Mamo karmiąca, nie ograniczaj się jeśli nie musisz!

24 kwietnia 2017
Komentarze: 22

Matki karmiące są pod specjalnym nadzorem społeczeństwa. Każdy czuje się w obowiązku zadbać o ich zdrowie i z czystej troski radzi ograniczyć różne produkty spożywcze, a nawet aktywność fizyczną. Wokół karmienia piersią narosło wiele mitów i mimo że nie uważam się za ekspertkę od laktacji, to jako Mama przechodząca ‚drogę mleczną’ po raz drugi, posiadam już trochę wiedzy w tym temacie. Rozprawmy się z różnymi nieprawdziwymi, obiegowymi informacjami!

Jeśli jesteś świeżo upieczoną Mamą, prawdopodobnie już choć raz usłyszałaś zdziwienie bądź komentarz na temat tego co jesz, czego nie jesz i generalnie ktoś pewnie był uprzejmy powiedzieć Ci jak żyć. Jeśli poród dopiero przed Tobą, nastaw się że komentarze usłyszane w ciąży to jeszcze nic. Przy karmieniu to dopiero zaczyna się litania… I nie byłoby może w tym nic złego, w końcu ‚życzliwą’ uwagę można zbyć uśmiechem, tyle że takie półprawdy powodują narastanie mitów, które mogą być zwyczajnie krzywdzące dla Mamy. Bo niby czemu miałaby się czegoś wystrzegać, skoro wcale nie ma takiej potrzeby (chyba że jest, ale to szczególne przypadki).

Pragnę również zaznaczyć, że nie byłam taka oświecona przy pierwszym dziecku. W wiele z tych mitów wierzyłam, bo wydawało mi się że to prawda. Ale zaczęłam czytać, sięgać po poradę u doświadczonych Mam i okazało się że nie trzeba rezygnować z wielu rzeczy, a wręcz nie powinno się!

Żywność

Truskawki*? Zapomnij! Orzechy? Lepiej uważaj… To Ty jesz cytrusy?! Przecież karmisz!

Cebula, czosnek? Mleko zmieni smak i dziecko go nie zje!

Kapusta, fasola? Dziecko będzie miało kolki!

Kawa?! Zobaczysz, dziecko nie będzie Ci spało!

Czy któreś z powyższych zdań jest prawdziwe? Nie. Oczywiście wszystko z umiarem i z głową, ale karmienie wcale nie oznacza rezygnacji z ukochanych truskawek, soczystych pomarańczy, cebuli, czosnku, kawy i długiej listy innych produktów. Tak naprawdę dziecko może się okazać uczulone na różne rzeczy, jeśli czegoś nie spróbujemy, nawet się o tym nie dowiemy! Diety eliminacyjne powinno się stosować wyłącznie w uzasadnionych przypadkach. Dodatkowo jeśli w ciąży jemy pewne produkty, takie jak przykładowo czosnek czy cebula, dziecko przyzwyczaja się do nich już w łonie Mamy i nawet jeśli ich smak jest delikatnie wyczuwalny w mleku, to nie będzie z tego powodu wybrzydzać (nie ma zresztą wielkiego wyboru 😉 ).

Poza alergiami mogą wyjść takie dolegliwości jak chociażby skaza białkowa czy nietolerancja laktozy i cóż, na to nie ma mocnych. Odstawiamy nabiał do odwołania – co właśnie przerabiam. Czasem nie ma innego wyjścia. W innych przypadkach postawmy na zdrowy rozsądek.

Zostawiam Wam kilka ciekawych artykułów u mojej guru w temacie laktacji, którą jest Hafija.

Dieta Mamy karmiącej

Kawa a karmienie piersią

Alkohol przy karmieniu piersią

Słowem podsumowania. Najważniejsze to robić wszystko z głową, obserwować dziecko i przede wszystkim dbać o zbilansowaną dietę. Nie jeść śmieciowego jedzenia z pustymi kaloriami, a takie które dostarczy nam wielu mikroelementów i wartości odżywczych. W końcu w czasie karmienia nasze dziecko zjada to co my, jeśli chcemy dbać o nie, zacznijmy od siebie!

* Tu muszę przytoczyć sytuację, kiedy latem dwa lata temu poszłam z trzymiesięczną miesięczną córeczką na bazarek, chcąc kupić truskawki. Pani ze straganu powiedziała że mi ich nie sprzeda, chyba że jej obiecam że to nie dla mnie. Powiedziałam dla świętego spokoju że to dla męża, po czym wtrąbiłam ich chyba pół kilo. Dziecku nic nie dolegało, a ja byłam najszczęśliwsza na świecie 🙂

Choroba Mamy

Jesteś chora? Nie karm, bo zarazisz dziecko!

O nie nie… Matka natura jest dużo sprytniejsza. Karmiąc przy infekcji dostarczamy dziecku przeciwciała, które chronią je przed paskudztwem które dopadło nas. Jest ono więc chronione, a nawet jeśli zachoruje to przejdzie to dużo łagodniej.

Problemem nie jest sama choroba, a przyjmowane leki. Dlatego o ile nie jest to sytuacja wymagająca leczenia farmakologicznego, sięgnijmy po domowe sposoby. Ponownie z pomocą przychodzi Hafija 🙂

Pomoc z natury – leki dla mamy karmiącej

Sport

Nie ćwicz bo mleko Ci skwaśnieje

Po ćwiczeniach mleko zmieni smak

Kwas mlekowy, nawet jeśli przedostanie się do mleka, nie stanowi zagrożenia dla dziecka. Inna kwestia że trzeba wylać hektolitry potu żeby w ogóle przedostał się do krwiobiegu. Lepsza Mama dotleniona i pełna endorfin po treningu, niż zalegająca na kanapie!

A już na pewno podskoki na macie lub w czasie biegu nie spowodują że mleko zamieni się w bitą śmietanę albo zmieni swoje właściwości 😉 Warto zainwestować w porządny stanik sportowy, który dobrze przytrzyma biust.

Jeśli już o sporcie mowa, gorąco polecam Wam dwie świetne trenerki (i zarazem Mamy), skupione na kobietach w ciąży i po porodzie: Olę z bloga Sports Mama oraz również Olę z bloga Fit in Wrocław.

Ola ma także kanał na Youtube (znajdziecie ją pod tą samą nazwą), na którym dostępnych jest wiele filmów z ćwiczeniami (w tym takie scritce na powrót do formy po ciąży – właśnie je przerabiam!), a dodatkowo robi treningi live codziennie o 21 (jeśli przegapicie, zostaje on na kanale). Koniecznie musicie obejrzeć jej filmik z motywacją, który genialnie obrazuje myśl „Kto chce szuka sposobu. Kto nie chce szuka powodu”.

Olga natomiast tworzy świetne gify z ćwiczeniami (zobaczcie tutaj), ma również grupę na Facebooku gdzie publikuje krótkie filmiki z poradami, zagrzewa do ruszenia czterech liter, dzielimy się również pomysłami na zdrowe dania. To kopalnia wiedzy i motywacji! A jeśli jesteście z Wrocławia, to koniecznie dołączcie do eventu który organizuje już 25 kwietnia!

Porady Mam i Babć

Warto znać też porównanie zaleceń z lat 70 i 80, kiedy karmiły nasze Mamy, gdyż różniły się one diametralnie od tych dzisiejszych. Wiedza o karmieniu jest dużo większa i akurat w tym względzie nie zawsze Mama ma rację. Obserwuję też że dziewczynom często brakuje argumentów do dyskusji z Mamami, których nie chcą urazić nie korzystając z dawanych, w końcu w najlepszej wierze, rad. Pomocny może okazać się kolejny wpis Hafiji 🙂

Porównanie zaleceń do karmienia piersią

Karmienie poza domem

Trudno wymagać od mamy karmiącej, żeby zawsze na czas posiłku dziecka wracała do domu. Od razu zaznaczam, dla osób niewtajemniczonych – teoria mówi że dziecko je co 3h. Ale teoria teorią, dziecko dzieckiem. Czasem je co trzy albo i cztery, czasem co dwie a bywa że i co pół. Raczej nie jest skłonne do negocjacji i kiedy chce to po prostu bardzo wyraźnie daje o tym znać. Ciężko utrafić tak żeby wychodzić wyłącznie wtedy kiedy na pewno nie zgłodnieje, bo dosłownie nie znamy godziny. Niektórzy sugerują żeby na wyjście odciągać pokarm do butelki. Po pierwsze – nie wiem dlaczego miałabym to robić, po drugie – nie każde dziecko chce jeść z butelki.

17903733_1428335820552202_4843530439656516730_n

źródło: hafija.pl

W karmieniu poza domem bardzo ważny jest odpowiednio dobrany ubiór, tak abyśmy mogły czuć się komfortowo. Nie polecam bluzek gdzie nie ma „dojścia” od góry, bo podwijanie ich i odsłanianie nie zawsze perfekcyjnie wyrzeźbionego brzucha nie należy do przyjemności. Na jakiś czas trzeba zrezygnować z dekoltu pod szyję i golfów. Najlepsze są bluzki czy sukienki z większym wycięciem lub zaprojektowane specjalnie do karmienia, mające zakładki lub suwaczki w strategicznych miejscach. Dziś chciałabym pokazać Wam jedną z nich z bliska.

20170421_115718

Sukienka do karmienia Milk & love

Sukienka Milky Way to świetne rozwiązanie dla Mam, które chcą czuć się komfortowo i atrakcyjnie, a przy tym bez skrępowania karmić swoje dziecko również poza domem.

Atuty sukienki:

-> ma bardzo dobry krój, maskujący ewentualne mankamenty figury, które zwykle zostają z nami na jakiś czas po porodzie (sukienkę można nosić również będąc w ciąży, a także po zakończonym karmieniu, suwaczki będą pełnić wtedy rolę ozdobną)

-> jest wygodna na co dzień, ale dostatecznie elegancka aby założyć ją na przykład na rodzinną uroczystość

-> uszyta jest z niezwykle przyjemnego materiału, który nie mechaci się po praniu

-> nie wymaga prasowania, rozwieszona po praniu nadaje się do założenia

-> dla mnie atutem jest również fakt, że szyta jest w Polsce, z polskich dzianin (które przeszły rygorystyczne testy Oeko-Tex Standard 100).

Krój sukienki nazwałabym minimalistycznym. Jest bardzo prosta w formie, nie ma żadnych zbędnych ozdób czy metek, które mogłyby drapać dziecko. Kieszenie po bokach są bardzo praktyczne, można schować w nich jakiś niewielki drobiazg, kiedy brakuje trzeciej ręki (czyli często).

Karmienie w tej sukience jest naprawdę bardzo wygodne. Suwaki rozpinają się bez problemu, z uwagi na to że są kryte, nie rzucają się bardzo mocno w oczy.

Do wyboru mamy kilkanaście kolorów sukienek, można również wybrać tunikę. Wszystko znajdziecie na stronie Milk & love.

Bardzo polecam Wam tą odzież ze względu na wysoką jakość wykonania, przystępne ceny i fakt, że tworzy ją kobieta która sama jest Mamą i świetnie zna nasze potrzeby 🙂

fotograf: Katarzyna Wojniak

fotograf: Katarzyna Wojniak

A jakie jest Wasze podejście do karmienia piersią w miejscach publicznych? Chętnie poznam opinie zarówno karmiących jak i obserwujących 🙂


Wpis powstał we współpracy z marką Milk & love.

  • Strasznie mi miło, że znalazłam się w tym wpisie w tak zacnym gronie w dodatku 🙂
    Madzia, powinnaś jeszcze dodać punkt – da się karmić i pracować, pisać bloga z maluszkiem wiszącym prawdopodobnie pół dnia na piersi 😉 serio, nie wiem, jak to robisz 🙂
    Ale tak poważnie to świetny wpis i merytorycznie i ideologicznie – to ważne, żebyśmy obalały mity pokutujące od 50 lat. Moje ulubione stwierdzenie po porodzie to „uff jak dobrze, że masz pokarm” 😉
    Pozdrawiam!

  • Mój stosunek do sposobu odżywiania, diety i wszelkiego rodzaju ograniczeń podczas karmienia znasz, bo pisałam o tym na blogu jakiś czas temu. Nie ograniczam i nie ograniczałam nic, ani przy pierwszym, ani przy drugim dziecku. I cieszę się, że nie musiałam tego robić 🙂

    Rozwaliłaś mnie tymi tekstami o wpływie ćwiczeń na mleko – serio!? Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam 😀

    A co do karmienia w miejscach publicznych – karmię, ale nie lubię. Jednak wiszenie z cycem na wierzchu w centrum handlowym, albo na ławce w centrum miasta nie jest moją ulubioną czynnością 🙂

    • Ciesz się ciesz! Mi się za drugim razem nie poszczęściło ale to drobiazg, kilka miesięcy bez nabiału żeby on się nie męczył to jest nic. Zresztą obserwuję poprawę stanu cery, więc jeszcze się okaże że ta jego nietolerancja mi się przysłużyła 😉

      Ja słyszałam i mnie to rozwaliło 😀

      No jasne że przyjemniej karmić w domowym zaciszu, ale z taką odzieżą dostosowaną do tego jest choć troszkę przyjemniej kiedy zajdzie potrzeba 😉

  • Marzena Sędek-Oliwa

    Fajny tekst o jednej z najważniejszych (i najtrudniejszych) kwestii wczesnego macierzyństwa. Jak będę miała drugie bobo, to sobie do niego wrócę, bo niby wiedza wiedzą, ale potem z tyłu głowy jest jakieś przeświadczenie, że może lepiej jednak (na wszelki wypadek) zastosować się do tych wszystkich rad.
    Do wszystkich wymienionych przez Ciebie mitów dodałabym jeszcze zalecenie, że przed każdym karmieniem trzeba umyć piersi… Nie wiem, jak można to logistycznie ogarnąć, karmiąc na żądanie.

    Niestety, żeby to jeszcze tylko ciocie i babcie mówiły, ale o konieczności ograniczania różnych produktów czytałam również w książkach o karmieniu dzieci, a kwestionowanie, czy dziecku aby na pewno wystarcza moje mleko padało również z ust pediatry (oraz, że w 5 miesiącu trzeba rozszerzyć dietę, a po 6 miesiącu o mięso). I to jest chyba smutniejsze niż sugestie Pani z bazarku.

    • Bardzo mi miło że wpis okazał się dla Ciebie przydatny 🙂 przy drugim na szczęście ma się większy luz, również w tym względzie!

      A od czytania drugiego akapitu aż mnie oczy rozbolały… bardzo przykre że lekarze nie są na bieżąco z zaleceniami WHO.

      Co do mycia przed karmieniem to też ciężko mi to sobie wyobrazić i nie bardzo zresztą wiem po co to robić.. 😉 ale widziałam w tych zaleceniach z lat kiedy karmiły nasze Mamy, że to było na liście 😀

  • Przecież po roku to już woda, nie wiedziałaś?? 😉

  • Kiedyś karmiłam na ławce w galerii handlowej to pewna młoda dziewczyna pracująca w jednym ze sklepów zaprosiła mnie do przymierzalni sklepu abym sobie wygodnie w spokoju nakarmiła.

    • Ooo jakie to miłe! Mnie najbardziej na świecie wkurza jak ktoś mamie karmiącej proponuje toaletę do karmienia… a generalnie nigdy nie spotkałam się z negatywnym komentarzem karmiąc poza domem 🙂

  • Super wpis! 🙂 A czy zdarzają Wam się nieprzyjemności z powodu tego gdzie karmicie? Chodzi mi o miejsce?

    • Bardzo mi miło 🙂 ja nigdy się nie spotkałam z żadną nieprzyjemną uwagą. Widać trafiam na normalnych ludzi 😉

  • Anna Mirońska

    Fajny tekst. Mam ochotę na tę sukienkę. Fajnie że się sprawdza.

    • Dzięki, cieszę się 🙂 sukienka godna wypróbowania, krój, kolory, wszystko super!

  • Chyba nie muszę tu przypominać, kto mi z głowy wybił wszelkie diety czy ograniczanie się podczas jedzenia i jestem Ci za to mega wdzięczna! U nas jedynie rosół musiał być odstawiony, bo Sz protestował, a ile ja się ogórków małosolnych najadłam zdecydowanie na rok mi wystarczyło 😉

    • <3 ogórki małosolne, mniam. Chodzą za mną! 🙂

  • coquille

    Nigdy mi nie przeszkadzało, że ktoś karmił publicznie, ale teraz sama jeszcze nie miałam okazji i jakoś nie spieszy mi się do tego 😉
    Co do jedzenia to na początku uważałam, bałam się kolek itp. ale na temat diety mało wiedzialam. Teraz jem coraz śmielej. Chociaż nadal unikam tych alergennych rzeczy typu orzechy i tych ciężkostrawnych jak groch, kapusta.

    • Ja też się nie rwę do obnażania 😉 ale jak trzeba… czasami się tego nie uniknie 🙂
      Jasne że jak można się bez czegoś obyć to nie ma się co tym objadać 😉 ale z czasem można już w ogóle coraz śmielej sobie poczynać 🙂

  • Urszula Dębska

    Świetny wpis. Nie jestem jeszcze mamą ale przeczytałam z zaciekawieniem jak obalasz mity. Nie przeszkadza mi kobieta karmiaca publicznie swoje dziecko 🙂

    • Dobrze że jesteś po tej stronie 🙂 Może pewnego dnia wpis się przyda w praktyce 🙂

  • Naturalne Blogowanie

    Kocham ten wpis :)! Mam to szczęście, że w żaden mit nie przyszło mi wierzyć, ale z trudem przychodzi mi uświadamianie innych mam, które uparcie stoją przy swoim zdaniu, bo raz zbiegiem okoliczności dziecko płakało np. po kapuście, jak mama zjadła. Moje na szczęście nigdy kolek nie miało, więc nikt mnie nie pouczał 🙂

    • ♡ mnie na szczęście też nie, bo ciężko by mi było o znieść bez mrugnięcia 😉

  • Pingback: Trening mamy karmiącej - Fit Poradnik dla mam /część trzecia/ » Skuteczny trening i Zdrowa dieta()

Close