W dzisiejszym poście zobaczycie analizę urodową Tosi. Reprezentuje ona zupełnie inny typ kolorystyczny niż Marta, którą poznaliście w pierwszym wpisie. Jeśli jesteście ciekawe kolejnej odsłony tego cyklu, zapraszam dalej!
W poprzednim poście pisałam Wam, że marzy mi się aby te wpisy stworzyły serię. Moje nieśmiałe założenie stało się rzeczywistością! Bardzo dziękuję za Wasz odzew i wszystkie miłe słowa na temat tego pomysłu. Cieszę się, że tak „chwycił”, bo doradzanie innym jest dla mnie ogromną przyjemnością. A jeśli jeszcze ktoś te porady wprowadza potem w życie i lepiej się z nimi czuje, to jest dla mnie największa nagroda!
Przechodząc do bohaterki dzisiejszego wpisu. Tosia to moja przyjaciółka od szkolnej ławki, znamy się więc X lat (kto by to liczył!). Ostatnio Tosia ma dni wypełnione po brzegi; zajmuje się swoim synkiem, który ma tony energii, planuje wykończenie domu, pisze świetnego bloga Projekt Chatynka, na którym opisuje swoje codziennie zmagania. Zrozumiałe więc, że jej pielęgnacja i makijaż muszą być maksymalnie uproszczone. Jednak jak każda kobieta chce poświęcić sobie choć minimum czasu dla lepszego samopoczucia. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę doradzić co może robić, nie spędzając nad tym zbyt wiele czasu, co jest w tym momencie priorytetem. Mam nadzieję, że ten wpis okaże się pomocny!
Oto opis od Tosi: „Mam mało czasu na pielęgnację. Ostatnio mam niewiele chwil dla siebie i dopadło mnie zmęczenie (co raczej objawia się ogólnym zszarzeniem na twarzy, ale o dziwo bez spektakularnych sińców pod oczami). A zresztą nawet jak jest czas, to nie umiem się malować, rzadko mam fazę na spędzanie godzin przed lustrem i domowe SPA. Szczyt pielęgnacji dla mnie to maseczka raz na kilka dni. Więc musi być prosto i szybko. Cera ogólnie OK. Problemy: zaskórniki, rozszerzone pory. Miejscami przesuszona. Miejscami świecącą (ale nie jakoś dramatycznie), okresowo pojawiają się jakieś grudki.
Jak się maluję na co dzień: podkład + tusz + róż. Chętnie rozszerzę ten zakres, ale bez szaleństw.
Jak się pielęgnuję: żel do mycia twarzy, płyn micelarny, na dzień krem z filtrem, na noc krem nawilżający. Od wielkiego dzwonu maseczka oczyszczająca, ale nie widzę żadnych efektów.
Na co dzień lubię kolory stonowane, kolory ziemi, naturalne. Z biżuterii tylko i wyłącznie złoto.
Mam podłużną buzię, chętnie dowiem się jak ją optycznie skrócić.”
Podobnie jak w przypadku Marty, zacznę od określenia typu urody, następnie udzielę kilku wskazówek odnośnie pielęgnacji cery, a zakończę na poradach dotyczących makijażu.
Tosia
Typ urody
Tosia bez wątpienia ma ciepły typ urody, świadczą o tym przede wszystkim brązowe oczy i brwi, piegi, beżowa skóra oraz łatwość opalania się. Również włosy mają ciepły odcień. Moim zdaniem najlepiej opisuje ją typ prawdziwa (ciepła) jesień.
paleta kolorystyczna: ubierajsieklasycznie.pl
Jeśli chodzi o pasującą paletę kolorów, to zgadza się to co Tosia sama napisała – lubi kolory ziemi. Odcienie pasujące do jesieni są stonowane. Jak mało komu Tosi pasuje bardzo trudny kolor khaki. To czego jesień powinna się wystrzegać to pastele i wszelkie chłodne barwy.
Również w makijażu warto postawić na naturalne kolory; beże, brąz, zieleń. Na ustach sprawdzi się brzoskwinia, łosoś, koral. Usta cieliste (nude) również będą pasować, jednak pod warunkiem że będą to naprawdę ciepłe odcienie. Rdzawa czerwień będzie pięknie kontrastowała z ciemniejszą karnacją. Zamiast czarnego tuszu do rzęs sugerowałabym brązowy, będzie pięknie współgrał z tęczówką oka.
Pielęgnacja
Pielęgnacja którą Tosia opisała jest moim zdaniem dobrze dobrana do jej rodzaju cery. Zdając sobie sprawę, że Tosia nie jest kobietą która lubi wielogodzinne przesiadywanie w łazience na domowym SPA, proponuję wprowadzić do pielęgnacji produkt, który może poprawić wygląd cery, oraz wspomóc działanie maseczek których efektów Tosia nie zauważa. Jest to peeling oczyszczający. Polecam peeling Sylveco z czystym sumieniem, sama korzystam z ich kosmetyków i jeszcze mnie nie zawiedli. Ten peeling przeznaczony jest do skóry ze skłonnością do wydzielania nadmiaru sebum (zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego, który normalizuję pracę gruczołów łojowych), oraz z rozszerzonymi porami. Jak pisze producent – drobinki są mocne, ale Tosia nie ma problemu rozszerzonych naczynek, może więc spokojnie pozwolić sobie na taką formułę.
Jeśli maseczki których używa Tosia nie są wystarczające, proponowałabym takie o bogatej formule, napakowane naturalnymi składnikami. Tutaj nasunęła mi się od razu maska której sama używałam, głęboko oczyszczająca. Jest naprawdę genialna, po jej użyciu czujemy jakby ktoś wyciągnął z naszej skóry wszystkie zanieczyszczenia. Po takiej maseczce dobrze będzie dostarczyć skórze porządnego nawilżenia – tu polecam serum, którego również używałam i polecam ogromnie. Nie można się do końca sugerować nazwą ‚odmładzające’, choć w naszym wieku warto już zadbać o profilaktykę 😉 Naprawdę świetnie nawilża, a jego użycie jest bardzo wygodne dzięki pipetce. Po jego użyciu skóra będzie odżywiona i nabierze blasku.
Makijaż
Jak widać na załączonym obrazku, Tosia jest posiadaczką pięknych, sarnich oczu, zakończonych nieprzyzwoicie długimi rzęsami.
Tak jak pisałam w podpunkcie o analizie typu urody, w makijażu Tosia powinna stawiać na naturalne kolory. Na powieki wystarczy zaaplikować ciepły, beżowy cień – w kamieniu lub kremowy, np. z serii Color Tatoo Maybelline, którą ostatnio polecałam. Na większe wyjście można pokusić się o eyeliner w ciepłym odcieniu brązu (podobny efekt można osiągnąć przy pomocy roztartej kredki / ciemniejszego cienia) i koniecznie tusz do rzęs w brązowym kolorze. Dla optycznego powiększenia oka zachęcam do używania kredki na linii wodnej, np. Max Factor Kohl Pencil w odcieniu Natural Glaze. Tosia przy swoich rzęsach nie potrzebuje tuszu działającego cuda, delikatne podkreślenie w zupełności wystarczy. Brwi proponowałabym zostawić naturalne, jedynie można zastosować żel trzymający włoski w ryzach, np. Catrice.
Ostatnia kwestia to konturowanie twarzy. Tosia zwróciła uwagę na kształt swojej twarzy. Jest ona pociągła i należałoby ją optycznie skrócić. Aby uzyskać taki efekt, nakładamy bronzer na linię włosów oraz delikatnie muskamy czoło i brodę. Róż nakładamy pod kośćmi policzkowymi, w poziomej linii od nosa, kończąc przed uchem. Najlepiej będzie użyć różu z delikatnymi drobinkami (sprawdzi się przy cerze bez większych problemów, inaczej drobinki tylko uwydatnią niedoskonałości). Tak umiejscowiony rozświetlający produkt optycznie poszerzy twarz.
Mam nadzieję, że ta analiza spełni oczekiwania Tosi. Zarówno w sferze pielęgnacji jak i makijażu, starałam się zaproponować drobne i nieczasochłonne zmiany, które jednak sprawią że Tosia poczuje się w swojej skórze jeszcze lepiej! Dajcie znać, czy któraś z Was odnajduje swój typ urody w tej odsłonie analizy 🙂 Na koniec zachęcam do zgłaszania się po swoją analizę, jest ona zupełnie bezpłatna 🙂 Jeśli jesteście zainteresowane, piszcie na: [email protected]/blog
