jakos zawsze najzwyczajniej w swiecie sie wstydzilam… Wedlug mnie jestem typowym A75, ale mam nadzieje, ze sie odwaze i w najblizszym czasie zweryfikuje te informacje 😀

    • Ola Moskalewicz

      Na pewno nie jesteś 75A 😉 Odważ się koniecznie!

      • Boję się pytać po czym wnioskujesz! 😉

    • Oj na pewno nie jesteś! Koniecznie zasięgnij informacji, może ta wizyta w PL będzie dobrą okazją 🙂

  • Ja podobnie jak Veganama nie byłam zadowolona z dobrze dobranego biustonosza. Do dziś jak mam go założyć, to chce mi się płakać, bo jest mi w nim strasznie ciasno, a po jego zdjęciu między piersiami mam czerwone szramy od fiszbin. Zraziłam się wtedy, ale chyba powinnam dać brafittingowi drugą szansę. Przejdę się do tego sklepu w Landzie 🙂

    • Ola bardzo poleca, więc mam nadzieję że się nie zawiedziesz 🙂 Nie no, taki brafitting jak opisujecie to jakieś pomylenie pojęć!

Close