Tu i teraz: marzec

19 marca 2017
Komentarze: 7

Pierwsze akapity niniejszego wpisu powstały równo tydzień temu. Ileż można pisać jeden post – pomyślicie. W chwili obecnej można długo. Dlaczego przekonacie się czytając dalej. Zapraszam Was na moje marcowe ‚tu i teraz’.

Przechodzę do rzeczy bez zbędnych wstępów, żeby tym razem udało się dokończyć.

CHCIAŁABYM…

Mieć dwie dodatkowe ręce i minimum dwie nadprogramowe godziny w ciągu doby, które oczywiście moje dzieci by przespały. Inaczej nie miałoby to najmniejszego sensu 😉 Mam ostatnio poczucie że żyję w jakimś Matrixie. W głowie ciągle słyszę słowa piosenki Anny Marii Jopek „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”. Chwilami dosłownie wysiadam i potrzebuję takiego zatrzymania. Ale póki co pozostaje to w sferze marzeń.

CZUJĘ…

Zmęczenie, co typowe dla świeżo upieczonych Mam. Czuję też coraz silniejszą tęsknotę za wiosną, dzisiejszy dzień to już apogeum koszmarnej, listopadowej pogody. Wiosno, przybywaj! Pierwsze oznaki już są, więc jest i nadzieja że niedługo przyjdzie w całej okazałości i doda trochę energii…

IMG_20170316_153659_165

SŁUCHAM…

Ostatnio wyłącznie Chilli Zet, które mnie wycisza i trochę balansuje wariactwo które jest u nas w domu na porządku dziennym. Najchętniej słucham go w samochodzie, kiedy jadę sama – rzadkie momenty, ale na wagę złota!

POTRZEBUJĘ…

Ruchu, aktywności, wysiłku! Już niedługo będę mogła do tego wrócić, mam nadzieję że wygospodaruję czas i zostanie jakaś resztka sił na przebieżkę po okolicy czy godzinkę na osiedlowej siłowni.

PRACUJĘ NAD…

Jadłospisem. Próbuję poukładać swoje żywienie, nie jest łatwo kiedy czasem syn pozwoli mi zjeść śniadanie dopiero o 12, a kolację po 22. Staram się jeść regularnie, z naciskiem na staram, ale kiedy już jem, to dbam o to żeby nie było to co się nawinie. Częściej sięgam po gotowe półprodukty, na przykład z mrożonek, bo bywa że obranie warzyw staje się wyzwaniem. Ale znajduję takie półśrodki które mnie zadowalają i nie powodują kolejnych centymetrów w biodrach.

Próbuję również tygodniowego planowania posiłków, póki co bez sukcesów. Nie poddaję się i ufam że w końcu coś z tego będzie, a kolejna wyprawa po zakupy nie skończy się nerwowym myśleniem co ja w zasadzie mam wrzucić do koszyka. Mam jednak na koncie sukcesy z ograniczeniem słodyczy, docelowo dążę do ich całkowitego wyeliminowania.

CIESZĘ SIĘ…

Że do wiosny bliżej niż dalej (jestem monotematyczna, wiem), z każdego momentu wykrzesanego dla siebie a jest ich baaardzo mało – jeden z nich właśnie teraz i nawet nie wiecie jaką radość sprawia mi, że mogę w spokoju usiąść i napisać te słowa!

TĘSKNIĘ ZA…

Ostatnio zdarza mi się tęsknić, a raczej wspominać, czasy kiedy nie mieliśmy jeszcze dzieci. Tylko zanim okrzykniecie mnie wyrodną matką, doczytajcie do końca 😉 Wtedy wszystko było… prostsze. Dało się cokolwiek zaplanować, robić rzeczy spontanicznie, wyjść wieczorem i wrócić nad ranem, przespać cały dzień wolny (ew. przespać całą noc, teraz to też nierealne). Ale potem patrzę na te dwie istoty i wiecie co? Za nic bym tego nie zamieniła 🙂

IMG_20170306_141809_525 IMG_20170314_092051_379 IMG_20170315_202634_041

UCZĘ SIĘ…

Odpuszczać. Próbuję nie robić wszystkiego na 100%. Z każdym dniem dociera do mnie mocniej, że nie da się mieć czystego domu, dwudaniowego obiadu, perfekcyjnego makijażu i zadowolonych dzieci. Z czegoś trzeba zrezygnować, jeśli chce się czasem usiąść i we względnym spokoju napić herbaty. Zwykle cierpi na tym dom. No dobra, nie maluję się też codziennie 😉

JESTEM WDZIĘCZNA ZA…

Wsparcie rodziny w opiece nad maluchami. Bez nich chyba bym zginęła!

CZYTAM…

Kilka dni temu skończyłam „Kasację” Remigiusza Mroza, bardzo polecam jako dobrze napisany i nieoczywisty kryminał. Ja zupełnie nie domyślałam się zakończenia! Poza tym moja lektura na ten moment to „Uroda życia”, którą cenię za ciekawe wywiady i mądre artykuły. Staram się czytać cokolwiek, dla złapania dystansu od codzienności.

OGLĄDAM…

O serialach zapomniałam, czasem zdarzy mi się obejrzeć film. Dziś był to polecany przez wiele osób „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, rzeczywiście rewelacyjny i dający mocno do myślenia – ile o sobie wiemy, jakie tajemnice skrywają ludzie których dobrze znamy i wreszcie czy jesteśmy gotowi poznać prawdę.

CZEKAM NA…

Pierwszą przespaną noc. No, to jeszcze sobie poczekam 🙂

Aż przez chwilę myślałam czy nie zrezygnować z publikacji tego wpisu, bo moja codzienność jest obecnie do bólu monotonna. Jednak zdecydowałam się tego nie robić – lubię tworzyć kolejne odsłony tej serii i mam nadzieję że Wam również przyjemnie czyta się co u mnie, nawet jeśli chwilowo nie jest to nic spektakularnego. Nie ukrywam że wracam jeszcze do życia na planecie Ziemia. Ale niebawem już powinnam na nowo zacząć stąpać po niej obydwiema nogami.


Dajcie znać co tam u Was słychać! Chętnie poczytam o jakimś życiu poza domem 😉

  • No wiem, ta myśl że to już będzie za mną bardzo mnie pokrzepia. Choć z drugiej strony wiem że jak już będzie to przyjdzie tęsknota i wtedy będę Ci zazdrościć 😉

  • Madzia 🙂 te czasy spontaniczności, a jednocześnie zaplanowania…Ja wierzę, że wrócą za niedługo 🙂 i będzie jeszcze fajniej, bo razem 🙂
    Trzymam kciuki za sen i chwile dla siebie, choćby w aucie 🙂
    A co do jadłospisu to powiedz, może mogę jakoś pomóc? Przyszło mi do głowy co ja bym zrobiła w takiej sytuacji na pewien czas – może catering dietetyczny? Np. Lightbox (na hasło „fit in Wrocław” dostaniesz zniżkę – nic z tego nie mam, ale polecam), ostatnio słyszałam też dobre opinie o body chief. To dobre tymczasowe rozwiązanie – zbalansowane, zdrowe, gotowe posiłki. Mogę ci pomóc z obliczeniem kaloryczności. Na zdrowiu nie warto „odpuszczać”, za to na sprzątaniu – bez dwóch zdań!!!!!!!!!! 🙂 🙂 🙂
    Buziaki :* wiosna już tuż tuż 🙂

    • Olu dziękuję bardzo za chęć pomocy. Miałam dziś odrobinę luźniej to usiadłam i poplanowałam posiłki, staram się też jeść bardziej regularnie i po prostu.. mniej. Obejrzeliśmy też film Cały ten cukier, polecam każdemu! Mój mąż słodyczowy potwór po obejrzeniu nie wsypał cukru do herbaty a zamiast batoników ze sklepu chciał marchewki! I jeszcze składy namiętnie sprawdza 😀 i co rusz w szoku że w czymś jest tyle cukru. Oby ta tendencja się utrzymała 😉 a piszę o tym bo mi też ten film dał jeszcze mocniej do myślenia, mimo że świadomość co do składów itd mam dużo większą niż ma druga połowa 🙂

  • coquille

    Podziwiam, że jeszcze masz ochotę i potrzebujesz ruchu i aktywności. Ja marze o leniuchowaniu na kanapie i nic nie robieniu.
    Też czekam na pierwszą przespaną noc. Czy przy karmieniu piersią to w ogóle możliwe? Cycki wtedy nie eksplodują?

    • oj potrzebuję ogromnie! możliwe to jest, ale niestety rano rzeczywiście nie jest ciekawie 😉 aczkolwiek przynajmniej jesteś w miarę wyspana 😀 ja teraz nawet na nocne karmienia nie narzekam (no, może trochę…), ale jak zje i od razu zasypia to mi to nie przeszkadza. Pamiętam że przy Zosi bardziej to wszystko przeżywałam. Może organizm zaprawia się w bojach 🙂

  • Miałam trochę wrażenie jakbym czytała o swoim życiu sprzed kilku miesięcy, co prawda z jednym dzieckiem 🙂 I doskonale pamiętam jak ciężko było mi wrócić do normalności, do tej rzeczywistości w miarę poukładanej. U mnie nic nie działało tak jak byłam do tego przyzwyczajona, a lubię swoje przyzwyczajenia. Ja postawiłam na dietę pudełkową i nie dlatego, że chciałam schudnąć, o nie! Tylko, żeby móc zjeść cokolwiek i w miarę regularnie. Pamiętam, że wstydziłam się do tego przyznać, bo trochę traktowałam to jako porażkę, nie potrafiąc ogarnąć się na tyle, aby coś ugotować – to chyba wynika z ludzi, z którymi ma się do czynienia. Na szczęście przestałam się tym przejmować. Teraz odkąd Sz raczkuje, więc interesuje się wszystkim, moje posiłki jakoś wyglądają 🙂

    A poza tym Twoja codzienność nie jest nudna! Ona przypomina mi początek mojej przygody ze Szepkiem i za tym mi trochę tęskno. Więc pisz takich postów jak najwięcej :*

    • Ależ, nie ma się czego wstydzić.. nie ma lekko, a to właśnie młodszy daje popalić, z Zosią to już idzie się dogadać. Ale staram się żeby jakoś to wyglądało i to nie byle jak 😉 No nudna to na pewno nie jest raczej mocno powtarzalna 😀 Wiadomo że za tym jeszcze zatęsknię.. spoko, podsumowanie marca za pasem 😉 :*

Close