Dziś na tapecie nie makijaż, a akcesoria którymi go wykonujemy. Konkretnie pędzle, bez których mi osobiście ciężko wyobrazić sobie stworzenie pełnego make-upu, czy to sobie czy komuś. Towarzyszą mi w zasadzie codziennie, uwielbiam ich używać i staram się jak najlepiej o nie dbać. Co robić aby służyły nam w dobrej kondycji jak najdłużej, dowiecie się w dalszej części wpisu. Zapraszam! 🙂
Ok, to zabrzmi dziwnie, ale ja z moimi pędzlami jestem bardzo związana 😉 To pewnie dlatego, że dobieram każdy egzemplarz skrupulatnie i tym samym sukcesywnie powiększam swoją kolekcję. Nie ma w niej żadnej przypadkowości, wiem czego potrzebuję. Nie inwestowałam w gotowy zestaw z powodów o których pisałam w poście o akcesoriach do makijażu.
Ale wracając do tematu – co robić aby przez lata cieszyć się pędzlami w ich pierwotnym kształcie i formie? Ważny jest całokształt – zarówno sposób w jaki je myjemy, suszymy, jak i to gdzie je przechowujemy.
Czym i w jaki sposób myć
Zacznę od tego, że środki myjące powinny być dobrane pod kątem rodzaju włosia z którego wykonany jest pędzel. Do tych wykonanych z włosia syntetycznego możemy używać zarówno mydła (ja lubię używać antybakteryjnego, np. Carex czy Protex), delikatnego płynu do naczyń czy szamponu. Włosie naturalne lepiej myć szamponem, idealnie takim o dobrym składzie (najprościej sięgnąć po kosmetyk dla dzieci, np. Bambino czy chociażby Rossmannowy Babydream).
Do pędzli z włosia naturalnego, zabrudzonych produktem kremowym – podkładem / korektorem / różem w kremie – można użyć czegoś tłustego – oliwki czy olejku do mycia twarzy. Taka oleista formuła świetnie rozpuści lepkie pozostałości kosmetyku. Alternatywnie można włożyć pędzle do pojemniczka z płynem micelarnym i zostawić do namoczenia przez kilkanaście minut. Po takim ‚praniu wstępnym’ myjemy pędzel szamponem. Raz na jakiś czas można zafundować im prawdziwe SPA i zastosować również odżywkę.
Jeśli mamy mało czasu, a jednak czujemy że pędzelkom należy się już mycie, można awaryjnie sięgnąć po gotowy płyn. Zanurzamy w nim pędzle, czekamy kilka minut i pozostawiamy do wyschnięcia. Super szybka opcja to płyn w atomizerze, którym tylko spryskujemy włosie. Ale to nie gwarantuje stuprocentowego domycia pędzla, ten sposób zarezerwowany jest bardziej dla wizażystek malujących kilka osób pod rząd (płyn ma za zadanie przede wszystkim zdezynfekować narzędzie, zdejmie również brud pozostały po produkcie ale nie będzie to taka idealna czystość jak po umyciu).
W całym procesie należy zachować delikatność. Nie wyginamy włosia we wszystkie strony, nie maltretujemy. Do mycia używamy ciepłej ale nie gorącej wody. Ostatnio przeczytałam gdzieś, że włosy powinniśmy myć tak delikatnie jak kaszmirowy sweter. To samo tyczy się pędzli 🙂 Najlepiej jest robić wszystko ręcznie, choć istnieją też gadżety które mają ułatwić zadanie (możecie zobaczyć je na końcu postu). Na koniec dokładnie wypłukujemy pędzle aż nie będzie wypływać z nich piana.
Najważniejsze jednak jest to, aby nie moczyć miejsca gdzie pędzel jest klejony (łączenia trzonka ze skuwką). Jeśli dostanie się tam woda, pędzel zacznie szybciej się rozklejać. Z tego względu jest też ważne w jaki sposób suszymy pędzle po myciu (więcej informacji na ten temat znajduje się w dalszej części postu).
Jak często?
Nasuwa się pytanie co jaki czas warto zafundować pędzlom kąpiel. Te których używamy do produktów sypkich mogą poczekać na mycie nieco dłużej, niż te które ułatwiają nam aplikację kosmetyków kremowych. Tak że pędzel do podkładu męczymy kąpielą codziennie. Ja mam na to taki patent, że po użyciu odkładam brudaska a myję go przed kolejnym użyciem. Dzięki temu jest lekko wilgotny i idealnie przygotowany do zastosowania (wilgoć zapobiega wchłanianiu produktu, dlatego większość ląduje na twarzy a nie zostaje na pędzlu – przez co również łatwiej jest go później domyć).
Generalnie mam zasadę, że staram się bardzo pilnować częstego mycia pędzli którymi nakładam produkty na twarz. Pędzel do pudru, do różu i oczywiście do podkładu są myte najczęściej. Jeśli danego pędzelka do cieni używacie codziennie do tego samego koloru, nie ma sensu myć go po każdym użyciu. Dwa – trzy razy na tydzień w zupełności wystarczy. W tej dbałości o pędzle lepiej nie przedobrzyć – jak to mówią częste mycie skraca życie 😉
Jak suszyć
Przechodzimy do bardzo istotnej kwestii. Możemy wspaniale, delikatnie i skutecznie umyć pędzle, po czym cały nasz wysiłek obróci się w niwecz przez nieprawidłowe suszenie. Należy wziąć pod uwagę, czy:
- woda z włosia nie dostaje się pod skuwkę (co powoduje szybsze rozklejanie się pędzla)
- pędzle są dobrze zabezpieczone przed „rozczapierzaniem” – w szczególności te bardziej puchate
Najlepszym sposobem jest suszenie pędzli do góry nogami. Można je przymocować przykładowo gumką recepturką do suszarki na ubrania. Świetnie pokazała to Ania Niebałaganka. Możliwości takiego ulokowania ich w domu jest wiele, trzeba się tylko rozejrzeć i pokombinować. Oczywiście wymyślono już stojak do suszenia (pokazany w akcesoriach), jednak to dodatkowy wydatek i sporo zajętego miejsca. Jeśli nie chce nam się kombinować z wieszaniem lub naprawdę nie mamy gdzie, równie dobrze można położyć pędzelki na półce, a te które tego wymagają owinąć ręcznikiem kuchennym czy nawet papierem toaletowym. Opcją jest użycie tzw. ‚brush guards’, czyli osłonek z siateczki które zakładamy na włosie, aby nie ulegało odkształceniu. Tak samo dobrze sprawdzą się oryginalne osłonki, w których kupujemy pędzle (ale czy ktoś je trzyma? ja przyznaję że nie..).
Fajną grafikę podsumowującą cały ten proces stworzył wspomniany producent m.in. mydeł antybakteryjnych – Carex.
Sposoby przechowywania
Pędzelki umyte, poprawnie wysuszone, pora dać im odetchnąć przed kolejnym użyciem. Jeśli nie ma potrzeby aby były cały czas w zasięgu ręki, można trzymać je w oryginalnym etui. Tam na pewno będą bezpieczne. Natomiast jeżeli nie chcemy codziennie ich chować i wyjmować, co nie oszukujmy się byłoby dość niepraktyczne, można umieścić je w pojemniczku. Za taki pojemniczek może robić praktycznie wszystko.. koszyczek biurowy na długopisy, ładna doniczka, większy świecznik. Możliwości jest bez liku. Rzecz jasna stawiamy je włosiem do góry 🙂
Pomocne akcesoria
Brush guards – 12,99 zł za 15 szt. / MUR Pro Brush Cleanse Tool – 27,90 zł / Stojak na pędzle – 85,90 zł
Brush guards oraz stojak to gadżety pomocne przy suszeniu pędzli. Nie używałam ich, ale jestem przekonana że są bardzo praktyczne (choć można je w łatwy sposób zastąpić). Brush Cleanse Tool ma natomiast ułatwić proces mycia. Dzięki niemu włosie czyszczone jest delikatnie i nie ma obawy że zostanie zamoczona skuwka pędzla. Zakup tego akcesorium rozważam już od dawna, ale cały czas nie jestem przekonana czy jest naprawdę niezbędne. Z drugiej strony koszt nie jest wysoki, więc pewnie prędzej czy później wyląduje w koszyku. Mam nadzieję że nawet jeśli nie jest niezastąpiony, to nie okaże się zupełnie zbędny.
Tego NIE RÓB!
Na koniec kilka bardzo ważnych punktów, czego bezwzględnie należy unikać:
- nie trzyj mocno pędzli, zarówno przy myciu jak i suszeniu (żadnego tarcia o ręcznik!)
- nie wyżymaj
- nie traktuj ich bardzo gorącą wodą
- nie myj ich w zmywarce (!!!) – o zgrozo jedna z Czytelniczek podesłała mi jakiś czas temu taki „genialny” patent który znalazła gdzieś w internecie. Myślę że jeśli ktoś skorzystał, powinien poprosić autora o nowe egzemplarze… Ten pomysł jest tak kuriozalny, że nawet nie zaczynam wypisywać listy argumentów przeciw. Po prostu nie, zmywarka do tego NIE służy
- nie przyspieszaj schnięcia suszarką czy przez położenie na grzejniku
Większa kolekcja pędzli jest już sporą inwestycją. Dlatego warto zadbać, aby jak najdłużej nam służyły. Ciekawa jestem jak Wy pielęgnujecie swoje pędzle i czy stosujecie te same sposoby co ja? Może macie swoje sprawdzone patenty, podzielcie się nimi w komentarzach!
