Moja kosmetyczna wish lista #1

6 lutego 2017
Komentarze: 12

We wpisie na temat mojego noworocznego postanowienia, dotyczącego zużywania kosmetyków na bieżąco, wspomniałam Wam o sporządzaniu kosmetycznej listy potrzeb – wish listy, jako narzędzia które pomaga powstrzymywać się przed impulsywnymi zakupami. I wiecie co? To działa! Pierwotnie lista składała się z większej ilości pozycji, ale im dłużej na nie patrzyłam, tym bardziej dochodziłam do wniosku że wcale ich nie potrzebuję. Zostało tylko to, co naprawdę chcę mieć. Może w moim aktualnym zestawieniu znajdziecie produkty których same poszukujecie? Sprawdźmy 🙂

Poza tym że pokażę Wam wszystko co obecnie chodzi mi po głowie, o każdym z tych kosmetyków napiszę dwa słowa – dlaczego to właśnie on się tu znalazł. Nie mam pewności czy sięgnę po wszystkie rzeczy, ale nawet jeśli to oczywiście mocno „rozejdzie” się to w czasie. Jak wygląda stan na dziś? Wszystkie szczegóły znajdziecie poniżej!

MOJA WISH LISTA

 

Make-up

Pielęgnacja twarzy

W kwestii pielęgnacji twarzy jestem minimalistką. Wiem że mojej wrażliwej i naczynkowej cerze nie służy wprowadzenie wielu nowości. Ostatnio bardzo uprościłam mój plan pielęgnacji cery, przybliżę go Wam w oddzielnym wpisie za jakiś czas. Zgodnie z moim postanowieniem, kupuję nową rzecz kiedy kończy się poprzednia i tak jest w przypadku toniku (obecnie w tej roli stosuję hydrolat). Bardzo lubię hydrolaty, ale mam ochotę wrócić do kosmetyku który już z nazwy jest tonikiem 🙂

Podczas poszukiwań idealnych produktów do wpisu na temat cery naczynkowej, kilka wpadło mi w oko szczególnie mocno… Między innymi zainteresował mnie tonik z kwasem migdałowym 6% Norel (3). Mam wrażenie że moja cera potrzebuje lekkiego ‚kopa’ w postaci kosmetyku zawierającego kwasy w niskim stężeniu. Ten produkt niejednokrotnie polecała Agnieszka z kanału Nissiax83, a ona zdecydowanie jest dla mnie jednym z autorytetów w kwestiach pielęgnacji.

Poza tym myślę już o następcy kremu – kuracji DLA kosmetyk, który w sumie do tej pory się sprawdza, ale wiecie… ja wciąż poszukuję ideałów 😉 Opakowanie jest nieduże, a że stosuję go na dzień i na noc, to podejrzewam że skończy się zaskakująco szybko. Kto jak kto, ale ja muszę być na to gotowa 🙂 Już od jakiegoś czasu mam na oku produkty Polny Warkocz, a mazidło ze skrzypu polnego (1) wydaje się być idealne do moich potrzeb. I jeszcze ta struktura piankowa zamieniająca się w masełko mmm… czuję że się polubimy!

Kolejna kwestia to jakieś bogate serum do twarzy. Jakiś czas temu na blogu Cosmetic Infinity (bardzo przeze mnie cenionym i lubianym) pojawiła się recenzja serum LIQ CC z wit. C (2) (link do recenzji dla zainteresowanych). Przyznam że od kiedy ją przeczytałam nie mogę przestać o nim myśleć. Ma bardzo dużo pozytywnych opinii i jestem skłonna uwierzyć, że ma świetne działanie, a witamina C świetnie sprawdza się w pielęgnacji cery naczynkowej.

Pielęgnacja włosów

Od dawna już szukam produktu do porządnego oczyszczenia skóry głowy i wydaje mi się że wypatrzyłam go na Instagramie bloga Zdrowo naturalnie. Pod numerem (4) kryje się zupełna nowość na rynku – serum oczyszczające do skóry głowy Bionigree. Brzmi jak kosmetyk którego szukam od dłuższego czasu. Pozwólcie że przytoczę fragment opisu producenta, a wszystko stanie się jasne: Dzięki zawartości mydła kastylijskiego, kwasów AHA i estrów oleju z czarnej porzeczki, wiesiołka, ogórecznika i lnu serum skutecznie usuwa nadmiar zrogowaciałego naskórka, rozpuszcza łój zalegający w mieszkach włosowych, reguluje pracę gruczołów łojowych i łagodzi podrażnienia skóry. Po wykonaniu peelingu skóry głowy, skóra intensywnie wchłania substancje odżywcze, a włosy unoszą się u nasady, zwiększając swoją objętość i dając niepowtarzalne uczucie odświeżenia. Tak! Tego mi potrzeba 🙂 Jednak wstrzymam się z zakupem do momentu kiedy pojawią się jakieś recenzje, bo nie ukrywam że cena nie jest niska.

Niekosmetycznie

Mały przerywnik pomiędzy pielęgnacją a makijażem – książka „Jedz i bądź piękna” (5). Autorka pisze tak naprawdę o pielęgnacji od wewnątrz, za pomocą pożywienia. Wiem jak ważna to kwestia, akurat przeze mnie dość mocno zaniedbana. Mimo że staram się odżywiać zdrowo, to ciągle nęcą mnie jakieś pokusy. Może jak się tak o tym naczytam, to zapragnę wprowadzenia zmian na stałe i bez odstępstw. Bo niestety tak jak chemii w kosmetykach unikam całkowicie, tak z jedzeniem zdarza się ostatnio sporo wpadek. Tę pozycję można zakupić oddzielnie lub w komplecie z kalendarzem, w którym możemy zapisywać wprowadzone zmiany, postępy czy ulubione przepisy.

Makijaż

I na koniec wracamy na chwilę do kosmetyków, tym razem do makijażu.

Zacznę od marki Lily Lolo, która ma dwa obiekty mojego pożądania – lakier do paznokci (6) oraz duo do konturowania twarzy (7) (zawierające bronzer i rozświetlacz).

Tak jak wspominałam w ostatnim wpisie z cyklu o lepszym składzie, posiadam tylko jeden lakier do paznokci bez szkodliwych składników. Trafił on zresztą do moich hitów roku 2016. Mam jednak ochotę wypróbować coś nowego, a przede wszystkim sięgnąć po mniej soczysty kolor, bo NCLA jest typowo letni. Odcień Soft Coral wydaje się idealny na wiosnę 🙂

Zaś duo do konturowania twarzy mam na oku również długi czas, ale czekałam aż chociaż pojawi się denko w moim bronzerze kupionym za czasów, kiedy nie zwracałam uwagi na skład.. Zużywam go żeby nie mieć wyrzutów sumienia, choć i tak mam 😉 A widzę że faktycznie cera na linii bronzera nie jest idealna, zaś w miejscu gdzie nakładam róż (od dawna tylko mineralny) jest w porządku. Więc nikt mi nie powie że taki niewinny kosmetyk nie ma na to wpływu. W każdym razie, zużycie jest już naprawdę duże, więc wkrótce zakręcę się wokół duo Lily Lolo, zwłaszcza że wydaje się być stworzone do mojej karnacji – brąz do konturowania owalu twarzy nie wpada w pomarańczowe tony, a rozświetlacz ma złotą bazę. Idealnie! 🙂

Całe zestawienie zamykają kosmetyki Lavera róż mineralny w pudrze(8) oraz żel koloryzujący do brwi (9). Żel poznałam u dziewczyn z PiggyPeg zaś róż to już typowa zachcianka, ale mam czasem ochotę na odmianę od sypkiej konsystencji minerałów, a tylko takie w tej formie posiadam.

Uff. Sporo tego wyszło, ale taka lista „wystarczy” mi na długo i ufam że po drodze nie zapełni się niebezpiecznie.. Ciekawa jestem czy robicie sobie raz na jakiś czas taki spis „chciejstw”, czy raczej kupujecie impulsywnie, kiedy tylko coś wpadnie Wam w oko? Myślicie że zapisywanie rzeczy do kupienia może ułatwić robienie racjonalnych zakupów? Podzielcie się w komentarzach jak to u Was wygląda!


Jeśli narobiłam Wam ochoty na któryś z produktów to z góry przepraszam! 😉 Z drugiej strony, może traficie na nowego ulubieńca? 🙂

  • Róż Lavery i pozostała kolorówka z tej firmy to bardzo dobry wybór!

    Nigdy nie robiłam sobie chiej-listy kosmetyków i chyba nie potrzebuję. I nie, nie robię zakupów pod wpływem impulsu 🙂 Gdy jakieś kosmetyki zaczynają mi się kończyć sprawdzam w ulubionych sklepach co innego mogłabym kupić w ich miejsce. Często trwa to kilka dni, a nawet tydzień czy dwa, po czym zdarza się, że kupuję ponownie to, co już znane i sprawdzone. Nie potrzebuję znać wszystkich kosmetyków, testerka ze mnie słaba, poza tym wypróbować wszystkiego i tak się nie da 🙂

    A gdybym miała jeszcze wskazać, co z Twojej wish listy wpadło mi w oko, to oczywiście Polny Warkocz – ta linia kosmetyków intryguje i interesuje mnie już od jakiegoś czasu i być może na wiosnę coś sobie z nich sprawię 🙂

    • Ja też już do tego dojrzewam, ostatnio zrobiłam nalot na Triny i kupiłam tylko to co potrzebne i to co mi się skończyło! Więc jestem bardzo dumna z siebie 😀 mimo wszystko sporządzanie takiej listy sprawia mi przyjemność 😉

      Lavery nic nie miałam, więc jestem bardzo ciekawa 🙂

  • Żel z Lavery też chętnie widziałabym u siebie 😉 Z Twojej chciej listy mam już lakier z LL oraz to serum do włosów 😛

  • Bionigree mnie też strasznie kusi! Jakiś czas temu trafiłam na tą markę i od razu moja wishlista się powiększyła 😀 A wiesz, że miałam to mazidło Polnego Warkocza? Bardzo fajne jest, pachnie cytryną i werbeną, pisałam o nim w sierpniu 2016 🙂

    • Ooo to zobaczę sobie 🙂 to ten zapach będzie mi na pewno pasował! <3

    • Dobrze że się zapoznałam z Twoją recenzją, bo chyba jednak nie do końca tego szukam.. wish lista będzie musiała ulec modyfikacji, ale na szczęście! 😉 mam innego kandydata 😀

  • Ula

    Tonik z kwasem migdałowym Norel bardzo polecam. Również piankę do mycia z tej serii. Składy mają świetne i co najważniejsze – nie pieką, nie wzmagają zaczerwienienia mojej naczynkowej skóry, oczyszczają jednocześnie nawilżając. Muszę jednak przestrzec, byś nie spodziewała się mega efektu złuszczenia, czy wygładzenia zmarszczek mimicznych po nim, a raczej ogólnego poprawienia stanu cery.
    Zainteresowałaś mnie tą książką, ciekawe, czy już można ją dostać w bibliotekach, czy trzeba kupować.

    • oo to super że mówisz, chyba się skuszę! choć znajoma mówiła mi że skóra bardzo jej się po nim łuszczy więc widocznie zależy od predyspozycji 🙂 ale spróbować zawsze warto i przekonać się na swojej własnej skórze jak zadziała 🙂

      Rok wydania książki do 2017 więc może być jeszcze za świeża. Ale można ją znaleźć nawet za kilkanaście złotych.

  • Ten peeling brzmi extra! Mówisz, że po mojej recenzji serum Liq CC zawróciło Ci e głowie?

    • mhmmm, bardzo 😉 podejrzewam że prędzej czy później trafi w moje ręce 😀
      a peelingu jestem ogromnie ciekawa 🙂

  • Pingback: Mix denka i nowości :) |()

Close