Zakupy z Ekocudów

10 grudnia 2018
Brak komentarzy

Dla tego kto śledzi blogi kosmetyczne może to być któryś taki wpis z kolei. Ale każde zakupy na Ekocudach są unikalne, więc mam nadzieję że moje nowości również Was zainteresują. Jest wśród nich między innymi maseczka w obłędnie zielonym kolorze, genialny produkt do mycia pędzli i następca balsamu od Czarszki… Kto poczuł narastającą ciekawość klika czytaj dalej 😉

Na początku tego roku obiecałam sobie nie magazynować kosmetyków, a kupować jedynie te które się kończą. I powiem Wam że mega duma mnie rozpiera, bo udało mi się to w 100%! Żadnych zbędnych zapasów, wszystko zużywane na bieżąco i dokupywane w momencie gdy dany produkt sięgał dna. Nie powiem żebym stała się kosmetyczną minimalistką bo bez przesady 😉 ale mimo że otrzymałam co nie co do testów, to udało mi się zachować racjonalną ilość kosmetyków. Na ten moment moja łazienkowa półka prezentuje się tak:

IMG-0244

Widzicie już na niej trzy łupy z Ekocudów. Ale pokolei… 🙂

Targi Ekocuda listopad 2018

Na Targi wybrałam się z listą i ustalonym budżetem. Wraz z kawą i obłędnym ciastem z Nancy Lee Cafe udało mi się go nie przekroczyć, mimo że miałam ze sobą kartę płatniczą! Tak więc kolejny powód do dumy 😉 Nie powiem, kusiło dużo więcej niż kupiłam ale zdrowy rozsądek zwyciężył. A kto był i kocha kosmetyki ten wie, że na Ekocudach o zachowanie rozsądku NAPRAWDĘ CIĘŻKO. No, to brawa dla mnie i przechodzimy do moich zakupów 🙂

IMG-0129

Asoa

Pierwsza na liście must have. Uwielbiam ich produkty od dawna. Świetne kompozycje składników, wysoka jakość, przystępne ceny, ciekawe nowości. Znam ich od czasu gdy w ofercie było raptem kilka kosmetyków i z przyjemnością obserwuję ciągły rozwój. Tym razem zdecydowałam się na ich sok aloesowy, maseczkę z algami a przemiła właścicielka dorzuciła do przetestowania krem pod oczy (ach, blogerką być!).

Maseczka Algi morskie (klik)

Jako maseczkowy maniak wciąż poszukuję ciekawych konsystencji. Ostatnio bardzo przypadła mi do gustu peel-maseczka Słodkie Pożegnanie z Mydłostacji, ale ta z Asoa chyba jeszcze ją przebiła (choć są to zupełnie inne kosmetyki i nie ma ich co porównywać).

Maseczka ma nieziemski kolor i mimo zawartości alg zupełnie nimi nie śmierdzi;)

Jest bardzo bogata w składniki aktywne:

  • hydrolat z kwiatu rumianku
  • algi morskie Spirulina
  • masło shea
  • olej z pestek moreli
  • olej z pestek winogron
  • olej ze słodkich migdałów
  • olej moringa
  • ekstrakt z trawy jęczmienia

Na uwagę zasługuje również jej kremowa konsystencja. Nie ukrywam że preferuję te maski z którymi nic nie trzeba robić, wystarczy po prostu zaaplikować. Aczkolwiek… miałam próbkę maski z glinką niebieską i była warta mieszania;)

Maseczka świetnie nawilża skórę, wyrównuje koloryt a przy tym oczyszcza. I ten jej kolor, po prostu obłędny. Niestety nie zrobię zdjęcia, bo porwała mi ją Mama do przetestowania!

Sok aloesowy (klik)

IMG_E0299

Aloes jako składnik kosmetyków kocham całym sercem. Pisałam na jego temat oddzielny post. I w sumie na temat tego produktu też można by zrobić dedykowany wpis, jest tak wielofunkcyjny!

Ja używam go w roli toniku, do włosów, do maseczek w proszku, na podrażnienia np. po goleniu.

Kosmetyk praktycznie nie posiada zapachu, za to działanie – rewelacja.

Krem pod oczy (klik)

Tak jak wspominałam otrzymałam go jako upominek i cieszę się że mogłam go wypróbować. Lubię bardziej treściwe kremy pod oczy i ten właśnie taki jest.

Jego skład robi wrażenie. Składniki aktywne w nim zawarte to:

  • hydrolat z kwiatu pomarańczy
  • hydrolat różany
  • olej marakuja
  • olej z pestek moreli
  • masło shea
  • olej avocado
  • olej arganowy
  • d-pantenol
  • alantoina
  • wit b3
  • ekstrakt z zielonej kawy
  • kwas hialuronowy
  • koenzym q10

Polubią go posiadaczki bardziej wymagającej skóry wokół oczu. Nadmienię że krem zdecydowała się przetestować moja Mama którą uczula co drugi krem jakiemu daje szansę. W tym przypadku żadnych oznak, więc za to dodatkowy ogromny plus!

Balja

Z tej marki widać tylko skromną próbkę, ale tylko dlatego że na Targi jechałam komunikacją i z pełnowymiarowymi opakowaniami byłoby za ciężko. Ale cały zamówiony zestaw do zmywarki czeka już do odbioru i wkrótce będę stosować go na co dzień!

Przyznam że proszek bardzo mile mnie zaskoczył. Naczynia były domyte bez zarzutu, lśniły czystością. Co dla mnie ważne nie zawiera chloru, fosforanów i środków konserwujących. Dodatkowo jego cena wcale nie jest szczególnie wyższa od chemicznych kapsułek do zmywarki.

Czuję że będę do tych produktów wracać! Do końca roku obowiązuje kod zniżkowy TARGI2018, gdybyście chciały skorzystać to zachęcam 🙂

Klareko

IMG_E0291

Miałam chęć na jakieś nietoksyczne środki do sprzątania i wybór padł na tę właśnie firmę. Na początek zdecydowałam się na fenomenalny mus czyszczący i co mam powiedzieć… JEST FENOMENALNY. Serio. Doczyści wszystko, a testowałam go na naprawdę trudnych zawodnikach.

IMG_E0304

IMG_E0290

Tak samo jak ich w 100% naturalne mydełko odplamiające. Magia, mówię Wam magia w czystej postaci. Dodam że mus występuje także w wersji zapachowej piernik, tak więc idealny do świątecznych porządków!

Z pewnością kupię inne ich produkty. Moją uwagę zwrócił uniwersalnik (mam teraz taki z Yope ale jego zapach mnie bardzo drażni) i płyn Milusie Tkaniny.

La-Le

IMG_E0296

Ta marka również była moim „must see” tych targów. Planowałam zakupić ich krem kawowy pod oczy, ale że zostałam obdarowana na odwiedzonym wcześniej stoisku Asoa, musiałam zmienić plany i tak wybór padł na dezodorant (o którym z kolei myślałam żeby kupić bergamotę u Senkara, ale tu też plany uległy zmianie – trzeba być elastycznym 😀 Ale co się odwlecze to nie uciecze, bo ma świetne opinie).

Tak więc finalnie zakupiłam dezodorant brzoskwiniowy. Używam od trzech tygodni z wielką przyjemnością. Skład jest mega prosty a działanie rewelacyjne.

IMG_E0298

Do „koszyka” wpadła też malinowa pasta do zębów dla dzieci. Ponieważ 3/4 dzieci to namiętni zjadacze pasty, a moi do nich należą, taki produkt jest na wagę złota, ponieważ spożywać można go bez najmniejszych obaw.

Natural Secrets

IMG_E0300

Największego dylematu przysporzył mi zakup olejku do demakijażu. Miałam kilka opcji do wyboru… Moja Farma Urody, Natu Hand Made, Senkara i jeszcze na pewno ze dwie. Finalnie zdecydowałam się kupić micelarny balsam myjący len z drzewem różanym. Co mnie do tego skłoniło? Urzekł mnie jego zapach i konsystencja która bardzo przypominała mój hit czyli balsam Czarszki. Czy okazał się podobny w działaniu? Tak! Jedyny bardzo drobny minus to zapewnienia producenta że nie szczypie w oczy – mnie szczypie;) Ale po prostu nie otwieram ich w trakcie demakijażu i po problemie. Poza tym spisuje się na medal a dodatkowo ma dobrą cenę w stosunku do pojemności.

IMG_E0301

Przy okazji zwrócę Waszą uwagę na ich peeling kawowy który jest OBŁĘDNY. Wybaczcie drukowane litery, ale serio. OBŁĘDNY. Zamówiłam go mojej Mamie, która uwielbia peelingi kawowe i jest zachwycona.

Do przesyłki dołączona była próbka esencji aloesowej. I znowu… nie dość,  że aloes to jeszcze esencja z prawdziwego zdarzenia! (i tak, mam tu na myśli nową esencję Resibo, która jest dla mnie dobrym kosmetykiem, ale koło esencji nie stała). Dodatkowo ma świeży, ogórkowy zapach i gdyby nie cena która obróciłaby w niwecz mój zaplanowany budżet, to kupiłabym w ciemno już na targach. Teraz testuję ją i jeszcze nie wiem czy kupię, ale jeśli to zrobię to dam znać – zapowiada się ciekawie.

Senkara

IMG-0294

I na samym końcu mój mega hit tych zakupów. Z nim czyszczenie pędzli do makijażu zamienia się z przykrego obowiązku w przyjemność! Mowa o mydle do mycia pędzli. Idealnie domywa zabrudzenia a dodatkowo sprawia że nie brudzimy nic dookoła. Jedyny drobny minus to plastikowe opakowanie, ale poza tym uważam że genialny produkt!

IMG_E0302

Na mojej liście zakupowej był też peeling do ciała i tu wybór padł na czeko-scrub. Uwielbiam czekoladę w kosmetykach więc jestem z niego bardzo zadowolona. Istotne jest też dla mnie odpowiednie wyważenie składników – peeling ładnie natłuszcza skórę ale nie zostawia klejącej, lepkiej warstwy. Zapach nie jest bardzo mocny ale smakowicie czekoladowy. Całość bardzo przypadła mi do gustu! Plus za szklane opakowanie, minusik za plastikową szpatułkę (choć nie powiem – jest praktyczna).

IMG_E0305

IMG_E0307

I to już wszystkie nowości jakie przywiozłam do domu z targów. Wierzcie że miałam ochotę na dużo, dużo więcej. Co zwróciło moją uwagę? Na pewno asortyment Sape, chętnie spróbuję ich produktów. Koleżanka z którą podbijałam targi kupiła u nich plaster na suche miejsca i jest zadowolona, a jej skóra jest wyjątkowo wymagająca (pozdrawiam Ola!). Mnie szczególnie zaciekawiło ich serum pod oczy oraz oczyszczająca peel maska. Jeśli miałyście, dajcie znać czy się fajnie sprawdzają 🙂

Było sporo marek których kompletnie nie kojarzyłam, ale nie zapadły mi w pamięć na tyle żeby do nich wrócić.


Koniecznie dajcie znać co nowego trafiło do Waszych zbiorów w ostatnim czasie, niekoniecznie po Ekocudach ale w ogóle! Chętnie poczytam 🙂

Close