Tu i teraz: luty

24 lutego 2017
Komentarze: 19

Ten wpis z serii ‚Tu i teraz” mogłabym nazwać edycją specjalną. To miesiąc w którym zostałam podwójną Mamą, więc chyba nie zaskoczy Was że będzie dość monotematyczny. Wybaczcie, uprzedzałam!

Jeśli śledzicie mnie na bieżąco, wiecie że trochę się ten mój kawaler w brzuchu zasiedział (ja trzymam się teorii że chciał przeczekać srogie mrozy, mądry jeszcze przed urodzeniem!) i byłam już naprawdę sfrustrowana oczekiwaniem. Kobiety które przenosiły ciążę na pewno wiedzą o czym mówię. Te marzenia żeby urodzić, żeby już pozbyć się tego słodkiego ciężaru. W końcu nadszedł ten pamiętny dzień i tak oto zostałam podwójną Mamą!

Jak się domyślacie moje tu i teraz skupia się na dzieciach. I staram się ze wszystkich sił naprawdę być TU I TERAZ, bo wiem już jak szybko mija ten pierwszy okres życia dziecka, kiedy jest do nas przyklejone i jedyne czego pragnie to być jak najbliżej. Potem różnie z tym bywa 😉 Kiedy patrzę na moją córkę nie mogę uwierzyć jaka już jest duża i samodzielna, czekam tylko aż zacznie więcej mówić i etap bobasa uznam za zamknięty. A przecież dopiero co się urodziła…

Przechodząc już do lutowego tu i teraz.

CHCIAŁABYM…

Zatrzymać na trochę czas. Żeby noworodek był nim jak najdłużej. Pierwszy tydzień zleciał w mgnieniu oka i niestety wiem dobrze że z kolejnymi będzie podobnie…

20170219_124250

CZUJĘ…

Się dobrze. Naprawdę nie mogę narzekać na formę, dzień po powrocie ze szpitala byłam już w sklepie, dziś śmignęłam na pierwszy spacer z Zosią (i przy okazji na otwarcie nowej naturalnej drogerii w okolicy 😀 ). Mogę powiedzieć że jestem już w pełni na chodzie, a mija dziś równo dziewięć dni od porodu. Poza tym czuję niewyspanie, ale standardy się zmieniają i 3h snu to mało, ale już 5 – całkiem całkiem! A czasem udaje się i więcej. Nie jest źle 🙂

SŁUCHAM…

Często słucham spokojnego oddechu synka który leży we mnie wtulony. A w tym momencie deszczu miarowo stukającego o parapet. Lubię ten dźwięk 🙂

POTRZEBUJĘ…

Troszkę więcej snu no i czas dla siebie też jest obecnie towarem deficytowym. Ale nastawiałam się na to, więc nie ubolewam i nie utyskuję. Chciałam to mam, a swój czas poświęcam teraz przede wszystkim dzieciom.

PRACUJĘ NAD…

Blogiem. To takie prace których efektu nie zobaczycie szybko, bardziej koncepcyjne, ale chciałabym żeby blog rozwinął się pod różnymi kątami. Zobaczymy jak mi to wyjdzie, zwłaszcza biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe, ale na pewno nie porzucę blogowania, a wręcz chcę się w tym temacie rozwijać. Mam apetyt na więcej!

CIESZĘ SIĘ…

Że poród za mną i mam już lokatora przy sobie 🙂 Że wiosna zbliża się powoli, ale już bliżej niż dalej. Że mogę wyjść z domu na dłuższy spacer – mimo że pogoda chwilowo nie zachęca. Każdym świadomym i mniej świadomym uśmiechem dzieci. Mam dużo powodów do radości!

TĘSKNIĘ ZA…

Siedzeniem na ławce w parku, najlepiej z książką. Jeszcze trochę!

UCZĘ SIĘ…

Organizacji dnia na nowo. Póki co trudno mówić o jakichkolwiek stałych porach czegokolwiek 🙂 Ale staram się nad tym chaosem zapanować w jakiś kontrolowany sposób.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA…

Oj, za wiele mogę być teraz wdzięczna! Szczęśliwe rozwiązanie, zdrowego synka, zdrowie pozostałych członków rodziny, Babcie które pomagają dzielnie jak mogą. Za to że Zosia dobrze przyjęła braciszka. Czuję że jeszcze trochę a da się za niego pokroić 🙂

20170222_111729

czapka brata zawsze spoko ;)

CZYTAM…

Chwilowo nic, ale mam naszykowaną książkę „Kasacja” Remigiusza Mroza. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji, po fascynacji skandynawskimi kryminałami przyszła kolej na polskie!

OGLĄDAM…

Obejrzeliśmy ostatnio po sezonie dwóch seriali – Pakt i Belfer. Ten drugi uważam za naprawdę świetny! Choć Pakt też nie był zły, ale jednak w porównaniu wypada nieco gorzej. Zaczęliśmy oglądać też film „Dziewczyna z pociągu” i już zawsze będzie mi się kojarzył z Walentynkowym wieczorem kiedy zaczęłam rodzić… musimy go swoją drogą dokończyć, bo syn przewał nam seans 😉

CZEKAM NA…

hmm… chyba na nic nie czekam, czerpię jak najwięcej z każdego dnia, bo czas przy dwójce dzieci jeszcze bardziej przyspiesza – a sądziłam że to niemożliwe. Więc wiosna, słońce, książki na ławce – to wszystko przyjdzie szybciej niż się wydaje.

Chętnie poczytam jaki jest Wasz luty, bo nie ze wszystkim jestem na bieżąco… 🙂

  • Aż miło sie czyta takie posty gdzie piszesz o swojej radości i widać, ze jestes szczesliwa 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa! Jeszcze jeden wpis (Goodbye February) będzie monotematyczny i tryskający radością, mam nadzieję że dacie radę znieść tę dawkę matczynych wzruszeń 😉

  • Och cieszę się, tak pięknie się u Was układa. Ja przyznam się, że przy dwójce dzieci nadal uczę się organizacji. To chyba wymaga więcej czasu, szczególnie jak robi się tak wiele rzeczy. Ale zazdroszczę mocno pomocy babć, u nas to by pomogło przy organizacyjnym chaosie, jaki czasem panuje 😛

    • Oj na pewno, ja bez nich bym niechybnie zginęła, o tym jestem przekonana!!

      We dwójkę też sobie całkiem dobrze radzimy, ale od poniedziałku zostaję sama z bandą, więc trzymaj kciuki.. 😉 :*

  • Jaki piękny, spokojny i spełniony wpis! Cieszę się, że podzieliłaś się z nami towarzyszącymi Ci w tym szczególnym okresie emocjami :). Ciekawe, czy spodoba Ci się „Kasacja”, też się przymierzam do lektury.

    • <3 Kochana, dziękuję 🙂

      Również jestem ciekawa, na pewno podzielę się wrażeniami, może uda się w podsumowaniu lutego jak przysiądę przy długich sesjach karmienia 😉

  • Podoba mi się ten wpis 😉 Poniekąd Ci już zazdroszczę 🙂

    • Cieszę się 🙂 Przyjdzie pora! Póki co cieszcie się sobą :))

  • Post przepełniony spokojem i takim prawdziwym tu i teraz – wow 🙂 to chyba najtrudniejsze w moim macierzyństwie zawsze… Ciesz się ile wlezie 🙂 wszystkiego naj :*

    • To trudne, ale staram się i cieszę! Dziękujemy :*

  • Chyba już wolę mrozy niż upał, ciężko mi to sobie wyobrazić…

  • Cudowny wpis <3 Błogość i spokój z niego płynie! Trzymajcie się cieplutko!

    • Bardzo dziękujemy Aniu 🙂 Spokoju może mało, ale wewnętrznego dużo 😉 :*

  • Rozmarzyłam się! I zapragnęłam posłuchać deszczu, który uderza o parapet leżąc pod kocem i pijąc ciepłą herbatę z cytryną. Kochana jesteś niesamowita i podziwiam Cię ogromnie. Piękne jest to Twoje TU I TERAZ :*

  • fajnie mieć takie maluszki mimo wszystko, ja póki co jeszcze się uczę, tzn. pisze pracę mgr i moi młodsi sąsiedzi w akademiku dają mi popalić (czytaj dzieci biegające po korytarzu i piszczące) więc wiem że bycie mamą to nie same przyjemności , ale jednak gdzieś ns to tam uszczęśliwia 🙂 też już czekam na pogodne dni i długie spacery , bo książek w parku nie czytuje

    • ach, no pewnie, jest super! Ale na wszystko w życiu przychodzi odpowiedni czas 😉 w akademiku ktoś mieszka z dziećmi, dobrze rozumiem? nie wiedziałam że tak można 🙂

Close