Chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na temat stosowania produktów z naturalnym składem. Staram się unikać w życiu radykalnych stwierdzeń, w myśl zasady że lepiej „nigdy nie mów nigdy”, jednak w tym przypadku mam pewność – nie wrócę już do kosmetyków drogeryjnych. Dlaczego? O tym przeczytacie w dalszej części wpisu.
Moje „nawrócenie” na dobrą drogę nie nastąpiło wcale tak dawno temu. Usilnie próbuję sobie przypomnieć od czego się zaczęło, ale skłaniam się do wersji, że ten proces zachodził stopniowo i nie było żadnego momentu przełomowego czy kosmetyku dzięki któremu zainteresowałam się tematem. Tak naprawdę przez dłuższy czas w ogóle nie docierało do mnie że istnieje alternatywa. Byłam jej świadoma jeśli chodzi o produkty spożywcze – sprawdzałam składy, wybierałam te jak najmniej przetworzone, bez ulepszaczy, spulchniaczy i innych wątpliwych walorów. W końcu do mnie dotarło. Przecież nasz organizm jest karmiony nie tylko poprzez układ pokarmowy ale również za pośrednictwem porów w skórze. Tak więc również to co na siebie nakładam ma niebagatelny wpływ na jego kondycję, funkcjonowanie i wygląd. Niby nic odkrywczego – wiem! Jednak zajęło chwilę zanim nastąpiło to olśnienie. Czasem tak bywa i nie warto się nad tym skupiać. Istotne są dla mnie wnioski które wyciągnęłam i wybory jakich dokonałam. Dziś chciałam się nimi z Wami podzielić. Jeśli ten post wpłynie na decyzje zakupowe choćby jednej osoby, będzie to dla mnie wielki sukces 🙂
Cztery powody, dla których stosuję już tylko naturalne kosmetyki
1. Wybieram lepszy skład
Wiadomo, to musiało znaleźć się na pierwszym miejscu. Nie nakładam na siebie parabenów, silikonów, konserwantów i innych niesłużących skórze komponentów drażniących, alergizujących etc. Odkąd używam naturalnych kosmetyków mam porównanie i wiem, że brak tych składników robi różnicę. Ogromną.
2. Wspieram polskie firmy
To również jest dla mnie istotne. Nie używam co prawda wyłącznie polskich produktów, jednak kosmetyki rodzimych marek stanowią zdecydowaną większość. Nie chcę zagłębiać się w temat złych korporacji, bo każdy wie jak jest. Zadam Wam tylko proste pytanie, które wcześniej skierowałam do siebie: czy wolę napychać kieszeń niedbającym o nic (wpływ na środowisko, na skórę) wielkim koncernom, czy docenić małą, lokalną firmę rodzinną? Dla mnie odpowiedź jest oczywista. Nie chcę przykładać ręki (i finansować) produkcji kosmetyków które testuje się na zwierzętach, do których dodawane są z pełną świadomością (!) szkodliwe składniki, tylko po to aby przedłużyć ich trwałość czy wzmocnić działanie. Wybieram takie, które zostały stworzone w poszanowaniu przyrody, z myślą o człowieku który je kupi. Z jak największej ilości składników aktywnych, bez niepotrzebnych „polepszaczy” i „przedłużaczy” daty przydatności do użycia.
3. Poszerzam wiedzę
Wciąż uczę się na temat składników niepożądanych, staram się też dowiadywać jak najwięcej o tym co służy mojemu rodzajowi cery. Przykładowo kilka dni temu wyszukałam informację, że na moją skórę bardzo dobrze będzie działał olej tamanu oraz woda z kocanki ogrodowej (zwanej inaczej nieśmiertelnikiem). Jasne, można się tego dowiedzieć nie tylko stosując kosmetyki naturalne. Jednak poszukiwanie jak najlepszych dla nas rozwiązań automatycznie skłania do nauki o nowych roślinach, olejach i innych dobroczynnych składnikach.
4. Wyszukiwanie sprawia mi przyjemność
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi poświęcać temu czas. Ja uwielbiam znajdować nowe, naturalne perełki (a jeszcze bardziej lubię dzielić się moimi odkryciami z Wami!). Długo mogę przeglądać strony internetowe czy oglądać produkt po produkcie w sklepie. Wcześniej kupowałam kosmetyki dość bezrefleksyjnie, krzyczały do mnie kolorowe opakowania, obiecujące slogany. Teraz im prościej, bardziej minimalistycznie (w formie i składzie) – tym lepiej.
zakupy ze sklepu Bio Organika (przybliżę je w oddzielnym wpisie)
Prawda jest taka, że kiedy już „wsiąkniemy” w świat kosmetyków naturalnych, chcemy więcej. U mnie wszystko zaczęło się od produktów do twarzy, ale z czasem doszłam do wniosku że nie ma powodu dla którego reszta ciała ma być traktowana gorzej. W końcu skóra ma ogromną powierzchnię – wynosi ona do 2m²! To od nas zależy w jaki sposób i czym będziemy ją pielęgnować.
Myślę że to co może odstraszać od kupowania produktów o lepszym składzie to ich wyższa cena i trudniejsza dostępność. Chciałabym przy okazji tego wpisu wspomnieć również o tych aspektach.
Czy za lepszą jakość płacimy dużo więcej?
Rynek produktów naturalnych rozrasta się w zawrotnym tempie. Należy się z tego tylko cieszyć. Dzięki temu że konkurencja rośnie, ceny kosmetyków o dobrym składzie nie są wygórowane. Oczywiście, istnieją produkty do wytworzenia których zostały wykorzystane naprawdę wysokiej jakości, drogie składniki, przez co cena musi być wyższa, inaczej ich wyprodukowanie po prostu by się nie opłacało. Jednak na rynku pojawia się coraz więcej kosmetyków w przystępnych kwotach, które nie odbiegają od oferty drogeryjnej. Można również korzystać z półproduktów, tworząc samemu krem, serum, maseczkę czy peeling. Nie jest to nic skomplikowanego, a może okazać się znacznie atrakcyjniejsze cenowo. Dodatkowo większości z tych produktów używam naprawdę bardzo długo. Są niesamowicie wydajne, o wiele wiele bardziej niż drogeryjne. Oszczędność jest też pozorna – ja cześć produktów całkowicie odstawiłam, w przypadku innych zmniejszyłam częstotliwość użytkowania. Przykładowo nie potrzebuję nakładać balsamu codziennie, ponieważ ten który mam nawilża na dłużej niż dobę, a mydła i żele które stosuję pielęgnują skórę i nie powodują jej przesuszania. Nie muszę też kupować produktów do wysuszonej cery, ponieważ serum i krem dogłębnie ją odżywiają. Takie przykłady można mnożyć – używając produktów o wątpliwym składzie wpadamy w błędne koło, które zmusza nas do kupowania kolejnych kosmetyków. Generalnie sprawa ma się podobnie jak ze zdrowym odżywianiem – nie musi być dużo droższe, a zmiana jakościowa jaką odczujemy będzie nie do przecenienia.
Gdzie szukać?
Faktycznie aby kupić produkt z lepszym składem trzeba nieco więcej zachodu niż pójście do drogerii. Jednak i na tym polu widać postęp – powstają sklepy oferujące wyłącznie naturalne kosmetyki, ale też kolejne produkty można dostać w punktach sieciowych (Hebe, Natura, Rossmann czy Super Pharm). Oczywiście tam wybór wciąż jest dużo mniejszy, ale mam nadzieję że ta naturalna sekcja będzie się poszerzać. Myślę że sieciówki dostrzegły potencjał tego rynku i konsumentów chętnych sięgnąć produkty z lepszym składem. Poza tym jest internet, w którym znajdziemy czego dusza zapragnie. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki – mamy naprawdę duży wybór zarówno marek, jak i miejsc w których możemy je kupić. Grunt to dobrze planować swoje zakupy, to też jeden ze sposobów na to aby zaoszczędzić.
Mam nadzieję że ten post nie ma dla Was wydźwięku fanatycznego 😉 Po prostu kiedy przejdzie się na tą drugą stronę i odkryje lepszy świat kosmetyków, nie ma już odwrotu! Przynajmniej ja go nie widzę. Zdradźcie mi jak jest u Was – produkty naturalne stanowią większość w Waszej pielęgnacji, czy może dopiero je poznajecie? Zapraszam do dzielenia się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Komentarze są do Waszej dyspozycji 🙂

Pingback: [NOWY CYKL – zapowiedź] Masz wybór – wybierz lepszy skład! |()