„Sekrety urody Koreanek” Charlotte Cho – czy warto je poznać?

27 czerwca 2016
Komentarze: 11

Z reguły nie sięgam po książki będące poradnikami. Z ręką na sercu przyznam, że „Sekretów urody Koreanek” autorstwa Charlotte Cho najprawdopodobniej również bym nie przeczytała, gdyby koleżanka nie podarowała mi jej w prezencie urodzinowym. Czy uważam że jest warta zakupu, czego można się z niej dowiedzieć i w czym tak naprawdę tkwi tytułowy sekret Koreanek – o tym przeczytacie w dalszej części wpisu. Zapraszam!

Co myślicie kiedy słyszycie hasło ‚koreańska pielęgnacja’? Mi jako pierwsze przychodziły do głowy dziwne mikstury ze śluzu ślimaka i śmiesznie wyglądające maseczki w płachcie. Wiedziałam że Koreanki (i Koreańczycy) przykładają bardzo dużą wagę do odpowiedniego dbania o cerę, ale ta książka uświadomiła mi jak bardzo.

Koreańskie kosmetyki zawojowały polski rynek już jakiś czas temu, można je kupić w dedykowanych sklepach (chociażby Azjatycki Bazar, Asian Store, Sachi, Beautikon), bądź w asortymencie niektórych drogerii internetowych. Istnieją również blogi poświęcone tej tematyce – jednym z popularniejszych jest Azjatycki Cukier. Nie jest więc tak, że świat koreańskiej pielęgnacji i produktów kosmetycznych jest nam zupełnie obcy, jednak ja nie do końca wiedziałam czego spodziewać się po książce traktującej o sekretach urody Koreanek.

Przechodząc do samej książki, chciałabym opowiedzieć Wam kilka słów o jej autorce oraz przedstawić o jakie informacje będziecie bogatsi po lekturze, w taki sposób aby zdradzić jak najmniej, w razie gdybyście zdecydowali się po nią sięgnąć. Na końcu zaś znajdziecie powody dla których warto to zrobić.

Charlotte Cho – ze słonecznej Kalifornii do Seulu

Charlotte Cho dorastała w Kalifornii, wychowywana przez koreańskich rodziców, którzy wyemigrowali z Seulu przed jej narodzinami. Ameryka i Korea to dwa różne światy, także jeśli chodzi o pielęgnację. Inne są kanony urody, zwyczaje, tradycje. Nastoletnia Charlotte miała więc kompletnie odmienny pogląd na dbanie o cerę niż jej rodzice, bezskutecznie starający się wpoić jej podstawowe zasady (jak na przykład obowiązkowe w Korei stosowanie filtrów przeciwsłonecznych). Kiedy dorosła, postanowiła wyjechać ze Stanów i poznać swoje Koreańskie korzenie. Dostała pracę w Seulu i zamieszkała tam na kilka lat. Dzięki temu diametralnie zmienił się jej sposób pielęgnacji skóry. Nie chciała już zazdrościć innym pięknej cery. Uczyła się od swoich znajomych, zgłębiając krok po kroku tajniki które przed nią odkrywali. Obserwując zachodzące pozytywne zmiany, postanowiła podzielić się sekretami urody Koreanek ze światem i obalić mit mówiący, że ich piękna cera to wyłącznie zasługa genów.

Charlotte wraz z mężem prowadzi też sklep z koreańskimi kosmetykami – Soko Glam (co ciekawe, zanim produkt trafi do sprzedaży, jest przez nią wcześniej testowany). Pielęgnacja stała się jej pasją i sposobem na życie.

Jakie treści znajdziemy w książce

Zacznę od tego, że bardzo odpowiadał mi styl w jakim jest napisany ten ‚elementarza pielęgnacji’. Książka jest lekka i przyjemna, nie brakuje w niej anegdot i zabawnych porównań. Wiele na pozór skomplikowanych rzeczy jest tłumaczonych w bardzo przystępny i obrazowy sposób. Charlotte prowadzi narrację jak najlepsza koleżanka, która chce dla Ciebie dobrze i stara się przekonać do swoich racji. Nie robi tego jednak w sposób nachalny. Pokazuje rozwiązania, a czy z nich skorzystasz, to Twój wybór. Nie owija też w bawełnę i wprost mówi jakie zagrożenia wynikają z nieodpowiedniej pielęgnacji bądź beztroskiego trybu życia (złe odżywianie, niedosypianie, nałogi). To co bardzo mi się podoba, to również fakt że nie stara się zgrywać idealnej. Przyznaje się do wielu błędów popełnianych w przeszłości – w końcu komu się one nie zdarzają! Dzięki temu jej opowieść jest bardzo autentyczna i aż chce się odkrywać jej kolejne karty.

Podoba mi się też oprawa graficzna książki. Każdy rozdział rozpoczyna komiksowa grafika, nawiązująca do treści które w nim znajdziemy.

20160625_193534

20160625_193548

Książka została podzielona na 11 rozdziałów, w przemyślany sposób. Po krótkim wstępie znajdujemy kilka słów od autorki, o czasach jej dorastania z Kalifornii (oczywiście z naciskiem na temat pielęgnacji). Następnie Charlotte opowiada o mentalności Koreańczyków jako narodu wielbiącego piękną skórę. Kiedy już zgłębimy z nią meandry Koreańskiego sposobu myślenia o cerze, dowiemy się dlaczego warto myć twarz dwukrotnie, by następnie przejść do rozdziału o złuszczaniu (a przy okazji o popularnych w Korei K-spa – to zupełnie inny obraz SPA niż ten który mamy w głowie). Rozdział piąty traktuje o nawilżaniu, szósty o filtrach przeciwsłonecznych (które dla Koreańczyków są absolutnym ‚must have’). W rozdziale siódmym autorka przeprowadza nas przez (uwaga) dziesięć etapów koreańskiego rytuału pielęgnacyjnego (ale to tylko tak skomplikowanie brzmi!). Kiedy już nie ma on przed nami tajemnic, przechodzimy do ABC zakupów kosmetycznych. Dwa przedostatnie rozdziały traktują o (niewidocznym) makijażu, o tym jak tryb życia wpływa na naszą skórę a rozdział jedenasty to już taki miły dodatek – przewodnik po Seulu w pigułce, pisany oczami kogoś kto spędził tam kilka lat życia i ma wiele do polecenia. Poszczególne rozdziały wzbogacają wypowiedzi znanych w Korei osób – modelek, makijażystów, aktorek czy prezesów firm kosmetycznych.

Moim zdaniem każdy rozdział wnosi coś wartościowego i nie uważam żadnego z nich za niepotrzebny. Najmniej zainteresował mnie ostatni, czyli ten z poradami co warto zobaczyć w Seulu, ponieważ nie wybieram się tam w najbliższym czasie 😉 Ale mimo to był on ciekawy (wiecie że Koreańskie metro ma podgrzewane siedzenia? Wow!). Jeśli ktoś planuje podróż do Korei, na pewno znajdzie w nim wiele cennych wskazówek!

Czy książka Charlotte Cho jest warta polecenia?

Moim zdaniem jak najbardziej! Charlotte wie o czym mówi i robi to w sposób ciekawy i przystępny. Nie znajdziemy w tej książce banałów (no, może poza takimi jak ‚pij dużo wody’, ‚wysypiaj się’, ‚dobrze się odżywiaj’, ale z drugiej strony to podstawa której nie powinno zabraknąć w tego typu poradniku).

Dowiedziałam się z tej książki wielu ciekawych rzeczy, pozwoliła ona mi usystematyzować wiedzę na pewne tematy. Po jej lekturze zupełnie nie miałam poczucia zmarnowanego czasu. Charlotte równie ciekawie co o krokach w pielęgnacji, opowiada o koreańskiej kuchni czy zwyczajach. Przeplata tematy bardzo zgrabnie, dzięki czemu nie odczuwa się znużenia jedną tematyką. Oczywiście trzeba liczyć się z tym, że wszystko kręci się wokół dbania o cerę, Korei (i w trochę mniejszym stopniu Stanów Zjednoczonych).

Podsumowując…

Książkę poleciłabym każdemu, kogo interesuje temat pielęgnacji (a także kultury koreańskiej). Coś dla siebie znajdą w niej zarówno osoby początkujące jak i bardziej rozeznane w tym zakresie. Mogę zapewnić, że czas spędzony na lekturze upłynie Wam bardzo miło. Ja wiele z porad zawartych w książce stosowałam już wcześniej, jednak po lekturze wprowadziłam do swojej pielęgnacji pewne nowości, którymi oczywiście się z Wami podzielę, ale… w oddzielnym wpisie! 🙂

Czytałyście Sekrety urody Koreanek albo inne wartościowe pozycje w tematyce pielęgnacji? Koniecznie podzielcie się w komentarzach 🙂

  • Zgadzam się w 100%, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie 🙂 bardzo fajnie wyjaśnione jest, dlaczego należy stosować filtry UV cały rok – naprawdę aż wstyd tego nie robić po lekturze 😉
    Mnie z kolei opisy Seulu urzekły i bardzo chce sie tam wybrać jak najszybciej to będzie możliwe!

    • Ja też bym chciała ale wiem że nie będzie to możliwe przez najbliższych parę lat 😉

      Tak, ten rozdział o filtrach bardzo daje do myślenia!

  • Po Twojej recenzji jestem jeszcze bardziej ciekawa tej książki i cieszę się, że już ją kupiłam 🙂

    • Myślę że nie będziesz rozczarowana 🙂

  • Od dwóch miesięcy kupuję tą książkę! Tyle dobrych opinii wyczytałam, a dalej się nie zabrałam za to, żeby ją kupić.. Może w lipcu w końcu 😀

    • Zdecydowanie polecam to zrobić 🙂

  • Pingback: Migawki czerwca |()

  • Ja tez rzadko siegam po poradniki, ale ta ksiazka jakos mnie zaintrygowala. Jest pieknie i ciekawie wydana!

    • Dokładnie, miło się ją czyta a i treść jest bardzo interesująca 🙂

  • Pingback: Ile kroków ma mój rytuał pielęgnacyjny? |()

  • Pingback: Makijaż na upalne dni + polecane produkty |()

Close