[RECENZJA] Make Me Bio – maska i peeling

9 września 2016
Komentarze: 2

W dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami moją opinią na temat dwóch produktów marki Make Me Bio, którą swoją drogą bardzo lubię. Za to że jest polska, ma naturalne składy i przemyślany asortyment, wciąż wprowadza nowości, a co najważniejsze nie kosztuje majątku. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawdziły się u mnie kosmetyki o których dziś opowiem, zapraszam do czytania dalej!

Dotychczas z oferty Make Me Bio stosowałam krem pod oczy oraz krem do rąk. Obydwa w pełni spełniały moje oczekiwania. Teraz zdecydowałam się sięgnąć po dwa produkty do twarzy: delikatny peeling i kremową maskę.

oba

Almond Scrub – delikatny peeling do twarzy

Nie bez przyczyny peeling pojawia się jako pierwszy. Jest doskonałym produktem do zastosowania przed zrobieniem maseczki.

Co mówi o nim producent?

100% naturalny peeling do twarzy ze słodkich migdałów i pestek słonecznika to doskonały produkt do cery suchej i wrażliwej. Ma właściwości ścierające jednocześnie pozostawia cerę miękką i nawilżoną. Co ważne, słodkie migdały mają także właściwości łagodzące podrażnienia i wzmacniające odporność skóry. Białka i kwasy tłuszczowe zawarte w orzechach odżywiają i chronią skórę. Dodatek cynamonu pobudza krążenie krwi a dzięki swoim właściwościom antybakteryjnym jest też doskonałym naturalnym środkiem do walki z trądzikiem.

W składzie znajdziemy:
Owies, słodkie migdały, pestki słonecznika, białą glinkę, cynamon.

peeling

Sposób użycia: Peeling ma postać proszku, co nieco mnie zaskoczyło! Ale okazało się że bardzo łatwo sporządzić z niego pastę którą nakładamy na twarz. Niewielką ilość peelingu wysypujemy na wewnętrzną stronę dłoni, mieszamy z wodą (ja używam do tego hydrolatu), opcjonalnie można dodać kilka kropli olejku – wtedy skóra jest jeszcze mocniej nawilżona. Kiedy peeling nabierze odpowiedniej konsystencji, masujemy nim twarz kulistymi ruchami przez kilka minut. Następnie zmywamy ciepłą wodą.

Jak peeling sprawdził się u mnie?

Naprawdę bardzo dobrze!

Zgodnie z informacją zawartą na opakowaniu jest delikatny, ale przy tym skuteczny. Moja cera nie toleruje mocnych drobinek, a ja z kolei nie przepadam za peelingami enzymatycznymi. Lubię poczuć ścieranie, ale nie może ono być zbyt mechaniczne. Ten produkt to świetny kompromis.

PLUSY:
– naturalny i krótki skład- delikatny i skuteczny w działaniu
– subtelny, migdałowy zapach
– odpowiedni dla każdego typu cery, również wrażliwej

MINUSY:
– być może dla kogoś minusem będzie jego sypka forma, dla mnie nie stanowi to problemu

OCENA:
♥♥♥♥♥ (a nawet dałabym mu 6!)

Po zabiegu warto zastosować krem nawilżający lub nałożyć maseczkę, na przykład tą o której piszę poniżej 🙂

Kremowa maska do twarzy

Po zastosowaniu peelingu, maseczka wchłania się dużo lepiej. A w przypadku tej maski, niech wchłania się jak najgłębiej! 🙂 Poniżej zobaczycie listę składników które zawiera.

Co mówi o niej producent?

Wyjątkowa maska do twarzy, dzięki której poczujesz się jak w SPA. Zawartość błota  z Morza Martwego sprawi,  że skóra stanie się oczyszczona i odżywiona, a wypryski oraz wydzielanie sebum wyregulowane. 

W składzie znajdziemy:

Błoto z Morza Martwego które działa oczyszczająco i odżywiająco. Reguluje wydzielanie sebum, oczyszcza pory i eliminuje zaskórniki. Nadaje skórze blask i właściwy koloryt, uelastycznia naskórek.

Olej z pestek moreli ma działanie nawilżające i odbudowujące. Ze względu na strukturę podobną do ludzkiej skóry jest składnikiem idealnym dla cery wrażliwej i alergicznej. Dzięki wysokiej zawartości witaminy F ujędrnia, opóźnia procesy starzenia i poprawia elastyczność naskórka.

Olej z pestek słonecznika działa antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie. Wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, regeneruje i nawilża. Normalizuje wydzielanie sebum, a także skutecznie wspiera walkę z wypryskami.

Olej kokosowy odpowiada za działanie antybakteryjne i nawilżające. Rozjaśnia koloryt cery i sprawia, że staje się ona wygładzona. Regeneruje cerę suchą i odwodnioną, nadając jej zdrowy blask.

Masło shea działa ochronnie i regenerująco. Dzięki wysokiej zawartości witaminy A i E opóźnia procesy starzenia się skóry i chroni przed wolnymi rodnikami. Dodatkowo zabezpiecza skórę przed negatywnym działaniem czynników zewnętrznych, takich jak wiatr, słońce czy woda.

Ekstrakt z kwiatu hibiskusa koi i ujędrnia skórę. Bogaty w liczne antyoksydanty, witaminy i kwasy organiczne chroni i wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych. Złuszcza naskórek, łagodzi podrażnienia i doskonale nawilża.

Olej ryżowy ma działanie regenerujące i przeciwzapalne. Chroni, nawilża i zmiękcza naskórek dzięki zawartości naturalnych minerałów, filtrów UV oraz koenzymu Q10. Usprawnia również mikrokrążenie, wspomagając regenerację naskórka.

Jak same widzicie, ta maska to same dobroci!

maska

Sposób użycia: Maskę nakładamy na twarz i szyję, zmywamy po 15 minutach.

Jak maska sprawdziła się u mnie?

Moja cera bardzo ją polubiła. Skóra po jej zastosowaniu jest miękka i wyciszona. Maska nie wysycha, co jest dla mnie zaletą, bo dzięki temu dobrze czuć jej nawilżające i kojące działanie. Zmywa się łatwo, pozostawiając solidną dawkę nawilżenia. Jest polecana w szczególności po kąpielach słonecznych – moja twarz już od dawna ich nie zażywa, ale jestem pewna że sprawdza się wtedy wyśmienicie.

PLUSY:
– naturalny, bardzo bogaty skład
– niezastygająca formuła
– odpowiednia dla każdego typu cery

MINUSY:
– nie odnotowałam 🙂

OCENA:
♥♥♥♥♥

Kolejne produkty Make Me Bio zdały test na piątkę! A czy Wy miałyście już okazji poznać tą markę? Chętnie dowiem się których kosmetyków z ich oferty używałyście i jak się sprawdziły 🙂

wieczka

 

Close