Dziś zapraszam Was na pierwszy wpis z serii „analiza urodowa”. To, że tego rodzaju wpisy stworzą serię, jest póki co moim optymistycznym założeniem. Jednak mam nadzieję, że po zapoznaniu się ze szczegółami będziecie chętne powierzyć mi swoją osobę do takiej wirtualnej analizy 🙂 Jeśli nie jesteście przekonane co mam przez to na myśli, zapraszam dalej, a wszystko stanie się jasne!
Pomysł na taki rodzaj wpisu zrodził się nieco przypadkowo.. Bliska mi osoba (mieszkająca niestety daleko, ale to bez znaczenia!) kilkukrotnie wspomniała mi o swoich wątpliwościach co do jej typu urody, tego czego używać w makijażu i jak się malować. Od razu w mojej głowie zakiełkowała myśl, że mogłabym przeprowadzić taką analizę na blogu, pomagając jej, a przy tym być może innym dziewczynom o podobnej urodzie.
Bohaterką dzisiejszego wpisu jest Marta, Mama dwóch cudownych dziewczynek i autorka bloga Veganama, na którym serwuje nam wyśmienite vege przepisy, piękne fotografie i opisuje swoje życie w Szwecji. Piękna, eteryczna blondynka. Marcie niełatwo będzie doradzać, a to dlatego że jest bardzo wymagająca. Nie zadowalają jej kosmetyki ze sztucznym składem, napakowane chemią (i oczywiście pod żadnym pozorem testowane na zwierzętach, ale to podstawa). Im bliżej naturalności i vege, tym lepiej. To dla mnie niemałe wyzwanie, ale postaram się sprostać!
Na potrzeby tej analizy poprosiłam Martę o zdjęcie twarzy i zbliżenia na oczy, a także o krótką charakterystykę swojej cery, ulubione kolory, kilka słów o tym jak się maluje na co dzień. Oto co napisała: „Moja skóra jest tłusta z suchymi miejscami, mam rozszerzone pory na policzkach. Cera szybko się świeci. Zazwyczaj używam tylko tuszu do rzęs, ponieważ cienie szybko ważą się w załamaniu i źle to wygląda. Czasem robię kreski. Raczej nie mam przebarwień ani pękających naczynek. Oczy niebieskie, włosy naturalny ciemny blond (mysi). Jestem krótkowidzem, noszę okulary. Z kolorów najbardziej lubię biel, czerń, szarość i granat. Dodatki noszę w tych samych kolorach plus czerwony, który pojawia się często na ustach i paznokciach. Biżuteria srebrna, złoto mi nie leży.
Analizując Martę, zacznę od opisania jej typu urody, następnie przejdę do pielęgnacji cery a zakończę na wskazówkach odnośnie makijażu. Zaczynajmy!
Marta
Typ urody
Marta zdecydowanie reprezentuje chłodny typ kolorystyczny. Wskazuje na to chociażby fakt, że preferuje srebrną biżuterię. Moim zdaniem Marcie najbliżej do LATA, które dzieli się na trzy rodzaje: delikatne, stonowane, prawdziwe. Marta jest tym drugim. Po czym to rozpoznałam? Marta ma niebieskie oczy, ziemistą cerę, jej naturalny kolor włosów to mysi. Barwy, które powinny pasować Marcie to odcienie delikatne i stonowane – czyli takie jak opisała. Nie ma wśród nich żadnych szaleństw (poza czerwienią która pojawia się tylko jako dodatek).
Na poniższym zdjęciu przedstawiona jest paleta kolorów odpowiadających temu typowi urody. Pojawia się wśród nich wymieniony przez Martę granat, szarość, czerwień.
paleta kolorystyczna: ubierajsieklasycznie.pl
Pielęgnacja
Marta ma swój sprawdzony system pielęgnacji cery, w który nie chcę ingerować, zwrócę jedynie uwagę na kilka kwestii.
Marta napisała, że jest posiadaczką cery tłustej z suchymi miejscami i rozszerzonymi porami na policzkach.
Na zniwelowanie tych problemów, polecałabym stosowanie peelingu. Ale nie byle jakiego! Nie wiem czy znacie firmę PURITE. Jest to polska marka z produktami o takim składzie, że aż oczy mi się świecą! W przypadku Marty najbardziej pasowałby Peeling solny różano – waniliowy. Tylko spójrzcie na ten skład: cukier, sól z Morza Martwego, oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, masło SHEA, masło kakaowe, masło waniliowe, olej z pestek róży piżmowej, olejek z róży damasceńskiej, olejek waniliowy, witamina E, mika. Dodatkowo produkt nie zawiera konserwantów, sztucznych aromatów i barwników. Jego działanie zmniejsza produkcję sebum, zwęża rozszerzone pory, pomaga usuwać zaskórniki.
Do porządnego nawilżenia przesuszonych miejsc polecałabym organiczny olejek makadamia . Pomógłby on odżywić i zregenerować suchą skórę. Jego działanie wzmocniłoby uprzednie wykonanie peelingu. Olejek pochodzi z tłoczenia orzeszków makadamii. Mamy 100% olejku w olejku, żadnych ulepszaczy i chemii. Dodatkowo opakowanie z atomizerem jest higieniczne i praktyczne.
Oczywiście nie muszą to być te konkretne produkty, zwłaszcza że nie będą dostępne w Szwecji. Może Marta zdecyduje się na zakup przy okazji odwiedzin w rodzinnych stronach 🙂
Makijaż
Przechodzimy do konkretów!
TWARZ
Jak widać na załączonym zdjęciu, Marta nie ma widocznych problemów z cerą, trądziku czy rozszerzonych naczynek. Cery mogłaby jej pozazdrościć niejedna nastolatka! Dlatego też nie musi stosować ciężkich, kryjących podkładów. Biorąc pod uwagę zamiłowanie Marty do naturalności, polecałabym podkład mineralny. Najlepiej nakładać go za pomocą pędzla Flat top. Pędzel który podlinkowałam, wykonany jest z syntetycznego włosia i posiada bambusową rączkę.
W celu nadania twarzy naturalnego, promiennego wyglądu zachęcam do używania odrobiny różu. Idealnie sprawdziłby się delikatny, chłodny odcień różu. Do nakładania różu polecam przeznaczony do tego celu pędzel. Można go stosować również do aplikacji bronzera i rozświetlacza.
Odcienie pomadek które widziałabym u Marty, to: pudrowy róż, jagoda, fuksja 1, fuksja 2
OCZY
Marta pisała, że na co dzień używa tuszu do rzęs i czasem eyelinera, nie lubi natomiast używać cieni do powiek, ponieważ szybko zbierają się w załamaniu. Znam ten ból, sama jestem posiadaczką tłustych powiek, na których cienie nie wytrzymują długo. Ale zależy jakie cienie i na jaką bazę są położone. Przekonałam się, że jakość cieni robi ogromną różnicę, zarówno w komforcie ich używania jak i w trwałości. Dodatkowo nałożone na dobrą bazę, mogą przetrwać dosłownie cały dzień. Dwie bazy jakie mogę polecić z czystym sumieniem, to:
– Zoeva baza matująca
– Collection Lasting Perfection – jest to korektor, ale świetnie nadaje się jako baza pod cienie (wypatrzyłam go u jednej z moich guru youtubowych – Maxineczki).
Zarówno Zoeva jak i Collection są dostępne w internecie i można je bez problemu zamówić.
Dodatkowo po nałożeniu takiej bazy, można wklepać w powieki cienką warstwę delikatnego pudru sypkiego, to pozwoli wypełnić załamania i cienie nie będą się w nich rolować (ten sam trick można stosować pod oczami, wtedy nie roluje się korektor/podkład).
Również cienie powinny być dobrze napigmentowane i trwałe. Kolorystyka jaka będzie pasować, to: złamana biel, pastelowy róż, brudny zgaszony róż, szarości, szaroniebieski, lawendowy, granatowy. Niestety nie znalazłam dobrej jakości paletki skomponowanej w takiej kolorystyce, więc proponuję mineralne cienie pojedyncze (są to prasowane cienie firmy Lily Lolo, zdjęcia pochodzą ze strony Minti Shop):
Starry Eyed
Peekaboo
Eye Candy
Double Denim
Jeżeli chodzi o eyeliner, polecam takie w pisaku. Dużo łatwiej się nimi maluje – kreska robi się praktycznie sama 🙂 Tyle że produkt o takiej formule, musi być dobrej jakości, aby szybko nie zasechł w opakowaniu. Z tego typu eyelinerów mogę z czystym sumieniem polecić ten lub ten.
Jeśli stawiać na kolor w kreskach, to rekomendowałabym kredkę/eyeliner w szarości lub granacie.
Marta jest krótkowidzem i nosi okulary. Aby oczy były wyraźnie zaznaczone i nie „ginęły” pod oprawkami, należy zadbać o podkreślenie brwi. U Marty są one jasne, wystarczy podkreślić je cieniem w ich kolorze lub pomadą do stylizacji.
Soczewki w okularach dla osób z taką wadą sprawiają, że oczy wydają się mniejsze niż w rzeczywistości, należy je zatem nieco mocniej zaznaczyć i dodać wyrazistości. Dla efektu powiększonego oka warto zastosować dwa triki: zaznaczyć łuk pod brwiami jasnym cieniem bądź cielistą kredką oraz zaznaczyć linię wodną (tym samym cielistym kolorem). To dodatkowo odświeży spojrzenie. Najlepszy będzie do tego celu będzie produkt miękki i wodoodporny. Musimy także pamiętać, że „minusy” nie lubią mocno zaznaczonych granic i elementów graficznych, wszystko powinno być raczej miękko roztarte. Aby oczy były wyraziste, powinniśmy zaznaczyć zewnętrzny kącik oka. W makijażu dziennym polecam więc nałożyć jaśniejszy cień (np. w przygaszonym różu bądź lila) na całą powiekę ruchomą, zewnętrzny kącik zaznaczyć ciemniejszym cieniem (szarością lub granatem) i dokładnie rozetrzeć granice cieni. Ciemniejszym kolorem warto zaakcentować również dolną linię rzęs, dokładnie rozcierając. Całość dopełni pogrubiający tusz do rzęs.
Na zakończenie chciałam jeszcze poruszyć temat pędzli. Marta przyznała, że czuje się nieco zagubiona w tej kwestii. Przemyślałam to dokładnie i stwierdziłam, że najrozsądniejszy byłby zakup kilku podstawowych pędzli. We wpisie wspominałam już o produktach firmy Annabelle Minerals, do podkładu i różu. Myślę że w przypadku pędzli do oczu również warto postawić na tą markę. To świetnej jakości narzędzia w przystępnej cenie i przy odpowiedniej pielęgnacji mogą posłużyć lata. Są one oczywiście wykonane ze sztucznego włosia, posiadają bambusową rączkę. 100% Vegan, tak więc idealne dla Marty! Na początek proponowałabym trzy pędzle: do aplikacji cieni, do łączenia cieni, do rozcierania cieni (będzie świetny do rozmycia kreski zarówno na dolnej jak i górnej linii rzęs). Taki podstawowy zestaw nie zrujnuje budżetu, a pozwoli na wykonanie perfekcyjnego makijażu, zarówno dziennego jak i mocniejszego wieczorowego.
Mam nadzieję że te porady będą dla Marty pomocne. Jeżeli jesteście zainteresowane taką wirtualną analizą, piszcie w komentarzach lub na maila: [email protected]/blog. Będzie mi niezwykle miło Wam podpowiedzieć!

Pingback: Analiza urodowa: Tosia | Feminine()
Pingback: Makijaż – to proste! Zapowiedź nowego cyklu na blogu. | Feminine()
Pingback: Analiza urodowa #3: Agnieszka | Feminine()
Pingback: Pomysły na kobiece prezenty | Feminine()
Pingback: Analiza urodowa #5: Evelina |()
Pingback: Makijaż dla zimnego typu urody |()
Pingback: Styczniowe inspiracje – Veganama()
Pingback: Pudry mineralne recenzje – Veganama()