Feminine https://feminine.pl/blog Thank God I'm a woman! Mon, 19 Feb 2018 15:13:57 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.5.10 Czy o ‚tych dniach’ da się nie pamiętać? https://feminine.pl/blog/2018/02/19/moon-cup-czy-warto-go-miec/ https://feminine.pl/blog/2018/02/19/moon-cup-czy-warto-go-miec/#respond Mon, 19 Feb 2018 08:15:21 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4851 Nie znam chyba kobiety, która cieszyłaby się na przyjście ‚tych dni’ w miesiącu. Dla jednych jest to czas któremu towarzyszy szereg różnego rodzaju dolegliwości i nie mogą być aktywne tak jak na co dzień, dla innych nie oznacza to wielkiej zmiany w samopoczuciu. Jednak na pewno dla każdej z nas menstruacja jest mniej lub bardziej uciążliwa. Czy istnieje wynalazek który potrafi choć trochę poprawić komfort życia podczas okresu? W dzisiejszym wpisie przekonajcie się, czy go znalazłam

Kubeczki menstruacyjne cieszą się w ostatnim czasie rosnącą popularnością. Można zakupić je stacjonarnie w drogeriach sieciowych, są więc dosłownie na wyciągnięcie ręki. Ile kobiet decyduje się na ich zakup – tego nie wiem, ale sama używam kubeczka Mooncup od kilku miesięcy. Czy uważam że dzięki niemu łatwiej znieść ten czas w miesiącu? Czytajcie dalej.

Co to jest Mooncup i jakie ma zalety?

Mooncup to kubeczek którego możemy używać w czasie menstruacji jako alternatywę do tamponów i podpasek. Wykonany jest z miękkiego silikonu do zastosowań medycznych. W przeciwieństwie do tamponów nie wysusza i nie pozostawia włókien. Jakie są jego inne zalety?

» Niewątpliwie na jego korzyść przemawia aspekt ekonomiczny. Kubeczek jest wielokrotnego użytku. Kupujemy raz, a jego koszt (około 90 zł) zwraca się po kilku miesiącach – zwłaszcza jeśli stosujemy nieco droższe ekologiczne środki higieniczne. Odpowiednio pielęgnowany może posłużyć nam kilka lat.

» Jest zawsze pod ręką – nie trzeba się martwić i w popłochu biec do sklepu kiedy zapas podpasek jest na wykończeniu.

» Nie trzeba się martwić o wyrzucanie odpadów – przyznam że to zawsze była moja bolączka kiedy myślałam że to wszystko ląduje potem na wysypisku i rozkłada się przez wiele lat. Ten sam dylemat miałam z pieluchami dla dzieci, ale na tym polu poległam więc chociaż w ten sposób mogę przyczynić się do ograniczenia produkcji śmieci. Zresztą dzieci wyrastają z pieluch (ja zaśmiecam już odpadkami tylko po jednym!), a nam okres towarzyszy wiele lat.

» Utrzymuje trzykrotnie więcej płynu niż tampon, dodatkowo nie wchłania go – nie musimy więc dobierać chłonności do ‚natężenia’ krwawienia, co jest dużym ułatwieniem.

»  Jest odpowiedni dla osób o wrażliwej skórze i alergików. Nie zawiera lateksu, barwników, substancji zapachowych, BPA, ftalanów, plastiku, środków wybielających ani toksyn.

» Kubeczek jest w pełni bezpieczny – posiada certyfikat ISO 13485:2012. Jest to uznawana w skali międzynarodowej norma regulująca proces projektowania i wytwarzania sprzętu medycznego. Mooncup Ltd to także firma zarejestrowana przez FDA (amerykański Federalny Urząd Żywności i Leków).

» 100% EKO – kubeczek przychodzi do nas w zestawie z woreczkiem do przechowywania, wykonanym z niebielonej bawełny ekologicznej, pozyskiwanej na zasadach Fairtrade. Instrukcja użycia wydrukowana jest na papierze składającym się w 100% z makulatury.

Wszystko brzmi świetnie, a jak kubeczek wypada w praktyce?

Jak dobrać rozmiar kubeczka?

Mooncup możemy kupić w jednym z dwóch rozmiarów – A lub B. Rozmiar A jest o 3 mm większy niż rozmiar B.
W dokonaniu wyboru pomocna będzie poniższa grafika:

                                   

Rozmiar A przeznaczony jest dla:                                 Rozmiar B przeznaczony jest dla:

kobiet od 30. roku życia                                                   kobiet poniżej 30. roku życia, które nie rodziły drogami natury

kobiet, które rodziły drogami natury
(niezależnie od wieku).

Sposób użycia

Po dokładny instruktaż odsyłam Was na stronę producenta, ponieważ wszystko jest tam opisane bardzo klarownie, łącznie z grafikami.

Dlaczego kubeczek?

Kubeczek menstruacyjny chodził mi po głowie od dłuższego czasu, ale długo nie miałam okazji go wypróbować ze względu na ciążę i okres karmienia Ale jak tylko wszystko wróciło do normy, stwierdziłam że to najwyższy czas.

Dla mnie główną zaletą jest wygoda użycia. Zakładam go rano lub wieczorem i na kilka godzin (kubeczek powinno opróżniać się co 4-8 godzin), zapominam o sprawie. Jest niewielkich rozmiarów, więc można go spokojnie nosić w torebce (awaryjnie, gdyby ‚te dni’ zastały nas poza domem, choćby w pracy) lub wziąć w podróż nie zajmując miejsca w walizce innymi środkami higienicznymi.

Nie bez znaczenia jest też kwestia składowania odpadów. Zawartość kubeczka wylewamy, myjemy go i czeka na następne użycie. Zero waste w najczystszej postaci!

Jakie są moje odczucia po 3 miesiącach użytkowania?

Dałam sobie trzy cykle, żeby dobrze przetestować kubeczek i podzielić się z Wami wyrobioną opinią. Nie ukrywam, że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Za pierwszym razem aplikacja poszła mi bez większej trudności, ale próba wyjęcia kubeczka spowodowała rzucenie wielu przekleństw pod nosem.

Należy pamiętać, aby podczas usuwania kubeczka być maksymalnie rozluźnionym, inaczej napinamy mięśnie co tylko utrudnia wydobycie go. Ale od razu uspokajam, że nie ma opcji żeby nie dało się go wyjąć

Czy przy kubeczku faktycznie zapominamy o ‚tych dniach’? Trochę tak! Nie trzeba go zmieniać tak często jak tamponów i podpasek, po poprawnej aplikacji jest niewyczuwalny więc przyznam że komfort jest duży. Można z nim bez problemu pływać czy uprawiać sport.

Czy uważam że kubeczek jest niezbędny?

Przyznam że niechętnie wróciłabym do stosowania tradycyjnych środków. Żaden z nich nie był dla mnie idealny, dodatkowo chcąc stosować ekologiczne środki zaczynała to być naprawdę dość kosztowna ‚impreza’. Dlatego dla mnie kubeczek jest naprawdę idealnym rozwiązaniem. Jedyne co trzeba zrobić, to nabrać wprawy i pewności siebie w jego zakładaniu i wyjmowaniu. Potem używanie go to już czysta przyjemność!

Przydatne linki

Uważam że warto zapoznać się ze wskazówkami dotyczącymi czyszczenia kubeczka.

Warto również wiedzieć czy skracać ogonek (czyli tą część za którą łapiemy przy wyciąganiu kubeczka).

Na stronie producenta znajdziecie odpowiedzi na wiele pytań, które być może będą nurtować również Was zanim kupicie kubeczek lub przed jego pierwszym użyciem.

Ze swojej strony bardzo polecam Wam spróbować Mooncup jako alternatywę do podpasek i tamponów.

Miałyście okazję używać kubeczka mestruacyjnego? Jakie są Wasze odczucia? Zastąpił Wam inne środki higieniczne, czy może nie mogłyście się do niego z jakiegoś powodu przekonać? Zapraszam do dzielenia się doświadczeniami!


Wpis powstał we współpracy z producentem kubeczka, firmą Mooncup Ltd.

]]>
https://feminine.pl/blog/2018/02/19/moon-cup-czy-warto-go-miec/feed/ 0
Top 10 kosmetycznych odkryć 2017 roku https://feminine.pl/blog/2018/01/11/top-10-kosmetycznych-odkryc-2017-roku/ https://feminine.pl/blog/2018/01/11/top-10-kosmetycznych-odkryc-2017-roku/#respond Thu, 11 Jan 2018 08:00:02 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4841 Rok 2017 mogę określić czasem zużywania zapasów które nagromadziłam. Wyzbyłam się nadmiaru, wyrobiłam w sobie nawyk kończenia starego zanim kupię nowe i ogólnie jestem bardzo zadowolona z obecnego stanu posiadania jeśli chodzi o kosmetyki. Jakie produkty zachwyciły mnie w zeszłym roku najbardziej?

W ubiegłym roku przez moje ręce przeszło sporo ciekawych kosmetyków więc niełatwo było wybrać te naj, ale po dłuższej analizie udało się i poniżej znajdziecie 10 hitów roku 2017 – kolejność przypadkowa, choć miejsce pierwsze szczególnie zasłużone! O większości tych kosmetyków mogliście już czytać na blogu, nie chcę się powtarzać i tutaj napiszę tylko za co je lubię i z jakiego powodu trafiły do top 10, a podlinkuję Wam poprzednie wpisy w których była o nich mowa.

10. Mydła potasowe w piance Herbs&Hydro

Dobry skład, uniwersalność, wydajność. Moje ukochane to wersja z zieloną herbatą.

POWIĄZANE WPISY

Naturalna pielęgnacja twarzy: pięć produktów na piątkę

[WYWIAD+KONKURS] Naturalnie o kosmetykach… – Herbs&Hydro

Dlaczego warto myć się mydłem?

Kosmetyczne perełki 2017 #2

9. Asoa serum dla koneserów

Uniwersalność, działanie, bogaty skład przy jednocześnie lekkiej konsystencji.

W podlinkowanym poniżej wpisie przeczytacie o rozdaniu na moim Instagramie, które niestety nigdy nie doszło do skutku. Ale dla Was to dobra informacja, bo serum wciąż jest do zgarnięcia!

Wystarczy, że odpowiecie w komentarzu pod tym postem dlaczego możecie tytułować się mianem konesera naturalnej pielęgnacji. Na zgłoszenia czekam do 15 stycznia, wygrywa autor najciekawszej (według mnie) argumentacji!

POWIĄZANY WPIS

Trafione nowości w pielęgnacji twarzy

8. Make Me Bio woda różana i krem Garden Roses

Woda różana: atrakcyjna cena, uniwersalność, właściwości kojące
Krem: bogata konsystencja, piękny zapach, dobre nawilżenie skóry

POWIĄZANE WPISY

Kosmetyczne perełki 2017 #2

7. Marka Kafe Krasoty (Cafe de Beaute)

Tę markę odkryłam dzięki Czytelniczce i jestem jej bardzo wdzięczna za to polecenie. Dotychczas wypróbowałam kilka kosmetyków z ich oferty i żaden mnie nie rozczarował, zaś szczególnie oczarowały:

Witaminowe serum do twarzy

Płyn micelarny

Krem pod oczy

Szampon do codziennego stosowania

POWIĄZANE WPISY

Nowe w kosmetyczce – pielęgnacja twarzy i włosów

Kosmetyczne perełki 2017 #2

6. EO Laboratories olejek pod prysznic

O tym produkcie nie było na blogu ani słowa, ponieważ używam go od niedawna, ale musiał się tu znaleźć. Właśnie takiego kosmetyku szukałam długi czas (również został odkryty dzięki jednej z Was, dziękuję Dagmara!). Idealna konsystencja – ani za gęsty ani zbyt lejący, nie zbyt tłusty ale dobrze nawilżający skórę. Cudownie pachnący. Kocham używać go pod prysznicem i na pewno sięgnę po inne wersje zapachowe! Tyle że nieprędko, bo wydajność również ma zabójczą.

5. GoCranberry cukrowy peeling do ciała

Skład, formuła, nawilżenie

POWIĄZANY WPIS

Żurawina co ciało i zmysły rozpieszcza – recenzja kosmetyków GO Cranberry

4. Mokosh eliksir rozświetlający

Eliksir Mokosh również trafił do mnie pod koniec zeszłego roku i nie zdążyłam podzielić się moją opinią na jego temat. Mimo że używam od niedawna, to skradł moje serce już od pierwszego zastosowania. W zasadzie nawet przed, wystarczyło że poczułam jego zniewalający zapach. Znając markę Mokosh wiedziałam jakiej jakości można się spodziewać i nie jestem rozczarowana. Eliksir cudownie zmiękcza skórę, nawilża i oczywiście jak nazwa wskazuje – rozświetla. To będzie hit nadchodzącego lata, bo na opalonym ciele będzie wyglądał genialnie, czuję to!

POWIĄZANY WPIS

[WYWIAD+RECENZJA] Naturalnie o kosmetykach… – Mokosh Cosmetics

3. Bionigree serum oczyszczające do skóry głowy

Skuteczne działanie, dobry skład

Kosmetyczne perełki 2017 #1

2. Podkład So Bio Ethic

Rodzynek z kolorówki, ale jakoś z tej kategorii nic więcej nie zachwyciło mnie na tyle żeby wejść do zaszczytnej dziesiątki. Podkład So Bio Ethic jest jeszcze lepszy od kremu BB, bo paradoksalnie ma lżejszą formułę.

Naturalny kamuflaż

1. Czarszka balsam myjący do twarzy

Na miejscu pierwszym absolutny hit. Balsam myjący do twarzy, który po zetknięciu ze skórą zamienia się w olejek. Cudo, po prostu cudo. Za mną pierwszy słoiczek balsamu w wersji ultradelikatnej, ale jeszcze w tym roku na pewno sięgnę po aksamitną.

Trafione nowości w pielęgnacji twarzy


Dajcie znać, co sprawdziło się u Was szczególnie dobrze w zeszłym roku. Jeśli publikowałyście swoje zestawienia linki w komentarzach mile widziane! I oczywiście pamiętajcie o konkursie z serum Asoa ♥

]]>
https://feminine.pl/blog/2018/01/11/top-10-kosmetycznych-odkryc-2017-roku/feed/ 0
Podwójna druga rocznica https://feminine.pl/blog/2017/11/20/podwojna-druga-rocznica/ https://feminine.pl/blog/2017/11/20/podwojna-druga-rocznica/#respond Mon, 20 Nov 2017 17:15:06 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4812 Pod koniec września tego roku minęły dwa lata odkąd prowadzę bloga, zaś na listopad przypada druga rocznica mojego przejścia na ‚naturalną stronę mocy’ – w pielęgnacji i makijażu. Czy tego nie żałuję, czy miałam chęć wrócić do kosmetyków drogeryjnych, czy zdarzały mi się w tym czasie jakieś odstępstwa od dobrych składów? Wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego wpisu. Zapraszam!

Słowem wstępu – dwa lata blogowania

Szczerze mówiąc pod koniec września zupełnie zapomniałam o swojej drugiej rocznicy. Ale nigdy nie jest za późno żeby poświętować i spisać małe podsumowanie.

Przez dwa lata na blogu pojawiło się 165 wpisów. Nie jest to imponujący wynik. Były okresy kiedy pisałam częściej, zdarzały się też dłuższe przerwy, kiedy blog spadał niżej na liście priorytetów. Miewałam momenty kryzysu, chodziły mi po głowie myśli żeby w ogóle przestać. Jednak mimo że nie zawsze mam czas pisać, to na ten moment nie wyobrażam sobie rzucić tego wszystkiego jakby nigdy nic. Włożyłam w dotychczas opublikowane treści ogrom zaangażowania, starając się aby były dla Was wartościowe. Obiecałam sobie przy okazji pamiętać o jednej rzeczy. Robię to dla przyjemności. Chcę rozwijać bloga na ile czas pozwoli, poruszać więcej tematów niekosmetycznych. Staram się wygospodarować czas na pisanie, bo bardzo to lubię! Ale nie na siłę – nie kosztem snu, czy czasu dla najbliższych.

To co ogromnie mnie cieszy, to fakt, że nawet w chwilach ‚przestoju’ na blogu, na Facebookowy fan page wciąż przybywają nowe osoby. Powoli ale sukcesywnie zbliżam się do pierwszego tysiąca i to dla mnie naprawdę coś! Dziękuję że ze mną jesteście

Przejście na naturalne składy

Zmiana kosmetyków z drogeryjnych na naturalne i wzrost świadomości co do kwestii składów nastąpił u mnie bardzo gwałtownie. Dobrze pamiętam że jako pierwszy składnik którego należy unikać poznałam SLS. Potem okazało się że lista jest dużo, dużo dłuższa. Nie jestem też eko-freakiem. Nie robię sama past do zębów, dezodorantów, nie myję włosów octem i nie robię pewnie jeszcze wielu innych rzeczy. Ale uwielbiam kosmetyki. Dobierać je do potrzeb skóry, testować nowości, doradzać innym po co warto sięgnąć. Jestem naprawdę nieźle zorientowana w rynku, choć nowe marki i produkty pojawiają się tak często że czasami trudno nadążyć.

Dla osób które nie mają na to czasu ani ochoty, a również lubią wiedzieć co w trawie piszczy, świetnym rozwiązaniem jest uczestnictwo w targach kosmetycznych! Bardzo cieszy mnie fakt, że w Warszawie nie było to jednorazowe wydarzenie i już po raz trzeci będzie można odwiedzić Dom Braci Jabłkowskich i wziąć udział w organizowanych w tym miejscu Targach Kosmetyków Naturalnych Ekocuda.

 

Takie Targi to nie tylko miejsce, w którym firmy wystawiają swoje stoiska i prezentują ofertę. To również okazja by spotkać ich właścicieli, a znakomita większość z nich to arcyciekawi ludzie z ogromną wiedzą i pasją. Nie znam osobiście wielu takich osób ale wśród tych z którymi miałam okazję rozmawiać i do których musicie zajrzeć są Julia i Tomek z Herbs&Hydro. Takiej wiedzy jaką mają na próżno szukać w internecie Jest to też moment kiedy w jednym miejscu spotyka się całe mnóstwo (mam tu na myśli kilka tysięcy!) wielbicieli naturalnej pielęgnacji, a przy stoiskach i w kuluarach można wymienić się swoimi doświadczeniami. Nie wspomnę o niepowtarzalnej możliwości zobaczenia, powąchania i dotknięcia tylu naturalnych cudeniek aż stu różnych marek! Dodatkowo organizatorzy zapewniają szereg atrakcji takich jak wykłady, warsztaty i konkursy z nagrodami.

Tak że kto może, niech przybywa do Warszawy w dniach 25-26 listopada Jest jeden drobny minus takiego eventu.. Po fakcie trochę może zasmucić stan konta. Ale dobra informacja jest taka, że wystawcy na targach często oferują zniżki!

Czy naturalna pielęgnacja mnie nie rozczarowała?

Ani trochę! Odkąd używam kosmetyków z lepszym składem naprawdę nie czuję najmniejszej potrzeby ani chęci do sięgania na drogeryjną półkę. Choć i te wyglądają już trochę lepiej – nawet duże, sieciowe drogerie zauważyły trend na naturalność i powoli wprowadzają takie produkty do swojej oferty.

Wiem że nie każdy kto zaczyna przygodę z naturalnymi kosmetykami jest z miejsca zachwycony. Nie zawsze uda się trafić na produkt który spełni oczekiwania. Dlatego tak ważne jest zdefiniować swoje potrzeby i wiedzieć też jakie składniki mogą pomóc na nie odpowiedzieć. Kiedy więc sięgniecie po jakiś kosmetyk który okaże się totalną porażką, nie zniechęcajcie się. Być może nie był dobry dla Was (nawet jeśli chwali go cały internet). Warto poświęcić trochę czasu na skompletowanie swojej idealnej pielęgnacji, a zapewniam że nie pożałujecie


Dajcie znać, czy jesteście już po tej ‚naturalnej stronie mocy’ i jak długo? Czy naturalna pielęgnacja Was nie zawiodła?

Wpis powstał we współpracy z Targami Kosmetyków Naturalnych Ekocuda.

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/11/20/podwojna-druga-rocznica/feed/ 0
Tu i teraz: październik https://feminine.pl/blog/2017/10/29/tu-i-teraz-pazdziernik/ https://feminine.pl/blog/2017/10/29/tu-i-teraz-pazdziernik/#comments Sun, 29 Oct 2017 18:46:35 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4789 Po pięknej, złotej jesieni nie ma już ani śladu. Szkoda że tak szybko ustąpiła miejsca szarudze i siąpiącemu wciąż deszczowi, a na domiar złego grasuje orkan o imieniu Grzegorz. Nie pozostaje nic innego jak docenić domowe pielesze, zaszyć się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i wziąć do ręki książkę. No, ewentualnie telefon, aby przeczytać październikowe Tu i teraz, które publikuję w ostatniej chwili Zapraszam!

Tym razem chciałabym zacząć od tego, że minął już miesiąc odkąd przeprowadziliśmy się z bloku do domu. Śmiało mogę stwierdzić, że to była najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć. Póki co połowicznie żyjemy jeszcze na kartonach, ponieważ zaczęliśmy remont. Markety budowlane to nasz drugi dom, nie jest łatwo to wszystko ogarnąć ale hej! nie narzekam – urządzamy nasze wymarzone miejsce.

CHCIAŁABYM…

Marzę skrycie o tym żeby już wszystko było z powrotem na swoim miejscu. Żeby móc znowu upiec jakieś fit ciacho albo warzywny pasztet (nie mamy podłączonego piekarnika). Żeby rozpakować kartony z kosmetykami w nowej łazience. To zajmie jeszcze sporo czasu, ale powoli wszystko będzie wyglądało jak należy.

CZUJĘ…

Zmęczenie. Ostatnie tygodnie nieźle dały nam w kość. We wrześniu zaliczyliśmy zbiorowe, rodzinne chorowanie które niefortunnie zbiegło się w czasie z pakowaniem i chrztem synka. Było naprawdę mega intensywnie i to też powód dla którego już od dawna nie pojawił się nowy wpis. Po przeprowadzce musiałam się po prostu zresetować, odciąć od wszystkiego i nabrać trochę sił. Dalej nie ma szału ale jest na pewno lepiej niż miesiąc temu

SŁUCHAM…

Ciszy… napawam się nią. Czasem słucham śpiewu ptaków, innym razem uderzania deszczu o parapet. Żadnych karetek na sygnale, żadnych tramwajów za oknem, nie słucham też jak sąsiad się kąpie piętro wyżej. Jestem u siebie

POTRZEBUJĘ…

A raczej potrzebowałam… nowego telefonu, który sprawiłam sobie jakiś czas temu. Jaka to ulga kiedy wszystko hula i śmiga, pamięć się nie zapełnia w ułamku sekundy, a bateria trzyma dłużej niż kilka godzin. Postawiłam na model Xiomi 4X i mam nadzieję że będzie mi dobrze służył (póki co jestem bardzo zadowolona).

PRACUJĘ NAD…

Nad swoją motywacją do ćwiczeń. Wiem że powinna być wewnętrzna żeby coś z tego było i niby ją mam, ale kiedy przychodzi wieczór i należałoby zacząć, czuję się jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze. Cały dzień latania za dziećmi, w tym po schodach, z dodatkowym (słodkim ale jednak) ciężarem, to niezły wycisk. Mimo to wiem że to za mało i z całej siły próbuję zacząć robić coś więcej (w końcu zacząć jest najtrudniej, potem wchodzi to już w krew). A Wy ćwiczycie w domu? Jak się motywujecie żeby rozłożyć matę?

CIESZĘ SIĘ…

Wpis który dziś czytacie powstaje w sobotni wieczór i nic nie cieszy mnie w tym momencie bardziej niż myśl o tym że dziś w nocy przestawiamy zegarki. Generalnie bardzo ciężko znoszę zmiany czasu i nie przepadam za tym (wiecie że to już chyba ostatnia zmiana czasu w Polsce?), ale jednak godzina snu dłużej brzmi cudownie! (edit: chyba zapomniałam że takie rzeczy tylko w erze… przed dziećmi ;). Nie ma tego złego, przynajmniej od 19 mamy wolny wieczór).

TĘSKNIĘ ZA..

Trochę obawiałam się czy po przeprowadzce pod miasto nie będę za nim tęsknić. Ale wiecie co? Ani trochę! Jedyne czego już trochę mi brakuje to ładnej pogody i długich, beztroskich spacerów czy przesiadywania w ogrodzie.

UCZĘ SIĘ…

Wciąż uczę się tego, że wszystko w życiu ma sens. Nawet jeśli w pierwszej chwili się załamujemy jakąś informacją, w ostatecznym rozrachunku może okazać się że jeszcze wyszło nam to na dobre. Tak właśnie jest z naszym remontem. Nie mieliśmy robić go już teraz, ale przez nieporozumienie właściciele domu wyprowadzili się z całą kuchnią. Nie pozostało nam nic innego jak zrobić nową, co mieliśmy w planach dopiero na wiosnę. Ale w sumie – po co czekać? Będziemy mieć wcześniej zrobione po swojemu, świeże i pachnące. Wierzcie mi że kiedy dostałam od męża sms-a z tym newsem, byłam totalnie załamana. Brak kuchni przy dwójce dzieci? Ale z pomocą sąsiadów udało nam się zrobić tymczasowe prowizoryczne pomieszczenie spełniające tę funkcję i tak będziemy sobie radzić jeszcze przez kilka tygodni. A to też uczy pokory i cieszenia się z tego co mamy. Doceniam chociażby fakt że mamy zlew, co początkowo nie było oczywiste, a wiadomo że jego brak to spora niedogodność.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA…

Za to że udało nam się spełnić nasze ciche marzenie. Za to że wszystko poszło dość gładko i wszyscy dobrze czujemy się w nowym miejscu.

CZYTAM…

Skończę pisać i zabieram się za najnowszą część Millennium „Mężczyzna który gonił swój cień”. Czytałyście? Uwielbiam tę serię i już  zacieram rączki na myśl o tej wciągającej lekturze na chłodne wieczory.

OGLĄDAM…

Oglądamy z mężem serial „Lucyfer”, znaleziony w sieci trochę przypadkiem. Nic wybitnego, ale dobrze sprawdza się na ‚odmóżdżenie’ po ciężkim dniu.

CZEKAM NA…

Oj… na dużo rzeczy. Ale chyba trochę już czekam na Święta. Pewnie we własnym domu będą smakować jeszcze lepiej.


I to tyle jeśli chodzi o październik. W listopadzie nowe wpisy powinny pojawiać się już z większą częstotliwością, mam nadzieję że czekacie ♥

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/10/29/tu-i-teraz-pazdziernik/feed/ 6
TAG: Lustereczko powiedz przecie https://feminine.pl/blog/2017/09/24/tag-lustereczko-powiedz-przecie/ https://feminine.pl/blog/2017/09/24/tag-lustereczko-powiedz-przecie/#comments Sun, 24 Sep 2017 08:00:14 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4780 Dziś mała odskocznia i wpis tak zwany lifestylowy, choć w dalszym ciągu pozostajemy w tematyce kosmetycznej, a jakże! W tagu Lustereczko powiedz przecie, znalezionym u jednej z Youtuberek, odpowiadam na dziesięć pytań związanych z urodą, stylem życia i swoimi nawykami. Dowiecie się między innymi jak czuję się bez makijażu, co interesuje mnie bardziej – makijaż czy pielęgnacja oraz kogo widzę w lustrze stając przed nim zupełnie nago.

1. Jak czujesz się bez makijażu?

Bez makijażu czuję się… swobodnie. Nie zastanawiam się jak odbierają mnie ludzie widząc moją niedoskonałą cerę czy lekko podkrążone z niewyspania oczy. Wyjście do sklepu po przysłowiowe bułki bez makijażu nie stanowi dla mnie problemu. Nie zawsze tak było ale na szczęście dorosłam do tego żeby akceptować siebie z ‚nagą’ twarzą.

2. Gdybyś mogła wybrać tylko jeden element w makijażu to jaki byś wybrała?

Trudny to wybór, ale chyba jednak postawiłabym na makijaż oczu. Podkreślone brwi i rzęsy oraz cielista kredka na linię wodną to podstawa mojego makijażu na co dzień. Bez szminek chyba bym się obyła

3. Z całego świata znikają podkłady do twarzy, możesz zatrzymać tylko JEDEN, dowolny. Który byś wybrała?

Z odpowiedzią na to pytanie nie mam żadnego problemu! Byłby to podkład firmy So Bio Ethic.

4. Czym kierujesz się kupując kosmetyki kolorowe do makijażu?

Tak jak w produktach do pielęgnacji, w przypadku kosmetyków kolorowych zwracam uwagę przede wszystkim na ich skład. Staram się kierować również zdrowym rozsądkiem;) Takie kosmetyki zużywa się dłużej niż produkty pielęgnacyjne i pilnuję aby nie mieć ich za dużo.

5. Co Cię bardziej interesuje: makijaż czy pielęgnacja?

To już trudne pytanie, ale po dłuższym namyśle stwierdzam że jednak pielęgnacja. Może dlatego że chwilowo jakiś bardziej wyszukany makijaż nie wchodzi w grę z powodu braku czasu. I tak jak lubię robić mój szybki, dzienny make-up, tak chyba jeszcze większą przyjemność sprawia mi demakijaż i cały mój wieczorny rytuał oczyszczający o którym na pewno jeszcze napiszę.

6. Stoisz przed lustrem, bez makijażu, bez ubrania – zupełnie nago. Kogo w nim widzisz?

Kobietę, Mamę dwójki dzieci, której ciało naznaczyły dwie ciąże ale w pełni akceptuję niedoskonałości jakie pojawiły się na nim jako ich następstwo. Widzę, że mojemu ciału daleko do perfekcji, ale lubię siebie i uśmiecham się do swojego odbicia. Mam przed sobą dużo pracy, ale nie robię nic na siłę. Na powrót do szczytowej formy przyjdzie odpowiedni czas.

7. Jak dbasz o swoje ciało i ile czasu dziennie mu poświęcasz?

Niestety minimum, choć staram się żeby dwójka dzieci nie stanowiła jakiegoś rodzaju wymówki przed dbaniem o siebie. Dbam o swoje ciało nie tylko poprzez zabiegi pielęgnacyjne, ale również zwracając uwagę na to, co ląduje na moim talerzu.

8. Wymień 3 produkty jedzeniowe które spożywasz i które Twoim zdaniem najbardziej dbają o nasze ciało, cerę i włosy.

Właśnie- kontynuując wątek z poprzedniego pytania. Moim zdaniem wśród trzech często spożywanych przeze mnie produktów, najbardziej dbają o ciało, cerę i włosy: avocado, różnego rodzaju pestki, orzechy oraz produkty strączkowe (np. ciecierzyca).

9. Jak czujesz się po zjedzeniu fast food/ słodyczy/ chipsów?

Już nie pamiętam, tak dawno nie jadłam. Chociaż OK, przytrafił mi się ostatnio posiłek w Mc’Donalds. Miałam do wyboru obudzić dzieci które zasnęły w samochodzie, zjeść hamburgera kupionego w Mc Drive, albo paść z głodu. Wybrałam to drugie. Ale wiecie co? Nie wypominam sobie tego. Od posiłku wątpliwej jakości spożytego raz na kilka lat nikomu nie stanie się krzywda. Czy mi smakowało? Średnio. Czy zaspokoiłam głód? Tak. Czy dzieci spały dalej? Nie, obudziło je moje składanie zamówienia – życie

10. W skali od 1-10 na ile uważasz się za atrakcyjną?

No, powiedzieć dziesięć, to byłoby już chyba samouwielbienie? Ale daję sobie mocną ósemkę, a co!


Mam nadzieję że taki luźniejszy wpis również przypadł Wam do gustu! Zachęcam do podzielenia się swoimi odpowiedziami w komentarzach

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/09/24/tag-lustereczko-powiedz-przecie/feed/ 2
Duet INSIGHT do codziennej pielęgnacji – jak się u mnie sprawdza? https://feminine.pl/blog/2017/09/21/duet-insight-jak-sie-u-mnie-sprawdza/ https://feminine.pl/blog/2017/09/21/duet-insight-jak-sie-u-mnie-sprawdza/#comments Thu, 21 Sep 2017 07:30:45 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4763 O produktach włoskiej marki Insight zrobiło się ostatnio dość głośno. Czym się wyróżniają, czy mogą pochwalić się dobrym składem i przede wszystkim – jak się u mnie sprawdzają? O tym właśnie jest dzisiejszy post, zapraszam!

Jeśli czytacie mnie dłuższy czas, pewnie zauważyłyście że pielęgnacja włosów nie jest moim konikiem. Oczywiście dbam o nie, ale jednak więcej uwagi poświęcam twarzy i ciału, niż głowie;) Nie zmienia to faktu, że z chęcią testuję nowe produkty i szukam kosmetyków odpowiednich do potrzeb moich włosów.

Zacznijmy właśnie od tego jakie są moje włosy:

› cienkie

› niskoporowate

› szybko tracą świeżość

› dość ‚przyklapnięte’

› nawilżone, błyszczące

To co przekonało mnie do sięgnięcia po tę markę, to rzecz jasna… dobry skład! Jak również pozytywne opinie które napotykałam co rusz w internecie.

Co do składu, istotne jest czego NIE ZNAJDZIEMY w tych kosmetykach:

× SLS oraz SLES (zamienne użyty jest SCS czyli siarczan sodu pochodzący z orzecha kokosowego)

× olejów mineralnych

× silikonów

× parabenów

× sztucznych barwników i alergenów zapachowych

Tworzone są na bazie wody ozonowanej, która wykazuje działanie dezynfekujące – ma zdolność do niszczenia wszystkich rodzajów bakterii a także zarodników, grzybów i innych zanieczyszczeń.

Szampon do codziennej pielęgnacji

Czego oczekuję od szamponu?

» odświeżenia włosów (przynajmniej na 12h)

» odbicia od nasady

» lubię też kiedy szampon się pieni (przynajmniej delikatnie) i nie plącze włosów

Jak wypada szampon INSIGHT?

Mówiąc szczerze – rewelacyjnie.

Począwszy od bardzo przyjemnego orzeźwiającego zapachu (zawiera ekstrakt z cytryny), przez właściwości po opakowanie – wygodne, z praktyczną pompką. Design jest prosty, ascetyczny, kojarzy mi się z produktami aptecznymi.

Szampon nie obciąża włosów, wręcz odbija je od nasady. Są świeże aż do wieczora, co w moim przypadku nie jest proste do osiągnięcia. Producent zapewnia, że szampon oczyszcza głęboko i: rewitalizuje strukturę włosa od nasady aż po same końce. Coś w tym jest. Mam poczucie że moje włosy nabrały takiej… tekstury. Mimo że są cienkie, to zaczęły lepiej się układać. Trudno to wytłumaczyć, ale efekt przeszedł moje oczekiwania. Nie wiem czy to zasługa szamponu, czy może bardziej odżywki o podobnych właściwościach.

Dodatkowo kosmetyk ten wykazuje działanie antyseptyczne (za co odpowiada wspomniany ekstrakt z cytryny), a kompleks z masła z moreli, oleju słonecznikowego i oleju z kiełków kukurydzy działa nawilżająco i tworzy na włosach powierzchnię ochronną.

Dobrze się pieni, nie plącze włosów, nie sprawia że są ‚sianowate’. Niewielka ilość (jedna pompka) wystarczy aby umyć włosy do ramion.

Cały skład widzicie poniżej. Wiem że SCS (Sodium Cocetrh Sulfate) jest różnie postrzegany, ale mi akurat służy taki łagodniejszy detergent. Moje włosy wymagają porządnego oczyszczenia i nie unikam tego składnika w szamponach.

SKŁAD: Aqua (water), sodium coceth sulfate,cocamidopropyl betaine, disodium laureth sulfosuccinate, helianthus annuus (sunflower) seed oil, zea mais(corn) germ oil, citrus medica limonum (lemon) friutextract, prunus armenica kernel oil, hydrogenated apricot kernel oil, tocopherol, perfum (fragrance), polyquternium-10, citric acid, sodium chloride, glycerin, magnesium nitrate, magnesium chloride, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone

Ciekawa jestem też wersji do włosów przetłuszczających się i być może sięgnę po nią po skończeniu tego opakowania. Na pewno dam Wam przy okazji znać jakie zauważam różnice pomiędzy tymi produktami!

Odżywka do codziennej pielęgnacji

Jakiego działania spodziewam się po odżywce?

» ułatwionego rozczesywania włosów

» włosów miękkich, lśniących… po prostu zadbanych i wypielęgnowanych

Jak wypada odżywka INSIGHT?

Moje włosy są dość dobrze nawilżone, nie są łamliwe ani zniszczone zabiegami fryzjerskimi. Ta odżywka trafiła idealnie w ich potrzeby.

Ułatwia rozczesywanie włosów, sprawia że są miękkie w dotyku, lśnią, dobrze się układają. Pachnie podobnie jak szampon – mieszanką świeżego, cytrusowego zapachu z wyczuwalnymi nutami olejków. To bardzo przyjemne połączenie.

Pozostawiam ją na włosach przez około 3 minuty i spłukuję dokładnie letnią wodą. Nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów, nie obciąża ich mimo tego że są cienkie. Jest bardzo wydajna, na włosy do ramion wystarczą dwie pompki (nakładam na całej długości, nie wmasowuję jej tylko w skórę głowy).

SKŁAD: Aqua (water), cetrimonium chloride, cetearyl alcohol, myristyl alcohol, helianthus annuus (sunflower) seed oil, zea mais (corn) germ oil, citrus medica limonum (lemon) friutextract, prunus armenica kernel oil, hydrogenated apricot kernel oil, tocopherol, perfum (fragrance), citric acid, magnesium nitrate, magnsesium chloride, methylchloroisothiazolinone, methylisothiazolinone

Duet do codziennej pielęgnacji oceniam na 5+. Za skład, wydajność, zapach i przede wszystkim działanie.

Cena szamponu i odżywki jest taka sama – wynosi 36,99 zł. Ja trochę zaoszczędziłam dzięki promocji w drogerii Kontigo – przy zakupie szamponu obowiązywała zniżka na odżywkę lub maskę -30%. Kosmetyki możecie zamówić również z oficjalnej strony producenta.

Uważam że cena w stosunku do jakości nie jest wysoka, zwłaszcza że pojemność to aż 500 ml.


Znacie produkty marki INSIGHT? Jak sprawdziły się na Waszych włosach?

Nie jest to post sponsorowany, a moja subiektywna opinia o tych kosmetykach.

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/09/21/duet-insight-jak-sie-u-mnie-sprawdza/feed/ 2
Tu i teraz: wrzesień https://feminine.pl/blog/2017/09/18/tu-i-teraz-wrzesien/ https://feminine.pl/blog/2017/09/18/tu-i-teraz-wrzesien/#comments Mon, 18 Sep 2017 19:03:28 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4767 Kiedy kończą się wakacje a wraz z nimi cieplejsze dni, włącza mi się tryb domowy. Pewnie wiele z Was tak ma! Odpalamy świeczki, powoli myślimy o tym żeby napalić w kominku, owijamy się cieplejszym szalem lub kocem. Lubię tę porę roku, jest taka… spokojniejsza, mimo że czas dalej pędzi nieubłaganie i założę się że zanim się zorientujemy będą Święta, Sylwester, Nowy Rok… Ale dobrze, zagalopowałam się. Póki co wciąż jeszcze mamy wrzesień, a ja chciałabym podzielić się z Wami moim tu i teraz.

CHCIAŁABYM…

Żeby lato nie kończyło się tak nagle. Patrząc na zdjęcia z sierpniowego tu i teraz nie mogę uwierzyć że dopiero co nosiłam sandałki. Z dnia na dzień, z sukienek na ramiączka przeskoczyliśmy do botków i ramonesek… I ok, lubię jesień (może trochę bardziej słoneczną niż tegoroczna, ale mimo wszystko), tylko czemu lato musi odchodzić w niepamięć tak gwałtownie?

CZUJĘ…

Zmęczenie mieszające się z ekscytacją. To już ostatni tydzień który spędzamy w obecnym mieszkaniu. Powoli pakujemy manatki (rzecz jasna w asyście nieocenionych pomocników, więc idzie nam rewelacyjnie) i w przyszłym tygodniu przenosimy nasz dobytek do… upragnionego domu pod miastem! Długo czekałam żeby podzielić się z Wami tą informacją, bo strasznie się bałam że zapeszę, coś po drodze nie wyjdzie. Ale teraz nie ma już takiej możliwości, dokładnie za tydzień odbieramy klucze do naszego gniazdka Czuję też ulgę, bo nasz blok dał nam się mocno we znaki przez ostatnie kilka miesięcy. Czuliśmy się jak na placu budowy, co jeden sąsiad kończył remont to kolejny zaczynał. Wieczny hałas, przerwane drzemki dzieci, na początku panika w oczach co tak głośno warczy za ścianą. To był naprawdę trudny czas, cieszę się że niedługo nikt nie będzie nam przeszkadzał.

SŁUCHAM…

Ostatnio jakoś nic mi w duszy nie gra, taki mam okres że wolę ciszę

POTRZEBUJĘ…

Jakiegoś eleganckiego outfitu na chrzest syna, który już za tydzień <panika w oczach>. Pewnie jak zwykle poratuje mnie Mama

PRACUJĘ NAD…

Realizacją kolejnych pomysłów na wpisy. Mam ich naprawdę co nie miara, lista sukcesywnie się wydłuża. Jednak w końcu znajduję czas aby nie tylko wymyślać o czym napiszę ale i faktycznie to robić. Jak to się stało? O tym w punkcie poniżej.

CIESZĘ SIĘ…

Ostatnio z wielu rzeczy, ale teraz na myśl przychodzi mi jedna główna – że moje dzieci zaczęły wcześniej chodzić spać! Wszystko powoli wraca do normy (już po 7 miesiącach, hurra!;) i dzięki temu mogę dodać na bloga dwa wpisy dzień po dniu, z czego też się cieszę!

TĘSKNIĘ ZA..

Chyba chwilowo za niczym nie tęsknię, jestem zbyt skupiona na tu i teraz!

UCZĘ SIĘ…

Być dobra dla siebie. Akceptować mankamenty. Nie przejmować się drobiazgami. Takie z pozoru małe rzeczy, które składają się na duże zmiany.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA…

Zmiany na które długo czekaliśmy, które mam nadzieję jeszcze bardziej pozwolą nam cieszyć się sobą w … ciszy i spokoju!

CZYTAM…

Chwilowo niestety nic poza blogami i magazynami kobiecymi gdzieś w urywkach czasu który znajdę. A tyle ciekawych książek dookoła, ech!

OGLĄDAM…

W końcu udało mi się dokończyć najnowszy sezon House of Cards i chwilowo nie oglądam nic, ze względu na inne priorytety. Ale mam już tę wizję… My, kominek, herbata z cytryną (a za rok grzane wino!) i seriale/filmy! To już niedługo

CZEKAM NA…

Jutrzejszy dzień, kiedy przypada druga rocznica naszego ślubu ♥ I oczywiście na przyszły tydzień, kiedy spędzimy pierwszą noc w nowym miejscu.


I tak mija mi wrzesień, nie inaczej jak poprzednie miesiące, w mgnieniu oka. Też macie wrażenie że żyjecie jakby w przyspieszonym tempie?

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/09/18/tu-i-teraz-wrzesien/feed/ 15
Nowe w kosmetyczce – pielęgnacja twarzy i włosów https://feminine.pl/blog/2017/09/17/nowe-w-kosmetyczce-pielegnacja-twarzy-i-wlosow/ https://feminine.pl/blog/2017/09/17/nowe-w-kosmetyczce-pielegnacja-twarzy-i-wlosow/#comments Sun, 17 Sep 2017 18:00:45 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4746 W ostatnim czasie na mojej łazienkowej półce pojawiło się sporo nowości. Część z nich testuję już na tyle długo, że mam na ich temat wyrobione zdanie i nie przewiduje że ulegnie ono zmianie z czasem. Są to w mojej opinii tak dobre kosmetyki, że chcę się nimi z Wami podzielić już teraz natychmiast, nie czekając aż sięgną dna. Tak więc zaczynajmy! We wpisie przeczytacie m.in. o delikatnym szamponie z wyciągiem z malwy i oczaru wirginijskiego, peelingu enzymatycznym spełniającym wszystkie moje oczekiwania, pięknie pachnącym toniku, ciekawym hydrolacie oraz skutecznie działających kremach pod oczy na dzień i na noc za niewielkie pieniądze. Jesteście ciekawe, wiem to! Zapraszam do czytania dalej

Mam to szczęście, że od początku przygody z naturalną pielęgnacją, a więc już prawie dwa lata, trafiam na kosmetyki dobrane odpowiednio do moich potrzeb. Czy któryś z wymienionych w tym wpisie trafi do kolejnych Perełek, tego nie wiem, ale z całą pewnością mogę polecić je Wam jako produkty dobrej jakości!

Pielęgnacja twarzy

Serum pod oczy na dzień i krem na noc Le Cafe de Beaute

Ta marka podbija ostatnio moje serce. Zaczęło się od serum witaminowego, które trafiło do podlinkowanego we wstępie wpisu z Perełkami. Teraz z chęcią sięgam po kolejne produkty i jeszcze nic mnie nie rozczarowało. W planach mam na pewno ich płyn micelarny.

Ponoć za Cafe Krasoty stoi ten sam producent który ma w ofercie linię EC Lab, a to również bardzo lubiane przeze mnie kosmetyki.

Jeśli chodzi o kremy pod oczy nie mam dużych wymagań (na szczęście nie posiadam cieni, opuchlizn i tym podobnych), zależy mi jednak na porządnej dawce nawilżenia i lekkim liftingu – mam już sporo zmarszczek mimicznych.

Zdecydowałam się sięgnąć po wersję na dzień i na noc, pomyślałam że pewnie ta nocna jest bardziej treściwa i nie pomyliłam się. Osoby oczekujące mocniejszego działania spokojnie mogą stosować ją również na dzień.

Czym się różnią? Przede wszystkim konsystencją. Wersja dzienna jest bardziej żelowa, na początku nie byłam do niej przekonana, ale z czasem ją polubiłam. Serum dobrze sprawdza się pod makijaż, nie klei się, jest lekkie ale czuć nawilżenie i lekkie napięcie skóry wokół oczu. W składzie znajdziemy naturalne składniki; m.in. oliwę z oliwek, masło shea i ekstrakt z fiołków, który wykazuje właściwości łagodzące opuchlizny (czy faktycznie tak jest niestety Wam nie powiem). Krem na noc zaś jest bogatszy i gęstszy, jego konsystencję określiłabym jako masełko. Szybko się wchłania i również daje poczucie komfortu. Czy zmniejsza widoczność zmarszczek mimicznych tak jak obiecuje producent? Chyba używam go za krótko żeby to stwierdzić, niemniej jednak jest to w moim odczuciu kosmetyk wart polecenia.

Podczas stosowania nie wystąpiły u mnie żadnego rodzaju podrażnienia, myślę że nawet osoby z wrażliwą skórą wokół oczu mogą bez obaw sięgnąć po ten duet.

Skład (serum na dzień): Aqua, Viola tricolor (Viola) extract, Pogostemon Cablin (Patchouli) EExtract, Olea Europaea Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Glycerin, Hyaluronic Acid, Hydroxyethyl acrylate (and) Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol

Skład (krem na noc): Aqua, Viola tricolor (Viola) Extract, Euterpe (Acai berry) Extract, Prunus Amygdalus Oil, Persea Americana (Avocado) Oil, Glycerin, Hyaluronic Acid, Hydroxyethyl acrylate (and) Sodium Acryloyl Dimethyl Taurate Copolymer, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol

Peeling enzymatyczny Natura Estonica Bio

Spełnia wszystkie moje oczekiwania i jest dokładnie takim peelingiem na jaki polowałam długi czas! Na próżno szukać w nim jakichkolwiek, nawet delikatnych drobinek. Oczyszcza skórę dzięki zawartemu w nim ekstraktowi z żen-szenia, dodatkowo w składzie znajdziemy ekstrakt z jagód acai oraz olej neroli.

To jest właśnie idealny peeling enzymatyczny – nie podrażnia skóry ale skutecznie oczyszcza z martwego naskórka, jednocześnie kojąc skórę i zmiękczając ją. Konsystencja jest lejąca, jednak nie spływa po nałożeniu. Nie ma zapachu.

Kosmetyk ten nie powoduje żadnych podrażnień, skóra po jego użyciu jest wygładzona i gotowa na dalsze zabiegi pielęgnacyjne. Stosuję go dwa razy w tygodniu, pozostawiam na twarzy około 3-5 minut i zmywam ciepłą wodą.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Octyldodecanol, Glycolic Acid, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Glucoside, Sodium Hydroxide, Lactic Acid, Panthenol, Euterpe Oleracea Fruit Extract*, Panax Ginseng Root Extract*, Polyquaternium-37, Hydroxyethylcellulose, Sodium Ascorbyl Phosphate, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Hyaluronate, Citrus Aurantium Flower Oil, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Parfum, CI 14720

Hydrolat makowy 4 Szpaki

Miałam ochotę po niego sięgnąć odkąd go pierwszy raz zobaczyłam. Ciekawa byłam jak wypadnie w porównaniu ze świetnym hydrolatem rumiankowym Bioline. Zależało mi przede wszystkim na działaniu łagodzącym, wyciszającym skórę. Zgodnie z tym co pisze producent, hydrolat makowy jest polecany w szczególności dla cery normalnej i wrażliwej, posiada właściwości zmiękczające skórę i działa przeciwzmarszczkowo. Zawarte w nim alkaloidy działają na cerę uspokajająco.

Jak sprawdza się u mnie? Skóra po jego użyciu jest ukojona i miękka. Producent zaleca stosować go jako kosmetyk do tonizowania, odświeżania lub w celu odżywienia skóry pod oczami (należy spryskać nim wacik i położyć na zamknięte oczy, pozostawiając na 5 minut) i tego sposobu muszę spróbować! Przyznam że doczytałam to na stronie dopiero tworząc ten wpis Zapach jest delikatnie kwiatowy, bardzo przyjemny.

Jedyny drobny mankament to opakowanie. Atomizer nie rozpyla mgiełki, a wypluwa dość potężne krople. Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt że lubię spryskiwać twarz hydrolatem w celu scalenia makijażu (zwłaszcza mineralnego) i w tym przypadku niestety nie mogę z niego korzystać. Ale z tego co się orientowałam musiał mi się trafić felerny egzemplarz, bo ponoć inni użytkownicy nie zgłaszali podobnych problemów. Jeśli macie hydrolat z 4 Szpaków, dajcie znać czy to faktycznie tylko ja miałam taki niefart?

Skład: hydrolat makowy, kwas cytrynowy (0.2%), benzoesan sodu (0.2%), benzoesan potasu (0.2%)

Tonik anti-age Natura Siberica

Podobnie jak peeling Natura Estonica, tonik zawiera ekstrakty z żeń szenia, który zwiększa zdolność do samoodnowy tkanek, a więc pośrednio zapobiega starzeniu się skóry. Ponadto w składzie znajdziemy organiczne ekstrakty z wiązówki i amarantu. Wiązówka poprawia elastyczność skóry amarant jest zaś naturalnym źródłem skawalenu, który nasyca komórki tlenem spowalniając proces uwalniania się wolnych rodników.

Dla mnie działanie przeciwstarzeniowe nie ma jeszcze aż tak dużego znaczenia (choć lepiej zacząć o to dbać wcześniej niż później, kiedy może być już za późno). Tonik jest bardzo przyjemny, pięknie pachnie, nawilża, odświeża i nie podrażnia skóry. Czego chcieć więcej?

Skład: Aqua, Sucrose Laurate, Sucrose Dilaurate, Sucrose Trilaurate, Glycerin, Sorbitol, Saccharide Isomerate, Panax Ginseng Root Extract*, Spiraea Ulmaria Extract*, Cortusa Sibirica ExtractWH, Hesperis Sibirica ExtractWH, Cetraria Nivalis ExtractWH, Pinus Sibirica Needle ExtractWH, Pineamidopropyl BetainePS, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR , Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil*, Angelica Archangelica Root Water*, Amaranthus Caudatus Seed Extract, Juniperus Communis Fruit Extract*, Rosa Damascena Flower Water*, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene**, Linalool**

Pielęgnacja włosów

Delikatny szampon do codziennego stosowania Le Cafe Beaute

Kolejny świetny produkt tej marki. Jeden z lepszych szamponów jakie miałam, a przewinęło się ich sporo. Zapewnienia producenta brzmią obiecująco: szampon delikatnie oczyszcza włosy, odżywia, nawilża i wzmacnia. Zapewnia włosom świeżość, lekkość, objętość i blask.

Czy mają pokrycie w rzeczywistości? Tak! Szampon odświeża włosy na długo, odbija je u nasady. Są po jego użyciu miękkie i lśniące. Ma bardzo przyjemny, nienachalny zapach.

W składzie zawiera wyciąg z oczaru wirginijskiego, olej z kiełków pszenicy i ekstrakt z malwy. Świetnie nadaje się do codziennego użytku, do każdego rodzaju włosów.

Skład: Aqua, Malva sylvestris flower extract (Malva Extract), Hamamelis extract (extract of Hamamelis), Cocamidopropyl Betaine (from coconut oil), Laureth-2, Decyl Glucoside, Coco Glucoside, Triticum Vulgare (Wheat Germ) Oil (wheat germ oil ), Soduim Coco Sulfate (from coconut oil), Glyceryl oleate, Betain Natural extract (sugar beet extract), Sodium Chloride, Glycerin, Hydrolyzed Wheat protein (Wheat protein), Perfume, Citric Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl alcohol


To tyle jeśli chodzi o dobrze sprawdzające się u mnie nowości. Stosowałyście któryś z wymienionych we wpisie kosmetyków? A może po moje recenzji skusicie się na któryś z nich?

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/09/17/nowe-w-kosmetyczce-pielegnacja-twarzy-i-wlosow/feed/ 14
Prosty i szybki dzienny makijaż – triki i ciekawe kosmetyki:) https://feminine.pl/blog/2017/09/03/prosty-i-szybki-dzienny-makijaz-triki-i-ciekawe-kosmetyki/ https://feminine.pl/blog/2017/09/03/prosty-i-szybki-dzienny-makijaz-triki-i-ciekawe-kosmetyki/#comments Sun, 03 Sep 2017 08:06:47 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4653 Makijaż na który nie potrzeba wiele czasu. Naturalny, podkreślający urodę. Niweluje oznaki zmęczenia, daje wrażenie skóry wypoczętej i rozświetlonej. Jesteście ciekawe jak go wykonuję? Dzisiejszy post jest właśnie o nim! Dodatkowo dzielę się z Wami moimi sprawdzonymi kosmetykami, a także przydatnymi trikami. Jak w ciągu około dziesięciu minut odmienić swoją twarz w subtelny, ale widoczny sposób? Czytajcie dalej aby się przekonać!

Makijaż który wykonujemy rano, moim zdaniem powinien spełniać trzy podstawowe zadania:

  • ukrywać niedoskonałości, przebarwienia, cienie/zasinienia pod oczami
  • wyrównywać koloryt skóry
  • rozświetlać twarz, niwelować oznaki zmęczenia

Skoro makijaż jest szybki, to nie będę przedłużać wstępu i przejdę od razu do rzeczy (niech nie zrazi Was długość opisu, wykonanie jest naprawdę ekspresowe!).

Lista potrzebnych kosmetyków:

  • podkład / krem BB
  • puder sypki (jeśli potrzebny)
  • korektor pod oczy
  • kredka / cień do brwi
  • cielista kredka na linię wodną
  • tusz do rzęs
  • róż, bronzer, rozświetlacz
  • pomadka / błyszczyk

KROK 1 – WYRÓWNANIE KOLORYTU, ZAMASKOWANIE NIEDOSKONAŁOŚCI

Na oczyszczoną i nawilżoną skórę aplikujemy krem BB lub podkład. Tutaj nie chcę polecać Wam konkretnych produktów, bo ich dobór to kwestia bardzo indywidualna. U mnie doskonale sprawdza się podkład So Bio Etic. Paradoksalnie jest lżejszy od kremu BB tej firmy. Ale już u przyjaciółki której dałam próbkę zaczyna się szybko świecić, co nie jest pożądane. Tak więc trzeba próbować i szukać swojego ideału.

Z marek mających w ofercie kremy BB / podkłady z dobrym składem, mogę polecić Wam:

Lily Lolo krem BB, Madara fluid tonujący (lekkie krycie)

Vianek krem BB (ciemny kolor)

ponadto: Lavera, Couleur Caramel, Boho Cosmetics, Benecos

Każdą z tych marek bez problemu dostaniecie w drogeriach internetowych z naturalną kolorówką.

Do nałożenia produktu możemy użyć gąbeczki, pędzelka lub palców.

Gorąco polecam też kosmetyki mineralne, zwłaszcza jeśli Wasza cera jest problematyczna i nie chcecie jej dodatkowo obciążać.

KROK 2 – ROZŚWIETLENIE TWARZY

Ten krok jest bardzo ważny, ponieważ będziemy optycznie rozświetlać twarz, a co za tym idzie niwelować oznaki zmęczenia. Z pomocą przyjdzie nam korektor pod oczy. I tu dwie ważne kwestie:

-> powinien on być o ton jaśniejszy od koloru skóry

-> nakładamy go na środkowe partie twarzy, nie tylko pod oczy – to pozwoli nam na osiągnięcie maksimum efektu wypoczętej, rozświetlonej cery a także unikniemy dzięki temu efektu pandy (korektor nałożony tylko pod oczami nie będzie wyglądał dobrze)

źródło: wizaż.pl

Powyższa grafika pokazuje miejsca, w których powinna zostać rozświetlona twarz.

Można w tym celu użyć jaśniejszego podkładu (pod warunkiem że nie jest matujący i nie przesuszy okolic pod oczami). Zdarza się że posiadamy dwie wersje kolorystyczne tego samego produktu – na zimę i lato, kiedy jesteśmy mniej lub bardziej opalone. Niektóre z nas nie mogą też trafić na idealny odcień i mieszają ze sobą dwa.

Mój ulubiony korektor to Pixie Reviving Under Eye Concealer w odcieniu Vanila, który wraca dziś do sprzedaży po dłuższej nieobecności, dodatkowo w ulepszonym opakowaniu.

Kilka uwag na jego temat: nie jest to produkt mega trwały, zastygający, ponieważ jego skład na to nie pozwala. Nie jest również super hiper kryjący (ale ja akurat tego nie potrzebuję, gdyż szczęśliwie nie mam zasinień pod oczami). Za to cudownie pielęgnuje skórę i ją rozświetla, a zagruntowany pudrem sypkim trzyma się całkiem dobrze i nie zbiera w zmarszczkach. Jednak zaznaczam, że nie będzie to produkt który spełni oczekiwania każdego.

Korektory oferują też takie marki jak: Lavera, Benecos, Puro Bio, Couleur Caramel.

KROK 3 – ZMATOWIENIE CERY (OPCJONALNIE)

W kolejnym kroku nakładamy puder sypki, jeśli jest taka potrzeba. Niektóre podkłady tego nie wymagają ze względu na swoją formułę, są też osoby które lubią naturalny efekt, nie 100% matu. Ja jednak polecam stosowanie pudru wykończeniowego, ponieważ przedłuża trwałość makijażu.

Wśród produktów sypkich mój niekwestionowany hit to puder rozświetlający Annabelle Minerals. Od razu zaznaczam, że nie ma on żadnych drobinek i mimo rozświetlającej formuły matuje skórę, nie jest to jednak płaski mat. Cera pięknie ożywa i gorąco polecam go Wam jeśli jesteście posiadaczkami skóry suchej i mieszanej. Do tłustej może nie być najlepszym wyborem i tu raczej rekomendowałabym opcję matującą.

Pudrów wykończeniowych jest do wyboru całe mnóstwo, możecie je znaleźć m.in. w ofercie: Pixie Cosmetics, Boho Cosmetics, Ecolore Mineral Cosmetics, Neauty Minerals, Benecos, Lavera.

KROK 4 – ZAZNACZENIE BRWI

To ważny element makijażu – nie bez powodu brwi nazywane są ramą oka.

Delikatnie podkreślamy łuk brwi, uzupełniamy luki – możemy do tego celu użyć ulubionego produktu: kredki, cienia, żelu.

U mnie triumfy od jakiegoś czasu święci kredka NABLA. Naprawdę robi robotę i zaznaczanie brwi za jej pomocą to czysta przyjemność i trwa tylko chwilę!

Produktów do brwi możecie szukać w ofercie Lavery (kredki, żele do stylizacji – bezbarwny lub barwiony), Boho Cosmetics (kredki), Lily Lolo (cienie), Felicea (fajne i niedrogie kredki), Couleur Caramel (kredki lub cienie).

KROK 5 – EKSPRESOWY MAKIJAŻ OCZU

Przechodzimy do zaznaczenia oczu.

♥ POLECANY TRIK  ♥

Makijaż oczu wykonaj kosmetykami do konturowania.

Pozwala to zaoszczędzić zarówno czas jak i pieniądze, o miejscu w toaletce nie wspomnę. Idealne rozwiązanie dla kosmetycznych minimalistek

Bronzerem delikatnie zaznaczamy załamanie powieki – dla powiększenia oczu, możemy nałożyć go też na całą powiekę ruchomą w roli cienia. Rozświetlacz aplikujemy w wewnętrzny kącik oka, co pięknie ożywia spojrzenie. Dodatkowo mamy zapewnioną pełną zgodność kolorystyczną oczu i twarzy.

W makijażu oczu można wykorzystać z powodzeniem róż, jeśli jego kolor będzie pasował Wam do tęczówki. Blondynki powinny iść w stronę odcieni różowych, zaś brunetki brzoskwiniowych.

Jeżeli o oczy chodzi, jestem wierną fanką stosowania cielistej kredki na linię wodną. To pozwala zatuszować przekrwione oczy a zarazem optycznie je powiększa. Polecam Wam tę z Puro Bio.

Na koniec tuszujemy rzęsy. Niełatwo jest znaleźć przyzwoity tusz o naturalnym składzie, ale wiele dobrego słyszałam o Lily Lolo i Boho Cosmetics.

U mnie obowiązkowo w użyciu zalotka, jeśli jednak jesteście szczęśliwymi posiadaczkami podkręconych rzęs to… zazdroszczę!

KROK 6 – KONTUROWANIE TWARZY

Nie jest to krok obowiązkowy, ale warto go wykonać, bo twarz nabiera wtedy rysów.

Z gotowych zestawów do konturowania chyba najciekawszy jest w ofercie Lily Lolo. Nie zawiera jedynie różu.

Bronzer i rozświetlacz można oczywiście kupić oddzielnie.

U mnie bronzer to Ecolore nr 284 (Diani) oraz ich rozświetlacz 251 (Daylight). Co do rozświetlacza to moim zdaniem lepiej sprawdza się cień 004 (Golden Rain) – daje wyraźniejszy blask.

Róż po który sięgam najczęściej to 203 (Peach Nectar) również Ecolore, używany zamiennie z odcieniem Grapefruit Juice Neauty oraz Rose Annabelle Minerals.

Niedrogie róże prasowane posiada marka Benecos (nie ma jednak wielu odcieni do wyboru), nieco wyższa półka to Couleur Caramel, poza tym znajdziemy je w wielu firmach z kosmetykami mineralnymi.

Ciekawy produkt posiada firma Couleur Caramel – puder rozświetlający w kulkach.

Jeśli potrzebujecie instruktażu odnośnie konturowania, obszerny post znajduje się już na blogu (wszystkie linki do wpisów powiązanych tematycznie znajdziecie na końcu).

KROK 7 – USTA

Usta – również warto je delikatnie zaznaczyć.

Moim ulubieńcem jest błyszczyk Lily Lolo Skandalips, jest to odcień różu z połyskującymi drobinkami. Bardziej klasyczny będzie kolor English Rose. Lily Lolo ma również rewelacyjne pomadki – kremowe, pielęgnujące usta.

Dobre jakościowo szminki znajdziecie również w ofercie Lavery czy Couleur Caramel. Nie polecam natomiast w tym względzie marki Benecos – mają co prawda atrakcyjną cenę, ale ich pomadki są aż nazbyt kremowe i lubią wchodzić w załamania ust, co nie wygląda dobrze. Jeśli już, trzeba je nakładać naprawdę bardzo cienką warstwą.

Świetną sprawą są też tinty do ust i policzków, takie znajdziecie np w Uoga Uoga, 100% Pure, Tata Harper lub RMS Beauty (wiem, cena dwóch ostatnich jest powalająca i nie powiem Wam niestety czy warto, ale te marki to gwarancja super jakości).

♥ POLECANY TRIK  ♥

Nad łuk kupidyna nałóż odrobinę rozświetlacza, daje to piękny efekt i optycznie powiększa usta.

Efekt końcowy:

Polecane akcesoria:

Pędzel flat top (do podkładów mineralnych)

Pędzelek do makijażu oczu

Produkty przedłużające trwałość makijażu:

Primer Pretty Neutral

Mgiełka utrwalająca

Powiązane wpisy:

Sposoby aplikacji podkładu

Konturowanie twarzy

Aplikacja produktów mineralnych

Skuteczne maskowanie niedoskonałości produktami mineralnymi

Różne zastosowania jednego produktu

Makijaż brwi


Wpis wyszedł wprawdzie dość długi, ale wierzcie mi że wykonanie tego makijażu nie zajmie więcej niż 5 minut! Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi sprawdzonymi kosmetykami i trikami makijażowymi

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/09/03/prosty-i-szybki-dzienny-makijaz-triki-i-ciekawe-kosmetyki/feed/ 25
Tu i teraz: sierpień https://feminine.pl/blog/2017/08/20/tu-i-teraz-sierpien/ https://feminine.pl/blog/2017/08/20/tu-i-teraz-sierpien/#comments Sun, 20 Aug 2017 08:40:19 +0000 https://feminine.pl/blog/?p=4706 Wczoraj miałam tak dobry dzień, że zapragnęłam zwieńczyć go spisaniem aktualnego Tu i teraz! Bez zbędnego przedłużania, zapraszam do poczytania co u mnie i czemu na długo zapamiętam tę sierpniową sobotę

CHCIAŁABYM…

Żeby częściej zdarzały się takie dni jak dziś! W końcu nie czuję się wieczorem umordowana całym dniem ‚walki’ z niesforną dwulatką. Nasza córka pokazała odmienne oblicze, jakby ją ktoś w nocy podmienił! Dzięki temu to była przesympatyczna, spędzona rodzinnie sobota. Naprawdę po raz pierwszy od dawna poczułam taką pełnię radości z macierzyństwa. Wierzcie mi, że ‚nie’ słyszane tysiąc razy dziennie i robienie wszystkiego na opak skutecznie potrafią tę radość stłumić. Tak więc, obym jutro obudziła się z tym samym dzieckiem, nawet jeśli zostało podmienione [edit: póki co stan się utrzymuje!].

CZUJĘ…

Zapach rześkiego powietrza. Chyba nieubłaganie nadciąga koniec ciepłych wieczorów…

SŁUCHAM…

Koncertu za oknem. Nie mam pojęcia skąd dobiega muzyka, ale słychać ją całkiem wyraźnie! Przed chwilą grany był bardzo lubiany przeze mnie, energetyczny utwór zespołu Maanam.

https://www.youtube.com/watch?v=vgLGXnptNzk

POTRZEBUJĘ…

Kremu pod oczy! Skończył się niespodziewanie (ach te opakowania z pompką!), a ja bez kremu pod oczy żyć nie mogę

PRACUJĘ NAD…

Sobą – nad tym żeby za dużo nie analizować, a przede wszystkim cieszyć się ze wszystkiego co przynosi życie, bo generalnie naprawdę nie mam powodów do narzekania

CIESZĘ SIĘ…

W tym miejscu do czegoś Wam się przyznam. W sierpniu kończyła mi się ważność domeny i… miałam chwilę zawahania czy ją przedłużać, skoro i tak nie mam czasu pisać. Ale szybko doszłam do wniosku, że szkoda aby tyle pracy i zaangażowania (za miesiąc miną 2 lata od założenia bloga, a dopiero co tworzyłam rocznicowy wpis!) poszło na marne. Opłaciłam fakturę i… cieszę się że to zrobiłam!

TĘSKNIĘ ZA..

Chwilami beztroski. Wiadomo że w dorosłym życiu nie ma jej wiele, ale jednak czasem człowiek potrzebuje wyjść z domu, pobyć sam ze sobą – albo z kimś bliskim i po prostu odciąć się od wszystkiego. Tak jak ja na poniższym zdjęciu. Wiecie ile trwała moja radość z siedzenia na leżaku i patrzenia na wodę? Całe 3 minuty, ponieważ dostałam sms od męża, że już muszę wracać. Ząbkujące i niebutelkowe dziecko nie daje wiele miejsca na beztroskę. Ale napawam się tym że jestem jeszcze niezbędna, bo za kilka miesięcy przestanę być

UCZĘ SIĘ…

Dbać o swój kręgosłup. Zaniedbywany przez wiele godzin spędzonych przed komputerem za czasów pracujących, obecnie nieźle ‚obrywa’ przy dzieciach. Tak więc ćwiczenia rozluźniające, rozciągające to już konieczność. Praktykuję takie wywodzące się z jogi, zresztą dwa razy udało mi się zaliczyć jogę plenerową z przyjaciółką i przyznam że po zajęciach czułam się po prostu rewelacyjnie. A w trakcie ich trwania wychodziło jakie się ze mnie zrobiło drewno. Zero rozciągnięcia, wszystko ponapinane. Zresztą taka godzina ćwiczeń w ciszy, konieczności skupienia na oddechu dawała mi bardzo wiele też jeśli chodzi o poziom ZEN w moim organizmie.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA…

Ludzi którzy mnie otaczają. Jak się nad tym zastanowię, to nie ma w moim środowisku żadnych osób toksycznych, wysyłających złą energię. Może dlatego że ciągnie swój do swego, a ja taka nie jestem? Wierzę w to że przyciągamy do siebie takich ludzi, jacy sami jesteśmy.

CZYTAM…

A raczej skończyłam czytać wczoraj „Pragnienie” Jo Nesbo. To jeden z moich ulubionych autorów i jego nowa pozycja ani trochę mnie nie zawiodła. Jeśli lubicie kryminały, to serdecznie polecam!

OGLĄDAM…

Z bardzo dużymi przerwami, ale wciąż najnowszy sezon House of Cards. Patrząc na moje tempo, ciekawa jestem czy uda mi się dokończyć go w tym roku

CZEKAM NA…

Wrzesień i dużą zmianę która ma nastąpić w naszym życiu. Ale o tym póki co cicho sza, żeby nie zapeszyć w ostatniej chwili. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to we wrześniowej odsłonie tej serii na pewno podzielę się szczegółami!


Napiszcie mi jak się macie? Jesteście psychicznie gotowe na koniec lata?

]]>
https://feminine.pl/blog/2017/08/20/tu-i-teraz-sierpien/feed/ 4