[WYWIAD+RECENZJA] Naturalnie o kosmetykach… – Mokosh Cosmetics

5 września 2016
Komentarze: 5

W dzisiejszym odcinku cyklu „Naturalnie o kosmetykach” chciałabym przybliżyć Wam markę, o której zrobiło się ostatnio głośno. I nie bez powodu. Najwyższa jakość składników idąca w parze z minimalizmem estetycznym – tak w skrócie mogę określić produkty Mokosh Cosmetics. Po więcej zapraszam Was do rozmowy z Anną Didiuk, współwłaścicielką firmy. Dodatkowo we wpisie znajdziecie również recenzję kosmetyków Mokosh, testowanych przeze mnie w ostatnim czasie.

Zawsze ciekawi mnie jak to wszystko się zaczęło. Opowiedzcie proszę skąd w Waszym przypadku wziął się pomysł akurat na kosmetyki naturalne?

Prowadziłam gabinety kosmetyczne w Polsce południowej i odczuwałam potrzebę stworzenia produktów zgodnych z holistycznym podejściem do pielęgnacji, które pozwoliłyby w naturalny sposób zadbać o ciało, odpowiednio do potrzeb, a także zapewnić głęboki relaks. Ludzie wierzyli w moje możliwości i wspólnie z bratową Anią Rutkowską-Didiuk (doświadczonym szkoleniowcem, psychologiem biznesu i fotografem) dotarłyśmy wspólnie do tego wyjątkowego punktu w życiu jakim jest Mokosh. Stworzyłyśmy markę nie tylko dla profesjonalnych gabinetów, ale dla każdego! Mokosh stał się identyfikacją naszych pasji, a dla Klientów stylem życia.

Co uważacie za najciekawsze w Waszej pracy?

To specyficzny okres w kosmetologii, w którym ludzie są coraz bardziej świadomi, bacznie analizują składy kosmetyków i coraz częściej poszukują surowców naturalnych i organicznych. Najciekawsze jest wychodzenie naprzeciw ich oczekiwaniom i pokazywanie możliwości naszej marki. To prawie jakbyśmy mieli wewnętrzny obowiązek dzielenia się tym, co zostało nam dane przez naturę. Pozytywne reakcje i szczere opinie są dla naszego zespołu największą nagrodą. Udowadniamy, że naturalne surowce są bardzo skuteczne, mogą pełnić wiele funkcji, a w połączeniu z innymi tworzą niezwykle silnie działające, naturalne mieszanki.

Wasze kosmetyki mają rewelacyjną jakość, nie chodzicie na kompromisy jeśli chodzi o dobór składników. Powiedzcie proszę więcej o tym, na jakich komponentach bazujecie tworząc produkty (peelingi, balsamy).

Jakość to podstawowy filar marki Mokosh. Poszukujemy intensywnie działających ekstraktów, dobieramy wysokozmineralizowane sole, decydujemy się na najlepsze oleje, ustalamy najodpowiedniejsze proporcje składników – wszystko po to, aby dostarczyć naszym Klientom prawdziwe perełki kosmetyki naturalnej. Co istotne w proces tworzenia naszych produktów i w dobór składników zaangażowani są zarówno kosmetolodzy jak i technolodzy, dlatego nasze kosmetyki odpowiadają konkretnym potrzebom Klientów i są tak skuteczne.

Co jeszcze wyróżnia produkty Mokosh?

W parze z jakością idzie nasz design. Dbamy o to, aby zaspokajać nie tylko potrzeby pielęgnacyjne ale również estetyczne. Uciekamy od pstrokacizny na rzecz prostoty i minimalistycznej elegancji. Większość opakowań to szklane słoiki i butelki z ciemnego szkła farmaceutycznego, które warto ponownie wykorzystać. Nasze produkty pięknie prezentują się zarówno w nowoczesnych jak i klasycznych wnętrzach. Stylowo i elegancko wyglądają też nasze zestawy prezentowe. Dzięki temu jesteśmy doceniani w kolejnych designerskich magazynach o architekturze i modzie.

Który z Waszych produktów możecie nazwać kultowym? Czy jest taki numer jeden?

Zdecydowanie nie ma numeru jeden, wszystko zależy od sezonu. W okresie letnim często sięgamy po olej z pestek malin, który m.in. chroni naszą skórę przed promieniowaniem słonecznym oraz działa antyoksydacyjnie. Kiedy jest ciepło pielęgnujemy skórę lekkimi olejami lub balsamami. Gdy nadchodzi jesień i chłodniejsze dni, serwujemy skórze intensywną odbudowę i regenerację stosując peelingi, kremy i masła, a zimą wygrzewamy się w kąpielach z dodatkiem soli, olejków eterycznych i eliksirów. Ciężko mówić o numerze jeden, ale ostatnio największe uznanie Klientów zyskał krem pod oczy Zielona herbata, którego pierwsza partia rozeszła się tak szybko, że niełatwo było nadążyć z produkcją.

Na jakiej podstawie decydujecie co nowego wejdzie na stałe do oferty?

Na ten moment do stałej oferty nie wszedł tylko jeden produkt, który wprowadziliśmy wraz z powstaniem marki Mokosh. Słuchając uwag i sugestii naszych Klientów urozmaicamy asortyment zgodnie z ich zapotrzebowaniem, a nawet marzeniami. Stąd każdy nowy produkt to duże wyzwanie dla naszego zespołu, ale w otoczce pasji i fascynacji tworzenia.

Co uważacie za swój największy dotychczasowy sukces?

Z sukcesem podobnie jak z produktem numer 1. Jest ich mnóstwo, zarówno każdy nowy produkt to nasz mały wielki sukces jak i każde pozytywne zdanie o nas. Największą nagrodą dla naszego zespołu są właśnie informacje zwrotne od Klientów, bo ich zadowolenie to nasz absolutny priorytet.

Dokończ zdanie…

Mokosh to… nazwa wyjątkowej polskiej marki kosmetycznej, za którą kryje się imię starosłowiańskiej bogini Mokosz – opiekunki ziemi, wody, kobiet, urodzaju i niezaprzeczalnie naszej inspiracji.

Wierzymy, że… natura daje nam wystarczająco dużo aby nie sięgać po sztuczne zamienniki.

Chcielibyśmy… być częścią dobrych zmian, w wyniku których pomimo szybkiego tempa życia, nie będziemy zaniedbywać wielu istotnych obszarów.

Nasi Klienci… rozumieją, jak ważne jest wygospodarowanie przynajmniej 15 minut dziennie na wykonanie domowej pielęgnacji – rytuału, dzięki któremu zarówno ciało jak i umysł długo zachowują dobrą kondycję i piękno.

Motto naszej marki… „Naturalnie każdego dnia”.


Recenzja testowanych produktów

all

Dwie kwestie zanim przejdziemy do meritum:

1/ Zwykle w przypadku recenzji wymieniam plusy i minusy danego kosmetyku. Tutaj mija się to z celem, bo ja żadnych minusów nie dostrzegam.
2/ Każdy produkt jest podlinkowany, na stronie producenta znajdziecie ceny, pojemności i składy każdego z nich.

Korygujący krem pod oczy Zielona herbata

Jestem naprawdę bardzo wymagająca przy wyborze kremu pod oczy. Długo nie mogłam znaleźć swojego ulubionego. I oto objawiła się nowość Mokosh, spełniając tym samym moje marzenia o ideale…

krem pod oczy kolaż

Krem zawiera aż osiem substancji aktywnych: ekstrakty z: zielonej herbaty, algi brunatnej, algi czerwonej, kofeinę, oleje: arganowy, sezamowy, kokosowy oraz kwas hialuronowy.

Za co odpowiadają poszczególne składniki?

-> wyciąg z alg morskich zapobiega rozszerzaniu się naczyń krwionośnych
-> kofeina stymuluje mikrokrążenie w skórze, a co za tym idzie wpływa na zredukowanie cieni i opuchlizny
-> ekstrakt z zielonej herbaty ma działanie antyoksydacyjne, opóźnia oznaki starzenia
-> dzięki zawartości olei, krem ma działanie regenerujące i odbudowujące skórę, długotrwale ją nawilża

-> dodatkowo zawarta w kremie mineralna mika optycznie poprawia koloryt i rozświetla skórę

Jak produkt sprawdził się u mnie?

-> krem bardzo szybko się wchłania, ma lekką konsystencję a mimo to czuć że jest treściwy
-> ma przyjemny zapach, subtelny ale nie mdły
-> świetnie nawilża i lekko napina skórę – to cechy których przede wszystkim szukam w kremie pod oczy
-> pięknie rozświetla, efekt jest bardzo delikatny ale zauważalny (niestety ciężko uchwycić to na zdjęciu)
-> nie spowodował absolutnie żadnego podrażnienia ani uczulenia

Nie wypowiem się odnośnie działania przeciw opuchliźnie i cieniom pod oczami, ponieważ szczęśliwie nie mam tego problemu.

Dodatkowe zalety?

-> kosmetyk wegański
-> wydajny – używam go regularnie od trzech miesięcy i została mi jeszcze około 1/4  słoiczka
-> idealna pojemność – 30 ml to nie za dużo i nie za mało
-> zamknięty w opakowaniu z ciemnego szkła farmaceutycznego

Jeśli kolejne kremy pod oczy zawodzą Wasze oczekiwania, spróbujcie, myślę że nie będziecie żałować 🙂

Hydrolat malina z aloesem

Hydrolaty to moje stosunkowo niedawne odkrycie, jednak bardzo szybko zdobyły stały się nieodzownym elementem pielęgnacji. Są to produkty wielozadaniowe i można na ich temat pisać długo. Ja używam hydrolatu jako toniku oraz dodaję je do sproszkowanych maseczek i peelingów zamiast wody. Taka mgiełka wspaniale sprawdza się latem, można nią spryskać twarz zawsze kiedy mamy ochotę na odrobinę odświeżenia.

hydrolat

Hydrolat malinowy na bazie wody aloesowej – łagodzi podrażnienia, odżywia i regeneruje, chroni przed działaniem wolnych rodników. Przeznaczony jest przede wszystkim dla cery suchej i wrażliwej. Ja wybrałam go ze względu na zawartość aloesu, który ma zbawienne oddziaływanie na moją skórę – wycisza ją i koi podrażnienia.

Za co odpowiadają poszczególne składniki?

-> aloes koi skórę, ma również działanie bakteriobójcze i zmniejsza stany zapalne
-> owoce malin są źródłem m.in. kwasów owocowych, witamin oraz soli mineralnych – wszystkie te składniki mają dobroczynny wpływ na naszą skórę

Jak produkt sprawdził się u mnie?

-> wyciszył stany zapalne
-> skóra jest po jego użyciu nawilżona i miękka, nie ma nieprzyjemnego uczucia napięcia (czuć delikatne ściągnięcie, które mija zaraz po nałożeniu kremu, nie jest ono niekomfortowe)
-> uwielbiam efekt odświeżenia jaki daje, jego użycie rano zapewnia natychmiastową i bardzo przyjemną pobudkę

Dodatkowe zalety?

-> wygodne opakowanie, pompka nie zacina się, dozuje odpowiednią ilość produktu
-> bardzo wydajny, wystarczy jednokrotne „psiknięcie”
-> przyjemny zapach
-> zakonserwowany, co ważne w przypadku produktu opierającego się w dużej mierze na wodzie (przedłuża to jego trwałość i zapobiega rozwojowi bakterii)

W ofercie hydrolatów Mokosh każdy znajdzie coś dla siebie, do wyboru są jeszcze werbena (cera tłusta i mieszana), róża (cera dojrzała i naczynkowa) i pomarańcza (cera normalna i zmęczona).

Kosmetyczny olej arganowy 100%

Po olej arganowy sięgnęłam przede wszystkim z myślą o fatalnej kondycji moich paznokci. Były kruche, łamliwe, rozdwajające się.

olej arganowy

Olej arganowy możemy stosować na twarz i ciało, do włosów, jako bazę do peelingów, do kąpieli.

Za co odpowiadają poszczególne składniki?

W przypadku tego kosmetyku jeden składnik, ale za to jaki!

-> olej arganowy uzyskiwany z nasion arganii, nazywany jest „płynnym złotem”
-> w jego skład wchodzą nienasycone kwasy tłuszczowe (głównie kwas oleinowy i linolowy)
-> zawiera bardzo wysoką liczbę naturalnych przeciwutleniaczy, chroniących organizm przed wolnymi rodnikami
-> dodatkowo w jego skład wchodzą karotenoidy, polifenole, fitosterole i witamina E – związki o działaniu regeneracyjnym, antyoksydacyjnym i promieniochronnym

Jak produkt sprawdził się u mnie?

Używałam tego oleju tylko w jednym celu, mimo że jego zastosowanie jest dużo szersze, o czym możecie przeczytać na stronie producenta. Olej arganowy stosowany do kuracji paznokci:

-> wyraźnie wzmocnił płytkę paznokci
-> zapobiegł ich rozdwajaniu
-> nawilżał skórę wokół paznokci i zmiękczał skórki, dzięki czemu było je łatwiej usunąć przy wykonywaniu manicure

Stan moich paznokci po około dwóch tygodniach (co należy podkreślić bardzo regularnego stosowania oleju, kilka razy dziennie) uległ diametralnej poprawie. Ponieważ lubię malować paznokcie i robię to często, raz na jakiś czas robię od tego odwyk i funduję paznokciom taką kurację regenerująco – wzmacniającą.

Dodatkowe zalety?

-> 100% oleju w oleju, żadnych zbędnych dodatków w składzie
-> ponownie na plus ciemne opakowanie ze szkła farmaceutycznego

–  akurat przy tym produkcie widzę jeden mały minus, a mianowicie wygodę jego użytkowania – brak pipetki sprawia że czasem ciężko wydobyć więcej niż po kropelce (z drugiej strony to dobrze, że nie wylatuje go za dużo, bo tego też byśmy nie chcieli)

Wersja przeznaczona stricte do paznokci posiada pędzelek, co na pewno stanowi spore ułatwienie przy takim zastosowaniu (a dodatkowo ta wersja ma większą pojemność) KLIK.

Masło do ciała melon & ogórek

Jeśli nie stosowałyście wcześniej naturalnych maseł do ciała, jego konsystencja może Was zaskoczyć. Jest BARDZO treściwa. Dosłownie odrobina wystarczy, aby wysmarować się od stóp do głów.

masło

masełko

W skład masła do ciała wchodzą następujące składniki aktywne: masło shea, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, olej jojoba, olej z kiełków pszenicy, witamina E.

Kosmetyk ten ma za zadanie przede wszystkim odżywić skórę oraz wzmocnić jej barierę hydrolipidową.

Za co odpowiadają poszczególne składniki?

-> witamina E ma działanie antyoksydacyjne – chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników i spowalnia procesy starzenia zachodzące w skórze
-> kompozycja masła shea oraz olejów na długo nawilża skórę, dodatkowo ją regenerując i uelastyczniając

Jak produkt sprawdził się u mnie?

-> nawilża rzeczywiście długotrwale, nie jest to balsam który muszę wklepywać rano i wieczorem aby czuć komfort – mogę go stosować nawet co drugi dzień, co w przypadku mojej skóry nie jest wcale takie oczywiste
-> z uwagi na zawartość masła shea i olejów kosmetyk jest dość… tłusty, jednak to tylko pierwsze wrażenie, ta warstwa bardzo szybko się wchłania a na skórze pozostaje jedynie przyjemny film (nie trzeba szczególnie czekać żeby móc się ubrać)
-> nie podrażnił mojej skóry, nie spowodował jej przesuszania (co niestety zdarzyło się w przypadku innego naturalnego balsamu o podobnym – ale jednak nie identycznym – składzie).

Dodatkowe zalety?

-> niezwykle wydajny
-> obłędny zapach, dla mnie to idealne połączenie nuty orzeźwiającej i słodkiej
-> masywny słoik, który można wykorzystać ponownie, chociażby do ozdoby (ja za to planuję dać mu drugie życie w formie naczynia do mieszania składników maseczek)

Jeśli borykacie się z przesuszoną skórą, która wymaga porządnego nawilżenia – sięgnijcie po ten kosmetyk.

Peeling solny melon & ogórek

Peeling to chyba jeden z moich ulubionych kosmetyków. Przerobiłam ich już naprawdę sporo i z ręką na sercu powiadam Wam – ten jest najlepszy. Co ciekawe, zwykle wolę peelingi na bazie cukru, ale w przypadku tego zupełnie nie przeszkadza mi że jest solny.

peeling

peeling solny

Składniki aktywne peelingu: sól magnezowo-potasowa (z Morza Martwego), masło shea, oleje z wiesiołka, olej arganowy, olej jojoba, olej ze słodkich migdałów, witamina E.

Peeling pobudza krążenie i działa detoksykująco.

Za co odpowiadają poszczególne składniki?

-> kryształki soli z Morza Martwego usuwają martwe komórki naskórka, dzięki czemu skóra staje się miękka i gładka
-> masło shea i kompozycja olejów nawilża i delikatnie natłuszcza skórę, chroniąc dodatkowo przed działaniem niekorzystnych czynników zewnętrznych

Jak produkt sprawdził się u mnie?

-> nie jest ani zbyt ostry, ani zbyt delikatny
-> skóra po jego użyciu jest wręcz jedwabista, cudownie miękka i na długi czas nawilżona (przez 2-3 dni po jego użyciu zapominam o masłach do ciała!)

Dodatkowe zalety?

-> szklane masywne opakowanie, które możemy wykorzystać ponownie
-> tak samo jak w przypadku masła – cudowny zapach, utrzymujący się na skórze jeszcze długo po zastosowaniu

Nie uważam tego za minus, jedynie ostrzegam, że trzeba uważać po jego użyciu, ponieważ powierzchnia wanny/brodzika staje się dość śliska.

Polecam go każdemu, kto lubi mieć wypielęgnowaną, nawilżoną i promienną skórę. Jeśli tego oczekujecie od peelingu, na pewno się nie rozczarujecie 🙂 Zarówno w przypadku masła jak i peelingu do wyboru mamy jeszcze wersję o zapachu żurawiny.

Podsumowując w dwóch słowach: WARTO SPRÓBOWAĆ!

Produkty Mokosh używane są również w salonach kosmetycznych i SPA. Niedawno miałam niesamowitą przyjemność odbyć rytuał relaksacyjny, bazujący na tych kosmetykach, w pewnym niezwykłym miejscu.  Relacja już wkrótce na blogu!

Ciekawa jestem czy miałyście już styczność z produktami tej firmy? Czy podzielacie mój zachwyt nad ich jakością? Jeśli jeszcze nie próbowałyście, naprawdę macie moje słowo że warto, a wiecie że zawsze mówię jak jest 🙂 Do następnego!

  • Twoja recenzja tylko przyklepala moje wstępne typy❤ tak jak pisałysmy, hydrolat i herbatka będzie moja 😉

    • To cieszę się że pomogłam podjąć ostateczną decyzję <3 a hydrolat werbena? 🙂 ciekawa jestem Twojej opinii o nim!

      • Werbena i malina ❤ na pewno dam znać jak się sprawują;)

  • Pingback: Wrześniowe inspiracje |()

Close