Moje ulubione maseczki do twarzy + maseczkowa wishilista

9 lipca 2017
Komentarze: 18

Chyba nie muszę mówić, ile korzyści przynosi regularne stosowanie maseczek. Właśnie, regularne… Wiem że to jedna z tych czynności w pielęgnacji skóry, która zostaje zwykle zepchnięta na ostatnią pozycję. W końcu można się bez nich obyć. Mimo to warto poświęcić na nie kilkanaście minut i stosować przynajmniej raz w tygodniu. Jak często ja sięgam po maseczki? Po jakie najchętniej, a jakie chciałabym wypróbować? Czy robię je sama? Czytajcie dalej, a wszystkiego się dowiecie!

Był długi czas, kiedy nie robiłam maseczek wcale. Później za sprawą grupy na FB, o której już nie raz wspominałam, naprawdę weszło mi to w krew. Teraz nie wyobrażam sobie tygodnia bez maseczki, a bywa że stosuję je zamiennie nawet 2-3 razy. Zwykle raz idzie w ruch maseczka oczyszczająca, a pozostałe dbają o nawilżenie skóry.

Mam ich całkiem pokaźny arsenał i oczywiście ochotę na więcej, ale chwilowo dałam sobie szlaban na zakupy i jedynie wzdycham. Do czego konkretnie, pokażę Wam na końcu, a zacznę od kilku produktów które na ten moment lubię najbardziej i opowiem z jakiego powodu.

Co do robienia maseczek samodzielnie – to świetna opcja! Nie ma w tym nic trudnego, jednak wymaga odrobiny więcej czasu, której ostatnio notorycznie mi brakuje, więc korzystam z gotowców.

20170625_105155

Ostatnio najchętniej sięgam po (produkty podlinkowane w nagłówkach):

Kąpiel Agafii maseczka odświeżająca 

20170625_105436

Trochę obawiałam się jej użycia ze względu na zawartość mięty pieprzowej. Jednak na szczęście mimo mojej dość wrażliwej cery, nie spowodowała żadnego podrażnienia i szybko stała się ulubieńcem. Genialna na lato – chłodzi, tonizuje, odświeża. Nie ma spektakularnego działania nawilżającego, ale po jej użyciu skóra jest rozpromieniona i ukojona. Dodatkowo uwielbiam zapach mięty i jeśli też jesteście jego fankami, to zdecydowanie polecam. Ale tak jak wspominałam – na lato, myślę że używanie jej w chłodniejsze miesiące nie należy do przyjemności bo efekt chłodzący jest konkretny:)

20170625_105517

Marilou Bio Masque Visage Purifiant

20170625_105536

Uwielbiam ją. Oczyszcza skórę delikatnie i mimo że jest na bazie zielonej glinki, to nie zastyga na skorupę oraz nie powoduje nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Cera po jej użyciu jest wyraźnie gładsza, rozświetlona, miękka i ukojona. Dodatkowo niezwykle przyjemnie pachnie, tak delikatnie cytrusowo. Jest bardzo wydajna. Naprawdę świetna maseczka! Peeling który zalecają zastosować przed jej użyciem nie podbił mojego serca, choć jest OK to raczej do niego nie wrócę, a do tej maski – niewykluczone.

20170625_105549

Podobna do niej w konsystencji (również nie zastyga) i działaniu jest maska z Make Me Bio, tyle że ta bazuje na błocie z morza martwego (i nie pachnie tak ładnie, raczej na pierwszy plan wybija się błotko;).

Eo Laboratorie ultra-nawilżająca żelowa maseczka z minerałami morskimi

20170625_105347

W konsystencji podobna do miętowej Agafii, jednak bez efektu chłodzenia. Plus za bardzo fajny skład, bogaty w ekstrakty (z migdałów, z fiołka górskiego), z dodatkiem wody ze źródeł morskich, kompleksu minerałów i witaminą C. Przyjemnie odświeża, zmiękcza i nawilża skórę.

20170625_105422

Planeta Organica maseczka algowa

20170625_105225

Również ma konsystencję żelową (trochę jak kisiel), bardzo przyjemnie odświeża, nawilża i koi cerę. Jej zapach jest dla mnie cudowny, prawdopodobnie tak pachną zawarte w niej algi, ale mi kojarzy się on z anyżem… wiem, że nie każdy lubi, więc ostrzegam:)

20170625_105257

I last, but not least…

Lush Catastrophe Cosmetic

20170625_105311 Zawiera kawałki borówki amerykańskiej, bogatej w antyoksydanty i witaminy. Ma przyjemny zapach, a jej działanie zauważalne już po pierwszym razie. Pory zwężone, wszelkie niedoskonałości i zaczerwienienia wyciszone. Należy trzymać ją w lodówce (stosuję więc rano, budzi lepiej niż kawa!) i zużyć w ciągu czterech tygodni. Przyznam że z tym miałam spory kłopot, podzieliłam się więc z koleżanką, która również ją polubiła:)

Jeśli będziecie miały okazję ją kupić, to polecam nie przekraczać zalecanego czasu trzymania jej – po 15 minutach zaczyna się bardzo kruszyć.

Ma jeden duży minus… Jest niedostępna w Polsce. Ja kupiłam ją w Holandii, jest dostępna w wielu innych krajach (nawet na Ukrainie!). Gdzie dokładnie możecie sprawdzić na stronie lush.com. Wierzę, że pewnego dnia dotrze i do nas;) Co prawda nie wszystkie kosmetyki mają super skład no i ceny też powalają, ale fajnie było móc przetestować tę maseczkę.

20170625_105328

IMG_20170625_124150_950

Na koniec muszę wspomnieć o maseczce z Clochee, której użyłam tylko raz, ale zrobiła na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. Dostępne są również inne warianty – glinka biała i zielona (ghassoul). Z chęcią ich spróbuję.

IMG_20170615_110551_646

Powyższe maseczki sprawdzają się dobrze u mnie – przy cerze wymagającej nawilżenia, uszczelnienia naczynek krwionośnych i wyciszenia, a czasem delikatnego oczyszczenia. Jeśli szukacie produktu dostosowanego do Waszych indywidualnych potrzeb, które nie pokrywają się z moimi – piszcie w komentarzu tutaj lub na FB, chętnie pomogę!

Maseczkowa wishlista

Przechodząc do listy. Jest na niej kilka perełek! Postanowiłam sobie, że pierwszą z nich kupię jak tylko zużyję dwie posiadane obecnie maseczki. To też motywuje do używania;) Tylko pytanie, po którą sięgnąć najpierw!

Maseczki które mi się marzą są zarówno oczyszczające jak i nawilżająco – kojące. Jest również spory rozstrzał cenowy.

Untitled design

1 John Masters Organics maseczka z glinką marokańską – słyszałam o niej same dobre rzeczy. Ponoć jest bardzo skuteczna a zarazem delikatna. Jak przystało na tę firmę nie kosztuje mało, ale myślę że jest warta tych pieniędzy.

2 Sukin maseczka z glinką kaolin – opinie o produktach tej marki również są bardzo dobre, a ta maseczka szczególnie wpadła mi w oko!

3 Phenomé Blossom Therapeutic mask – z opisu producenta „(…) preparat w postaci lekkiej, żelowej maseczki z płatkami róż, niezastąpiona w pielęgnacji skóry wrażliwej, naczynkowej, skłonnej do podrażnień” – mnie przekonuje!

4. Orientana maseczka tkaninowa granat i zielona herbata – ma działanie ujędrniające, detoksykujące i rozświetlające. Intensywnie nawilża. Jestem jej bardzo ciekawa.

5 Bania Agafii maska Dahurska – skład który koi skórę dzięki zawartości wyciągu z lilii dahurskiej, soku z ogórecznika i ekstraktu z rumianku. Bardzo lubię maseczki z tej serii i chętnie spróbuję czegoś nowego.

6 Apivita maseczka z różową glinką – poza glinką w składzie znajdziemy olejek lawendowy, olejek z róży, aloes, miód i olej ze słonecznika.

7 Antipodes maseczka miodowa Aura Manuka – Antipodes to obok Sukin marka której mam ogromną ochotę spróbować, a właściwości miodu Manuka są nie do przecenienia!

8 Nacomi Good Bye Red skin – coś dla posiadaczek cery naczynkowej – głównym składnikiem maseczki jest czerwona glinka, która zapobiega rozszerzaniu się naczynek. Chętnie sprawdziłabym jej skuteczność.


A Wy jakie lubicie maseczki? Wolicie gotowe czy zrobione własnoręcznie? Koniecznie podzielcie się ulubieńcami i sprawdzonymi przepisami!

  • Kurde, niby jestem taka maseczkowa, a Twoich hitów nie znam.
    Dołączyłam do gruby na Fb, dziękuję za info.
    Natomiast z Twoich planów maseczkowych to mam i lubię maseczkę z Antipodes oraz Orientany w płachcie.

    • Cieszę się że poznałaś coś nowego i dołączyłaś do grupy! Panuje w niej świetna atmosfera 🙂

      O, to może od tej z Antipodes zacznę. Zauważyłaś żeby zaleczała trochę niedoskonałości?

      • Tak, dla mnie to taka maska lecznicza. Skuteczny peeling, a później ta maseczka, super.
        Dla mnie te kosmetyki z Antipodes mają w sobie jakąś magię. Już w kolejce czeka na mnie ich serum. Ale wiem, że skuszę się jeszcze na toniki, bo miałam próbkę, i są super.

  • A co się dzieje ze sklepem Juicy Shop? Został zamknięty?

    • Niestety tak, względy prywatne.

      • Szkoda, z 2 czy 3 razy zrobiłam tam bardzo przyjemne zakupy.

  • A ja znowu zepchnęłam maseczki na dalszy plan, chociaż był czas, że ich regularne nakładanie na skórę szło mi naprawdę dobrze. I chyba właśnie zaraz coś nałożę na skórę – myślę, że będzie to jedna z maseczek saszetkowych Agafii albo Luvos. Maseczki tej drugiej marki, jeśli jeszcze nie znasz, bardzo Ci polecam 🙂

    • Nie znam! Popatrzę, dzięki za rekomendację 🙂 Cieszę się że Cię zmotywowałam!

      • Weź jeszcze zrób coś, żebym zaczęła stosować krem pod oczy 😀

        • To nie stosujesz???? 😉 będzie niedługo post w tym temacie m.in 🙂 może to zadziała 😀

  • No proszę, ile maseczek musze jeszcze wypróbować 😉

    • oj przede mną też jeszcze dużo!

  • Przyznam się szczerze, że nigdy nie korzystałam z maseczek bo się na nich nie znałam, ale może po twoim wpisie się skuszę 🙂

    • Bardzo polecam 🙂 Gdybyś potrzebowała podpowiedzi jaką wybrać, to służę!

  • może algowa? tylko że ją trzeba rozmieszać z wodą, ale to nie powinno być bardzo problematyczne
    http://triny.pl/maseczki-do-twarzy/2541-nacomi-maska-algowa-typu-peel-off-o-dzialaniu-przeciwstarzeniowym-z-zurawina.html

    albo płachta! to już prostsze w użyciu 😉 np. http://triny.pl/maski-tkaninowe/3222-mizon-orzezwiajaca-maska-z-cytryna-enjoy-vital-up-tone-up-mask.html

    a pod oczy – http://triny.pl/dla-skory-wokol-oczu/1735-orientana-maska-tkaninowa-pod-oczy-czeresnia-japonska.html

    albo są w drogeriach takie płatki pod oczy żelowe 🙂

    Można też trzymać krem pod oczy w lodówce, będzie przyjemnie chłodził. Tylko wtedy ciężej pewnie pamiętać o jego używaniu 😉

    A robię bardzo różnie, jak śpią, jak nie śpią.. wtedy Zosię fascynuje że mama coś ma na twarzy 😉

    • coquille

      Dziękuję za wskazówki. Muszę się w końcu zebrać, znaleźć chwile i wziąść za siebie.
      A nie wydaje Ci się, że te maski/płatki pod oczy działają tylko na chwilę? Ja mam takie odczucie, że poprawiają wygląd do następnego mycia 😉

      • nie ma sprawy, na to nigdy nie jest za późno! 🙂
        Płatki pod oczy… zależy -od ilości składników aktywnych i potrzeb skóry 🙂

Close