Masz kłopot z przyjmowaniem komplementów, za to swoje słabe strony punktujesz bez większego namysłu. A co gdyby ktoś zapytał Cię, zupełnie na przekór, co w sobie lubisz? Za co się cenisz? Miałabyś problem żeby zrobić taką listę? Może po przeczytaniu mojej, dojdziesz do wniosku że to wcale nie jest takie trudne. Zapraszam 🙂
Obserwuję ten tag krążący po Internecie i uśmiecham się czytając każdy wpis. Zapoczątkowała go Joasia ze Styledigger i uważam że miała świetny pomysł. Warto być miłym dla siebie. Nie chodzi tu o popadnięcie w samozachwyt i przeglądanie się w swoim odbiciu niczym narcyz. Wiadomo że nikt nie jest idealny, ale może choć raz skupimy się na tym co dobre?
Oto dziesięć rzeczy za które lubię siebie!
Jestem konsekwentna w dążeniu do celu
Kiedy już coś sobie postanowię i naprawdę tego chcę, nikt i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. Ustalam plan i działam!
Umiem zapanować nad chaosem
Tak było w pracy, gdzie działo się bardzo dużo jednocześnie i tak jest teraz w domu, gdzie dzieje się chyba jeszcze więcej. Nie zawsze jest to proste, ale na koniec dnia mam (zazwyczaj) takie poczucie, że dałam radę! W opiekę nad dwójką dzieci wplatam pisanie na bloga, staram się nie zaniedbywać swoich potrzeb, a przy tym jeszcze ogarnąć dom i zakupy. Zwykle po całym dniu jestem jak dętka, ale czuję się spełniona.
Jestem otwarta na ludzi i nowości
Nie mam problemu z nawiązywaniem znajomości, dobrze odnajduję się w nowym towarzystwie (choć wolę to stałe i ‚sprawdzone’). Uwielbiam poznawać ludzi i wspaniałe jest to, że otacza mnie mnóstwo świetnych osób! Tak naprawdę trudno wymienić mi kogoś kto mnie irytuje. Chyba po prostu odcinam się od takich przypadków. Lubię też próbować nowości, nie zamykam się tylko na to co znane.
Podążam za marzeniami
Staram się tak kreować swoje życie, żebym dobrze się w nim czuła. Kiedy po kilkunastu latach pracy w korporacji poczułam się nieszczęśliwa i przemęczona, po prostu ją rzuciłam. To nie zawsze są łatwe decyzje, ale hej, kto mówił że będzie łatwo? Mimo to warto. Ta jedna decyzja spowodowała lawinę wydarzeń w moim życiu i jestem pewna że nie wyglądałoby ono tak jak teraz gdyby nie ten, bądź co bądź, odważny krok.
Mam świadomość swoich atutów
Lubię w sobie to, że wiem co w sobie lubię! Chodzi mi też o aspekt fizyczny. Nie mam wymarzonej figury (zwłaszcza po drugiej ciąży daleko jej do tego), za to mam pełne usta, duże oczy i lśniące włosy! A figura… patrz pkt 1. 😉
Nie załamuję rąk, tylko działam
Kiedy coś nie idzie po mojej myśli nie roztrząsam tego, tylko szukam możliwych rozwiązań. Zawsze jest jakiś sposób żeby wybrnąć z niezadowalającej sytuacji. Najczęściej potrzeba planu i dużo pracy. Zakasuję więc rękawy i robię, od samego narzekania nic jeszcze się nie polepszyło!
Nie zamartwiam się na zapas
Nie jestem też lekkoduchem mówiącym ‚jakoś to będzie’. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie na wszystko mam wpływ, a pewne sprawy trzeba po prostu zostawić swojemu biegowi i zobaczyć co z nich wyniknie. Myślenie o tym i analizowanie na wszystkie strony nic nie wnosi, można się tylko nabawić wrzodów i siwych włosów.
Kiedy pada deszcz, ja dostrzegam tęczę
Lżej żyje mi się z takim nastawieniem. Można widzieć brzydką pogodę, narzekać że jest szaro i pada. A ja staram się we wszystkim doszukiwać pozytywów. W końcu po burzy wychodzi słońce, a czasami jeszcze w jej trakcie pojawia się tęcza!
Lubię swoje poczucie humoru
Jest nieco ironiczne, czasem abstrakcyjne. Trudno mnie też czymś urazić, często słyszę że „znam się na żartach”.
Można na mnie polegać
Jestem osobą ‚solidną’. Kiedy powiem że dotrzymam słowa, robię to. Kiedy obiecam że nie ‚wygadam’ tajemnicy, nie dzielę się nią z nikim. Można mi ufać i tę cechę bardzo w sobie cenię (i wielu moich znajomych pewnie też).
A Ty? Co lubisz w sobie? 🙂
Koniecznie podzielcie się ze mną komentarzach, a jeśli prowadzicie bloga zachęcam do stworzenia takiego wpisu u siebie!
Zdjęcie główne: Mytych Photography
