Dlaczego warto myć się mydłem?

3 listopada 2016
Komentarze: 9

Pamiętacie z dzieciństwa piosenkę Fasolek „Mydło lubi zabawę?”. Wtedy używanie mydła do mycia się było czymś naturalnym. Potem zostało ono wyparte przez przeróżne bardziej ‚nowoczesne’ produkty i trochę odeszło do lamusa. Ale teraz wraca i jest to come back w wielkim stylu. W dzisiejszym wpisie przybliżę Wam zalety korzystania z mydła oraz podpowiem na co zwracać uwagę przy jego wyborze.

Decyzje przy zakupie mydła zapadają głównie na podstawie jego ceny i zapachu. Ale… niestety dokonywanie wyboru wyłącznie w oparciu o te kryteria może być bardzo zwodnicze. Tak jak w przypadku praktycznie każdego kosmetyku, mydła dzielą się na te naturalne i napakowane chemią. Te drugie są dużo tańsze i zwykle ładnie (choć to kwestia indywidualna) pachną. Jak rozpoznać od którego mydła trzymać się z daleka, a na pewno nie narażać skóry na kontakt z nim?

Lista niepożądanych składników:

  • SLS
  • parabeny  
  • barwniki syntetyczne
  • sztuczne substancje zapachowe
  • tłuszcze zwierzęce
  • PEG-i 
  • silikony
  • olej parafinowy
  • triclosan

Bardzo szczegółowe informacje wraz z oznaczeniami poszczególnych substancji znajdziecie TUTAJ.

Stosowanie mydła zawierającego powyższe składniki nie tylko wpływa niekorzystnie na warstwę lipidową naskórka, ale prowadzi do zatykania mieszków włosowych i przesuszenia skóry.

Ok, wiemy już czego się wystrzegać. To jakie mydła są zatem wartościowe?

Czego szukać w mydle?

  • przede wszystkim bazy z tłuszczów roślinnych
  • dodatku olejków eterycznych zamiast syntetycznych zapachów

Dlaczego warto myć się mydłem?

Wracając do pytania tytułowego.

Mycie się mydłem (z dobrym składem) nie zakłóca naturalnej bariery ochronnej naskórka i skóry, może pomóc w wygaszaniu zmian zapalnych, nawilża, natłuszcza.

To słowa ekspertów, którzy o mydle mogą mówić godzinami. Julię i Tomka mogłyście poznać bliżej w wywiadzie który publikowałam jakiś czas temu KLIK. Po tej rozmowie poczułam się naprawdę dużo bardziej wyedukowana w temacie 🙂

Co wyróżnia mydła Herbs&Hydro Pure?

  • nie zawierają tłuszczu zwierzęcego, który zatyka pory i wpływa na zachwianie struktury wodno-lipidowej skóry (co prowadzi do uczuleń, przesuszenia i tak nielubianego uczucia ‚ściągnięcia’ skóry)
  • w procesie produkcji nie używane są żadne stabilizatory-utwardzacze, spieniacze czy wybielacze
  • mydła produkowane są w małych partiach
  • są to mydła wegetariańskie (coś dla siebie znajdą też weganie) i nietestowane na zwierzętach
  • powstają na podstawie starych, tradycyjnych receptur – historia niektórych sięga nawet XVII wieku!
  • mydła charakteryzują się bardziej oleistą strukturą i dłuższym czasem ‚wymydlania’ się – mówiąc w skrócie:
    są bardziej wydajne
  • zamknięte są w nich liczne dobroczynne dla skóry oleje i ekstrakty
  • wykonywane są techniką prasowania na zimno – oznacza to że gotowa baza mydlana jest pod ciśnieniem łączona z innymi składnikami aktywnymi (dzięki temu oleje i ekstrakty są ‚zamknięte’ w kostce mydła)
  • zapach nadają mydłom naturalne olejki eteryczne
  • dodatek miki wpływa na delikatne, pastelowe zabarwienie

uff, całkiem długa lista zalet!

Oferta Herbs&Hydro Pure jest bardzo bogata. Znajdziemy w niej 18 rodzajów mydła w kostce [KLIK], oraz 10 rodzajów mydeł potasowych [KLIK] – każde w dwóch pojemnościach (25 lub 200ml) oraz w wersji płynnej bądź w formie pianki (za wyjątkiem dziegciowego). Przyznam że miałam duży kłopot wybierając produkty do testów, ale w końcu mój wybór padł na:

mydła w kostce: czarnuszka, konopne z peelingiem, róża damasceńska, mydło z algami (nie zostało uwiecznione na zdjęciu)

mydła potasowe: z ekstraktem z pereł (płynne), z ekstraktem z kawy (pianka)

Mydła w kostce

Testowałam je przez kilka miesięcy, co tylko świadczy o tym, że ‚wymydlają’ się naprawdę długo.

20160318_131259-2

Czarnuszka

Regeneruje skórę dojrzałą, podrażnioną i uszkodzoną oraz działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Pomaga zachować młody wygląd skóry. Wykazuje właściwości przeciwzmarszczkowe, nawilżające i ujędrniające.

Wrażenia z użytkowania: Skóra po jego użyciu była bardzo dobrze nawilżona, jędrna. Akurat ze wszystkich testowanych mydeł to najmniej przypadło mi do gustu w kwestii zapachu.

Konopne z peelingiem

Szczególnie polecane dla skóry zanieczyszczonej z zaskórnikami, rozszerzonymi porami, z wysuszonym i łuszczącym się naskórkiem, zmęczonej, ze zmarszczkami oraz o zmniejszonej jędrności. Stanowi idealne rozwiązanie problemu cellulitu.

Wrażenia z użytkowania: Mydła peelingujące to moje ulubione. Ale ostrzegam, że sięgając po to, trzeba być naszykowanym na ostre zdzieranie! Peeling jest naprawdę mocny i moim zdaniem nie nadaje się do skóry bardzo wrażliwej. Ja nie mogłam myć się nim cała, a na pewno nie codziennie. Jednak jako środek złuszczający działa rewelacyjnie. Zapach dla mnie był dość neutralny.

Róża damasceńska

Właściwości olejku różanego wykorzystuje się w leczeniu zmian trądzikowych, zwłaszcza trądziku różowatego i wszelkich przebarwień skóry (zmian pigmentacyjnych). Wpływa na normalizację gruczołów łojowych i potowych oraz redukcję blizn i rozstępów.

Wrażenia z użytkowania: Chciałam wypróbować to mydło pod kątem trądziku różowatego ale przyznam się Wam – zapomniałam używać go do twarzy! A to głównie za sprawą mydła potasowego, o którym za chwilę. Jednak samo mydełko bardzo polubiłam, genialnie zmiękczało skórę. Po zużyciu tej kostki redukcji rozstępów niestety nie zauważyłam. Po pierwsze jedna to za mało – dopiero po kilku miesiącach regularnego stosowania można zauważyć efekty w postaci wzmocnionej, natłuszczonej i elastycznej skóry, a dodatkowo efekt jest mocniejszy, kiedy stosowanie mydełka połączymy z intensywnym masażem i nawilżaniem.

Z algami

Odpowiednie dla cery trądzikowej, zanieczyszczonej i zwiotczałej. Doskonałe do masażu i peelingu. Pomocne w walce z cellulitem.

Wrażenia z użytkowania: Na koniec zostawiłam mojego ulubieńca. Działanie (odżywienie, nawilżenie), piękny i subtelny zapach, delikatne właściwości peelingujące. Do tego mydełka na pewno będę wracać!

Mydła potasowe

Również baaardzo wydajne produkty!

do-wpisu2

Z ekstraktem z pereł

Ekstrakty perłowe wykazują dobroczynne działanie na skórę. Stanowią  bogactwo białek, aminokwasów oraz składników mineralnych. Aminokwasy działają odżywczo i nawilżająco, spowalniają procesy starzenia się skóry. Sole mineralne posiadają właściwości tonujące, nawilżające i wzmacniające; regulują metabolizm komórek skóry. Wyciąg z pereł pozwala zachować właściwy poziom kolagenu, poprawia również ukrwienie skóry, dzięki czemu zyskuje ona znakomitą kondycję oraz witalność. Perły wykazują również właściwości bakteriobójcze. Regenerują skórę, a także utrzymują ją w dobrej kondycji.

Wrażenia z użytkowania: Mój HIT! Absolutny numer 1. Stosowałam je zarówno do ciała jak i do twarzy. Jako środek do mycia mojej problematycznej cery sprawdziło się rewelacyjnie. Na pewno bezcenne były jego właściwości bakteriobójcze, bo zauważyłam znaczy spadek częstotliwości pojawiania się przykrych niespodzianek. Skóra była bardzo miękka, ukojona i taka naprawdę czysta. Żadnego ściągnięcia czy przesuszenia. Ideał. Mogę pisać na jego cześć peany!

(Dla osób borykających się ze zmianami trądzikowymi najlepsza będzie wersja dziegciowa. Raj zapachowy to nie jest, ale dla efektu jaki daje – warto).

img_20160409_085102

Kawa

Kawa ma zbawienny wpływ  na naszą skórę. Wykazuje właściwości przeciwstarzeniowe, ujędrnia oraz wygładza skórę; działa stymulująco, rewitalizująco i energetyzująco, poprawia krążenie.  Dzięki zawartej w niej kofeinie skutecznie wspomaga spalanie nagromadzonej tkanki tłuszczowej, co daje efekt wyszczuplający. Kawa redukuje cellulit i uelastycznia skórę. Zmęczonej skórze przywraca zdrowy wygląd.

Wrażenia z użytkowania: Zacznę od formy w której używałam tego mydła, a więc pianki. Niesamowicie aksamitna konsystencja. Być może delikatnie mniejsza wydajność niż w przypadku wersji płynnej (porównuję do testowanego powyżej mydła z wyciągiem z pereł). Bardzo przyjemne w użytkowaniu. Jeśli spodziewacie się uderzenia zapachu kawy to tutaj Was rozczaruję – zapach jest subtelny. Ale tak naprawdę to dobrze, bo gdyby pachniało świeżo mieloną kawą na kilometr, oznaczałoby to tylko jedno – dodatek sztucznych substancji zapachowych.


Moją opinię już znacie, ale na koniec chciałam oddać głos Czytelniczkom, które otrzymały mydła Herbs&Hydro jako nagrody w konkursie organizowanym wraz z tą marką. Do wygrania były wersje w kostce: mydło z ekstraktem z pereł, z pyłem bursztynowym oraz ekstraktem z kawy. Poprosiłam Dziewczyny aby napisały mi swoje odczucia (niestety Czytelniczka która otrzymała mydełko bursztynowe nie odpisała na moją prośbę o opinię).

Tosia (testowane mydło – z ekstraktem z pereł): Mydło nie wysuszyło ani nie podrażniło mojej skóry, nawet po goleniu. Ładnie się pieni, ma przyjemny i delikatny zapach. Prawdziwa perła zatopiona w mydle to dla mnie hit!

Ola (testowane mydło – z ekstraktem z kawy): Moje wrażenia są pozytywne. Mydło cudownie pachnie, ma ergonomiczny kształt (dobrze trzyma się w ręku, może to śmieszne ale takie ociosane w kostkę mydła są niewygodne gdyż wymykają się z rąk). Skóra nie jest przesuszona, wręcz przeciwnie. Dzięki tej wygranej zaczęłam przygodę z mydłami i teraz używam tylko ich do mycia ciała 🙂

I jeszcze takie słówko ode mnie na koniec. Może pomyślicie że kilkanaście złotych za mydło to dużo. Porównując do popularnych marek, dostępnych na wyciągnięcie ręki pewnie tak. Ale nie można tego porównywać. Patrząc na to, co otrzymujemy za wyższą cenę, to naprawdę nieduży wydatek. Trzeba również wziąć pod uwagę gramaturę oraz wydajność. Apeluję: nie oszczędzajmy na naszej skórze! Mamy ją tylko jedną 🙂

Mam nadzieję że dzisiejszy wpis był dla Was przydatny! Czy są wśród Was fanki mydeł? A może przekonałam zwolenniczki żeli pod prysznic do wypróbowania czegoś nowego? 🙂

  • Matka-Dietetyczka

    Świetny artykuł. Mydło stało się passe a tymczasem okazuje się, że niepotrzebnie! My przy kąpieli juniora śpiewamy mu o kąpieli mydłem 😉 Uwielbia się kąpać 🙂

    • Dziękuję! 🙂 Zdecydowanie wraca do łask 😉 Moja też uwielbia tą piosenkę i kąpiele! 🙂

  • Ja uwielbiam mydełka naturalne i mam ich kilka, ale przy okazji, że są naturalne, są też tak ładne, że szkoda mi ich używac na codzień i je zużyć 😉

    • haha też mam takich kilka! pisałam o nich we wpisie o kosmetykach hand made. No nie mogę ich zepsuć! 😉

  • Ach, ale Ty na pewno napiszesz inaczej! Czekam na Twój wpis! Racja, tłuszcz zwierzęcy powinien się pojawić dwukrotnie, również jako składnik niepożądany 🙂

  • Uwielbiam mydła! Zdecydowanie wolę od żeli pod prysznic. Najchętniej używam Hagi plus Aleppo no i mam jeszcze jakieś z podróży (chyba z Maroka) 😉

    • Też już sobie nie wyobrażam mycia żelem 🙂 Hagi jest zdecydowanie na liście do wypróbowania! A mydełka z podróży mają fajną wartość dodaną – wspomnienia 😉 ja lubię te przywiezione z Grecji, aż szkoda mi ich używać 😀

  • Pingback: Targi Ekocuda – moje wrażenia i kosmetyczne nowości |()

  • Pingback: Good bye November! |()

Close