Tu i teraz: styczeń

16 stycznia 2017
Komentarze: 8

Czas na pierwsze „Tu i teraz” w tym roku. Nadchodzące miesiące będą dla mnie czasem pełnym wyzwań i wielu niewiadomych. Jestem teraz o krok od sporej życiowej zmiany. Jak się z tym czuję i co aktualnie dzieje się w moim życiu? Czytajcie dalej, jeśli Was to ciekawi 🙂

Moment pojawienia się na świecie drugiego dziecka odliczam już w tygodniach, a może i dniach, to się okaże 😉 Pierwsze było w tej kwestii nierychliwe, więc nie nastawiam się na wcześniejsze rozwiązanie, ale kto wie jak będzie tym razem! Dlatego z lekkim przerażeniem próbuję ogarnąć wszystko zanim wybije godzina zero, choć z drugiej strony nie wiem czy to możliwe, bo w mojej głowie wciąż kiełkują nowe pomysły.

CHCIAŁABYM…

Zrealizować wszystkie plany które założyłam sobie na czas przed pojawieniem się drugiego potomka. Jest ich sporo, mi nie zawsze się chce – a raczej chęci są, z siłami różnie – i zaczynam trochę się martwić że może się nie udać. Ale mimo wszystko próbuję!

CZUJĘ…

Wewnętrzny spokój. Torba do szpitala czeka gotowa, ale w sumie dopiero od niedawna (pamiętam że w poprzedniej ciąży spakowałam ją miesiąc wcześniej – jeśli ciekawią Was inne różnice między pierwszą a drugą ciążą, które zaobserwowałam, zapraszam na wpis w tym temacie). Tylko Baby Shower* przyjaciółki zaplanowały mi na sobotę, więc lepiej żeby lokator nie popełnił falstartu! Chyba że zechce być obecny na swojej imprezie też ciałem 😉

*nie będzie miał wiele wspólnego z tortami pieluszkowymi etc. Ot kolejny powód do spotkania się w naszym gronie!

SŁUCHAM…

Jednego utworu na okrągło, strasznie mi się udzieliło to pogwizdywanie…

POTRZEBUJĘ…

Wizyty u fryzjera, który jest mi już kompletnie nie po drodze… w ogóle zrobiłam się mało mobilna i dotarcie gdziekolwiek jest dużym wyzwaniem.

PRACUJĘ NAD…

Realizacją planów, czyli przygotowaniem wpisów na zapas, zarówno na swojego bloga jak i inne z którymi współpracuję. Sporo do zrobienia, czas się kurczy aaaa!

CIESZĘ SIĘ…

Że jestem zdrowa! Cieszę się strasznie, bo krąży znowu sporo paskudztw, dopadło nawet moją Mamę która choruje raz na kilka lat. A choroba w tym stanie byłaby masakryczna, więc… naprawdę się cieszę swoim zdrowiem!

TĘSKNIĘ ZA…

Długim spacerem. Podrzucaniem dziecka do góry. Spaniem na brzuchu. I takimi tam drobnymi przyjemnościami 😉

UCZĘ SIĘ…

Chciałabym napisać o czymś ambitnym, niestety niczego takiego się nie uczę! Cały czas jak wyrzut sumienia „wiszą” nade mną lekcje fotografii od Jest Rudo, ale obawiam się że zostawię sobie zgłębianie tych tajników na kiedy indziej.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA…

To będzie zabawne, bo jestem wdzięczna Agnieszce, Lifemanagerce za… wyzwanie wdzięczności. Ogłosiła je na swoim blogu w styczniu, ale ja na jednym miesiącu nie zamierzam poprzestać, bo widzę jak dużo daje zapisywanie każdego dnia takiej z pozoru drobnej rzeczy czy chwili która nas uszczęśliwiła.

CZYTAM…

A raczej próbuję czytać „Okularnika” Katarzyny Bondy, niestety utknęłam na fragmencie który doprowadził mnie do łez i zacięłam się. Nie lubię przerywać książek, ale chyba sięgnę po coś lżejszego…

OGLĄDAM…

Mamy ostatnio z mężem fazę na stare filmy z Louis de Funès. Zaczęliśmy w Sylwestra i tak nam zostało – jeśli film, to jakiś z tym aktorem. Ciekawe kiedy nam się znudzi 😉

CZEKAM NA…

Na wiosnę chyba już trochę czekam.. Kiedy wezmę tą moją dzieciarnię na bardzo długi spacer w pierwszych promieniach słońca 🙂

I tak właśnie mija mi styczeń… A co u Was? 🙂


  • Mnie też się już trochę włącza tęsknota za wiosną… Na pewno przyjadę do Was na jakiś wiosenny spacerek <3 a na razie czekamy! Ciekawe czy synek będzie kopią tatusia czy mamusi 🙂

    • Ciociu koniecznie! Zdaje się że spalę na tych spacerach dużo kalorii prowadząc wózek w tempie uciekania Zosi 😉

      Też jestem ciekawa ale nie pokładam w kopii dużych nadziei. Tu raczej nie będzie sprawiedliwości 😀

  • Okazywanie i celebrowanie wdzięczności to dobry nawyk 🙂 Genialny sposób, żeby skupiać się na tym jak wiele już mamy a nie czego nam brakuje. Ja sama praktykuję wdzięczność na co dzień i zachęcam do tego inne kobiety. Pozytywne nastawienie to jest to! 🙂

  • Beata Michielsen

    ja tez czuje powoli jak przesilenie zimowe mnie dogania…:) a jeszcze tydzien temu glosilam wszem i wobec jak to ja uwielbiam zime:) I nie martw sie – plany nie zajac nie uciekna :)Pozdrawiam

    • Haha no przychodzi taki moment krytyczny 😉 plany nie zająć, masz rację! dzięki za słowo wsparcia 🙂 pozdrawiam również!

  • Chyba każdy już zaczyna odczuwać tę tęsknotę za wiosną! Tak czytam Twoje tu i teraz i sobie przypominam jak w 36 tygodniu dopadło mnie jakieś paskudztwo – niestety to jedyny minus wiosny, alergia zawsze mnie wtedy rozkłada – także dbaj o siebie 🙂 Pamiętam tą tęsknotę za spaniem na brzuchu, och jeszcze tylko chwileczka, ale będzie wspaniale! 😀

    • hah, no lepiej żeby już nic mnie nie dopadało, wystarczająco „rewelacyjnie” się czuję 😀 alergii tak na sam koniec współczuję!

      a wspaniale będzie, spać na brzuchu te 5h w nocy… 😛 nie no, mam nadzieję że pójdzie w ślady siostry i mało będzie się budził 😉 oooobyyyy!

Close