Dobre i polskie! #1: pielęgnacja

23 stycznia 2016
Komentarze: 21

Na rynku pojawia się coraz więcej polskich marek, produkujących kosmetyki ze składem którym naprawdę mogą się pochwalić. W dzisiejszym wpisie chciałabym przybliżyć Wam te z nich, które stosuje od jakiegoś czasu oraz jedną z której oferty na pewno wkrótce skorzystam! Jeśli jesteście ciekawe o jakich produktach mowa, zapraszam do czytania dalej.

Naturalne, nietestowane na zwierzętach, z dobrym składem. Takie są kosmetyki firm, które chcę Wam pokazać. Być może znacie je wszystkie, a może żadnej. Chcę podzielić się z Wami tym co dobre i polskie. Naprawdę jestem dumna, że mogę kupić coś rodzimej produkcji, za nie aż tak wygórowaną cenę. Zwłaszcza w stosunku do jakości. Pierwsza część to produkty do pielęgnacji, w kolejnej będzie o kolorówce. Zaczynamy! Kolejność przypadkowa:

Resibo

Bardzo podoba mi się sposób w jaki twórcy mówią o swojej marce. Więcej o ich filozofii* możecie przeczytać tutaj. Nie mają póki co szerokiego portfolio, ale widać że produkty które są dostępne zostały naprawdę dobrze przemyślane i wykonane z największą starannością. „Minimalizm przy maksymalnej efektywności oraz zachowaniu dostępnej polityki cenowej, biorąc pod uwagę stosunek kosztu zakupu do jakości wyrobu.” Umówmy się, nie są to może najtańsze kosmetyki, ale już mogę powiedzieć że wydajne i przynoszące oczekiwane rezultaty, a to chyba najważniejsze.

Obecnie testuję ich dwa produkty; słynny już olejek do demakijażu oraz krem ultranawilżający. Obie rzeczy sprawdzają się bez zarzutu. Olejek genialnie usuwa nawet najcięższy podkład, zostawia skórę miękką i ukojoną. Ściereczką dołączona do zestawu wykonujemy przy okazji delikatny peeling. Jest bardzo łatwa do utrzymania w czystości, wystarczy woda z mydłem i dokładne wysuszenie. Krem jest bardzo bogaty, świetnie radzi sobie z nawilżeniem, ale nie zapycha. Bez problemu można używać go pod makijaż, nie robi z podkładem nic złego.

20151205_111456

20160123_104617

Bardzo zainteresowała mnie ta mgiełka nawilżająca. Zawiera wodę różaną, a ja uwielbiam wszystko co różane! Zdecydowanie ten produkt Resibo wskoczył na moją listę zakupów.

Purite

Marka stworzona przez trzech pasjonatów. Więcej o filozofii firmy* możecie przeczytać tutaj.

Z Purite testuję dwa produkty do włosów. Przyznam, że nie przykładałam specjalnej wagi do tego, czym pielęgnuję włosy. Starałam się kupować szampony z trochę lepszym składem, ale w dalszym ciągu moje włosy bardzo szybko się przetłuszczały. Poza tym jak to ja, testowałam mnóstwo rzeczy jednocześnie. Postanowiłam uprościć pielęgnację włosów, ograniczyć kosmetyki do minimum i zobaczyć czy dzięki temu dłużej będą zachowywać świeżość.

Używam preparatu zakwaszającego włosy na bazie octu, a dosłownie od kilku dni szamponu w kostce. Pierwszy z nich wydaje mi się mieć dobre działanie na włosy. Trochę czuć ocet, ale po wysuszeniu włosów zapach wyparowuje. Oczywiście można robić octowe płukanki i pewnie efekt będzie podobny (choć w tym kosmetyku mamy dodatkowo specjalnie dobraną kompozycję ziół), ale ja już przestałam się oszukiwać że mam na to czas. Dzięki takiej formie w atomizerze pamiętam o użyciu produktu codziennie, a tylko regularne stosowanie może przynieść efekty. Trudno mi je póki co ocenić, ponieważ inne kosmetyki odstawiłam dopiero niedawno. Zużyłam na razie około 1/5 opakowania, ciekawa jestem czy działanie będzie lepsze przy takiej uproszczonej pielęgnacji.

20151129_111002

Co do drugiego produktu mam bardzo mieszane uczucia. Stosowałam już swego czasu taki szampon i efekty były podobne, więc może szampony w kostce tak mają 😉 Mam wrażenie jakby włosy były.. niedomyte. Mimo że tak „na oko” wyglądają dobrze, to są mocno dociążone (moje włosy z natury są sypkie i śliskie) i mam wrażenie że nieświeże. Zobaczę jak będzie dalej, ale taka forma mycia włosów to zupełnie inna bajka niż jakikolwiek szampon w płynie. Miałyście jakieś doświadczenia z szamponem w kostce? Ciekawa jestem czy u Was było podobnie.

PicMonkey Collage3

Posiadam również ich balsam do ust różano-migdałowy, bardzo przyjemny w użyciu. Pięknie pachnie i dobrze nawilża. Dostępna jest też wersja miętowo-czekoladowa.

20151129_110740

Jeśli chodzi o ofertę Purite, bardzo podoba mi się ten olejowy rytuał oczyszczający. W sumie jest to dość podobny produkt do olejku Resibo.

Purite ma w swojej ofercie także przepiękne, ręcznie robione mydła.

Ministerstwo dobrego mydła

A skoro już o mydle mowa, to nie sposób nie wspomnieć o jego ministerstwie 🙂 Cuda cuda.. co tu dużo mówić. Póki co nie miałam (niewątpliwie) przyjemności stosować żadnego z ich produktów, jednak bardzo, ale to bardzo mam ochotę spróbować hydrolatu różanego. Do pielęgnacji mojej cery naczynkowej idealnie sprawdziłby się też olej z orzechów laskowych. A do kąpieli w wannie, w której tak rzadko mam okazję się zanurzyć, sprawię sobie półkulę kąpielową róża z glinką francuską. Bo jest piękna. I z różą 😉 (moje panieńskie nazwisko to Różycka – chyba nie sądzicie, że to przypadek?).

Zielone laboratorium

W pełni wegańskie, stworzone w poszanowaniu natury, przez dwie kobiety znające się na rzeczy (biochemika i biotechnologa). Filozofia* która przyświeca tej marce to słowa samej Mahatma Gandhi: „Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”. Bardzo ujęła mnie ich akcja wsparcia różnych fundacji. Jak mówią właścicielki firmy: Nasze kosmetyki są w pełni wegańskie. Jedyny udział zwierząt, jaki można w nich stwierdzić, to inspiracja. Kupując dany kosmetyk, 5% z jego sprzedaży przekazujemy wybranej organizacji . Tutaj dostępna jest ich pełna lista. Ja dzięki mojemu zakupowi, wsparłam Fundację „Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt – Viva!”. Ogromnie cieszy mnie, że mogłam w taki sposób przekazać środki na szczytny cel. Naprawdę brawa dla właścicielek za taką akcję! Sam produkt również spodobał mi się od pierwszego zastosowania. Jest to odbudowująca odżywka do włosów z miętą, jabłkiem i ekstraktem zbożowym. Zaraz po różanym zapachu uwielbiam miętowy, a ten kosmetyk naprawdę mocno pachnie wszystkimi olejkami eterycznymi.

20160120_104229

Jeśli na dłuższą metę nie polubię się z kostką myjącą do włosów z Resibo, myślę że dam szansę temu szamponowi detoksykującemu z proteinami owsa i zieloną herbatą. Opis bardzo mnie zachęcił do sięgnięcia po niego!

Make me Bio

Wszystkie kosmetyki tej marki stworzone są z produktów roślinnych, przebadane przez dermatologów i oczywiście nietestowane na zwierzętach.

Z ich oferty posiadam póki co jedynie krem pod oczy. Jest to pierwszy tego typu produkt od dawna, po użyciu którego rzeczywiście odczuwam różnicę. Stosuję go od kilku miesięcy rano i wieczorem. Zauważyłam znaczną poprawę kondycji skóry wokół oczu, jest nawilżona i napięta.

20151129_110522

Nie powiem, kusi mnie sporo rzeczy.. przede wszystkim puder do oczyszczania twarzy, w który najprawdopodobniej zaopatrzę się po skończeniu olejku Resibo.

Gdzie kupić

Powyższe produkty (poza tymi z Ministerstwa Dobrego Mydła) można kupić bezpośrednio ze strony producentów, są też dostępne w drogerii internetowej mintishop.pl i to tam większość z nich odkryłam. Jeśli chcecie zamówić coś od różnych firm, na pewno jedno zamówienie u nich się bardziej opłaci (nie jest to post sponsorowany 😉 ). Niektóre z nich, jak Resibo można również dostać stacjonarnie (przynajmniej w Warszawie, nie wiem jak w innych miastach).

Lista kosmetyków które planuję kupić jest oczywiście bardzo subiektywna. Koniecznie przejrzyjcie ofertę tych producentów pod kątem swoich potrzeb, jestem pewna że znajdziecie coś ciekawego! Podzielcie się w komentarzach, czy używałyście kosmetyków marek wymienionych we wpisie i dajcie znać, jeśli stosujecie inne godne polecenia polskie kosmetyki naturalne. Niech ja też dowiem się czegoś nowego! 🙂

* Kilka lat przepracowałam w agencjach reklamowych i to określenie zawsze wydawało mi się mocno na wyrost. Ale tutaj ma sens. Bo te firmy naprawdę mają swoją filozofię i nie jest to tylko pusty slogan.

  • Marka Resibo bardzo mnie zainteresowała jeszcze przed wyjazdem do Polski i miałam sobie kupić ich produkty, ale się nie udało 🙁 Bardzo lubię i używam olejków do mycia twarzy, więc tego chętnie bym tego właśnie spróbowała. Aczkolwiek muszę z nimi uważać, bo jednym sobie mocno zaszkodziłam. Po jednorazowym użyciu miałam zapchane pory i wysyp krostek. Tak samo po użyciu oleju kokosowego do twarzy. Dopiero później doczytałam jakie są dobre do mojej cery. Warto testować te oleje, ale liczyć się z tym, że danej skórze może nie podpasować.

    Jestem bardzo ciekawa tego preparatu zakwaszającego. Lubię wszelkiego rodzaju kosmetyki pielęgnacyjne do włosów, więc może kiedyś się skuszę na takie cacko. Na razie mam full 😉

    W ogóle cieszę się, że zwróciłaś uwagę na kosmetyki wegańskie i nietestowane na zwierzętach. Na szczęście jest ich co raz więcej i ich ceny są przystępne. Moje serce rośnie! GO VEGAN <3

    • A i jeszcze co do szamponów w kostce, to ja ich używam na zmianę z normalnymi i na początku miałam podobne wrażenia. Już miałam się obrazić na kostki LUSH, ale po dłuższym czasie stosowania włosy się przyzwyczaiły i zdecydowanie zmniejszyło się przetłuszczanie, a co za tym idzie zmniejszyłam częstotliwość mycia. Także moim zdaniem są super 🙂

      • Dziękuję za wyczerpujący komentarz Kochana! Wiedziałam że ten wpis będzie bliski Twemu sercu 😉 ale ja również bardzo się cieszę że tak jest! W ciągu ostatniego roku przybyło kilka świetnych marek, a niektóre ja dopiero odkrywam. I rzeczywiście, nie kosztują kokosów jaki mają cudowny skład i działanie!

        Racja że z olejami trzeba uważać i dobrać odpowiednio do rodzaju cery. Inaczej zamiast sobie pomóc można jeszcze zaszkodzić 🙂

        Dobrze że wspominasz o tym szamponie w kostce, jeśli miałaś podobne odczucia to znaczy że trzeba takiemu produktowi dać szansę 🙂

  • W.

    Znam i używam spośród wyżej wymienionych kosemwtyków produkty Ministerstwa Dobrego Mydła i uwielbiam <3 Kocham olejek śliwkowy, najbardziej na moich włosach i szyi, bo pławię się potem w jego zapachu przez długie godziny.

    • Oo, teraz czuję się jeszcze bardziej skuszona na ten olejek orzechowy!

  • Aż wstyd się przyznać, ale nie znam żadnej z tych firm! Chyba powinnam zaciekawić się polskimi kosmetykami bardziej. Jedyne co dotychczas stosowałam do ziaja i jantar, który bodajże też jest polski. 🙂

    • Koniecznie! Ziaja i Jantar to tacy starzy wyjadacze 😉 ale ze składami w Ziai różnie bywa. Nie zawsze jest super kolorowo 🙂

      • No tak, ja się średnio znam, więc nie wiem do końca. 🙂 Głównie korzystam z produktów do mycia ciała, więc w tym przypadku raczej większość rzeczy jest podobna. SLS i te sprawy. ;p

        • Mi też do eksperta od składów daleko 😉 ale staram się uczyć (niestety głównie na błędach :D). To prawda, że większość produktów do mycia zawiera SLS etc., ale można znaleźć perełki bez nich 😉 Choć raczej nie w drogeriach..

  • Pingback: Nowości w kosmetyczce #3 |()

  • Ola Moskalewicz

    Tak jak pisałam na Facebooku – polskie marki (przynajmniej niektóre) są super! Wspomniałam wtedy o moim najnowszym odkryciu, czyli organicznym peelingu kokosowym firmy Nacomi. Ten zakup zachwycił mnie do tego stopnia, że zaraz pobiegłam do sklepu i kupiłam ciasteczkowy mus do ciała. Użyłam go dziś rano i teraz, zamiast pracować, najchętniej tylko bym siedziała i wąchała sobie ręce 😀

    • Hahaha dobre! Muszę sprawdzić. A gdzie można je dostać? 🙂

      • Ola Moskalewicz

        W Ostrowcu Świętokrzyskim 😀

        • Aha! 😉 przez internet widzę też można zamówić 🙂

  • Madzia normalnie kocham cię za ten post <3!
    Uwielbiam polskie firmy i już od jakiegoś czasu obserwuję jak coraz to fajniejsze firmy się pojawiają, które robią naprawdę dobre kosmetyki. To, co jeszcze bardzo mi się w nich podoba to naprawdę fajnie zaprojektowane opakowania.
    Oczywiście po Twoim poście znowu muszę opóźnić paczkę z Polski, bo teraz chcę kilka rzeczy pozamawiać. Podobnie jak ty bardzo chcę przetestować Ministerstwo Dobrego Mydła 🙂 Co do szamponu w kostce to nie powinien on obciążać Twoich włosów ani pozostawiać uczucia niedomycia. Ja używam kostek z Lusha i włosy po nich są super. Czyściuteńkie, lekkie i puszyste. Dłużej zachowują świeżość.

    • Dziękuję i cieszę się <3

      Tak, to prawda. Całość produktu jest bardzo przemyślana, począwszy od składu a skończywszy na opakowaniu! Bardzo się od siebie różnią, ale każda ma w sobie to coś!

      To właśnie moje włosy są ciężkie i takie jakby lekko lepkie. Nie wiem co robię źle 😀 może muszą się przyzwyczaić do czegoś nowego? Z każdym razem jest lepiej..

  • Jestem zachwycona tym jak dużo fajnych marek ze świetnymi produktami pojawiło się na naszym rynku.
    Na mydełka z Ministerstwa się już czaję dosyć długo, ale muszę najpierw pokończyć to co mam w domu. Olejek do demakijażu jest niezastąpiony! Pachnie genialnie, zostawia skórę cudownie nawilżoną – mam wrażenie, że jest po nim jędrniejsza i bardziej świeża. To był strzał w dziesiątkę! I ten sposób ze ściereczką bardzo mi się podoba.
    Krem pod oczy dopisuję do listy zakupów 🙂

    • Ja też bardzo się cieszę że takich firm przybywa! 🙂 Naprawdę jest z czego wybierać. Olejek rzeczywiście działa cudownie 🙂 krem pod oczy również myślę że Cię nie zawiedzie!

  • Pingback: Miesiąc dla zdrowia #18 - jak zmniejszyć ilość chemii w swoim otoczeniu - Life Manager-ka()

  • Pingback: Wywiad z PiggyPEG |()

  • Pingback: Ile kroków ma mój rytuał pielęgnacyjny? |()

Close