[WYWIAD] Naturalnie o kosmetykach… – MomMe Cosmetics

24 czerwca 2016
Komentarze: 5

W dzisiejszym odcinku cyklu z wywiadami, mam ogromną przyjemność gościć współzałożycielkę marki MomMe. Pani Justyna opowiada między innymi o pasji do tworzenia kosmetyków, o tym skąd wziął się pomysł na założenie rodziny MomMe i jaką genezę ma jej nazwa. We wpisie znajdziecie również moją recenzję produktów, które przetestowałam z nieukrywaną przyjemnością. Zapraszam do lektury!

Na wstępie chciałabym ogromnie pogratulować wejścia produktów MomMe do drogerii sieciowych! To dla Was na pewno wielki sukces.

Bardzo dziękujemy! To dla nas, malutkiej firmy, duży sukces, na który wszyscy członkowie załogi MomMe codziennie ciężko pracują. Dzień w którym otrzymaliśmy wiadomość o tym, że MomMe znajdzie się na półkach sklepowych w całej Polsce, był dla nas bardzo radosny, ponieważ codziennie odpisywaliśmy na ogromną ilość wiadomości „gdzie możemy kupić stacjonarnie Wasze produkty”.

Cieszy nas bardzo fakt, że duże sieci chcą sprzedawać nie tylko produkty ogromnych koncernów, ale stawiają także na produkty wysokiej jakości, z małej rodzinnej firmy, takiej jak nasza. Menadżerowie drogerii, bacznie obserwując rynek, zauważyli, że klienci coraz częściej szukają kosmetyków ekologicznych i coraz więcej rodziców analizuje składy kosmetyków przed zakupem. Bardzo nas to cieszy, ponieważ droga, którą sobie wytyczyliśmy to EKO REWOLUCJA MomMe!

Ale wracając do początku. Skąd wziął się pomysł na stworzenie linii naturalnych kosmetyków, właśnie z myślą o dzieciach?

Pomysł na MomMe powstał bardzo naturalnie – z potrzeby własnej. Mając malutką córeczkę z problemami skórnymi, nie mogłam znaleźć kosmetyku idealnego, który bezpiecznie pomógłby jej bardzo wrażliwej skórze i nie zawierał ropopochodnych. Przed stworzeniem MomMe, przez wiele lat pracowałam w branży kosmetycznej. Jako dyrektor rozwoju byłam odpowiedzialna za wdrożenie produktów od momentu jego wymyślenia przez recepturowanie, testy, packaging, marketing i PR. W pewnym momencie postanowiłam postawić na własną markę, w której nie będę musiała szukać kompromisów i która będzie pomagać skórze Maluszków, takich jak moja córka. MomMe powstało w odpowiedzi na moje potrzeby, a jak się później okazało także na potrzeby innych Mam. Wiedzieliśmy, że kosmetyki muszą być najwyższej jakości, inne od kosmetyków dostępnych już na rynku, w których znajdują się minimalne ilości składników aktywnych, które po prostu nie szkodzą ale też nie pomagają skórze Maluszka. Wiedzieliśmy, że MomMe musi być inne!

Ile czasu minęło od pomysłu do realizacji? Czy trudno było stworzyć produkty od podstaw, co okazało się najbardziej pracochłonne?

Pierwsze produkty powstawały prawie 2 lata, ze względu na szczegółową analizę składników dostępnych na rynku, konieczność przebrnięcia przez setki stron dokumentacji, badań i wybranie tych o największej skuteczności. Kolejnym etapem, po zaakceptowaniu listy surowców aktywnych, było opracowanie i testy receptur. Setki prób, by osiągnąć zarówno założoną konsystencję jak i właściwości produktu. Następny etap to badania zaakceptowanych próbek, które w pierwszej fazie odbywały się na naszej grupie probantów (osoby testujące produkt), a następnie były prowadzone przez zewnętrzne akredytowane laboratorium. Jednocześnie powstawały teksty produktowe, rysunki, grafika i cały koncept marketingowy marki. Dla mnie osobiście ten etap jest zawsze najtrudniejszy. Trzeba mądrze połączyć komunikację o jakości produktów, z formą wizualną, tak by nie przesadzić w żadną stronę. Wdrożenia u nas trwają nieustannie, reagujemy również na informacje od naszych klientów i stale ulepszamy receptury produktów.

Przyznam, że jestem zachwycona stylistyką opakowań. Proste, zachęcające, dziecięce ale nie infantylne. Ciekawa jestem kto stworzył serię tych unikatowych rysunków?

Od początku zakładaliśmy, że MomMe musi wyróżniać się na półce. Jak to zwykle bywa przy takich projektach, koncepcja rodziła się etapami. Rysunki popełniła dla nas cudowna Ewelina Jaślan-Kliskik, która w potoku moich słów wyłapała to co najcenniejsze, by powstała MomMesiowa rodzinka ☺ Nasze kosmetyki można spotkać w dwóch różnych opakowaniach. Pierwsze – białe z kokardką a drugie – ekologiczne, składane kartoniki. Opakowania z kokardką wymagają od nas dużo więcej uwagi przy pakowaniu, ponieważ każda wstążeczka wiązana jest ręcznie — pracownicy MomMe są mistrzami świata w wiązaniu kokardek i składaniu kartoników. Ekologiczne opakowania powstały na potrzeby drogerii, ponieważ taka forma opakowania MomMesiów jest bardziej ekonomiczna pod kątem półek sklepowych. Bez względu na to, w jakim ubranku znajduje się MomMe, w środku jest taki sam kosmetyki, w takiej samej pojemności. Baliśmy się na początku, czy Mamy odnajdą się w tym pudełkowym zamieszaniu, ale z tego, co widzimy, nie mają z tym żadnego problemu. I każda z Mam ma swoją ulubioną wersję.

Czy słusznie myślę, że nazwa nawiązuje do angielskiego „Mommy”?

Tak, bardzo słusznie, jednak pochodzenie nazwy marki ma swoją wyjątkową historię i jest bardzo ściśle związanie z moją rodziną. Moja córka Jagódka od lat zwraca się do mnie „Momi”. Jednak finalnie na potrzebny firmy troszkę przekształciliśmy ten zwrot i tak powstało MomMe – Mom(Mama) i Me(Ja). Malutka (choć już troszkę wyrośnięta :)) oczywiście cały czas uczestniczy w budowaniu marki, pomaga nam wymyślać nazwy, projektować opakowania i dzielnie testuje wszystkie wersje nowych kosmetyków. Jest największą fanką MomMe. Kiedy widzi je w sklepie na półce, cieszy się jak szalona, krzycząc na około, że to kosmetyki jej Mamusi, a mnie oblewa wówczas rumieniec i najchętniej stałabym się niewidzialna.

Unknown-1

założycielka marki MomMe z córeczką Jagodą

Opowiedzcie proszę mamom, które jeszcze nie miały styczności z MomMe więcej o Waszych produktach. Na czym bazują, dlaczego są takie wyjątkowe i bezpieczne dla najmłodszych?

Na czym bazują?

MomMe to kompozycje najwyższej jakości surowców, których szukamy na całym świecie. Zwracamy uwagę na wiele czynników, zanim zdecydujemy się na ten jeden, konkretny surowiec: miejsce uprawy oraz każdy z jej etapów (uprawy organiczne), posiadane certyfikaty (EcoCert), jakie ma działanie na skórę, a także to jak zachowuje się z innymi składnikami. Znajdujemy je i zamawiamy do Polski, do naszego laboratorium w którym tworzone są kosmetyki MomMe. Znalezienie wyjątkowych surowców, których działanie i certyfikaty będą nam odpowiadać, zajmuje naprawdę bardzo dużo czasu. Opis jednego surowca to często kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt stron z dokładnymi badaniami, wytycznymi i analizą, a na dodatek wszystko okraszone jest bardzo specyficzną terminologią w języku angielskim.

Proszę spojrzeć, ile składników aktywnych znajduje się w jednym kosmetyku – na przykład w Łagodnym żelu do mycia 2 w 1, jest ich 6, a w Ziołowym masełku pielęgnacyjnym, który został stworzony z myślą o Dzieciaczkach z AZS, znajduje się ich aż 19. Proszę teraz sobie wyobrazić, jak na skórę działają kosmetyki, w których znajdują się 1 maksymalnie 2 składniki aktywne, wokół których budowana jest promocja danego produktu, a działanie takiego kosmetyku graniczy z efektem placebo.

Dlaczego są wyjątkowe i bezpieczne?

Kosmetyki MomMe nie są obciążone żadnymi szkodliwymi chemicznymi substancjami. Każdy produkt jest w 100% naturalny! Przy ich tworzeniu skupiliśmy się w największej mierze na jego działaniu, bezpieczeństwie oraz na tym, aby pomógł on wspomagać naturalne funkcje skóry dziecka już od pierwszego dnia życia, kiedy jest ona ekstremalnie wrażliwa i delikatna.

Które z produktów są flagowymi i są najchętniej kupowane?

Wśród naszych klientek kultowymi produktami stały się Łagodnym żelu do mycia 2 w 1, Ziołowe masełko pielęgnacyjne oraz Aksamitna oliwka. Mamy zakochały się w ich składach oraz multifunkcjonalności. Codziennie dowiadujemy się o innych „niestandardowych” zastosowaniach tych produktów. Żel najczęściej podkradany jest przez Mamy do higieny intymnej, demakijażu oraz mycia włosów. Ziołowe masełko Mamy używają jako odżywczą „maseczkę” oraz krem na alergie skórne lub po prostu masło do ciała. Oliwka natomiast oprócz nawilżania skóry, świetnie sprawdza się także jako, „balsam” do ust, nałożona na końcówki włosów przed myciem od razu poprawia ich kondycje. Ostatnio bardzo zaskoczyła nas historia od jednej z Mam, która zakupiła MomMe dla Maluszka, i myślała, że nasza Aksamitna oliwka jest bardzo niewydajna, ponieważ wyjątkowo szybko znikała. Zdziwienie trwało do momentu, kiedy nie zorientowała się, że broda Męża pachnie słodką pomarańczą (to zapach naszej oliwki) 🙂 Mąż oczywiście nie przyznał się do podkradania, ale mamy doniesienia, że broda wygląda coraz ładniej, nabiera blasku i cały czas pachnie. Tych zastosowań jest jeszcze więcej i to do każdego kosmetyku. Codziennie Mamy donoszą nam o nowych pomysłach na ich wykorzystanie. Z pietyzmem zbieramy je wszystkie i niedługo opublikujemy na naszych fanpage’u nowe zastosowania MomMe, aby inne Mamy mogły się zainspirować tak jak my.

Czy zdarza się, że dostajecie wiadomości od zadowolonych mam? Myślę że feedback konsumentek jest niezwykle przyjemny i ważny 🙂

Tak, codziennie. W kulturze hejtu, za każdym razem kiedy otrzymujemy maila czy wiadomość na FB od zadowolonej Mamy, jest nam niezwykle miło. Nie mamy żadnej firmy PR-owej, a nasz fanpage obsługujemy sami więc osobiście czytamy i odpowiadamy na każde zadane pytanie. Za każdym razem rozpływamy się nad taką wiadomością i wysyłamy ją do reszty ekipy MomMe, która nie ma na co dzień kontaktu z klientami, żeby zobaczyli, że dalej warto pracować ponad siły, że to ma sens, że nie tylko my wierzymy w MomMesie. To dodaje skrzydeł! Często zdarzają się sytuacje, ale trzeba zaznaczyć, że każda historia jest inna,  że Mama która skonsultowała się z wieloma lekarzami, użyła kilkunastu produktów do pielęgnacji, które kolejno były polecane przez specjalistów i nic nie pomogło Maluszkowi, który cierpi, bo skóra cały czas swędzi, piecze, pęka i łuszczy się, już z bezsilności kontaktuje się z nami i prosi o pomoc. A my prowadzimy prawdziwe śledztwo i robimy wszystko, aby ulżyć Maluchowi. I udaje nam się pomóc! I to nie tylko najmłodszym członkom rodziny, ale także rodzicom po których Maluchy odziedziczyły choroby skórne. Ten kontakt jest dla nas najcenniejszy, bo dzięki niemu wiemy czego oczekują Mamy i wychodzimy im naprzeciw.

Czy możemy spodziewać się że rodzina produktów MomMe jeszcze się powiększy? 🙂

Nic nie zdradzę, ale podpowiem, że nie potrafię nie tworzyć nowych produktów, bo kosmetyki to całe moje życie, oczywiście zaraz po rodzinie, która jest najważniejsza, i tuż przed ogrodem, który jest moim miejscem relaksu i naładowania baterii. W głowie cały czas tworzę nowe cudowności, proszę nas obserwować, a my na pewno nie zawiedziemy 🙂


Recenzja testowanych produktów

Marka MomMe udostępniła mi do testów swoje dwa produkty – Łagodny żel do mycia 2 w 1 oraz Magiczny olejek pielęgnacyjny. Zachwycona ich działaniem dokupiłam Spacerowy krem na każdą pogodę z SPF 25. Chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na temat każdego z nich. Ponieważ wpis i tak będzie dość długi, dla zainteresowanych podlinkowałam każdy z kosmetyków (aktywny link w nazwie). Na stronie producenta są bardzo dokładnie opisane właściwości i skład. Ja chciałabym skupić się na moich subiektywnych odczuciach.

20160226_122405

Łagodny żel do mycia 2 w 1

zel 2w1

Właściwości: przezroczysty, dość gęsty żel o subtelnym zapachu

Działanie: po kąpieli skóra dziecka jest miękka i nawilżona, włoski błyszczące, nie ma problemów z ich rozczesaniem

Opakowanie: żel zamknięty jest w szczelnej (co bardzo ważne przy ciekawskich małych rączkach) tubie o pojemności 150 ml.

Zalety:

  • delikatny, nie podrażnia skóry dziecka, nie szczypie w oczy
  • bardzo przyjemny, subtelny zapach
  • wydajny – wystarczy bardzo niewielka ilość aby umyć dziecko od stóp do głów, co za tym idzie (używamy go od lutego i oceniam że zostało około 1/3 zawartości)
  • wielofunkcyjny – może być stosowany również przez Mamy, jako żel do higieny intymnej, czy nawet środek do demakijażu (ja go w tej roli nie próbowałam, ale jestem pewna że sprawdziłby się świetnie)

Magiczny olejek pielęgnacyjny

olejek

Właściwości: ilość dobroczynnych składników zawartych w olejku przyprawia o zawrót głowy! Produkt jest dość lejący się, ma niezwykle przyjemny zapach, szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy

Działanie: stosowałam go zarówno jako dodatek do kąpieli (zimą, kiedy powietrze jest suche), jak i w roli natłuszczenia po kąpieli. W obu sprawdzał się świetnie. Chętnie podkradam go też do smarowania siebie, bo ten zapach może uzależnić. Z pewnością jest to idealny produkt do masażu malutkich bobasów.

Opakowanie: olejek znajduje się w buteleczce o pojemności 150 ml. Tak samo jak w przypadku żelu, opakowanie jest szczelne i trudno je otworzyć dziecku. Korzysta się z niego bardzo wygodnie, dozuje dokładnie taką ilość produktu jak chcemy, nie rozlewa się.

Zalety:

  • świetny skład (zawiera aż 7 wysokiej jakości olejów: bassau, ze słodkich migdałów, makadamia, sezamowy, słonecznikowy, arbuzowy, z pestek winogron)
  • skuteczne i delikatne działanie
  • bardzo wydajny
  • przepiękny zapach

Spacerowy krem na każdą pogodę (SPF 25)

krem

Właściwości: dość gęsty krem, o przyjemnym subtelnym zapachu

Działanie: krem nie tylko pielęgnuje, ale co równie ważne chroni przed szkodliwymi promieniami słonecznymi UVA i UVB. Filtr zawarty w kremie jest bezpieczny dla delikatnej skóry dziecka – za działanie ochronne odpowiada inulina pozyskiwana z korzenia cykorii, lanolina roślinna, masło shea oraz ekologiczny filtr przeciwsłoneczny. Ponadto w kosmetyku znajdują się oleje makadamia, słonecznikowy, ze słodkich migdałów i arbuzowy, które mają właściwości natłuszczające i odżywcze oraz mleczko z migdałów ziemnych, które działa kojąco i nawilżająco. Skóra jest po jego użyciu ukojona i miękka. Mimo że jest dosyć gęsty, w miarę bezproblemowo się rozsmarowuje. Nie bieli.

Opakowanie: krem znajduje się w wygodnej w użyciu tubce o pojemności 50 ml

Zalety:

  • skład przyjazny dla skóry
  • ochrona przed promieniowaniem (SPF 25, filtry bezpieczne dla dziecka)
  • przyjemny, subtelny zapach
  • wydajny

Produkty MomMe ze względu na swój przyjazny skład i działanie powinny zainteresować wszystkie mamy oraz przyszłe mamy. Ale tak naprawdę może ich używać każda z nas. Mam nadzieję że nasz wywiad i moja recenzja zachęcą Was do sięgnięcia po kosmetyki z Mommesiowej rodzinki 🙂 Ja polecam je z ręką na sercu i bardzo się cieszę że są już tak łatwo dostępne. Ciekawa jestem, czy miałyście już okazję ich spróbować?

  • Oczywiście! Bardzo lubię aksamitną oliwkę pielegnacyjną i chociaż kupiłam ją dla córki, w większości zużyłam sama 🙂 Cieszę się, że w końcu pojawiły się zapowiadane już jakiś czas temu kosmetyki dla mam i żałuję, że dopiero teraz, gdy moja ciąża już na finiszu. Chociaż coś czuję, że się nie oprę i tak coś sobie z tych nowinek sprawię. A przy okazji pewnie kupię też cały zestaw kosmetyków dla maluszka 🙂

    Czy już pisałam o tym, że bardzo podoba mi się ten cykl na Twoim blogu? 🙂

    • Olga, jeszcze nie, ale na to nigdy za późno! Ogromnie się cieszę 🙂

      Super że pojawiły się produkty dla ciężarnych! Ja mam chęć wypróbować jeszcze bardzo wiele, dla siebie i dla Zosi 🙂

  • Chyba skuszę się na ich zestaw wyprawkowy dla noworodka:)

    • Ten dla mamy i maluszka? Jest super 🙂

  • Pingback: Pielęgnacja skóry w ciąży |()

Close