Good bye January!

1 lutego 2017
Komentarze: 6

Zaczyna się… pierwszy miesiąc 2017 za nami! Teraz już tylko jedenaście i znowu będziemy podsumowywać cały rok 🙂 Czuję, że znowu szybko zleci, ale grunt żeby owocnie. Miniony miesiąc był u mnie bardzo spokojny, w kolejnych będę nadrabiać. Ale nie żeby nic się nie działo, co to to nie. A jeśli chcecie wiedzieć jak upłynął mi styczeń, zapraszam do lektury 🙂

Końcówka ciąży ma swoje prawa. Zwalnia się tempa, chodzi wcześniej spać i generalnie przełącza na tryb odpoczynek. Warunki na zewnątrz nie są sprzyjające (wróg numer jeden to przede wszystkim śliskie chodniki), więc przyznam że ostatnio niewiele nawet wychodzę z domu a jeśli już to sama, bo ganianie za dwulatką z tym słodkim ciężarem totalnie odpada. Zosia jeśli wychodzi na spacer to z Babcią albo Tatą, ale nie narzeka na taki stan rzeczy. Chyba widzi że matka ledwo zipie 😉 Tak więc sporo czasu spędzamy we dwie w domowych pieleszach, ciesząc się ostatnimi chwilami sam na sam. Choć na pewno ten nowy rozdział we troje też będzie ekscytujący, ale umówmy się co do jednego – spokoju wiele już raczej nie będzie 🙂

Prywatnie

Tymczasem w styczniu… Mam takie poczucie że jak najwięcej powinnam zrobić na zapas, dotyczy to głównie bloga. Staram się naszykować kilka wpisów na „czarną godzinę”, bo nie chciałabym żeby był tu długi przestój podczas kiedy będę próbowała odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Mimo że mam już doświadczenie w opiece nad noworodkiem, to jednak kiedy przychodzi zająć się nim a oprócz tego drugim dzieckiem, to organizacja jest już zupełnie inna. I jestem przekonana że trochę minie zanim się tego nauczę i wszystko sobie poukładam. A może wcale nie będzie tak źle?

W domu też źle nam nie jest. Sporo wyglądamy przez okno, każdy przejeżdżający samochód czy pies na spacerze budzą niemały entuzjazm. Miksujemy zdrowe koktajle, przyuczamy się który pędzelek do czego.. ;), wyprowadzamy własnego psa na spacer, trenujemy wspinaczkę, przymierzamy biżuterię. Na brak zajęć nie możemy narzekać!

Zosia

Również w ubiegłym miesiącu moje najlepsze pod słońcem babskie grono, zorganizowało mi imprezkę na cześć mającego pojawić się nowego członka rodziny. W prezencie dostałam genialny wynalazek dla mam dzieci zimowych – mufkę na wózek, czemu ja tego nie miałam przy pierwszym! Swoją drogą selfie zrobione na szybko przed wyjściem pobiło rekord lajków na moim Instagramie 😉 Szkoda że nie miałam już czasu na lepsze zdjęcie makijażu, bo muszę przyznać że był fajny!

shower

Jeśli chodzi o zakupy dla potomka, to zrobiłam jakieś minimalne, bo większość rzeczy mamy po Zosi. Ale nie rożek, a czy ten nie jest uroczy? Pepco, 24 zł, a tyle radości! Na pewno bobasowi będzie w nim miło i mięciutko 🙂

IMG_20170109_132420_009

W styczniu udało mi się zaliczyć ostatnie przed rozwiązaniem kino, zdecydowałam się zobaczyć film Lala Land, na który udałam się z moją Mamą. Nastawiłam się na świetną zabawę i miłe wrażenia wzrokowe i nie czułam się ani trochę rozczarowana – wiem że są tacy którzy spodziewali się więcej ale ja liczyłam dokładnie na to co zobaczyłam. Ładni ludzie, nieskomplikowana fabuła, trochę śpiewu i tańca. Bardzo przyjemnie spędzone dwie godziny. Choć przyznam że siedzenie tyle czasu w praktycznie jednej pozycji było niezłym wyzwaniem, ale nie skarżę się, bo potrzebowałam takiego wypadu – mimo wszelkich niedogodności 😉

Trailer dla zainteresowanych:

Wybraliśmy się też z mężem na spacer, a w ramach odpoczynku zaliczyliśmy kawę i ciacho w ulubionym miejscu. W ostatnim czasie to dla nas spore wydarzenie 😉

IMG_20170128_145716_750

Cały czas niezmiennie praktykuję wdzięczność, dzięki wyzwaniu Lifemanagerki i zamierzam robić to dalej w lutym. Myślę że z jednym dniem nie będę miała najmniejszego problemu co wpisać. Zobaczymy tylko z którym!

Kosmetycznie

Styczeń był też czasem testowania nowości ale jednocześnie początkiem sukcesywnego wykańczania kosmetyków które mam na stanie, a więc tak zwanego „denkowania” (zgodnie z moim jedynym postanowieniem na nowy rok). Nie będę raczej robić wpisów z serii „projekt denko”, chyba że uzbiera mi się kilka rzeczy o których nie miałam okazji wspomnieć, a uważam że są tego warte. Faktycznie najlepiej oceniać produkt kiedy zużyjemy go do końca, ale większość kosmetyków które mam jest strasznie wydajna! Może jak zmniejszę ich ilość, i zacznę je szybciej kończyć to pojawią się jakieś „denka” na blogu 🙂

denka sięgnęło boskie masłko ujędrniające Purite <3

denka sięgnęło m.in. boskie masłko ujędrniające Purite <3

Ale zanim denka, pokażę Wam kilka nowości które trafiły do mojej łazienki.

kosmetyki

Dwa produkty francuskiej firmy Marilou Bio – maska i peeling. Nie znałam wcześniej tej marki i sięgnęłam z ciekawością. Muszę przyznać że produkty są bardzo przyjemne, ale więcej na ich temat powiem może jak się skończą…? 🙂

Kolejna rzecz to olejek My Magic Essence „Smooth skin”. Kompozycja zawiera olej makadamia, olej rycynowy, esencję z kadzidłowca, esencję z drzewa sandałowego oraz witaminę E. Genialnie zmiękcza i odżywia cerę. Sprawdzi się przy różnych problemach skórnych – naczynka, egzema, wypryski. Obłędnie pachnie i ma bardzo treściwą konsystencję. Jak zadziała na dłuższą metę może też wypowiem się po skończeniu buteleczki 🙂

Powyższy olejek lubię nakładać na noc zmieszany z kremem, który również jest nowością. Przyznam że mam dwa kremy do twarzy, ale nawilżające, a czułam że moja cera potrzebuje czegoś stricte na naczynka. Postanowiłam wypróbować produkt marki DLA kosmetyki – kuracja łagodząca do cery naczynkowej i z trądzikiem różowatym.

Kolejna nowość to olejek do OCM Novakosmetyki, GoCranberry. Szukam wciąż mojego ideału i ten ma mocną pozycję, choć nie wiem czy podbił moje serce bardziej od dotychczasowego ulubieńca w tej kategorii. Ciężko będzie przebić Resibo 🙂 Ale zapowiada się dobrze!

Coś z czego cieszę się najbardziej, to dwa produkty marki Saisona – mleczko do demakijażu i woda aktywna. Przyznam że nie są tanie (ok 60 zł każdy), ale po pierwszych tygodniach używania stwierdzam że zdecydowanie warte tej ceny. Więcej pewnie też napiszę w pierwszym projekcie denko – przekonałam się do tego pomysłu 😉

Polecane w sieci

Tym razem chciałam polecić dwa miejsca.

Pierwsze, które może Was zainspirować do zmian w swoim stylu życia. Ola jest trenerem personalnym we Wrocławiu (szkoda… 😉 ), prowadzi też bloga na temat zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej Fit in Wrocław. Koniecznie zajrzyjcie po dawkę motywacji i inspiracji! Zdradzę że już niebawem pojawi się u Oli mój wpis gościnny 🙂

Drugim jest blog Infinity prowadzony przez Dagmarę. Znajdziecie na nim przede wszystkim rzetelne recenzje naturalnych kosmetyków. Jeśli więc poszukujecie opinii na temat jakiegoś konkretnego produktu, albo szukacie sprawdzonej nowości do przetestowania, to zaglądajcie na jej bloga!

W styczniu na blogu

Na zakończenie standardowo zestawienie wpisów z minionego miesiąca.

wpisy

Good bye December // Kosmetyczne hity 2016 #makijaż // Różnice między pierwszą i drugą ciążą // Przepis na domowe SPA idealne // Wybierz lepszy skład: produkty do paznokci // Tu i teraz: styczeń // Konkurs z drogerią Ekopolka // Moje jedno postanowienie na nowy rok // Moje kosmetyczne rozczarowanie // Szybka recenzja: śmietanka do kąpieli MomMe // Cera naczynkowa – co stosować, czego unikać

Ogłoszenie: Konkurs z drogerią Ekopolka potrwa do 3.02 (najbliższy piątek), zachęcam do wzięcia udziału jeśli jeszcze tego nie zrobiłyście 🙂 Szczegóły znajdziecie w tym wpisie oraz w Regulaminie.

Jaki był Wasz styczeń? Wzięłyście powolny rozbieg w nowy rok, czy wystartowałyście z nową energią i dużo się u Was dzieje? Dajcie znać w komentarzach, chętnie poczytam co u Was 🙂


zdjęcie główne: Jest Rudo

  • A ja właśnie wzięłam udział :D.

    Kochana, nie będzie źle :). To cudownie, że się przygotowujesz i że chcesz tak zadbać o swoich czytelników, ale jednocześnie musisz pamiętać, że nawet jeśli ten przestój się pojawi, to przecież wszyscy to zrozumieją i będą na Ciebie czekać :). Dla Ciebie to będzie bardzo ekscytujący, ale też pewnie męczący czas, więc spędź go tak, by jak najbardziej odpocząć :). Zosia ma cudowną Mamę, świetnie się na Was patrzy i już sobie wyobrażam to Wasze wspólne spędzanie czasu. I masz rację, we trójkę też będzie fajnie :). Ściskam Was mocno, a mężowi wysyłam dużo pozytywnej energii i siły :).

    • ooo, dziękuję bardzo!! Ogromnie mi miło że tak myślisz 🙂 Ja to już tak mam, chcę wszystko na 100%, a pewnie tak się nie da. Ale i tak spróbuję, a co tam 😉

      widziałam Twoje zgłoszenie, absolutnie boskie. I pamiętajmy o tym uśmiechu 365 dni w roku <3

      ściskam mocno! :*

      • Kinga ma rację i weź to sobie do serca co napisała. Jeśli znikniesz na tydzień, dwa, trzy, albo wrzucisz jeden wpis na 2-3 tygodnie, to nic się nie stanie. Teraz najważniejsza masz być Ty i Twoje samopoczucie, maluszek i Zosia. A cała reszta to tylko reszta. I uwierz, że ogarniesz to wszystko! To naprawdę nie jest trudne, tylko na pewno z czegoś trzeba zrezygnować. I teraz zdradzę Ci skąd ja wzięłam więcej czasu na pracę i pisanie bloga: ograniczyłam aktywność na FB (przede wszystkim w grupach) i przestałam regularnie czytać wszystkie blogi, zostawiając sobie na liście ok. 10 i dodatkowo robiąc to podczas karmienia (dlatego nie zawsze np. zostawiam komentarze). To naprawdę zdało (i zdaje egzamin)! Powodzenia! Trzymam kciuki i czekam na wieści, że to już :*

        • Wzięłam… i wiem o tym, choć pewnie po porodzie dopiero mi się wszystko ułoży w głowie 🙂

          Dziękuję za poradę! Potrzebuję takich wskazówek od doświadczonych 🙂 to na pewno ma sens.. ja i tak dużo blogów nie czytam, bo nie mam kiedy, a fb… siłą rzeczy zostanie ograniczone 😉 Z pewnością dam znać :*

  • Wielkie odliczanie czas zacząć 😀

    • Dosłownie, od dziś powinno być 3… 2… 1… i bum! Tylko czy potomek weźmie to pod uwagę? 😉

Close