Naturalna, wegańska kolorówka

21 października 2016
Komentarze: 11

Ciekawa jestem ile z Was stosuje naturalną pielęgnację, ale wciąż używa ‚tradycyjnych’ kosmetyków do makijażu. Przez tradycyjne mam na myśli te z zawartością niekoniecznie upiększających składników. Rynek naturalnej kolorówki wciąż się poszerza, wybór jest już naprawdę bardzo duży. Będę chciała przybliżyć Wam produkty różnych, ciekawych marek. Jaka idzie na pierwszy ogień? Czytajcie dalej, aby się przekonać 🙂

W dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Wam ofertę wegańskiej kolorówki marki Beauty Without Cruelty, która jest jedną z lepszych jakich używałam. Jeśli cenicie sobie dobre jakościowo produkty, dodatkowo nietestowane na zwierzętach i bez szkodliwych substancji w składzie – zainteresujcie się nimi!

przeglad-weganskiej-kolorowki-beauty-without-cruelty

Kosmetyki tej firmy gościły na moim blogu już dwukrotnie:

recenzja podkładu oraz tuszu do rzęsKLIK
makijaż cieniami mineralnymiKLIK

Krótkie podsumowanie powyższych wpisów:

  • Podkład Natural Liquid Foundation – ma krycie lekkie w kierunku średniego, charakteryzuje go dość oleista konsystencja, przez co specyficznie się go aplikuję. Myślę że ma swoich fanów, ale ja się z tym produktem szczególnie nie polubiłam. Inaczej niż w przypadku pozostałych 🙂

picmonkey-collage1

  • Tusz do rzęs Full Volume – musieliśmy dać sobie czas. Początkowo tusz był dość wodnisty, co uniemożliwiało budowanie pogrubienia rzęs, a więc osiągnięcie efektu na którym mi zależy. Co częste w przypadku tuszy, kiedy trochę poleżał i lekko wysechł, to już zupełnie inny produkt. I w takim wydaniu bardzo mi odpowiada! Pięknie rozdziela i wydłuża rzęsy, więc podejrzewam że zwolenniczki naturalnego efektu będą zadowolone od pierwszego użycia. Na plus kolor do wyboru – czarny lub brązowy.

tusz-bwc

  • Mineralne cienie do powiek – żałuję, że do wyboru są tylko trzy kolory! Cienie to obok pomadek, o których między innymi przeczytacie w dalszej części tego wpisu, mój ulubiony produkt BWC. Świetna jakość, trwałość i skład. Bardzo bym sobie życzyła żeby oferta została poszerzona o więcej odcieni! Jednak z tych dostępnych na ten moment, spokojnie można wyczarować zarówno dzienny jak i wieczorowy makijaż. Wyglądają ładnie zarówno solo, jak i w połączeniu.

serenity

Przechodząc do kosmetyków które recenzuję po raz pierwszy. Tym razem opowiem Wam o korektorach, kredkach do oczu oraz szminkach nawilżających.

Korektory Super Cover Cream Concealer

Korektory to jeden z tych kosmetyków, w którym naturalny skład należy docenić podwójnie. W końcu nakładamy go również pod oczami, gdzie skóra jest cienka i delikatna.

korektory

Czym charakteryzują się korektory Super Cover Cream Concealer? Dokładnie tym co mówi ich nazwa – mają dobre krycie i przyjemną, kremową konsystencję. Również forma aplikacji jest bardzo wygodna. Produkt nakładamy bezpośrednio z opakowania. Można rozetrzeć go palcem, ale ja lubię pomóc sobie zwilżoną mini gąbeczką, która pomaga osiągnąć bardzo naturalny efekt i idealnie stapia korektor ze skórą (na zdjęciu produkt z H&M, szczerze mówiąc nie różni się wiele od dużo droższego Beauty Blendera Micro Mini).

Odcienia Fair używam do rozjaśnienia okolicy pod oczami i środka twarzy. Sprawdzi się doskonale jako kamuflaż u bladolicych. Kolor Medium zaś jest idealny do mojego odcienia cery i mogę nim zakryć drobne przebarwienia, zaczerwienienia i niedoskonałości.

korektory-swatche-napisy

PLUSY:

  • świetny skład (bez parabenów, bez substancji zapachowych)
  • wygodna aplikacja prosto z opakowania
  • dobre krycie (również cieni pod oczami)
  • kremowa konsystencja
  • wydajność

MINUSY:

  • tylko dwa kolory do wyboru – choć ładnie stapiają się ze skóra, więc poszłabym tropem – jasny dla bladolicych i ciemniejszy dla cery śniadej

Kredki do oczu Soft Kohl

Kredki BWC są generalnie jednymi z lepszych jakie miałam, a na pewno najlepszymi wegańskimi. Posiadam odcienie Carbon Black, Charcoal Grey (grafitowy) i Deft Blue. Każda z nich jest bardzo dobrze napigmentowana, kolory nie blakną na oku, kreski utrzymują się długo bez rozmazywania.

kredki

kredki-serca

PLUSY

  • skład (zawierają naturalne woski)
  • świetna pigmentacja
  • trwałość
  • ładne kolory
  • nie są ani zbyt miękkie ani zbyt twarde

MINUSY:

  • tak jak w przypadku cieni i korektorów – niewielka ilość odcieni do wyboru (osobiście byłabym zachwycona fioletem i butelkową zielenią… kto wie, może kiedyś!)

Szminki nawilżające

Na koniec moje perełki. Absolutny ulubieniec. Ale zanim o nich, garść ciekawostek odnośnie tak popularnego kosmetyku, jakim jest szminka do ust.

szminki-bwc

Czy wiecie, że…

Kobieta zjada w ciągu swojego życia od 2 do 7 kg szminki? Może wyliczenia są trochę kontrowersyjne, zapewne wiele z nas nie maluje ust aż tak często, aby konsumować szminkę w takich ilościach. Ale mimo wszystko spożywamy ją chcąc nie chcąc, malując usta jedynie od święta. A co konkretnie wtedy zjadamy?

W przypadku wielu szminek w ich składzie znajduje się ołów. Nie oznacza to absolutnie nic dobrego. Ołów kumuluje się w organizmie i może powodować u kobiet zmiany hormonalne. Oczywiście są normy, które określają dopuszczalne stężenie ołowiu w kosmetykach. Jednak mimo wszystko warto sięgać po te które są od niego w pełni wolne. Wielu popularnych producentów (zarówno tych tańszych jak i droższych), nie może poszczycić się dobrym składem swoich pomadek. Do ołowiu można dodać inne niepożądane składniki takie jak ropopochodne oleje mineralne, konserwanty, sztuczne barwniki, syntetyczne aromaty i woski. Po co nakładać to na usta i o zgrozo zjadać?

Naprawdę warto poszukać alternatywy i  sięgnąć po pomadkę którą nawet jeśli zjemy, to nic szkodliwego nie odłoży się w tkankach naszego organizmu.

W przypadku szminek BWC olej jojoba stanowi aż 40% ich składu. Ponadto zawierają ekstrakty roślinne i mineralne oraz są wolne od parabenów, PEG-ów, sztucznych barwników i syntetycznych zapachów.

Można się zastanawiać, czy taki naturalny skład zapewni długotrwały efekt? Zapewniam że tak. Pomadki nawilżające z reguły trzymają się na ustach krócej niż matowe, ale ja akurat doceniam ich właściwości pielęgnacyjne. Można powiedzieć że w ich przypadku upiększanie ust idzie w parze z ich odżywianiem.

Również paleta kolorów jest w ich przypadku dużo szersza. Mam wśród nich swoich ulubieńców, o których przeczytacie poniżej.

podpisane

Są to szminki błyszczące (nie mylić z perłowe, nie ma w nich żadnych drobinek). Dwie odcienie są zbliżone do matowych – Pomegranate i Raspberry, pozostałe dają bardziej widoczny błysk.

Moi ulubieńcy to Rosehip i Raspberry. Pierwszy z nich jest nieco bardziej letni, drugi jesienny. Tak Raspberry prezentuje się na ustach:

i36a3632

zdjęcie: Katarzyna Wojniak

Jeśli lubicie czerwone pomadki, to kolor Day Lily jest niezwykle oryginalny. Ceglana czerwień przełamana pomarańczowym. Zdecydowanie najbardziej oryginalna jest moim zdaniem Azalea, bardzo soczysty i ciekawy jest kolor Pomegranate. Wśród odcieni znajdą dla coś siebie zarówno blondynki jak i brunetki.

PLUSY:

  • skład bez ołowiu, parabenów, PEG, syntetycznych substancji zapachowych, sztucznych barwników
  • soczyste kolory
  • mocna pigmentacja
  • trwałość (lepsza w przypadku ciemniejszych odcieni)
  • właściwości pielęgnujące (40% oleju jojoba w składzie)

MINUSY:

  • mały wybór odcieni dla fanek matowych ust

Ciekawa jestem, czy odkryłyście już swoją naturalną, wegańską kolorówkę. Bardzo polecam zainteresować się składem nie tylko produktów do pielęgnacji, ale także tych do makijażu. Nie traktujmy skóry twarzy gorzej od reszty ciała 🙂


Wpis powstał we współpracy ze sklepem JuicyShop, w którym dostępna jest marka BWC.

KOD RABATOWY
Na sam koniec dobra informacja. Wraz ze sklepem JuicyShop przygotowaliśmy dla Was miłą niespodziankę 🙂

kod-rabatowy

  • Nie zdawałam sobie sprawy jakie ilości szminki pochłaniam, a jestem maniaczką pomalowanych ust 🙂 Świetne te kosmetyki, szczególnie podoba mi się szminka, którą masz na ustach czyli Raspberry. Taki odcień jak lubię 🙂 Chętnie wypróbuję

    • zapraszam więc do skorzystania z kodu rabatowego! 🙂 a co do zjadania szminki, faktycznie mimochodem sporo dostaje się do organizmu 🙂

  • Ołów jest bardzo niebezpieczny. Dobrze, że są dziewczyny, które to uświadamiają, bo niestety w sklepach z kosmetykami w ogole o chemii się nie mówi…

    • bo to byłoby wielu osobom nie na rękę 😉 ale ja czuję wewnętrzną misję, nawet jeśli jedna osoba dzięki moim postom zmieni coś w swoim podejściu, to już dla mnie wiele 🙂

  • Muszę wypróbować Pomegranate. Na zdjęciu wygląda cudnie <3

  • Wow! Nie znałam wcześniej tej marki! A jeśli chodzi o zawartość mojej makijażowej kosmetyczki, to jest bardzo niewielka, bo mało się maluję i jest tam tak pół na pół. Bo np. tuszu do rzęs, który by mnie zachwycił i był naturalny, przez lata nie znalazłam. Za to cienie i kredki do oczu już tak i jest to marka Lavera 🙂

    • Ja słyszałam dużo pozytywnych opinii (choć zdarzają się i negatywne – zależy od oczekiwań) odnośnie tuszu Lily Lolo 🙂 Ale sama nie próbowałam.

      Z cieniami i kredkami bardzo mi pasuje Felicea, dużo tańsza od Lavery a równie fajna choć akurat kredek Lavery nie miałam więc nie porównam 🙂

      A marka BWC jest mało znana w PL, JuicyShop ma jej największy wybór 🙂

  • Podobają mi się te kolory pomadek! Idealne na teraz 🙂 Wprawdzie mam teraz coś w podobnych kolorach, ale warto wiedzieć na przyszłość 🙂

    • Są naprawdę bardzo przyjemne dla ust i zaskakująco trwałe! Ostatnio z odcieniem Azalea na ustach jadłam, piłam i stwierdziłam z niemałym zdziwieniem że NIC nie zeszło! jak na niematową pomadkę, to świetny wynik… 🙂

  • Pingback: Październikowe inspiracje |()

Close