Ile kroków ma mój rytuał pielęgnacyjny?

18 lipca 2016
Komentarze: 19

Jeśli czytałyście recenzję książki „Sekrety urody Koreanek”, wiecie że koreański rytuał pielęgnacyjny składa się z dziesięciu kroków. Brzmi jakby zajmowało to wieczność, ale wcale tak nie jest! Chciałam przybliżyć Wam poszczególne etapy, wyjaśnić dlaczego każdy z nich jest istotny a także opowiedzieć o moim rytuale i jego kolejnych krokach. Jeżeli wstęp Was zainteresował i chcecie dowiedzieć się więcej, serdecznie zapraszam do dalszej lektury 🙂

Kiedy zobaczyłam w spisie treści rozdział o koreańskim rytuale pielęgnacyjnym w dziesięciu krokach trochę mnie zmroziło. Pomyślałam że jednak niewiele wiem o pielęgnacji! Na szczęście okazało się że nie jest tak źle, a dziesięć kroków bierze się stąd że poszczególne etapy aplikacji kosmetyków są rozbite na części pierwsze. Na razie brzmi to nieco zagadkowo, więc już przybliżam Wam o co chodzi.

20160718_122755

Krok 1 – demakijaż + olejek myjący

Cały tajemny proces zaczynamy od demakijażu oczu i twarzy. To nic zaskakującego, że pielęgnacja zaczyna się od usunięcia makijażu. Oczy zmywamy ulubionym produktem – płynem micelarnym, olejkiem czy mleczkiem do demakijażu lub nasączonymi chusteczkami (ważne aby sprawdzić ich jakość, w końcu będą miały styczność z oczami).

Jak to wygląda u mnie: zarówno oczy jak i buzię myję olejkiem Resibo. Rewelacyjnie zmywa każdy, nawet wodoodporny make-up. O samym produkcie więcej pisałam TUTAJ.

Krok 2 – kosmetyk myjący na bazie wody

Tu pewnie nastąpi zaskoczenie. Zaraz zaraz, przecież twarz została umyta w kroku pierwszym, po co robić to ponownie innym kosmetykiem? Otóż nie powinniśmy pomijać tego etapu, nawet jeśli wydaje się że buzia jest już czysta po pierwszym umyciu. Takie dwuetapowe oczyszczanie pozwala nam dokładnie usunąć wszelkie zanieczyszczenia, które mogą powodować pojawianie się „nieprzyjaciół” na twarzy.

Jak to wygląda u mnie: Tak, myję twarz drugi raz. Jestem jak Koreanki 😀 Inaczej mam wrażenie że jest niedokładnie oczyszczona. Do tego celu używam żelu na bazie wody termalnej Jonzac oraz szczoteczki Foreo Luna (dla zainteresowanych jej recenzja TUTAJ). O samym żelu nie pisałam, jest to dobry i wydajny produkt o przyjaznym składzie, jednak nie odpowiada mi jego zapach (jest dość mdły, czego nie lubię w kosmetykach), więc raczej już do niego nie wrócę.

Krok 3 – Złuszczanie

Peelingi, czy to mechaniczne czy enzymatyczne, pomagają pozbyć się martwego naskórka i dokładnie oczyścić pory z zalegającego w nich brudu. Dzięki zabiegowi złuszczania, kosmetyki aplikowane po jego wykonaniu wchłaniają się jeszcze lepiej. Dobrze więc stosować peeling przed nałożeniem maseczki czy jakiegoś koncentratu o bogatym składzie. Oczywiście nie jest to krok który mamy stosować codziennie, wręcz nie powinno się zbyt często wykonywać peelingu aby nie zdzierać naturalnego płaszcza lipidowego. Raz lub dwa razy w tygodniu w zupełności wystarczy.

Jak to wygląda u mnie: Nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez złuszczania! Obowiązkowo wykonuję je przed nałożeniem maseczki (którą ostatnio również robię bardzo regularnie, minimum raz w tygodniu). Moimi ulubieńcami są obecnie Nacomi i peeling migdałowy z Make Me Bio. Ten drugi jest niezwykle delikatny. W słoiczku znajdujemy proszek który rozrabiamy na dłoni z wodą (lub jeszcze lepiej mieszamy z hydrolatem) i tak powstałą papką delikatnie masujemy twarz. Jest naprawdę nieinwazyjny i świetnie sprawdzi się również do wrażliwej cery. Nacomi posiada już nieco mocniejsze drobinki, ale stosowany raz na tydzień nie podrażnia mojej delikatnej skóry.

Krok 4 – Tonizowanie

Tonik wspomaga ostateczne usunięcie zanieczyszczeń z twarzy (jeśli coś przypadkiem ostanie się po dwukrotnym myciu;) oraz przygotowuje skórę do wchłonięcia produktów nawilżających.

Jak to wygląda u mnie: Tonik przez długi czas kojarzył mi się z kosmetykiem nieprzyjemnie ściągającym skórę. Nie przepadałam za ich używaniem, ale wiedziałam że powinnam. I to prawda, tyle że wybierałam złe kosmetyki (zawierające alkohol i inne składniki wysuszające, które podrażniały skórę i powodowały dyskomfort). Od dłuższego czasu jestem fanką hydrolatów, które tonizują a jednocześnie nawilżają skórę. Na ten moment moim faworytem jest hydrolat malina z aloesem Mokosh. Jest po prostu genialny 🙂 Ale o produktach Mokosh będę pisać obszerną recenzję już wkrótce i tam przeczytacie o nim więcej!

20160718_124225

Krok 5 – Esencja

Esencja to typowo koreański „wynalazek”. Jest nazywana przez autorkę książki, Charlotte Cho, sercem koreańskiego rytuału pielęgnacyjnego. Są to mocno nawilżające produkty o lekkiej konsystencji, bogate w dobroczynne składniki.

Jak to wygląda u mnie: W Polsce tego typu produkty nie są (jeszcze) zbyt popularne. Esencję można wykonać samemu, na bazie hydrolatu (fajny przepis podaje Kasia, we wpisie w którym rozwija temat esencji). Jednak ja nie będę się na to porywać 🙂

Krok 6 – Ampułki, koncentraty, serum

To produkty o konsystencji gęstszej niż esencja (można powiedzieć że to taka esencja esencji :D). Ukierunkowane są na konkretny problem – rozjaśnienie cery, spłycenie zmarszczek czy walka z niedoskonałościami.

Jak to wygląda u mnie: Ja wielbię produkt, który występuje pod jeszcze inną nazwą, mianowicie eliksir. A dokładniej Extra Rich Beauty Elixier Santaverde. Powalający na kolana zapach i skład w którym nie znajdziemy wody (jedynie 100% składników aktywnych). Produkty Sataverde są tworzone na bazie aloesu, ten jako jedyny z nich go w sobie nie zawiera, jednak myślę że kompozycja olejków (m.in. z pestek moreli, ze słodkich migdałów, z sezamu, z wiesiołka, z dzikiej róży, z marakui, z pomarańczy, z bergamotki, z drzewa herbacianego) wzbogacony witaminą E, wydaje się wystarczająca 😉 Serum (eliksir) ma za zadanie ujędrnić i uelastycznić skórę, pobudzając ją do samodzielnego wytwarzania kolagenu. Genialnie odżywia, nawilża i regeneruje. O tym produkcie przeczytacie więcej w oddzielnym wpisie dedykowanym produktom Santaverde (które przyznaję że pokochałam bardzo szybko). Wcześniej stosowałam serum rozświetlające Iossi, które również serdecznie polecam. Kosmetyk ten świetnie zmiękczał, koił i regenerował skórę. Jedynym zastrzeżeniem jest, że ze względu na zawartość niektórych olejków eterycznych nie powinny stosować go kobiety w I trymestrze ciąży.

Krok 7 – Maseczka w płachcie

W książce Charlotte Cho maseczka występuje pod postacią płachty. To również stricte koreańska „specjalność”, ale przyznam że uzależniająca. Wypróbowałam już kilka takich maseczek i nie jestem zaskoczona, że Koreanki lubią je stosować. Płachta nie pozwala substancjom aktywnym ulotnić się i niejako zmusza je do wniknięcia w skórę. Jest to więc naprawdę dobrze pomyślane! Duży wybór masek w płachcie jest w Hebe, ten temat również będę rozwijać w oddzielnym poście. Ale tradycyjne maseczki wcale nie są gorsze i warto wykonywać je regularnie. Ważne żeby dobrać je do potrzeb skóry, ale to w zasadzie tak jak z każdym kosmetykiem.

Jak to wygląda u mnie: Uwielbiam to jak wygląda skóra po zmyciu maseczki. Świeża, czysta, napięta. Tak jak wspominałam mocno wkręciłam się w te maski w płachcie, a poza tym bardzo polubiłam maseczkę enzymatyczną Ava. Niezwykle istotna w przypadku maseczek jest regularność ich wykonywania. Wiem że w zabieganym życiu ten etap pielęgnacji najczęściej spada na ostatnią pozycje i brakuje nam na niego czasu. Ale warto go znaleźć, w końcu nie potrzeba na to pół dnia! 🙂 Mi bardzo pomaga uczestnictwo w grupie założonej przez Kasię Równy Wyzwanie maseczkowe na Facebooku. Dziewczyny publikują tam swoje selfie w maseczkach, panuje świetna atmosfera i można również wiele się dowiedzieć. Samo przynależenie do grupy naprawdę wzmacnia motywację do wykonywania maseczki co najmniej raz w tygodniu.

Krok 8 – Krem  pod oczy

Wiadomo. W „pewnym wieku” krem pod oczy to must have pielęgnacji. Wrażliwa skóra pod oczami wymaga specjalnego traktowania. Dobry krem pozwala dłużej zachować młodość i dobry wygląd skóry w tej okolicy, zapobiega powstawaniu „kurzych łapek”, cieni i opuchlizny. W kremie pod oczy składniki są mocno skoncentrowane i dobrane tak aby nie podrażniać tych wrażliwych obszarów (oczywiście mówię o tych z dobrym składem).

Jak to wygląda u mnie: Krem pod oczy dla kobiety 30+ to już nie fanaberia, to konieczność! Najlepiej zacząć używać go wcześniej, w myśl zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Od jakiegoś czasu testuję nowość firmy Mokosh, krem pod oczy z zieloną herbatą. Potrzebuję jeszcze trochę czasu żeby powiedzieć więcej ale zapowiada się świetnie.

Krok 9 – Kosmetyk nawilżający

W końcu… czas na dobrze wszystkim znany krem nawilżający! Jest on szczególnie istotny wieczorem, ponieważ przez noc skóra wchłania wszystkie dobroczynne składniki.

Jak to wygląda u mnie: Wiadomo, bez kremu ani rusz. Odkąd spróbowałam kremów Santaverde (kilka miesięcy temu) nie sięgałam po inne. Nie używałam lepszych kremów i kropka. Wersję medium stosuję na dzień, rich na noc. Więcej informacji o tych produktach już niebawem na blogu!

Krok 10 – Emulsja z filtrem przeciwsłonecznym

Świętość w koreańskiej pielęgnacji, która powinna stać się nią również dla nas! Ogromnie ważne jest aby chronić skórę przed niekorzystnym wpływem promieniowania słonecznego. Aplikację filtru powinniśmy powtarzać w ciągu dnia.

Jak to wygląda u mnie: Przyznaję się, filtr to moja najsłabsza strona, ale obiecuję poprawę. Używam produktu którego nie będę wymieniać (możecie zobaczyć go na zdjęciu), bo jego skład nie jest idealny. Jednak chcę go po prostu skończyć (krzywdy też mi nie robi), a dodatkowo wciąż poszukuję ideału. Genialne recenzje zbiera krem BB azjatyckiej firmy Skin79 z filtrem 50 i poważnie myślę czy się w niego nie zapatrzeć. Taki produkt to perełka – zapewnia wyrównanie kolorytu skóry (ponoć ma również bardzo dobre – jak na krem BB – krycie) oraz chroni przed promieniowaniem. Czego chcieć więcej 🙂

20160718_124215

Mam nadzieję że wyciągniecie z tego wpisu jak najwięcej dla siebie 🙂 Ciekawa jestem czy zdecydujecie się wprowadzić któryś z opisanych kroków do swojej pielęgnacji. A może wykonujecie je wszystkie? Chętnie poczytam o Waszych rytuałach, komentarze są do Waszej dyspozycji!

  • Dziękuję za linki do moich miejsc! Bardzo bardzo mi miło 🙂
    Super produkty polecasz! Z takimi kosmetykami pielęgnacja to sama przyjemność i relaks 🙂

    • Kasiu, cała przyjemność po mojej stronie 🙂
      Tak, z tymi produktami rytuał staje się przyjemnością, a nie obowiązkiem 😉 ale wciąż jeszcze tyle perełek do przetestowania…. 🙂

      • Jeśli planujesz zakupy, to wpadnij do mnie – jest super zniżka, a nawet konkurs, w którym można wygrać cały zestaw do 10 kroków 🙂 Do tego książkę „Sekrety urody Koreanek”, chociaż Ty już czytałaś 😉

        • Widziałam, konkurs jest super! Ale mam tego tyle, a książkę czytałam, że dam szansę innym 😉

  • Jezus Maria. Ten rytuał to chyba nie z myślą o osobach z cerą trądzikową skłonną do zapychania 😀 ja po czymś takim przez miesiąc nie odkopałabym się spod wysypu. Podziwiam te Koreanki (i Ciebie :)).
    P.s. Nie używam kremu pod oczy, zawsze sprawiasz, że czuję się tym faktem zawstydzona 😀

    • Zwykle we wszystkim się zgadzamy, ale tym razem zupełnie się nie zgodzę. W końcu! 😉

      Zacznę od PS. Serio?? Jakoś nie wiedziałam! To naprawdę powinnaś jak najszybciej zacząć, dla dobra skóry wokół oczu. Może nie zauważysz diametralnej różnicy jutro ale za parę lat na pewno. To trochę tak jak z filtrami, a raczej ich niestosowaniem. Dziś jest się ładnie opalonym, a z czasem pojawia się pomarszczona skóra.

      Co do tego słynnego „zapychania”. Wiadomo że każdy zna swoją cerę najlepiej więc do niczego nie staram się na siłę przekonywać, tylko spójrz na to tak. Może to zapychanie nie wynika z ilości nałożonych kosmetyków a z ich jakości i błędnego myślenia o pielęgnacji. Może zaskórniki pojawiają się bo cera jest źle oczyszczona? (Nie mówię że u Ciebie, tylko generalnie odnoszę sie do osób które mówią że cera im się zapycha). Jasne że może się to nasilić po jakimś kosmetyku i wcale nie zamierzam bronić tych z dobrym składem bo źle podziałać może każdy. Chyba że… jest idealnie dobrany, tak jak produkty do reszty kroków 🙂 dla mnie w tym ‚rytuale’ nie ma nic nadzwyczajnego. Nie robi się każdego kroku codziennie, więc to też nie tak że dzień w dzień nakładasz na tą biedną twarz dziesięć produktów 😉 Jestem pewna, że to by było przegięcie nawet dla hardcorowych Koreanek 😀

      Nie widzę kroku z którego mogłabym zrezygnować (wsrod tych dziewięciu tóre stosuję, poza esencją). Filozofia Koreanek polega na tym że nakładasz z produkty od najbardziej wodnistego do najbardziej gęstego. Każdy ma za zadanie wyniknąć w skórę i ją pielęgnować (najczęściej nawilżyć, ew. rozjaśnić etc. – w zależności od potrzeb). Te składniki mają się uzupełniać i każdy produkt ma inną rolę a razem tworzą kompleksową pielęgnację.

      Wierz mi że moja skóra też się zapychała i to jak. Może i nie mam cery typowo trądzikowej, ale trądzik różowaty potrafi dać do wiwatu. Cera bardzo wrażliwa, kapryśna. Dopiero odkąd dbam o nią w taki właśnie sposób, dostrzegam diametralną różnicę (choć idealnie nie jest i przy tym schorzeniu skóry duże prawdopodobieństwo że nigdy nie będzie, choćbym nie wiem co robiła. Ale nie tracę nadziei;)

      Poza tym, nie wierzę że cera Koreanek nie ma takich skłonności. A jednak, większość z nich może pochwalić się niemal nieskazitelną cerą, no nie powiesz mi że to przypadek 😉

      Długi ten wywód i podejrzewam że i tak Cię nie przekonam a też nie o to chodzi (tzn. chciałabym żebyś się przekonała, jednak rozumiem że może się tak nie stać;). Ale tak jak Ty walczysz z różnymi mitami na temat odżywiania, tak ja chciałam się rozprawić z mitem że ilość kosmetyków może źle wpłynąć na stan cery. U mnie jest odwrotnie no i u tysięcy koreanek też 😉 wciąż jednak nie twierdzę że akurat Twoja cera nie lubi takiej (bo dla mnie to wcale nie jest dużo, kwestia subiektywna) ilości kosmetyków.

      Uff 🙂 buziaki

  • Świetny wpis! Będę musiała go koniecznie przeczytać jeszcze raz i dokładnie przeanalizować swoją pielęgnację twarzy, nad którą myślę, że chyba najwyższa pora się pochylić 😉 Dzięki!

    • Nie chyba, tylko na pewno! Im szybciej tym lepiej! Charlotte na pewno by się ze mną zgodziła 😉 Może i wydaje się że tego jest dużo, ale naprawdę takie kompleksowe podejście działa 🙂 Bardzo się cieszę że wpis był przydatny 🙂

  • Szczerze przyznam, że właśnie dałaś mi wiele do myślenia. Okazuje się, że o pielęgnacji nie wiedziałam absolutnie nic! Słyszałam wprawdzie o tym rytuale pielęgnacyjnym, ale nigdy nie wiedziałam jak się za niego zabrać. Zapisałam sobie wszystkie wymienione przez Ciebie produkty i chyba czas się wybrać na zakupy 🙂

    • Cieszę się że mogłam podpowiedzieć! A raczej Charlotte, ja tylko opisałam ze swojej perspektywy to co ona pokazała w książce 🙂 Aczkolwiek sama stosowałam ten system trochę intuicyjnie i nagle okazuje się że jestem jak tysiące Koreanek 😉 Udanych zakupów!

  • świetny post, muszę chyba jeszcze raz przemyśleć pielęgnację mojej skóry

    • To zawsze warto przemyśleć 🙂 Mam nadzieję że nowe nawyki przyniosą same korzyści!

  • coquille

    Ja aktualnie wykonuje 4 kroki 😉 Demakijaż oczu, mycie twarzy, krem pod oczy i krem na twarz.
    Kiedyś stosowałam do tego serum, ale potem zapomnialam. A peeling i maseczkę robię raz na ruski rok. To jak teraz dodam te 3 rzeczy to będzie 7 kroków, czyli jak na mnie mega dużo 😉

    A rano ile kroków zawiera Twoja pielęgnacja?

    • Ty masz piękną cerę, widocznie jej to wystarcza! Aczkolwiek wiem że na przykład z maseczką to kwestia wyrobienia nawyku. A warto je robić, dostosowane do potrzeb, czy to oczyszczające czy nawilżające. No to robisz najważniejsze 7 kroków, choć gdyby dodać jeszcze jakiś filtr to byłoby jeszcze lepiej 😉

      Rano przemywam buzię po nocy mydłem potasowym albo samym płynem micelarnym, wklepuję krem pod oczy, nakładam krem na twarz a potem albo krem BB z filtrem albo sam filtr a na to podkład (no ale to już makijaż, nie pielęgnacja) 🙂

  • Pingback: Przegląd tygodnia #16 - Rabarbarowo()

  • Pola

    Część z tych kosmetyków po raz pierwszy widziałam na https://www.showroom.pl, ale o Iossi słyszę po raz pierwszy. Będę musiała wypróbować 🙂

    • A racja że wprowadzili dział z kosmetykami 🙂 polecam gorąco Iossi, świetne produkty 🙂 mnie za to zainteresował jakiś czas temu Jan Barba, próbowałaś może czegoś od nich?

      • Pola

        Nie, nawet nie znam niczego od nich. Coś polecisz? 🙂

        • Rewelacyjne masła i peelingi, no i sera do twarzy – genialne 🙂

Close