John Masters Organics – moje kosmetyczne marzenie zostało spełnione!

28 marca 2019
Brak komentarzy

Do kosmetyków marki John Masters Organics wzdychałam od długiego czasu. Nie mogłam zatem przejść obojętnie gdy pojawiła się propozycja ich przetestowania. To było dla mnie wręcz jak spełnienie kosmetycznego marzenia! Dziś opowiem Wam o tym czego miałam okazję spróbować, co sprawdziło się u mnie szczególnie dobrze i do czego z pewnością jeszcze wrócę.

Jakie są Wasze pierwsze skojarzenia na hasło John Masters Organics? Wzorowy skład? Dobre opinie w internecie? A może wysoka cena? Przyznam że jestem osobą która mimo całej miłości do kosmetyków ma problem z wydaniem większej sumy na kosmetyk. Ale kiedy już sprawdzę, że naprawdę jest wart tych pieniędzy, wtedy sprawa wygląda inaczej. Czy uważam że kosmetyki JMO mają cenę adekwatną do jakości i działania? Przekonacie się czytając dalej 🙂

Które kosmetyki John Masters Organics testowałam?

2

Produktów JMO zaczęłam używać w … sierpniu ubiegłego roku. Zdążyłam przez ten czas zużyć odżywkę do włosów, większą część pianek (do twarzy oraz do ciała i rąk), pomadkę oraz przetestowałam trochę próbek. Co sądzę o poszczególnych z nich? Uprzedzam, szykujcie się na dużo szczerych zachwytów.

Szampon Mięta & wiązówka błotna SCALP – sprawdź

Na pierwszy ogień jeden z moich ulubieńców. Szampon jak gdyby stworzony dla moich słabych włosów. Stymuluje skórę głowy, odżywia włosy od cebulek, kontroluje wydzielanie sebum i podnosi włosy od nasady zwiększając jej objętość. Włosy dużo mniej się przetłuszczają, są odświeżone i lekko uniesione.

Zawartość mięty sprawia że szampon delikatnie chłodzi skórę głowy. Pachnie bardzo orzeźwiająco i dość mocno.

W zestawie warto stosować odżywkę z rozmarynem i miętą.

Odżywka do włosów cytrus & gorzka pomarańcza – sprawdź

Na wstępie nadmienię, że moje włosy nie są wymagające. Niskoporowate, w zasadzie mogę nie używać odżywki, a i tak lśnią i są sypkie. Ale wiem, że dobra odżywka jest w pielęgnacji włosów bardzo ważna. Jednocześnie w moim przypadku istotny jest czynnik braku obciążenia, gdyż moje włosy mają tendencję do przetłuszczania się i szybkiego „oklapnięcia”. Czy ta odżywka spełniała moje oczekiwania? Oooo zdecydowanie tak! Po pierwsze – ma piękny zapach. Wiem że nie dla każdego to super istotne, ale ja lubię kiedy kosmetyki ładnie pachną. Działanie? Idealnie wyważony efekt nawilżenia i braku obciążenia. To produkt wprost stworzony do cienkich i delikatnych włosów. Jest tak lekka, że można stosować ją nawet bez spłukiwania (ja akurat tej konkretnej odżywki tak nie używałam, ale robiłam tak swego czasu z mleczkiem róża i morela i tutaj też nie było żadnego obciążenia, a włosy…WOW. Lśniły największą mocą i cudownie pachniały). Widzę że teraz dodatkowo został ulepszony skład odżywki.

Jeśli zaś nie przepadacie za zapachem w kosmetykach spróbujcie linii BARE, która jest bezzapachowa, idealna dla uczuleniowców i alergików.

Pianka do mycia twarzy z mącznicą lekarską – sprawdź

1

Dla mojej cery cała seria z mącznicą lekarską okazała się strzałem w dziesiątkę. Kilka próbek toniku regulującego i serum z tej samej serii pozwoliło mi z całą pewnością stwierdzić, że pewnego dnia zaopatrzę się w ich pełnowymiarowe opakowania.

To trio – pianka, tonik i serum wpłynęło widocznie na poprawę kondycji mojej skóry. Wydzielanie sebum było wyregulowane, skóra nie była zaczerwieniona, podrażniona ani wysuszona. Serum świetnie nadaje się pod makijaż, jest lekkie i szybko się wchłania. Delikatnie matuje skórę ale nie powoduje uczucia ściągnięcia i wysuszenia.

Z tych trzech produktów pianka ma zdecydowanie najsilniejszy zapach i daje wręcz poczucie lekkiego chłodzenia. Mi to zupełnie nie przeszkadzało, przeciwnie – lubię ten efekt, ale uprzedzam bo być może nie każdemu będzie to odpowiadało.

Z produktów do mycia twarzy próbowałam również żel różany i bardzo przypadł mi do gustu, ale… ma w składzie różę którą uwielbiam, więc nie ma tu dużego zaskoczenia 😉

Żel delikatnie się pieni, a kompozycja składników jest bardzo łagodna dla skóry. Zawarta w nim woda różana, kwiat lipy i aloes działają nawilżająco, zmiękczająco i niwelują podrażnienia. Pozostawia twarz dokładnie oczyszczoną, bez poczucia ściągnięcia.

Muszę też nadmienić, że żele i pianki JMO są… niesamowicie wydajne. Możecie nie wierzyć, ale pianka do twarzy służyła mi przez pięć miesięcy (!). A używałam jej bardzo regularnie, może nie codziennie ale z dużą częstotliwością. Myślę że wystarczy spokojnie na trzy miesiące codziennego używania, a to naprawdę sporo jak na piankę. Jej struktura jest taka jak lubię – „mięsista”, kremowa, nie pęka szybko na dłoni. Prawdziwe cudeńko.

Balsam do ust klasyczny – sprawdź

Jako osoba uzależniona od pomadek zużyłam ją bardzo szybko i niestety przypadkowo pozbyłam się opakowania. Balsam przypadł mi do gustu, był bardzo treściwy i odżywczy.

Zawiea olej Kukui i masło shea o silnym działaniu nawilżającym. Świetnie sprawdzi się w codziennej pielęgnacji ust, zwłaszcza w sezonie zimowym i letnim. Może być z powodzeniem stosowany jako ochronna baza ust przed nałożeniem kolorowej pomadki.

Czy kosmetyki John Masters Organics są warte swojej ceny?

Kosmetyki John Masters Organics sprawdziły mi się naprawdę dobrze i nie zawiodłam się na nich. Nie ukrywam, że ich ceny są dość wysokie, ale wpływ na to mają przede wszystkim wysokiej jakości składniki pochodzące z najlepszych certyfikowanych upraw, z różnych stron świata. Zawierają najlepsze olejki i ekstrakty roślinne, które decydują o ich skuteczności. Przy tym są niesamowicie wydajne – może i kwota do wydania jest nieco większa ale możecie być pewne, że będziecie cieszyć się wysokiej jakości kosmetykiem dłużej. Ja wychodzę z założenia że lepiej kupić jedną droższą rzecz dobrą jakościowo niż kilka przeciętnych. Ale oczywiście nie musicie się z tym zgadzać 🙂

Czasami na grupach o naturalnej pielęgnacji spotykam się z pytaniem czy ktoś zna tańszy zamiennik produktu X z tej marki i rzadko kiedy widzę odpowiedź że taki istnieje. To taka wyższa półka pielęgnacji, nie tylko pod kątem ceny ale przede wszystkim skuteczności i delikatności działania oraz wyselekcjonowanych składników.

Rabat dla Czytelniczek!

Dla tych z Was, które zachęciłam do wypróbowania kosmetyków JMO mam miłą niespodziankę. Do końca kwietnia obowiązuje zniżka 15% na kod: feminine15. Zakupów można dokonywać na stronie producenta.

Ciekawa jestem, czy macie swoich faworytów wśród produktów tej marki. A może tak jak mi skrycie marzy Wam się ich przetestowanie? Mam nadzieję że kod zniżkowy będzie do tego zachętą bo naprawdę warto poczuć na własnej skórze moc działania kosmetyków John Masters Organics 🙂


Wpis powstał we współpracy z marką John Masters Organics.

 

 

Close