Codzienna pielęgnacja dłoni z kremami Yope [NOWOŚĆ!]

3 lutego 2017
Komentarze: 6

Z pewnością kojarzycie produkty marki Yope. Wyróżniają się przede wszystkim uroczym designem, ale też dobrym składem w przystępnej cenie. W ofercie znajdują się mydła (kosmetyczne i kuchenne), balsamy do ciała, środki czystości a ostatnio dołączyły kremy do rąk. Ja właśnie od nich zaczynam przygodę z tymi kosmetykami, a dzięki temu jak się spisują, zdecydowanie mam ochotę na więcej! Zapraszam na recenzję 🙂

Należę do „hard userów” kremów do rąk, a zimą już w ogóle nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez nich. Jeśli spotykam się z koleżanką, a zapomnę spakować swój egzemplarz do torebki, może być pewna że padnie pytanie „masz krem”? Ale taka sytuacja ma miejsce bardzo rzadko, bo zawsze staram się pamiętać aby zabrać krem ze sobą. Nie mam mocno przesuszonych dłoni, choć w chłodnych miesiącach potrzebują skutecznego nawilżenia. Nie przywiązuję się do kremów i często je zmieniam. Używam kilku jednocześnie, bo szybko mi się nudzą, lubię też w ciągu dnia lżejsze konsystencje zaś na noc bardziej treściwe.

Do testów nowych kremów Yope przystąpiłam z dużym zaciekawieniem. Marka była mi oczywiście znana, ale nie miałam z nią wcześniej styczności, więc tym bardziej chciałam się przekonać jak sprawdzą się u mnie ich produkty!

20170202_131452

W ofercie znajdziemy trzy zapachy: herbata i mięta, szałwia i zielony kawior oraz imbir i drzewo sandałowe. Przyznam, że mi od pierwszego ‚posmarowania’ 🙂 najbardziej przypadło do gustu to pierwsze połączenie. Jest zdecydowanie najświeższe, a poza tym uwielbiam nutkę mięty w kosmetykach, więc to wszystko wyjaśnia.

Dwa pozostałe zapachy są oryginalne. Nie mogę powiedzieć że nieładne, ale przyznaję że chwilę musiałam się z nimi oswoić. Najdłużej zajęło mi to przy wersji z szałwią, może to ten zielony kawior jest na tyle specyficzny? Imbir i drzewo sandałowe jest bardzo ciekawym zestawieniem. Ale wiecie jak to jest rozmawiać o zapachach. Każdy będzie miał inne wrażenia, przejdźmy więc do składu i właściwości!

Jeśli chodzi o zawartość, to cechą wspólną wszystkich wersji zapachowych jest brak olei mineralnych, PEG-ów i silikonów. Za to duży plus na wstępie, ale powiedzmy sobie że to taki must jeśli chodzi o produkt który chce być uznawany za naturalny. 98% składników jest pochodzenia naturalnego i o niskim stopniu przetworzenia.

To na co muszę zwrócić uwagę, to pełna przejrzystość – na stronie producenta znajdziemy listę składników używanych w ich kosmetykach, wraz z bardzo dokładnym objaśnieniem co jest czym. Brawa dla tej firmy!

Kremy zawierają dodatek odżywczego olejku z oliwek i masła shea. Olejek ma działanie kojące podrażnienia i wzmacniające naturalną odporność skóry, masło zaś nawilża i chroni dłonie przed działaniem czynników zewnętrznych, takich jak wiatr, mróz, suche powietrze – idealnie więc nadaje się do pielęgnacji dłoni zimą.

Czas na kilka słów o poszczególnych wariantach, mam nadzieję że ułatwię Wam w ten sposób wybór swojego idealnego 🙂

Herbata & mięta

Zapach: ziołowy, orzeźwiający i odświeżający

Główną rolę odgrywają ekstrakty z mięty i zielonej herbaty. Pierwszy działa przeciwzapalnie, pobudza mikrokrążenie krwi i przyśpiesza regenerację skóry. Drugi spowalnia procesy starzenia (m.in. rozpad włókien kolagenowych), hamuje rozwój bakterii i chroni skórę dłoni przed niekorzystnym działaniem promieniowania UV. Oba są silnymi antyoksydantami. Dodatek olejów kokosowego i arganowego zapewnia skórze gładkość i miękkość.

Szałwia & zielony kawior

Zapach: ziołowy, delikatny, świeży

Główną rolę odgrywa ekstrakt z szałwii i wyciąg z glonów morskich (zwanych zielonym kawiorem). Pierwszy działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. Drugi dostarcza cennych składników odżywczych i jak gąbka przyciąga wilgoć, a później stopniowo ją uwalnia gdy skóra potrzebuje nawilżenia. Organiczne oleje (kokosowy i arganowy) oraz witamina E, nawilżają i wygładzają nawet mocno przesuszoną, szorstką skórę.

Imbir & drzewo sandałowe

Zapach: orientalny, korzenny, ciepły

Ekstrakt z imbiru pobudza naturalne procesy regeneracji skóry i poprawia krążenie krwi, dzięki czemu pozostałe składniki szybciej wnikają w skórę. Ekstrakt z drzewa sandałowego spowalnia procesy starzenia i hamuje rozwój bakterii na skórze. W składzie znajdziemy również organiczny olej arganowy a także witaminę E, nie bez przyczyny nazywaną witaminą młodości. Dzięki niej skóra dłoni dłużej jest gładka, sprężysta i miękka w dotyku.

Moje odczucia

Nie dostrzegam dużej różnicy w działaniu kremów. Mimo że poszczególne składniki na pewno mają swoje konkretne właściwości, uważam że każda z wersji działa podobnie. Skutecznie nawilża dłonie, pozostawia skórę przyjemną w dotyku. Zauważyłam że nie sięgam po krem już tak często, bo po prostu nie czuję takiej potrzeby.

Konsystencja jest… naprawdę idealna! Ani za rzadka, ani za gęsta, a przede wszystkim niezbyt tłusta. Krem szybko się wchłania, nie zostawia tłustej powłoki, której akurat w przypadku kremów do rąk nie lubię, a co najważniejsze pozostawia uczucie nawilżonych i gładkich dłoni na długo. Jak widzicie na zdjęciu – krem jest dość ‚zwarty’, ale rozsmarowuje się bardzo lekko i przyjemnie.

20170202_131608

Opakowanie jest poręczne i porządnie wykonane, nie miałabym obawy ze odkręci się lub przebije w torebce. Jedyny, drobny, mankament jaki mogę mu zarzucić, to samoistne wypływanie nieco za dużej ilości kremu na początku użytkowania. Z drugiej strony świadczy to o tym że tubka jest wypełniona uczciwie. Znajduje się w niej aż 100 ml produktu i widząc w jakim tempie następuje zużycie, zakładam że jest bardzo wydajny.

Za jeden krem zapłacimy ok. 30 zł, ale biorąc pod uwagę skład i dużą pojemność uważam że są warte tej inwestycji 🙂

Przyznam, że naprawdę bardzo polubiłam kremy Yope i chętnie po nie sięgam – zarówno w ciągu dnia jak i na wieczór, przed pójściem spać.

Napiszcie w komentarzach jak dbacie o dłonie w okresie zimowym. Na pewno macie swoje sprawdzone sposoby i ulubione produkty! A może miałyście już okazję testować kremy Yope? Jeśli tak, dajcie znać czy macie podobne odczucia 🙂


Wpis powstał we współpracy z drogerią Eco & well.

  • Na razie mam od nich mydła 😉 Wszystkie są rewelacyjne 🙂 Kremów jeszcze nie dorwałam, ale kuszą strasznie 🙂

    • A ja mydła kosmetycznego miałam tylko próbkę i podobało mi się! Choć w sumie zapomniałam, że od jakiegoś czasu używam kuchennego, matko, źle ze mną! A kremy kuszące nie bez powodu 🙂

  • Ja muszę się bardzo pilnować, żeby nie zapominać o kremie do rąk i przynajmniej wieczorem go użyć 😉 Poza tym stosuję sporo innych sposobów ich pielęgnacji, głównie kąpiele w olejach i peeling cukrowy. A do mycia tylko łagodne mydła. W kuchni Yope, a łazience Hagi.

    Tych kremów jeszcze nie próbowałam, ale lada moment powinnam zacząć je testować i jestem bardzo ciekawa, czy uda im się przebić krem do rąk Make Me Bio i krem z olejem arganowym BIOpha 🙂

    • Moim skromnym zdaniem Make Me Bio przebijają pod kątem długotrwałości działania, BIOpha mam na liście odkąd mi go poleciłaś ale sama widzisz, prędko nie spróbuję 😉 ciekawa jestem Twoich wrażeń!

      Peelingi do dłoni też uwielbiam ale jednak to używanie kremu jakoś tak weszło mi w krew że to moje małe uzależnienie 🙂

  • Nie znam firmy a tym bardziej tych kremów

    • To polecam zapoznać się z ofertą, bo naprawdę mają fajny skład i rozsądną cenę 🙂

Close