Trafione nowości w pielęgnacji twarzy

2 sierpnia 2017
Komentarze: 12

O ile testy kosmetyków do pielęgnacji ciała uwielbiam, tak z pielęgnacją twarzy wolę stawiać na sprawdzone już produkty. Moja cera jest dość kapryśna i nie mogę mieć pewności, czy coś nie spowoduje pogorszenia jej stanu. Zdarzały się niewypały mniejsze i większe, ale tym razem ryzyko wprowadzenia nowości się opłaciło i wszystkie okazały się być bardzo trafione! Dlatego podzielę się z Wami moją opinią na ich temat, może wypatrzycie coś dla siebie? Będzie o nieszczypiącym w oczy płynie micelarnym, łagodzącym podrażnienia hydrolacie, serum na niedoskonałości, serum dla koneserów oraz balsamie myjącym do twarzy, który podbił moje serce od pierwszego użycia. To co, zaczynamy!

Hydrolat rumiankowy Bioline

Odkąd zaczęłam stosować hydrolaty, trudno mi wyobrazić sobie pielęgnację twarzy bez ich użycia. Swego czasu preferowałam wersję różaną – super sprawdzała się np. woda różana z Make Me Bio , bardzo lubiłam też hydrolat aloes i malina z Mokosh. Niedawno moją uwagę zwrócił hydrolat rumiankowy z Bioline i to był strzał w dziesiątkę.

Doceniam przede wszystkim jego właściwości łagodzące i kojące. Wycisza skórę, zmniejsza zaczerwienienia, jest nieoceniony w upalne dni! Zapach jest ziołowo-kwaśny, mnie nie ujmuje (widziałam opinie że pachnie pięknie, cóż – kwestia gustu). Jednak przymykam na to oko, a raczej nos:) i używam z przyjemnością, bo naprawdę widzę efekty .

Dodatkowy plus za solidne, szklane opakowanie i atomizer dozujący odpowiednią ilość produktu.

Z chęcią sięgnę po inny hydrolat tej marki, myślę że wybór padnie na wersję z czystka lub oczaru.

20170728_170043

Nawilżający płyn micelarny Vianek

Bardzo dobry micel w rozsądnej cenie! Zawiera kompleks humektantów (mocznik + proteiny pszenicy + mleczan sodu + kwas hialuronowy) które mają za zadanie nawilżać skórę, w składzie znajdziemy też panthenol o właściwościach łagodzących oraz ekstrakt z robinii akacjowej o działaniu antyoksydacyjnym.

Płyn skutecznie domywa makijaż, nie powodując podrażnień, nie szczypie w oczy i zostawia skórę ukojoną. Pachnie bardzo subtelnie. Nie lepi się i pozostawia uczucie świeżości na skórze. Zdecydowanie jeden z lepszych miceli jakich miałam okazję spróbować.

Serum Iossi dla cery problematycznej

Dla mnie marka Iossi to klasa sama w sobie. Świetnej jakości składniki, skomponowane w ciekawe produkty. Wiem że ma zagorzałych zwolenników ale i osoby które jakoś nie mogą trafić na coś odpowiednio dobranego dla siebie. Ja, na szczęście, zaliczam się do tej pierwszej grupy. Ich serum rozświetlające to mój hit, a peelingi do ciała jestem pewna że pokocha każda fanka świeżych, orzeźwiających zapachów!

Fakt, nie są to najtańsze kosmetyki, ale zdecydowanie warte zainwestowania. Serum o którym mowa kosztuje 89 zł za 30 ml lub 44 zł za 10 ml i ja skorzystałam z opcji zakupu mniejszej pojemności. To dlatego, że nie byłam pewna czy sprawdzi się u mnie – nie mam cery trądzikowej (a właśnie do takiej polecane jest to serum), jednak czytając o jego właściwościach stwierdziłam że może być pomocne.

Serum wykazuje działanie antybakteryjne i odkażające, przyspiesza proces regeneracji skóry, zmiękcza ją i wygładza – ten opis przekonał mnie do jego zakupu i ze wszystkim się zgadzam. Stosuję niewielką ilość na noc, a rano budzę się z miękką skórą, ewentualne niespodzianki które pojawiły się poprzedniego dnia są zmniejszone i zaleczone. Przez działanie antybakteryjne produkt ogranicza też pojawianie się takich to właśnie niechcianych ‚nieprzyjaciół’.

To produkt bardzo wydajny, już 2 kropelki wystarczą na całą twarz. Na jego zużycie mamy 3 miesiące od momentu otwarcia – to motywuje do regularnego stosowania, które z pewnością przyniesie widoczne efekty.

Serum dla koneserów Asoa

O marce Asoa wspominałam już niejednokrotnie. Jest to młoda, rodzinna firma, w której ofercie można znaleźć prawdziwe perełki. Zaliczam do nich również serum dla koneserów.

W składzie znajdziemy tak polubiony przeze mnie hydrolat rumiankowy, a także hydrolat z kwiatu pomarańczy oraz nierafinowany olej marula, arganowy, ze słodkich migdałów, masło mango i wit. E.

Bardzo udana kompozycja składników. Serum ma niezwykle przyjemną formułę, jest treściwe a przy tym lekkie. Sprawdza się zarówno solo jak i z olejem (opcja raczej dla posiadaczek skóry suchej). Jest również idealne jako baza pod makijaż! Sprawia że skóra jest miękka i rozświetlona.

Obserwujcie uważnie mój Instagram, bo tam już niedługo pojawi się rozdanie, w którym będzie można je zgarnąć!

Ultradelikatny balsam myjący Czarszka

Ciekawa jestem ile z Was kojarzy Paulinę. Jeśli nazwa Czarszka nic Ci nie mówi, wpisz ją w wyszukiwarkę na Youtube. Zapewniam że nie pożałujesz! (pod warunkiem że interesuje Cię temat naturalnej pielęgnacji, ale zakładam że skoro czytasz ten wpis, to tak jest).

Paulina w swoich filmikach pokazuje, między innymi, wiele przepisów na kosmetyki DYI, a w czerwcu wypuściła gotowe produkty swojej własnej marki – trzy wersje balsamu myjącego do twarzy (ultradelikatny, aksamitny oraz regulujący).

Jest to produkt uniwersalny, przeznaczony do codziennego użytku jako pierwszy krok w demakijażu. Rozpuszcza makijaż i usuwa zanieczyszczenia, jednocześnie nie powodując podrażnienia ani przesuszenia skóry. Nie emulguje z wodą, co oznacza że musimy do jego usunięcia użyć np. bambusowej ściereczki. Jako krok drugi powinno się przemyć buzię delikatną pianką, żelem, mydłem lub emulsją, która zmyje resztki balsamu wraz z zanieczyszczeniami które rozpuścił. Ten kosmetyk sprawia, że czekam na moment zmywania makijażu!

Warto wiedzieć: wersja ultradelikatna jest bezzapachowa, natomiast balsam regulujący nie nadaje się do demakijażu oczu (ze względu na zawarte w nim olejki eteryczne, które mogłyby podrażniać śluzówkę).

Za pomocą każdego z balsamów można wykonać również masaż twarzy – tutaj znajdziecie instruktaż nagrany przez Paulinę.

To kosmetyk niedostępny na co dzień. Ponieważ Paulina wszystko od A do Z robi sama, wrzuca je do sklepu tylko raz w tygodniu – w sobotę. Wszystkie dostępne sztuki wyprzedają się na pniu, trzeba więc na niego trochę zapolować, ale zapewniam że warto! Kosztuje 60 zł, za to wysyłka na terenie Polski jest darmowa (póki co nie ma możliwości wysyłki za granicę).


I to już wszystkie nowości którymi chciałam się z Wam podzielić tym razem. Ciekawa jestem, czy znalazłyście wśród nich coś dla siebie? Chętnie dowiem się co nowego pojawiło się w Waszej pielęgnacji 🙂 Do następnego!

  • Mam ten płyn micelarny Vianek i jestem bardzo zadowolona! W lipcu używałam też micel Nacomi, który doskonale się sprawdzał. Nowości u mnie aktualnie sporo, chociaż większość i tak musi zaczekać jeszcze chwilę na swoją kolej. Za to kosmetykiem, którego już używam jest peeling myjący Be Organic – genialny produkt!

    • O, micela Nacomi jeszcze nie miałam 🙂 A peeling jest delikatny czy raczej konkret? 🙂

      • Bardzo delikatny i te drobinki czuć tylko na początku, bo po chwili się rozpuszczają i jest fajna emulsja do mycia twarzy. Co ciekawe – nie powoduje uczucia ściągnięcia, z którym mam ciągle problem w kosmetykach myjących, więc dla mnie bomba!

  • Ja mam hydrolat jałowcowy z Bioline i mimo że tak cudownie działa, to nie jestem w stanie znieść jego zapachu, buuu :'(

    • Czyli że nie pachnie lasem? 😉 ten rumiankowy mnie nie powala zapachem, ale szybko wietrzeje, więc da się to znieść 😉

  • Te hydrolaty z Bioline zbierają fajne opinie:)

    • zaliczam się już do fanek i na pewno będę próbować innych 🙂

      • Kupiłam oczarowy;)

        • to daj znać! ja mam chęć na melisę jeszcze… nie wiem co wybrać jako pierwsze! a tego już ponad połowę zużyłam 😉

  • Ciekawi mnie ten balsam do mycia twarzy. Lubię delikatne kosmetyki do oczyszczania, takie które nie pozostawiają po sobie ściągniętej skóry „wyczyszczonej”, że aż zdaje się skrzypieć. Ciągle szukam swojego idealnego kosmetyku do oczyszczania 🙂

    • Balsam jest naprawdę rewelacja! Pojawiło się już trochę opinii o nim i chyba nie widziałam żadnej negatywnej 🙂

Close