Naturalny kamuflaż

3 grudnia 2016
Komentarze: 21

Nawet najlepiej dobrana pielęgnacja nie zda egzaminu, kiedy będziemy zakładać na twarz „worek” ze składników, które nie pozwalają swobodnie oddychać skórze. Często sięgając po podkład czy puder nie zdajemy sobie sprawy że to właśnie on jest sprawcą naszych problemów (które nim zakrywamy i w ten sposób zamyka się błędne koło). Jeśli chcecie wiedzieć, czego lepiej się wystrzegać wybierając produkty do kamuflażu – zapraszam na dzisiejszy post! Przedstawiam w nim też moją obecną trójkę ulubieńców do zakrywania niedoskonałości oraz podpowiadam gdzie szukać dobrych kosmetyków tego typu 🙂

Sytuacja idealna jest wtedy, kiedy nie musimy nic zakrywać. Do tego wciąż dążę, jednak póki co nie jest aż tak rewelacyjnie, żebym czuła się komfortowo bez żadnego makijażu twarzy. Oczywiście nie mówię tu o przysłowiowym pójściu do sklepu bułki ;), ale jednak kiedy wychodzę z domu na dłużej, lubię mieć poczucie że moja cera wygląda dobrze; koloryt jest wyrównany a zaczerwienienia (które są moim głównym problemem) nie są tak mocno widoczne.

Nie ma nic złego w tym, że chcemy aby cera sprawiała wrażenie nieskazitelnej. Twarz jest naszą wizytówką i jej dobry wygląd dodaje pewności siebie. Trzeba jednak uważać, żeby nie wpaść w pułapkę. Wielu producentów obiecuje efekt Photoshopa, cerę jak nową, świeżą przez X godzin i nie wiem co jeszcze. Owszem, niektóre fluidy naprawdę „robią robotę”, tylko że może się to odbywać wysokim kosztem – a dokładniej kosztem stanu cery. Nie wiem, może to celowe działanie, żebyśmy dalej kupowały dany kosmetyk? To naciągana teoria, ale kto wie, kto wie…

W każdym razie, wiadomość na pocieszenie jest taka, że do wyboru jest coraz więcej naprawdę dobrych produktów kryjących, które nie powinny działać na szkodę naszej skóry. Jednak zanim je Wam przybliżę i powiem dwa słowa o tym co sprawdza się u mnie, przyjrzyjmy się składnikom, które mogą przyczyniać się do zatykania porów, a co za tym idzie powodować powstawanie zaskórników.

Co nie pozwala skórze swobodnie oddychać?

Pewne substancje w kosmetykach noszą miano komedogennych (z ang. comedo – zaskórnik). Kiedy zostają zmieszane z sebum, martwymi komórkami skóry i bakteriami (brrr, mieszanka wybuchowa…), blokują pory, co prowadzi do pojawiania się różnego rodzaju konsekwencjami w postaci krostek, krost, wysypek czy bardzo nieprzyjemnych podskórnych gul (często zwanych potocznie „wulkanami”…). Taką reakcję możemy zaobserwować używając produktów zawierających:

silikony (Cyclomethicone, Dimethicone, Simethicone, Trimethicone, Cyclopentasiloxane) – sprawiają że kosmetyk lepiej się rozprowadza (nadają mu „poślizg”). Są to świetne „wypełniacze” cery, które odpowiadają za nieskazitelny wygląd. Tylko po co mieć cerę która jest piękna jedynie z pozoru? Mimo że silikony nie są wysoce komedogenne, to mogą nasilać problemy trądzikowe.

parafinę (Paraffinum Liquidum, Paraffin, Isoparaffin, Mineral Oil) – to nic innego jak pochodna… oczyszczonej ropy naftowej. Naprawdę chciałybyście mieć to na twarzy? Zwracam uwagę w szczególności na „mineral oil”. Nie, to nie żaden zbawienny mineralny składnik. Skóra na którą zostanie nałożony produkt z tą substancją zwyczajnie się dusi. Często parafina i jej pochodne stanowią bazę kremów i maseczek. Nie sięgajcie po nie.

lanolinę – składnik pozyskiwany z wełny owiec. Często występuje w preparatach dermatologicznych. Szczególne właściwości zapychające ma lanolina syntetyczna.

talk – zawiera go większość podkładów drogeryjnych. Zdania co do tego składnika są podzielone, ale ja wolę na niego uważać. Również ogranicza możliwość oddychania skóry, może powodować nasilenie zmian trądzikowych.

sztuczne substancje zapachowe – może nie tyle zapychają, co mogą działać na skórę drażniąco.

Często podkłady zawierają również niesłychanie dużo konserwantów (nawet pięć – siedem, pytanie po co aż tyle?!).

W przypadku fluidów warto również zwrócić uwagę, czy nie mają w składzie filtra przenikającego. Zawiera go bardzo dużo podkładów. Kryje się pod nazwą Etylhexyl Methoxycinnamate lub Octylmethoxycinnamate. Czemu lepiej się go wystrzegać? Tego rodzaju filtr przenika przez naskórek do krwiobiegu, a w organizmie potrafi zachowywać się jak hormon. Dlatego bardzo istotne, aby unikać ich całkowicie w czasie starania o dziecko, ciąży i karmienia. Wtedy prawidłowa gospodarka hormonalna to podstawa!

Są jeszcze dwa, a w zasadzie trzy „ale”:

¹ Powyższe substancje zwiększają szansę, że skóra źle zareaguje na kosmetyk, ale nie jest to regułą. Z pewnością znalazłyby się osoby, które używają powiedzmy kremu czy podkładu z parafiną, a mimo to mają cerę w świetnym stanie. Tu nie ma sztywnych zasad, każda cera zareaguje w inny sposób, jednak lepiej wystrzegać się kosmetyków ze składem, który potencjalnie może wywołać niepożądane działanie.
² Istnieje wiele składników pochodzenia naturalnego, które również hipotetycznie mogą powodować zapychanie. Szczególnie ostrożnie trzeba postępować z olejem kokosowym, z awokado, bawełny i masłem kakaowym.
³ Unikanie powyższych składników w kosmetykach nie jest gwarancją sukcesu. Należy również pamiętać o bardzo dokładnym oczyszczaniu skóry i wykonywaniu regularnych peelingów i maseczek (dobranych do rodzaju cery).

Niezłe podkłady pod kątem składów miewa Gosh i o dziwo… Essence czy Eveline. Jednak sięgając po nie, warto przeanalizować każdy oddzielnie.

Mój sprawdzony zestaw

Na chwilę obecną używam trzech produktów, z których działania jestem naprawdę zadowolona.

all

krem BB SO BiO Etic

Będzie to odpowiedni kosmetyk, jeśli szukacie w kremie BB dobrego krycia. Ten ma tak mocne (jak na krem BB), że dosłownie zbierałam szczękę z podłogi. Nie spotkałam wcześniej takiego rodzaju formuły – zarazem nawilżającej i kryjącej. Wykończenie nie jest matowe, na cerze mieszanej lub tłustej może wymagać przypudrowania. Dzięki zawartości cynku, lizyny oraz bisabololu może łagodzić stany zapalne lub wspomagać gojenie. Co prawda tubka jest niewielka, ale produkt wydaje się być bardzo wydajny, do pokrycia całej twarzy wystarczy bardzo mała ilość.

so-bio

Minusem mogą być jedynie dwa dostępne kolory – po prostu jasny i ciemny. Ja sięgnęłam po ten drugi, bo byłam pewna że jasny nie będzie pasował do mojej karnacji. Kiedy zobaczyłam odcień 02 (ten który wybrałam) nieco się przeraziłam, bo wydawało mi się że będzie za ciemny. Na szczęście jest w porządku, ładnie się dopasowuje i stapia ze skórą 🙂

pol_pm_so-bio-organiczny-krem-bb-5w1-02-beige-eclat-11_3

krycie

Jeszcze jeden drobny minus jaki mu daję, to za pewien składnik, a mianowicie Aluminum Hydroxide. Kosmetyki z aluminium kojarzą się źle, ale nieco zdziwiła mnie jego obecność w kremie BB. Zaczęłam przeszukiwać internet w poszukiwaniu informacji na ten temat, ale niestety były one sprzeczne. Podpytałam dla pewności dziewczyny z PiggyPeg, które jak zwykle okazały się nieocenione. Podesłały mi bardzo ciekawy artykuł (po angielsku) [KLIK]. Najważniejsze dla mnie jest to, że Aluminum hydroxide nie jest substancją toksyczną i nie powinien być mylony z kontrowersyjnym Aluminum chlorohydrate, który uznawany jest za składnik rakotwórczy a zawiera go wiele dezodorantów. Aluminum hydroxide często jest używany jako barwnik i to zapewne taką właśnie rolę pełni w kremie BB. Co ciekawe fluidy czy kremy CC tej marki już go nie zawierają.

Co ważne produkty SO BiO nie zawierają: parabenów, nanocząsteczek, fenoksyetanolu, pochodnych ropy naftowej, sztucznych barwników, produktów GMO, sztucznych zapachów, PEGów, i silikonów. Opakowania są biodegradowalne.

Kupiłam go tutaj [KLIK].

korektor mineralny Pixie Cosmetics

Niedawny zakup z którego jestem bardzo zadowolona. Teoretycznie krem BB SO BiO można nakładać również pod oczy, ale zależało mi na produkcie o nieco jaśniejszym kolorze aby przy okazji rozjaśnić te okolice.

pixie

Nie mam problemów z dużymi cieniami pod oczami i jego krycie jest dla mnie wystarczające. Pięknie rozjaśnia, może służyć też jako baza pod cienie. Zawiera witaminę A (retinol), witaminę E oraz witaminę C. Zawarta w składzie gliceryna roślinnego pochodzenia tworzy ochronny film i nawilża skórę. Najlepiej wklepywać go opuszkami palców.

pixie-oczy

Korektor można kupić w bardzo niskiej cenie – 19,90 zł (promocja obowiązuje do końca roku, lub wyczerpania zapasów) [KLIK].

puder rozświetlający Annabelle Minerals

Określenie „rozświetlający” w nazwie może być nieco mylące. Nie zawiera on żadnych typowych drobinek. Nadaje skórze taki świetlisty blask ale nadaje się również do cery mieszanej i ładnie matuje. Po nałożeniu staje się transparentny. W składzie ma tylko naturalne, bezpieczne dla skóry składniki – rozświetlająca mikę, łagodzący tlenek cynku, jedwab i glinkę kaolin. Zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem promieniowania UV.

Najlepiej jeśli postawicie również na naturalny róż i bronzer. Co prawda nakładamy je punktowo, ale u mnie zmiana tych produktów na mineralne spowodowała dużą różnicę (te miejsca były mocno pokryte czerwonymi plamkami – myślałam że to może od poduszki czy telefonu, ale okazało się że jednak nie).

Kupicie go np. tutaj [KLIK].

Z firmy Annabelle używam także różu do policzków [KLIK].

Inne produkty godne zainteresowania

Jeśli wciąż poszukujecie swoich ideałów, polecam zwrócić uwagę na ofertę:


Czego Wy używacie do zakrycia niedoskonałości, czy wyrównania kolorytu cery? Zwracacie uwagę na skład kosmetyków kolorowych? Mam nadzieję że jeśli do tej pory tego nie robiłyście, po lekturze tego wpisu zaczniecie. Warto, dla dobrego samopoczucia własnej skóry 🙂

  • Korektor Pixie mam i bardzo sobie chwalę 🙂 Widzę, że ten krem BB świeciłby się mocno na mojej skórze 😉

    • On na pewno bardziej nadaje się do cery suchej, ale przypudrowany daje radę, nie błyszczy się szybko – u mnie przynajmniej 🙂 A Pixie daje radę, pewnie coś jeszcze od nich wypróbuje! Fajne mają pędzle, ale ceny….. :O

      • Cena pędzli zabójcza:( Choć skusiłam się i kupiłam pędzel Flat top w zestawie z ulubionym pudrem 🙂

        • Przy obniżkach były w sensownej cenie, w miarę. Ale tak normalnie to masakra!

  • Moja cera od kilku miesięcy jest w fatalnym stanie i dosłownie nic jej nie pomaga, ani zewnętrznie, ani wewnętrznie. Już od kilku miesięcy używam podkładu z Annabelle, ale niestety nie widzę większej różnicy niż przy stosowaniu zwykłych fluidów. Te kremy BB kuszą, ale chwilowo są dla mnie trochę za drogie (studenckie problemy) Nie wiem na jak długo starczają, podkład mam kilka miesięcy. Chyba na róż i bronzer też się muszę przestawić na minerały.

    • To dużo daje, ale na pewno to bardzo złożone zagadnienie co wpływa na stan naszej cery.. Stres, żywienie, pielęgnacja no i w końcu kolorówka. Polecam Ci obejrzeć nowy filmik nissiax83 na yt, mówi o obserwacji cery. Jest to czasochłonne ale myślę że warto to zrobić żeby wyciągnąć wnioski co działa, a co nie 🙂

      • Super, dziękuję za polecenie 🙂 Od dłuższego czasu myślałam, żeby coś takiego prowadzić, a tu mam jak na tacy podane co i jak. Więc trzeba działać, może znajdę przyczynę.

        • Powodzenia ❤ mam nadzieję że za kilka miesięcy kiepski stan cery będzie jedynie wspomnieniem 🙂

  • Brzmi bardzo zachęcająco 🙂 tylko boję się tych odcieni… Ja na pewno postawiłabym na jasny, ale boję się, że taki zakup w ciemno nie byłby całkiem trafiony 🙁

    • No tak, to trochę ryzykowne zwłaszcza że cena niska nie jest. Ale masz Bioorganikę na Belgradzkiej gdzie można pewnie zobaczyć na żywo (choć lepiej się najpierw upewnić czy mają – na stronie są:).

    • Ja miałam ten jasny odcień i uważam, że można brać go w ciemno, bo bardzo ładnie dopasowuje się do odcienia skóry 🙂

      • W sumie ten ciemniejszy tak samo! 🙂 wzięłam w ciemno 😉

  • A nie mówiłam, że ten krem BB jest świetny? Pamiętam, jaką robił furorę 3 lata temu! Sama też go miałam i bardzo, bardzo lubiłam 🙂

    • Mówiłaś i miałaś rację!! Rety, jestem 3 lata za wszystkimi? 😀 no nic, lepiej późno niż wcale 😉

      • Ale dzięki temu masz już tak przetarte szlaki, że tylko pozazdrościć! No i wybór kosmetyków ogromny 😉

        • co racja to racja, nie śmiem narzekać 😉

  • Pingback: Good bye November! |()

  • Pingback: Good bye December! |()

  • Bardzo przejrzyście to wszystko opisałaś 🙂 Też lubię ten krem BB. Ostatnio szukałam naturalnych podkładów, których trwałość byłaby porównywalna do stosowanego przez lata, naszpikowanego parabenami, ale bardzo lubianego przeze mnie podkładu. Trafiłam tym sposobem na PuroBIO i jestem bardzo zadowolona. Znasz? Lubisz? 🙂

    • Cieszę się 🙂 PuroBIO znam markę ale jeszcze nic nie próbowałam. Teraz mam podkład So Bio Ethic i kocham jeszcze bardziej niż BB ach! A jaki to ten ulubieniec z drogerii był tak z ciekawości? 🙂

  • Pingback: Top 10 kosmetycznych odkryć 2017 roku |()

Close