Makijaż cieniami mineralnymi

22 lipca 2016
Komentarze: 4

Dziś chciałabym Wam zaprezentować makijaż wykonany cieniami mineralnymi. Wymagają one nieco innej techniki aplikacji niż produkty prasowane, więc jeśli chcecie wiedzieć jak się nimi posługiwać, zapraszam do czytania dalej.

Produkty mineralne na popularności zyskały już jakiś czas temu, nie będę się więc długo rozpisywać o ich zaletach. Wspomnę o najważniejszym – cienie są wegańskie i hipoalergiczne, odpowiednie również do oczu wrażliwych. Nie zawierają parabenów, sztucznych zapachów, barwników chemicznych i innych konserwantów. Wolne są od olejów ropopochodnych, wosków i talku. Dla mnie jako ogromnej zwolenniczki naturalnej pielęgnacji i makijażu, jest to wielki plus!

Kiedy otrzymałam od sklepu Juicyshop cienie firmy BWC do testów, nie mogłam doczekać się kiedy wykorzystam je w makijażu. Chciałabym opowiedzieć Wam o moich wrażeniach z ich użytkowania oraz podzielić sposobami na idealną aplikację cieni mineralnych.

Zacznę od tego jak możemy stosować cienie mineralne, a drogi są dwie: na sucho lub na mokro.

Aplikacja cieni mineralnych na sucho

Sprawdzi się w wersji dziennej lub delikatnej wieczorowej, kiedy nie chcemy wydobyć z cienia jego pełnej mocy. W tym przypadku suchy powinien być pędzelek na który aplikujemy cień, natomiast powieka dobrze żeby była lekko kleista, aby pigment miał się do czego przyczepić. Ten efekt uzyskamy dzięki użyciu bazy pod cienie lub nawet korektora pod oczy (ja zastosowałam właśnie ten drugi sposób).

Aplikacja cieni mineralnych na mokro

Powinnam raczej napisać na wilgotno 🙂 Istotne jest aby pędzelek był delikatnie zwilżony, a nie zmoczony.  Najbezpieczniej spryskać go wodą termalną z większej odległości. W tym przypadku baza nie jest konieczna, ale też nic nie stoi na przeszkodzie aby jej użyć. Cienie nałożone w ten sposób są bardzo intensywne, sprawdzi się on więc do makijażu wieczorowego, lub kiedy chcemy wzmocnić widoczność cienia (na przykład aby pięknie iskrzył w wewnętrznym kąciku).

Zarówno przy jednym jak i drugim sposobie aplikacji ważne, aby cień wtłoczyć w powiekę (nie rozcierać go od razu, a umiejscowić). Wtedy mniej się osypie, a pigment rozłoży się bardziej równomiernie. Ważne, aby cienia nabierać naprawdę bardzo mało, najlepiej strzepując dodatkowo nadmiar z pędzelka. Są to produkty bardzo wydajne i  już niewielka ilość pozwala uzyskać odpowiednią intensywność koloru. Dopiero po tym jak znajdzie się tam gdzie miał być, sięgamy po czysty pędzelek i rozcieramy granice. Taka metoda zapewni nam idealny wygląd cieni. Mimo że są sposoby aby ograniczyć osypywanie się cieni, zalecam zacząć makijaż od umalowania oczu. Niestety cienie mineralne trudno jest „strzepnąć” z przypudrowanej twarzy.

Ja w dzisiejszym makijażu połączyłam obie techniki, ale do szczegółów przejdziemy za moment. Najpierw chciałabym opowiedzieć więcej o użytych cieniach. Są to produkty firmy BWC (Beauty Without Cruelty), którą mogłyście już poznać we wpisie z recenzją podkładu i tuszu KLIK. Do przetestowania otrzymałam trzy kolory (od najjaśniejszego): Serenity, Vanity, Intrigue. Każdy z nich jest bardzo ciekawy, jednak moje serce skradł ten czekoladowy brąz. Bardzo trudno uchwycić na zdjęciach to jak prezentuje się w rzeczywistości.

Serenity

Serenity – bardzo jasny róż z dość wyraźnymi drobinkami. Idealny do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka.

Vanity – odcień różowo – brzoskwiniowy, pięknie połyskujący, bez drobinek.

Intrigue – wielowymiarowy brąz, przepięknie podkreśla ruchomą powiekę. Nałożony na sucho i w małej ilości świetnie sprawdzi się na dzień, zaś na mokro będzie przyciągał spojrzenia w wieczornych światłach.

Poniżej porównanie każdego z cieni nałożonego na mokro i sucho.

20160722_140324

INTRIGUE

20160722_140613

VANITY

20160722_140743

SERENITY

Z każdym cieniem pracuje się bardzo przyjemnie, a ich ogromną zaletą jest trwałość. Nałożone na korektor trzymają się calusieńki dzień (a prawdopodobnie i dłużej!). Zaznaczę że w moim przypadku to wielki sukces, ponieważ mam dość tłuste powieki i cienie lubią zbierać się w załamaniu. W przypadku BWC nie ma o tym mowy.

Efekt jaki dają cienie możemy w łatwy sposób stopniować. Ja zdecydowałam się dziś na połączenie techniki na sucho – nakładając w ten sposób najciemniejszy cień na całą powiekę ruchomą, w ten sam sposób zaaplikowałam odcień Vanity bliżej wewnętrznego kącika a sam kącik rozświetliłam cieniem Serenity, do którego użyłam wilgotnego pędzelka. Oto jak prezentuje się to połączenie.

kolaż

kolaż 2

1

Dolną powiekę zaznaczyłam matowym brązem, żeby zrównoważyć błysk na górnej powiece. Szkoda że zdjęcia nie oddają w pełni pięknego blasku jaki dają cienie. Nie pozostaje Wam nic innego niż wypróbować je na sobie! 🙂

Ciekawa jestem, czy używacie kosmetyków mineralnych? Może sięgacie po pudry, podkłady albo właśnie cienie? Jak się u Was sprawują? Koniecznie dajcie znać.

Partnerem wpisu jest sklep juicyshop.pl 

logo

  • Z kosmetykami mineralnymi zaprzyjaźniłam się w Hiszpanii. To jedne z nielicznych produktów, które nie tworzą maski podczas gorących dni oraz nie rozpływają się! Cienie wyglądają naprawdę świetnie, a pomysł na makijaż jest genialny! Chętnie będę z niego czerpała inspirację 🙂

    • Właśnie, planowałam post na temat makijażu latem (tylko chwilowo gdzieś się zgubiło.. ale może dodam, żeby je przywołać do porządku;) i jednym z punktów było stosowanie produktów mineralnych 🙂 Cienie są super, jestem nimi bardzo pozytywnie zaskoczona 🙂 Bardzo się cieszę że mój makijaż będzie dla Ciebie inspiracją <3 pozdrawiam serdecznie!

  • Pingback: Makijaż na upalne dni + polecane produkty |()

  • Pingback: Naturalna, wegańska kolorówka |()

Close